czwartek, 31 grudnia 2015

Grudzień w zdjęciach

Jak już wspomniałam grudzień nie był dla mnie łatwym miesiącem. Dopiero pod koniec miałam więcej luzu. Jednak jakieś pierwsze 3 tygodnie spowodowały, że myślałam tylko o śnie, odpoczynku i dniu wolnym na czytanie. 

W życie udało mi się wprowadzić pewne zmiany. Do części z nich przymierzałam się już od lat, a niektóre z nich pojawiły się w moim umyśle niedawno.  Mam nadzieję, że dam radę ze wszystkim co sobie zaplanowałam, chociaż wysoko postawiłam sobie poprzeczkę. 

A teraz przejdźmy do tego co działo się w grudniu u mnie: 


 Zaczęłam wykańczać woski z Yankee Candle. Na pierwszy rzut padło na "Wild sea grass". Nie powalił na kolana, ale uprzyjemniał życie :)






#takareklama 



Wprawdzie "Naszego skrzywionego bohatera" przeczytałam jeszcze w listopadzie, ale napisałam o nim dopiero w grudniu. >>>KLIK<<<.




Do tego oleju na pewno będę wracać. >>>KLIK<<<




W moim domu zagościło ostatnio więcej owoców i...




...ziół ;)

Jednak czasem trzeba sobie podnieść cukier we krwi...orzeszki ziemne w karmelu...szkoda, że nie w solonym ;/.



Taka wiosna tej zimy ;)



Plany czytelnicze, które miałam na ostatnie dwa tygodnie grudnia...jednak plany nieco się zmieniły jak mogliście się domyśleć chociażby po publikowanych recenzjach;)

Książki, które do mnie dotarły w grudniu. Stosik już był lub niebawem będzie;)


Jeden z najciekawszych tytułów 2015 roku (oczywiście to jest tylko moje zdanie).


Spóźniony prezent imieninowy...trafiony w sedno i na pewno będę używać ;). 


W końcu wzięłam się za niemiecki...angielski też pewnie niebawem pójdzie w ruch;)

Wybaczcie, że nie pokazałam Wam więcej, ale były takie momenty (jak np. święta) kiedy nie myślałam o tym, żeby latać z aparatem i robić zdjęcia. Jedak postaram się poprawić i od stycznia robić więcej zdjęć ;). 

Swoją drogą jak wróciłam do pracy po świętach koleżanka zauważyła, że ładnie wyglądam...tak na wypoczętą i chyba miała dużo racji, bo grudzień do świąt nie był dla mnie łatwym czasem. 

Natomiast nowy rok żegnam na lajcie i mam nadzieję, że początek roku nie da mi w kość...

środa, 30 grudnia 2015

B. Hall, "ISIS. Państwo Islamskie"

Wielu z nas kojarzy nagranie, które przedstawia egzekucję Jim'a Foley'a, który został zamordowany w Syrii przez ISIS. Nie wiem jak Wam, ale mnie ono wryło się w pamięć i to bardzo. Natomiast po serii zamachów w Paryżu tak zwane Państwo Islamskie jeszcze bardziej przykuło moją uwagę. Dlatego nie mogłam sobie odmówić lektury "ISIS. Państwo Islamskie".



Autor książki jest  niezależnym dziennikarzem, który od 2006 roku zajmuje się problematyką Bliskiego Wschodu. W swoich publikacjach zajmuje się analizą skomplikowanej sytuacji politycznej i społecznej w powyższym rejonie. Niejednokrotnie relacjonował wydarzenia bezpośrednio z linii frontu. 



Nie trudno się domyśleć, że książka jest oparta na faktach. Z jednej strony Beniamin Hall był w Syrii i opisuje sytuację zastaną w tym kraju, a z drugiej musiał zrobić research ze względu na informacje zawarte w swojej publikacji. 

Tak na prawdę jeszcze rok temu mało kto słyszał o Państwie Islamskim. Jednak dzisiaj już wiadomo, że jest to jedno z największych zagrożeń terrorystycznych na świecie. W powyższej publikacji możecie się nieco dowiedzieć kim są bojownicy z Państwa Islamskiego, jak doszło do tego, że tworzą najpotężniejszą, najbrutalniejszą i najlepiej finansowaną organizację, jaka kiedykolwiek istniała. A przede wszystkim rozjaśnia nam to czy w ogóle da się ich zatrzymać. Beniamin Hall pozwala lepiej zrozumieć, jakie szkody może wyrządzić światu Państwo Islamskie i co musimy zrobić, aby do tego nie dopuścić. 



"ISIS. Państwo Islamskie" to dla mnie bardzo ważna publikacja, która pozwoliła mi zrozumieć, że ISIS  to nie banda fanatyków, ale dobrze zorganizowana i świetnie finansowana organizacja militarna, która ma w swoich szeregach dobrze wyszkolonych taktyków i żołnierzy. Jednak prawdą też jest, że Państwo Islamskie cały czas prowadzi propagandę i rekrutuje nowych członków...a ci niedoświadczeni często przerywają szkolenie, żeby służyć za tak zwane mięso armatnie. Przerażające jest to, że do ISIS przyłącza się wielu ludzi z zachodu, którzy mają jakieś dziwne wyobrażenia na temat Państwa Islamskiego. Jedni się rozczarowują i usiłują wrócić do domu, a inni na swój sposób się odnajdują w tej organizacji.

Autor w niezwykle wciągający sposób zabrał mnie do brutalnego świata ludzi, którzy niszczą wszystko i wszystkich, którzy staną im na drodze do zdobycia władzy. Dzięki tej książce zrozumiałam, że to nie żadni fanatycy walczący w imię religii, ale ludzie, którzy wykorzystują religię do własnych celów. Dodatkowo są bardzo dobrze finansowani i mam wrażenie, że w pewien sposób są marionetkami w rękach tych, którzy dają im pieniądze. To przerażające, że są na świecie ludzie, którzy czerpią przyjemność z zabijania, zastraszania i wykorzystywania ludzi. Co więcej, mam poczucie, że świat niewiele robi w tej sprawie, jakby wszyscy mieli wrażenie, że wyręczy ich ktoś inny. Zdaję sobie sprawę, że nikt nie chcę walczyć za nie swoją sprawę, narażać życie i zdrowie. Jednak ta sprawa jest coraz bardziej nasza - widać to wyraźnie chociażby po zamachach we Francji. A ja mam wrażenie, że temat w mediach ucichł...ale mam poczucie, że tylko do czasu. 



"Niektórzy uważają, że w ciągu duch lat ISIS osiągnęło więcej niż Al-Kaida przez dwie dekady i kontroluje dziś ogromne połacie Iraku i Syrii. Jednak w odróżnieniu od Al-Kaidy członkowie ISIS nie ukrywają się w położonych wysoko w górach jaskiniach, lecz stoją z podniesionym czołem na równinach Niniwy. Są dobrze uzbrojeni, mają odpowiednie zaplecze finansowe i tylko czekają na okazję do kolejnej bitwy. Nie jest też wcale przesadą twierdzenie, że ISIS będzie miało w tym rejonie silną bazę jeszcze przez wiele lat. Chaos wywołany przez toczący się w Syrii konflikt ułatwia terrorystom sprawianie kontroli nad miejscową ludnością. Duże znaczenie ma też religijny charakter tej wojny. Bojownicy dysponują ogromnymi sumami pieniędzy i mają wsparcie mocodawców. Wszystko to oznacza, że usuniecie tej rakowej narośli będzie przedsięwzięciem niezwykle trudnym. ISIS stanowi zagrożenie dla stabilności regionu oraz dla światowego ładu. Pomysł, że możemy zapobiec rozprzestrzenianiu się chaosu poza Bliski Wschód, jest utopią. Jeśli Zachód nie zacznie działać, terroryści będą z pewnością powiększać kontrolowane terytorium" 
B. Hall, "ISIS. Państwo Islamskie".

"ISIS. Państwo Islamskie" otwiera oczy na to jak powstało i funkcjonuje Państwo Islamskie i jest to lektura dla tych z Was, którzy mają silne nerwy. Najbardziej poruszające są opisy egzekucji na niewiernych i traktowania kobiet, dzieci i starszych oraz ogólnie ludności cywilnej. Czytając tą książkę masz świadomość, że to wszystko miało lub nadal ma miejsce gdzieś na świecie...tak na prawdę gdzieś zupełnie niedaleko. Dlatego też warto sięgnąć po tą książkę...tak dla refleksji...

wtorek, 29 grudnia 2015

Stosik własny, grudzień 2015

Po dość intensywnym grudniu zaczynam mieć więcej luzu i mam nadzieję, że w końcu zacznę czytać więcej książek i częściej wrzucać tu posty. Oprócz tego, że grudzień minął mi pracowicie dostałam też kilka książek, które bardzo chciałam mieć, a co za tym idzie chyba dość szybko zostaną przeczytane. 


Od góry: 
  1. Benjamin Hall "ISIS. Państwo Islamskie",
  2. Aje Edwardson, "Wołanie z oddali", (kontynuacja "Tańca z aniołem")
  3. Beatrix Guarianm, "STIGMA. Prawda wyjdzie na jaw", 
  4. Charles Bukowski, "Kobiety"
Książkę o ISIS pochłonęłam dość szybko jak na mnie w ostatnim czasie;). Jednak jak już się zacznie to nie da się od niej oderwać. Notka o tej publikacji na pewno pokarze się na blogu w najbliższym czasie. Generalnie cieszę się na więcej luzu, bo w końcu nadrobię te wszystkie książki, które chciałam przeczytać, a nie mogłam, bo przecież było tyle rzeczy do ogarnięcia. 

Dajcie znać, czy w Waszych biblioteczkach też pojawiło się coś wartego polecenia;). 



poniedziałek, 28 grudnia 2015

Skoncentrowane serum do rzęs, Eveline

Nie wiem jak inni, którzy piszą blogi, ale mi zdarza się pisać posty z wyprzedzeniem i te, które się nadają do publikacji często już planuję, żeby w zakładce z wersjami roboczymi nie zrobiło się zbyt tłoczno. Kiedy piszę ten post korzystając z dnia wolnego zorientowałam się, że większość napisanych przeze mnie postów znajdujących się w wersjach roboczych dotyczy książek. Dlatego też postanowiłam też skrobnąć coś z zupełnie innej dziedziny, żeby było jakieś urozmaicenie;). 

Akurat skończyło mi się serum do rzęs 8w1 od Eveline. Część z Was może kojarzyć, że przywlokłam je do domu z mojego spotkania blogowego w Rzeszowie, które było już dobre kilka miesięcy temu. 


Byłam do niego dość sceptycznie nastawiona, ponieważ zwykle kiedy widzę, że kosmetyk ma ileśtam w jednym to zawsze mam wrażenie, że to bubel. 

Według producenta to skoncentrowane serum do rzęs ma być idealne kiedy nasze rzęsy są
  • osłabione, 
  • łamliwe, 
  • bez połysku, 
  • krótkie, 
  • cienkie, 
  • wyblakłe, 
  • wypadające, 
  • wolno rosnące. 
Ten produkt można używać jako:
  • Bazę pod tusz, nanosząc go chwilę przed nałożeniem maskary na rzęsy, 
  • Samodzielne serum, nanosząc codziennie przed snem na suche i oczyszczone rzęsy.
Moim zdaniem ten kosmetyk nie jest zły ponieważ zauważyłam poprawę ogólnego stanu moich rzęs. Stały się nieco gęstsze i dłuższe, a to jest niewątpliwie jakiś plus. Jednak nie zauważyłam, żeby jakoś mniej mi wypadały, czy w widoczny sposób nabrały połysku. W porównaniu chociażby do serum z firmy L'biotica, produkt od Eveline wypada dość blado. 


Dlaczego? 

Otóż po jakimś czasie stosowaniu serum z L'biotica moje rzęsy wyglądały tak jakbym je dobrze wytuszowała. Natomiast serum z Eveline niestety nie daje tego efektu:(. A szkoda. Serum z Eveline nie jest złe, chociaż są lepsze. Zatem jeżeli nie potrzebujecie zbyt mocnego wspomagania swoich rzęs możecie po nie sięgnąć. 

Dajcie znać czy używałyście któregoś z tych produktów i jak się u Was sprawdziły. 

niedziela, 27 grudnia 2015

Ake Edwardson, "Taniec z aniołem"

Pewne książki potrzebują czasu na to, żeby zaistnieć w Waszym czytelniczym życiu. "Taniec z aniołem" autorstwa Ake Edwardson'a czekał na swój czas ok. 4 lata, aż zdecydowałam się po niego sięgnąć. To nie znaczy, że o nim zupełnie zapomniałam...jednak zawsze wypadało mi coś innego do czytania, albo akurat nie miałam ochoty na kryminał. Jednak ostatnio postanowiłam coraz częściej sięgać po książki z mojej domowej biblioteki i w ogóle bardziej się zmobilizować do czytania...chociażby z tego względu, że w tym roku jak na razie przeczytałam, aż 11 książek mniej niż w zeszłym roku... Ale do rzeczy!


Fabuła: 

W skromnym hotelu w Londynie znaleziono zwłoki młodego Szweda. Niebawem podobne morderstwo wydarzyło się w Göteborgu. Krwawe ślady każą przypuszczać, że w hotelowym pokoju odbył się makabryczny taniec. Dla 37-letniego komisarza Eeika WIntera oraz jego współpracowników te wydarzenia są początkiem trudnego i bardzo stresującego śledztwa. 

Moja opinia: 

Jakiś czas temu przy okazji jednego z postów dotyczącego książki S. Bolton pisałam, że autorzy podejmujące trudne wątki w swoich powieściach to rzadkość. Jednak im więcej czytam tym częściej znajduję książki, w których podejmowany jest temat takiego zjawiska jak chociażby snuff moves (filmy ostatniego tchnienia), które przedstawiają prawdziwe tortury, gwałty czy też zabójstwa. Tymczasem powyższa powieść to już trzecia historia, w którą wpleciony jest taki problem. Jednak mimo to zawsze taki motyw wpleciony w opowieść nieodmiennie mnie szokuje. 

Ake Edwardson zapuszcza się w ciemne zakamarki ludzkiej psychiki i ociera się w fabule swojej książki o półświatek, który teoretycznie jest każdemu znany ze słyszenia, ale w tym przypadku nabiera nowego wymiaru. Dodatkowo autor obok wątku kryminalnego ukazuje to jak zagłębianie się w pewne - nazwijmy to kręgi towarzyskie, może wpłynąć na życie. 

"Taniec z aniołem" to historia o ciemnej stronie mocy, ludzkiej zawiści, słabościach, nadziejach i życiowych zakrętach. Ta powieść, która wciągnęła mnie już od pierwszych stron, co powodowało, że targałam ją niemal wszędzie. Szczęśliwie koniec grudnia okazuje się dla mnie łaskawy jeżeli chodzi o wolne, więc udało mi się przysiąść nad tą książką do oporu i w końcu ją spokojnie skończyć. 


  1. S. Bolton, "Karuzela samobójczyń" >>>KLIK<<<,
  2. V. Etzold, "Cięcie" >>>KLIK<<<
Swoją drogą dajcie znać o tym czy chcecie odrębną notkę dotyczącą tematyki snuff moves. Z tego co wiem to materiałów jest mało, ale jak będziecie chcieli to coś spróbuję sklecić;). 

czwartek, 24 grudnia 2015

Wesołych Świąt!

Jadąc na święta nigdy nie wiem ile będę miała czasu dla siebie, a w szczególności na książki i bloga. Zawsze zakładam, że nie będę miała go wcale. 

Dlatego z racji tego, że może nie być konkretnych notek, aż do niedzieli chcę już dziś z rana życzyć Spokojnych Świąt, w otoczeniu Waszych bliskich. Spędźcie je w zdrowiu i radości, nie zapominając o ich sensie. 


Niech maleńki Jezus urodzi się również w Waszych sercach i obdarzy spokojem. 

Zatem do zobaczenia po świętach;). 
Chociaż jak się uda to będę do Was zaglądać. 

wtorek, 22 grudnia 2015

Stosik biblioteczny, grudzień 2016

Moja biblioteka coraz częściej mnie zaskakuje. Kiedy przeszłam się tam ostatnio w celu rozejrzenia się za czymś ciekawym (tak jakby w domu brakowałoby mi ciekawych książek) znów wytargałam mały stosik książek. 


Tym razem znalazłam takie cuda jak: 
  1. S. Darda, "Opowiem ci mroczną historię",
  2. J. Hartman, "Etyka", 
  3. G. Simson, "Projekt Rosie"
  4. H. Lee, "Zabić drozda"
  5. H. Lee, "Idź, postaw wartownika"
W ogóle z książkami H. Lee to była taka historia, że na stoliczku, na którym panie z biblioteki wykładają książki, które polecają zobaczyłam "Idź, postaw wartownika" i pomyślałam, że nie wezmę, bo przecież nie czytałam pierwszej części i się nie odnajdę. Ale kiedy weszłam w najbliższą uliczkę zobaczyłam "Zabić drozda". Zatem bez wahania wzięłam obie książki:). Mam nadzieję, że uda mi się przeczytać obie, a jak nie znajdę czasu to będę przedłużać;). 

niedziela, 20 grudnia 2015

BingoSpa, Kaszmirowa maska do twarzy wzbogacona proteinami jedwabiu i olejem arganowym.

Grudzień jest dla mnie bardzo intensywnym miesiącem. Do czwartku miałam zaledwie pojedyncze dni wolne (tak - nie miałam nawet porządnego weekendu!), a chodziłam do pracy na drugie zmiany. I chyba każdy kto ma jakieś doświadczenia związane z pracą w domu dziecka wie, że kilka drugich zmian pod rząd nie jest sielanką - tym bardziej jeżeli ma się grupę gimnazjalistów + jedną rodzynkę w postaci dziewczynki z drugiej klasy podstawówki. Dla mnie mieszanka wybuchowa, bo to nie są łatwe w obejściu dzieci, a dodatkowo nad każdym trzeba stać i założyć, że wszyscy kłamią (niczym dr House :D). 

Jednak po trudnym początku miesiąca przyszedł czas na więcej luzu i nadrabianie gigantycznych zaległości, które zrobiły mi się w tak zwanym życiu osobistym, do którego zaliczam również blogowanie. W tym tygodniu przypadło mi, aż trzy dni wolnego, co pozwala mi się wyspać i naładować akumulatory:).

Kiedy ma się tak intensywny czas jak ja ostatnio ciężko jest znaleźć chwilę dla siebie, a jak ma się już jakimś cudem wolne to tak właściwie nie wiadomo w co włożyć ręce. Mimo to warto wyłuskać chwilę dla siebie ze swojej codzienności, bo to pozwala nam zachować równowagę i nie postradać zmysłów. Dlatego też gdzieś w tym całym zamieszaniu starałam się robić sobie np. maseczki na twarz. Właściwie jedyną, którą teraz mam w użyciu jest kaszmirowa maska do twarzy od BingoSpa.


Na stronie producenta znajdziemy informację, że synergia działania oleju arganowego i szlachetnych protein kaszmiru oraz jedwabiu zapewnia widoczne efekty. Niestety nikt nie pofatygował się do napisania nieco więcej o tym produkcie. A szkoda. Przez zawartość oleju arganowego przypuszczam, że ten produkt głównie ma nawilżać. 

Cena: 14 zł, 
Pojemność: 150 ml
Dostępność: http://bingospa24.pl/
Zalecany sposób użycia: 2 - 3 razy w tygodniu na 15 min. 
Dostępność: 
 http://www.bingosklep.com/, 
w Stalowej Woli jedna z wysp w Galerii Vivo!


Moim zdaniem ta maska sprawdzi się do cery mieszanej lub normalnej. Dla suchej, bardzo suchej i odwodnionej niestety może być za słaba. Mimo to miałam wrażenie, że wzmacnia działanie kremów i innych specyfików do twarzy, które używałam po jej zastosowaniu. Niestety nie mogę o niej powiedzieć tego, że można jej używać samodzielnie jak niektórych masek, ale to niekoniecznie może być minus. Nie zauważyłam, żeby ta maska mnie uczuliła, podrażniła czy też zapchała, co jest niewątpliwym plusem. 

Jak wspomniałam wyżej dla skóry suchej ta maska jest nieco za słaba - szczególnie w tak szczególnym czasie jak okres jesienno - zimowy, gdzie moja skóra woła o intensywne nawilżenie. Dlatego też na zimę rozejrzę się za czymś nieco mocniejszym, a ją będę używać wspomagająco i pewnie częściej będę jej używać na wiosnę, kiedy moja skóra nie będzie potrzebowała, aż tak mocnego nawilżenia. Jednak przez swój dystans do tego produktu nie chcę Wam zasugerować, że ta maska do twarzy jest zła, bo tak nie jest. Ten produkt całkiem dobrze się sprawdza z innymi kosmetykami, mimo braku wystarczających (jak dla mnie) właściwości nawilżających i odżywczych. To właśnie dlatego, aby uniknąć nawet mniejszych rozczarowań warto by było, żeby producent uzupełnił nieco opis produktu, ponieważ wtedy łatwiej będzie określić dla kogo konkretnie jest ta maska. 

piątek, 18 grudnia 2015

Moja pielęgnacja ust jesień/zima 2015

Mimo tego, że tak na prawdę za moim oknem bardziej zanosi się na wiosnę niż na zimę, to moja skóra, a w szczególności usta przypominają mi o tym jaką mamy porę roku. Niestety skórę mam suchą tak, że, aż daje o sobie znać w dość bolesny sposób. 

Dzisiaj chcę się zająć moją skórą na ustach. Kiedy zapomnę posmarować czymś wargi przez kilka godzin moja skóra na nich najpierw staje się spierzchnięta, a później zaczyna pękać i w końcu pojawiają się na ustach małe ranki. Dlatego też zawsze pod ręką muszę mieć coś nawilżającego. Jak na razie używam trzech produktów (w tym jeden już mi się kończy). 



  1. Tisane, balsam do ust - ten produkt jest już kultowy. Swego czasu było o nim głośno w internetach, a kiedy już ucichły wszystkie zachwyty nad tym produktem i ja zdecydowałam się po niego sięgnąć i...przepadłam. Ten produkt bardzo dobrze nawilża, szybko się wchłania i działa błyskawicznie. Pozostawia gładkie usta, gotowe na to, żeby np. pomalować je szminką ;). To jest mój drugi słoiczek tego balsamu.
    Poj. 4,7 g
    Cena: ok. 11 zł. 

  2. Carmex. Używałam go jakiś czas temu tylko w tubce, a nie w słoiczku i mi się nieźle sprawdził. Tym razem zdecydowałam się zaopatrzyć w ten balsam w takiej wersji ponieważ jakoś przyzwyczaiłam się już do takiej formy kosmetyków do pielęgnacji ust. Jedynym minusem jest to, że trzeba mieć czyste ręce, żeby użyć tego typu produktu, żeby nie roznieść sobie po ustach bakterii. Jeżeli chodzi o sam kosmetyk to, też świetnie nawilża. Carmex ma to do siebie, że na ustach pojawia się coś jakby mrowienie, ale to nie jest nic niepokojącego - to podobno znak, że działa ;)

    Poj. 7,5 g
    Cena: kilkanaście zł


  3. Pomadka z peelingiem od Sylveco. Polowałam na nią bardzo długo, ponieważ potrzebowałam też czegoś co mi usunie suche skórki z ust. Jednak bałam się, że poza peelingowaniem nie będzie robiła z moimi ustami nic. Okazuje się, że nie, bo przy okazji je odżywia i nawilża. A to sprawia, że na pewno będę do niej wracać i to nie raz. 

Niebawem na pewno chciałabym wrócić do sprawdzonej już wiele razy prze ze mnie pomadki pielęgnującej z Nivei - tej granatowej, bo mimo wszystko dla mnie jest nieśmiertelna. 

Tymczasem Wy dajcie znać czy maci jeszcze jakieś produkty, które robią dobrze Waszym ustom ;). 

środa, 16 grudnia 2015

Garść linków: wege inspiracje

Ostatnio pisałam Wam o etyce w kontekście naszego odżywiania się i mam nadzieję, że będę rozwijać ten temat też w innych aspektach, bo kwestie dotyczące tego zagadnienia to temat rzeka. Chciałabym w międzyczasie pisać Wam też o miejscach, które są inspiracją dla tych, którzy chcą przejść na wegetarianizm/weganizm oraz zamiennikach, które warto stosować, ale też o tych po które nie warto sięgać. 

Dlatego też dzisiaj mam dla Was garść linków, które dotyczą etycznego jedzenia. Mam nadzieję, że będą dla Was źródłem inspiracji i dostarczą Wam materiałów do przemyśleń. Liczę na to, że Ci z Was, którzy uważają, że szczególnie wegetarianie jedzą tylko makarony zmienią zdanie ;). A może jest wśród Was ktoś, kto jeszcze się waha, a wśród linków znajdzie stronę, która dostarczy mu ostatecznego argumentu za tym, żeby zmienić swoje życie. 




Blogi związane z etycznym jedzeniem:

Przepisy:  
Do poczytania: 
Inne strony internetowe poświęcone etycznemu podejściu do zwierząt:
Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie. Tymczasem nie wiem jak Wy, ale ja ostatnio jestem tak przemęczona, że nie dochodzi do mnie, że niebawem już święta. Niby szykuję prezenty, ale odliczam dni do najbliższego weekendu, w którym w końcu będę mogła się wyspać i zregenerować siły. Szczęśliwie w tym tygodniu mam 4 dni pracy i 3 dni wolnego. Nie mogę się więc doczekać momentu, w którym wrócę jutro do domu i odetchnę z ulgą, że czeka mnie tyle dni wolnych pod rząd, ile jeszcze w tym miesiącu nie miałam. 

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Decubal basic, krem do skóry suchej i wrażliwej,

Jeszcze w listopadzie czując zbliżającą się zimę zaopatrzyłam się w krem do skóry suchej i wrażliwej od Decubal basic

Miałam nadzieję, że wyszłam z apteki z czymś co skutecznie nawilży i odżywi moją skórę, a w mroźnych dniach nieco zabezpieczy przed zimnem. 

I faktycznie jakiś czas się sprawdzał całkiem nieźle - do momentu, w którym skojarzyłam pojawiające się zaczerwienienia na całej mojej twarz. Fakt, że nic mnie nie piekło i nie swędziało nie zmienia faktu, że wyglądałam po nim jak czerwone prosie. Fakt ten byłam w stanie przykryć podkładem, na co nie zawsze miałam czas i ochotę :(. Niestety będę musiała wyrzucić całkiem sporo produktu, który mogłam zużyć:/. Nie wiem od czego zależała moja czerwoność po jego zastosowaniu, ale wiem jedno - będę go omijać z daleka. 

Ehh...a miało być tak pięknie. Dajcie znać, czy miałyście ten krem i podziałał na Was tak samo jak na mnie. 

sobota, 12 grudnia 2015

Żyj jak chcesz... /prolog/

Etyka to nie tylko nudny przedmiot na studiach...

Jeszcze do niedawna etyka kojarzyła mi się z przedmiotem ze studiów, na którym przysypiałam, bo koleś bredził od rzeczy. Na prawdę nie dało się słuchać jego wywodów na temat tego, że człowiek honorowy jest tak klarowny jak powinien być dobry rosół. Potrafił też przegadać całe zajęcia o tym, że dzisiejsi mężczyźni to już nie to samo, ponieważ kiedyś jeden drugiemu rzucał rękawice jak ten drugi obraził jego kobietę, a teraz nie ma już takich rzeczy. Swoją drogą koleś sam zdradził swoją żonę ze studentką...

Jednak moje podejście do etyki zmieniło się wtedy, kiedy sięgnęłam po "W obronie zwierząt", pod redakcją  P. Singera.

To dzięki tej publikacji postanowiłam w końcu wprowadzić zmiany w moim życiu, o których bardzo długo myślałam, a mianowicie o odstawieniu mięsa. Dlaczego? 



...to przede wszystkim nasze codzienne wybory. 

Otóż "W obronie zwierząt" to zbiór tekstów filozofów i aktywistów od lat zaangażowanych w walkę o przemianę świadomości, zarówno wśród intelektualistów, jak i wszystkich przejętych problemem "cywilizowanego" okrucieństwa wobec zwierząt. W naszym świecie funkcjonuje wiele problemów związanych z rozwojem bioetyki, ewolucją aktywizmu prozwierzęcego, prawnym zabezpieczeniem dobra zwierząt oraz postępami nauki w badaniach mad życiem psychicznym wielu gatunków. To właśnie po lekturze tej książki po raz pierwszy otworzyły mi się oczy na to czym tak na prawdę jest hodowla przemysłowa. Doszłam do wniosku, że dzięki moim wyborom żywieniowym paradoksalnie mogę wiele zmienić, ponieważ właściwie poza suplementacją witaminy B12 i D jestem w stanie obejść się bez mięsa i właściwie bez produktów odzwirzęcych. Może Wam się wydawać, że zmiana w tym co się je to tylko kropla w morzu potrzeb, ale dołączając do grona wegetarian sprawiamy, że na co dzień jeszcze bardziej minimalizuje się niepotrzebne cierpienie.

Faktycznie zaczęłam wprowadzać wegetarianizm po przeczytaniu "W obronie zwierząt" jednak po pewnym czasie go zarzuciłam...w sumie nie wiem czemu? Aktualnie jestem w trakcie czytania kolejnej publikacji autorstwa P. Singera i J. Masona, którzy przypominają mi ze zdwojoną siłą dlaczego postanowiłam rzucić mięso. Myślę, że uzupełnię tą myśl w kolejnych notkach cyklu, który chciałabym wprowadzić na bloga, więc nie martwcie się...rozjaśni się Wam;). 



Mam nadzieję, że ten cykl o etycznym postępowaniu pomoże mi lepiej wprowadzić pewne rzeczy w życie, a Wam lepiej mnie zrozumieć. Jak na razie dużo czytam, żeby móc Wam jakoś sensownie się odnieść do tego o czym pisać i nie robić pewnych rzeczy ze szkodą dla siebie. 

wtorek, 8 grudnia 2015

BingoSpa, Olej ze słodkich migdałów,

Kolejny raz wywracam swoje życie do góry nogami wprowadzając pewne zmiany, które może nie spodobają się wszystkim, ale jednak są do przełknięcia przez moje otoczenie. Wielu rzeczy muszę się nauczyć na nowo, a inne umiejętności nabyć drogą doświadczeń i ciężkiej pracy. Zatem 3majcie za mnie kciuki. Uprzedzając ewentualne pytania, echo części zmian znajdziecie na blogu i na FanPage bloga, więc bądźcie na bieżąco.

Gdzieś pomiędzy wprowadzaniem zmian, w życie chciałabym Wam wrzucić kilka słów o Oleju ze słodkich migdałów od BingoSpa


Ten olej wylądował w mojej kosmetyczce w idealnym momencie, ponieważ w chwili, w której właśnie kończył mi się inny olejek do twarzy. 

Jeżeli chodzi o ten olej, to używam go na noc 1 - 2 razy w tygodniu na twarz i miejscowo w przesuszone miejsca. 

Olej ze słodkich migdałów od BingoSpa jest lekki, szybko wnika w skórę i nie pozostawia tłustej warstwy (ja mimo to kładę go zawsze na noc, bo mimo wszystko to olej i wchłania się wolniej niż inne produkty). Posiada on doskonałe właściwości zmiękczające i odżywiające skórę. 

Olej migdałowy zawiera:
  • kwaw oeinowy 
  • kwas linolowy, 
  • kwas palmitynowy, 
  • kwas stearynowy, 
  • witaminy: A, B1, B2, B6, D I E,
  • związki mineralne.
Ze względu na swój skład ma następujące zastosowanie: 

  • przeciwdziała rozstępom, ze względu na działanie uelastyczniające skórę, 
  • posiada wysoką zdolność nawilżenia i wygładzenia skóry, 
  • wzmacnia barierę ochronną naskórka, pośrednio poprawiając nawilżenie skóry, 
  • jest delikatny więc polecany jest również do pielęgnacji noworodków (podobno pomaga w zwalczaniu ciemieniuchy, łagodzi pieluszkowe podrażnienia skóry i zaczerwienienia), 
  • działa łagodząco i jest polecany dla skóry: suchej, wrażliwej, zniszczonej i podrażnionej,
  • stosowany wspomagając daje świetne efekty w pielęgnacji skóry przy egzemie i łuszczycy, 
  • może być stosowany jako odżywka do wysuszonych i zniszczonych włosów (jeżeli już to kładę go na chwilę lub na noc przed myciem włosów), 
  • przeciwdziała powstawaniu zmarszczek,
  • może być stosowany do masażu.
 
Jak już wspomniałam stosuję go na twarz na noc i miejscowo na przesuszone miejsca. Kiedy wstaje mam nawilżoną, odżywioną i bardzo przyjemną w dotyku skórę, w sumie głównie licząc na taki efekt liczyłam kiedy się na niego decydowałam. Jak do tej pory, ani nie nie uczulił, ani nie podrażnił. Dla mnie to wystarczający powód, żeby wracać do niego od czasu do czasu. 

Jeżeli chodzi o inne zastosowania to nie stosowałam go przeciw rozstępom (bo je już mam...ale właśnie pomyślałam, że może je przynajmniej zredukuje, więc może wypada zacząć;)). Nie mam też żadnego noworodka pod ręką, żeby sprawdzić chociażby działanie związane ze zwalczaniem ciemieniuchy. Dlatego też nie jestem wstanie się podzielić z Wami opinią jeżeli chodzi o ten zakres działania oleju migdałowego. 

Z rzeczy, które mogą Was jeszcze interesować to informacja, że nie jest on drogi, bo na stronie producenta za 100 ml płacimy 20 zł. co przy jego wydajności jest świetną ceną. Więcej na jego temat możecie poczytać na: http://www.bingosklep.com/olej-slodkich-migdalow-bingospa-100ml-p-302.html

niedziela, 6 grudnia 2015

Książka dla smakoszy: Yi Mun-yol, "Nasz skrzywiony bohater"

Zawsze miałam słabość do egzotycznej literatury, tylko jakoś nie zawsze miałam możliwość do niej dotrzeć. Nie oszukujmy się - jest to literatura niszowa. Na szczęście jakiś czas temu na rynku pojawiło się wydawnictwo Kwiaty Orientu, które promuje kulturę i literaturę koreańską, co w pewnym stopniu zaspokaja moje zainteresowania. 

Ostatnio sięgnęłam po "Naszego skrzywionego bohatera" autorstwa Yi Mun-yol, którego byłam ciekawa od momentu, w którym opowiedziała o nim Olga z Wielkiego Buka.


Historia opowiada o 12-stoletnim chłopcu, który przenosi się z Seulu do miasteczka na prowincji. Tam też zaczyna naukę w szkole i jest przekonany, że zaimponuje nowym kolegom i zostanie liderem. Jednakże pada ofiarą charyzmatycznego i skorumpowanego gospodarza klasy - Om Sok-dae. Przemoc, zastraszanie i skomplikowane intrygi zapewniają mu sukces: chłopcy są posłuszni, a jego najwyższa pozycja w klasie pozostaje niezachwiana. 

Ta historia jest opowiedziana z perspektywy dorosłego człowieka, który musiał stoczyć brutalną walkę w poszukiwaniu sprawiedliwości oraz poszukiwaniu własnego "ja". 

Yi Mun-yol stworzył niesamowitą alegorię systemu politycznego i władzy. Zaczyna się ona jako prosta opowieść o dominacji w szkolnej klasie, a rozwija się w prostą przypowieść o żądzy władzy i rozpaczliwą walkę o akceptację. Wprawdzie rzecz się dzieje w Korei, ale przynajmniej część rzeczy można równie dobrze odnieść do bardziej znanego nam podwórka, a mianowicie do komunistycznej Polski. 

"Nasz skrzywiony bohater" urzekł mnie swoja prostotą i złożonością zarazem. I chyba to właśnie podoba mi się najbardziej w koreańskiej literaturze - swego rodzaju ascetyzm, za którą idzie silne przesłanie opowiedziane w prosty sposób, aczkolwiek nie w banalny sposób. Bardzo mnie cieszy, że są jeszcze autorzy, którzy piszą w taki sposób, że łatwo ich zrozumieć, a ani trochę nie ocierają się o kicz. Nie są to jednak banalne historie. I powyższa powieść wcale nie jest wyjątkiem, bo to znajdowałam w innych książkach autorów tego pochodzenia. Za każdym razem nie była to długa historia, co jeszcze bardziej wprawia mnie w zdumieniem, bo na prawdę trzeba mieć talent, żeby napisać prostą i krótką historię z przesłaniem, które do tego można przenieść na własne podwórko. 

Uważam jednak, że literatura koreańska nie jest dla wszystkich, ponieważ mimo to, że nie jest napisana w trudny sposób, to moim zdaniem często przesłanie zrozumie tylko ten czytelnik, który ma już jakiś czas do czynienia z literaturą oraz ma jakąś ogólną wiedzę o świecie. "Nas skrzywiony bohater" jest zatem książką, którą czyta się lekko, ale niekoniecznie spodoba się tym z Was, którzy oczekują lekkiej lektury, która Was odmóżdży (np. po ciężkim egzaminie czy okresie w pracy). Jest to raczej coś dla tych, którzy oczekują czegoś ambitnego podanego w niewymagający sposób. Wiem, że może to trochę dziwnie brzmi, ale trzeba sięgnąć po tą książkę, żeby zrozumieć o co mi chodzi ;). 

piątek, 4 grudnia 2015

Podsumowanie listopada 2015,

Od jakiegoś czasu obiecuję sobie, że bardziej się zorganizuję i przeczytam więcej książek niż faktycznie mi się udaje. W tym miesiącu to tylko 4 książki :( (w tym tomik wierszy) i trochę mi z tego powodu wstyd, bo to tylko tyle :/...ale za to jakie :). Jednak w listopadzie udało mi się nadrobić trochę zaległości w wizytach u siostrzeńców i w oglądaniu filmów, więc coś za coś ;). 



Zatem filmy, które udało mi się obejrzeć to: 

1. "Duma i uprzedzenie", >>>KLIK<<<
2. "Dom snów" >>>KLIK<<<
3. "Spectre" >>>KLIK<<<
4. "Kosogłos cz. 2" >>>KLIK<<<


Książki, które udało mi się przeczytać pomiędzy dyżurami, filmami i spotkaniami z ludźmi:

  1. M. Druon, "Królowie przeklęci" t. 1, >>>KLIK<<<
  2. J. Austen, "Duma i uprzedzenie", >>>KLIK<<<
  3. Yi Mun-yol, "Nasz skrzywiony bohater" 
  4. M. Grechuta, "Pani mi mówi niemożliwe..." >>>KLIK<<<
Na pewno nie będzie to dla Was zaskoczeniem, że zakochałam się w panu Darcy równie mocno co w panu Rochesterze, a może nawet więcej. Więc jedną z ulubionych książek tego roku jest też "Duma i uprzedzenie", do której mam nadzieję wracać i to nie raz...chociaż pewnie będzie mi szkoda na to czasu, bo przecież tyle wspaniałych książek mam do przeczytania, a czasu na to prawie wcale :/. 


No, ale cóż, nie tracę nadziei i walczę dalej ;). 3majcie za mnie kciuki ;) 

Tymczasem wiem, że każdego dnia obiecuję sobie, że w zaczynającym się właśnie miesiącu będzie lepiej, więc tym razem nie będę sobie niczego obiecywać, z dwóch powodów:
  • żeby nie zapędzać się w niepotrzebne wyrzuty sumienia i kompleksy, 
  • dopadło mnie przesilenie jesienno - zimowe, doprawione przemęczeniem i stresem związanym z pracą. 
Mam jednak nadzieję, że mimo wszystko uda mi się przeczytać więcej niż mniej i obejrzeć coś ambitnego. 

środa, 2 grudnia 2015

Jak dbać o skórę jesienią i zimą?

Nie da się ukryć, że zima już za pasem, bo zwyczajnie czuć ją w powietrzu i widać chociażby w szronie, na szybach i roślinach. Pielęgnacja mojej suchej skóry staje się coraz bardziej wymagająca, bo każde zaniedbanie jest bardziej odczuwalne niż w lato. Dlatego też trzeba pamiętać o kilku rzeczach i wprowadzić parę zmian.. 




1. Zakładaj rękawiczki. 

Nigdy nie lubiłam nosić czapki i rękawiczek. W sumie generalnie nie byłam zbyt wrażliwa na zimno, jednak od jakiegoś czasu mi się to zmieniło. Zauważyłam, że moja skóra staje się przesuszona w chłodne dni, kiedy nie zabieram ze sobą chociażby najcieńszych rękawiczek. Poza tym to swędzenie i "szczypanie" kiedy mam przesuszoną skórę jest nie do zniesienia... Rękawiczki na pewno sprawiają, że moja skóra nie cierpi, aż tak bardzo. 



2. Zamień swoje żele pod prysznic na łagodniejsze; intensywniej nawilżaj. 

Moja skóra z natury jest sucha, jednak pielęgnacja latem i zimą wygląda nieco inaczej. W ciepłe pory roku mogę sobie pozwolić na mocniejsze żele po prysznic i lżejsze balsamy, ze względu na to, że pocę się jak każdy inny człowiek, a moja skóra wymaga raczej większego picia wody przeze mnie niż nawilżania zewnętrznego. Jednak już późną jesienią przychodzi taki czas, że moja skóra błaga o łagodniejsze traktowanie. Zatem włączam do pielęgnacji łagodniejsze środki myjące i silniejsze kosmetyki nawilżające. Najlepiej wybierać kremowe żele pod prysznic, albo te które są balsamami pod prysznic. Swój peeling też zamień na nieco łagodniejszy...w końcu nie zapominaj o tym, że złuszczona skóra lepiej przyjmie balsam lub masło do ciała. 


3. Używaj kremu ochronnego. 

Bardzo często chodzę bez makijażu. Też rzadko robię sobie go do pracy - mój dress code na szczęście nie wymaga codziennego makijażu, więc mogę sobie na to pozwolić. Dlatego też przed wyjściem z domu nakładam sobie na twarz krem ochronny...czasem nawet zabieram go ze sobą. Moja skóra nie cierpi wtedy tak bardzo i dzięki temu nie robią mi się suche placki na twarzy.


4. Zmień podkład na lżejszy. 

Jako posiadaczka suchej skóry nie mogę sobie pozwolić na częste używanie bardzo kryjących kremów ze względu na to, że dużo wysiłku kosztuje mnie przygotowanie swojej facjaty pod taki kosmetyk. Zwykle wystarczają mi kremy BB i CC oraz lekkie podkłady nawilżające. Jednak kiedy muszę użyć czegoś bardziej kryjącego używam bazy pod podkład i/lub mieszam go właśnie z bazą lub jakimś lekkim kremem. Wtedy lepiej wygląda na mojej twarzy. 
5. Częściej nakładaj maseczkę na twarz; wzbogać swoją pielęgnację o używanie serum lub oleju do twarzy. 

Ta czynność wynika z potrzeby większego nawilżania skóry. Myślę, że każda z Was, która ma suchą skórę lub taką z tendencją do wysuszania to zrozumie. Włączenie w pielęgnację większej częstotliwości używania maseczek lub zaczęcia używania oleju lub serum do twarzy bardzo ułatwia życie, chociaż wymaga od nas również większego nakładu pracy. 

Nie zapominajcie też, że na naszą skórę wpływa również to jak się odżywiamy i czy pamiętamy o tym, żeby dużo pić (nie myślę tu o alkoholu, który niezbyt dobrze wpływa na naszą skórę). 

Dajcie znać jakie Wy macie sposoby na dbanie o swoją skórę zimą i czy macie jakieś produkty, które szczególnie lubicie ;). 
xoxo
NataliaTw

Etykiety

"Gra o tron" (10) [przygotuj się na wielkie wyjście] (2) 30dniwege (4) 52 książki (214) 52 książki 2016 (39) 52 książki 2017 (1) 52potrawy 2015 (7) AA (2) agroturystyka (1) akcja (1) akcja Nakrętka (1) akcje (2) akcje czytelnicze (1) akcje kulturowe (1) Allverne (1) Allverne Nature's Essences (1) Anew (3) Anew Revitalist (2) Anne Bronte (1) antykoncepcja (1) Aromatella (1) aromaterapia (17) asertywność (1) audiobooki (6) Aussie (3) autobiografia/biografia (2) Avon (37) B.app (4) babeczki (2) Baikal Herbals (1) bajki (1) bajki dla dzieci i dorosłych (1) Bakalland (1) Balneokosmetyki (1) balsam do rąk (1) balsam do włosów (2) Bandi (1) BarryM (3) Barwa (2) Barwy Harmonii (1) Basilur (1) baśnie (1) Batiste (1) batony (1) bądź offline (1) BeBeuty (1) BeGlossy (5) Belgia (18) belgijskie przysmaki (4) belgijskie słodycze (5) belgijskie smakołyki (3) Bell (4) beutybox (3) Bielenda (3) BingoSpa (11) biografie (1) Biosilk (4) Biovax (6) biżuteria (1) błyszczyki (2) Bomb Cosmetics (3) Boże Narodzenie (3) brow bar (1) Bruksela (15) buble (6) buble kosmetyczne (8) buble książkowe (2) buty (1) Buziak Style (1) C.R. Zafon (3) Calvin Klein (1) Carmex (2) Cettua (1) Charlotta Link (1) Charlotte Bronte (1) chcę mieć (2) Chiny (1) chleby (1) Chocolissimo (2) choinka (1) chwile ulotne (3) ciasta (5) ciekawe pomoce naukowe (1) ciekawostki (1) cienie (4) cienie do powiek (5) cienie w kamieniu (2) cienie w kremie (1) ciocią być (1) codzienno (1) codzienność (91) codzienność psychologia społeczna (1) Combos (1) coś dobrego (9) coś na długie wieczory (3) coś słodkiego (7) couching (2) Crispy Waffles (1) cukinia (1) cykl o wolontariacie (7) czarna komedia (3) czas wolny (56) czekolada (8) czekolada do picia (4) czerwiec (1) czytanie (15) czytelnicze podsumowania (19) czytnik e-booków (1) Debby (1) Decubal (1) Decunal basic (1) demakijaż (6) depilacja (3) Dermacos (1) deser (6) deser na ciepłe dni (1) dipy (1) dla dorosłych (1) dla dzieci (10) do książki;) (1) dobre bo polskie (2) dobrostan zwierząt (1) dodatki (1) dodatki do domu (2) dodatki do potraw (1) domowa piekarnia (1) domowe Spa (3) domowe sposoby na przeziębienie/chorobę (2) Dove (2) Dr Konopka's (4) Dr. Konopka's (1) dramat (2) dynia (3) dysgrafia (1) Dziady (1) dzieciństwo (2) dziecko (1) Dzień Ojca (3) e-book (9) E. A. Poe (1) E.L.F (3) eliksir do włosów (2) Elisabeth Arden (4) Elseve (1) emulsja po opalaniu (1) Enilome Hertly Beuty (1) Eric - Emmanuel Schmitt (7) erotyka (2) Etja (1) etyka (3) etyka a to co jemy (1) Eveline (25) Evree (2) Fa (2) fantastyka (12) Farmona (3) feminizm (1) Feniks (1) Festiwal Conrada (1) festiwale (3) filiżanki (1) film (2) film azjatycki (1) filmowe podsumowania (6) filmowy weekend (2) fiszki (2) Floslek (15) FM (4) FM Group (3) Garnier (7) garść linków (10) Gliss Kur (3) Golden Rose (1) gotowanie (2) Green Pharmacy (12) Gregory Funaro (1) grupa literacka (1) gry planszowe (1) Grycan (2) Halloween (1) handel ludźmi (2) haul (4) Head&Shoulders (1) Hean (5) herbaty (1) higiena osobista (2) Himalaya Herbals (1) Holika Holika (1) home decor (2) homoseksualizm (2) hormony (1) horror (2) impreza (3) Inglot (1) inicjatywy kulturalne i społeczne (4) inspiracja (5) inspiracje (9) inspiracje dla nauczycieli (1) inspiracje dla rodziców (1) inspiracje na prezenty (1) inspirujący ludzie (2) Isana (1) ITS SKIN (2) Iwostin (4) ja w kuchni;] (3) jak radzić sobie ze stresem (5) jak sobie radzić ze stresem (2) jak zacząć nowe życie? (1) James Dashner (1) Jarosław Wasik (2) jedz jabłka (2) jedzenie (2) jesienna pielęgnacja (4) jesień (5) Joanna (1) kakao (2) kalendarium (1) Kallos (2) Kamil Janicki (1) kartka z kalendarza (52) kartka z kalendarza. (1) kawa (1) Kącik czytelniczy (1) kącik kulinarny (21) kącik samouka (1) Kindle (1) kino (1) klasyka (5) klasyka którą warto znać (3) kobieta w kulturze (2) koktajle (1) Kolastyna (2) kolorówka (6) kominek (2) koncerty (1) konkurs (1) konkursy (4) kontrowersyjne (1) konturowanie twarzy (1) korektor do brwi (1) korektory rozświetlające (1) kosmetyki (17) kosmetyki dla mężczyzn (3) kosmetyki dla wegan i wegetarian (1) kosmetyki do golenia (2) kosmetyki do kąpieli (2) kosmetyki do makijażu (14) kosmetyki do twarzy (5) kosmetyki do ust (2) kosmetyki do włosów (1) kosmetyki kolorowe (14) kosmetyki koreańskie (6) kosmetyki organiczne (1) kosmetyki po goleniu (1) kosmetyki rosyjskie (2) kosmetyki używane na wyjeździe (4) kosmetyki wegańskie (2) Kraków (1) krążki chlebowe (1) krem d rąk (1) krem do ciała (1) krem do opalania (1) krem do rąk (3) krem do twarzy (6) krem na dzień (2) krem o twarzy (1) krem pod oczy (2) kremy bb (1) Kringle Candle (6) Kroniki wampirów (1) kryminalistyka (1) kryminał (16) kryminały (2) kryminologia (2) książka dla smakoszy (1) książka na lato (2) książka na wakacje (1) książki (34) książki dla dzieci (16) książki dla młodzieży (8) książki edukacyjne (1) książki historyczne (4) książki kreatywne (1) książki kucharskie (2) książki motywacyjne (1) książki na jesień (1) książki na zimę (1) książki o których nie zapomnisz (1) książki polskich autorów godne polecenia (1) kuchenne inspiracje (2) kuchnia (1) kuchnia dla studentów (1) kuchnia dla studentów. (1) kuchnia dla zabieganych (2) kuchnia polska (1) kuchnia włoska (1) kultura (10) kultura polska (13) kupuj lokalnie (1) kuracja do włosów (1) L'biotica (2) L'Oreal (2) lakiery do paznokci (5) lampki (1) lato (1) Libster Blog Awards (1) Lioele (1) Lipton (1) Lirene (3) lista życzeń (2) literatura (12) literatura amerykańska (6) literatura erotyczna (4) literatura faktu (8) literatura francuska (3) literatura grozy (2) literatura historyczna (7) literatura hiszpańska (3) literatura izraelska (1) literatura japońska (1) literatura klasyczna (2) literatura kobieca (5) literatura koreańska (3) literatura młodzieżowa (17) literatura niemiecka (1) literatura obyczajowa (1) literatura piękna (10) literatura polska (38) literatura portugalska (1) literatura skandynawska (8) literatura światowa (18) literatura wojenna (3) literatura współczesna (73) literatura współczesna. (2) literatura współeczesna. (2) literatura XIX w. (17) Livioon (3) Loesje (1) Lotus (1) Lovley (1) Luxury Paris (9) łatwe przepisy (22) Łazienki Królewskie (1) Łuk Tryumfalny (1) Make - Up Trendy (1) make-up (3) Makeup Revolution (2) makijaż (8) maluszek (1) manga (1) Marek Grechuta (2) maseczki do twarzy (10) maska do włosów (8) masła do ciała (6) materiały do nauki języka niemieckiego (2) materiały do nauki matematyki (1) materiały do zajęć z dziećmi (1) MaxFactor (3) Maybelline (3) metoda nauki języka obcego (1) męskim okiem (3) mgiełka do ciała (2) mgiełki do ciała (1) Michał Bajor (6) miejsca relaksacyjne (1) miesiąc w zdjęciach (10) mieszanki bakaliowe (1) Międzynarodowy Festiwal Kryminału (1) migawki z życia (3) Miodowy Kłos (1) mleczko do ciała (2) mleko roślinne (1) młodzieżowa (1) moda (1) Models Own (1) moim zdaniem (1) moja dziupla (1) moje ulubione książki (42) motywacyjnie (1) Mount Blanc (1) możesz pomóc (1) Muza (1) muzyka (12) muzyka która mnie relaksuje (8) muzyka niszowa (4) na faktach (2) na obiad (3) na śniadanie (3) Nabla (1) nadzieja (1) nagrody (1) Natura Syberica (1) nauka języka angielskiego (2) nauka języka niemieckiego (2) nauka języka obcego (3) niania (5) nie polecam (1) nie samą książką człowiek żyje (1) niecodzienność (21) Nike (1) Nivea (10) No36 (1) NoniCare (1) nostalgicznie (1) notki o słodyczach (1) notki pomocowe (2) nowoczesne formy książek (2) nowości (6) nowości kosmetyczne (1) nowości na które czekam (1) nowy etap (3) o filmach (1) o Islamie (2) o jedzeniu (1) o Kościele (1) obejrzane spektakle (1) ocalić od zapomnienia (1) ochrona przeciwsłoneczna (1) oczyszczanie twarzy (4) odżywki do paznokci (5) odżywki do włosów (6) Oeparol (1) ogłoszenia parafialne (10) okołodziecięce (5) olej arganowy (1) olej kokosowy (2) olej migdałowy (1) olej pielęgnacyjny (1) olejek do ciała (2) olejek do twarzy (3) olejek do włosów (9) olejek łopianowy (6) olejek macadamia (1) olejki do twarzy (2) olejki zapachowe (4) olejowanie włosów (1) Olga Rudnicka (4) One Lovely Blog Award (1) opieka nad dzieckiem (1) oponki (1) Organic Shop (2) Organic Therapy (2) Organique (1) Oriflame (5) Oriflame. (1) Oscar Wilde (1) ozdoby świąteczne (1) Pachnąca Szafa (2) paczka:) (1) Paese (1) paletki cieni (1) paletki ze Sleeka (3) palety cieni (1) Palmers (1) Palmolive (2) Pantene (3) Pantene Pro - V (1) Pantne (1) pasja (14) pasja. (1) pasty do kanapek (1) paznokcie (3) pedagogika (3) peeling do ciała (4) peeling do skóry głowy (1) peeling do twarzy (5) perełki muzyczne i taneczne (2) Perfecta (1) Pharmaceris (3) pianka do golenia (1) pieczenie (2) pielęgnacja (5) pielęgnacja ciała (36) pielęgnacja dłoni (9) pielęgnacja paznokci (1) pielęgnacja pędzli (1) pielęgnacja rąk (6) pielęgnacja skóry wokół oczu (1) pielęgnacja specjalna (34) pielęgnacja stóp (1) pielęgnacja szyi i dekoltu (1) pielęgnacja twarzy (82) pielęgnacja ust (3) pielęgnacja włosów (42) pielęgnacja zimowa (5) piosenka artystyczna (1) Plaisirs Nature (Yves Rocher) (1) Planet Spa (2) plany (2) plany czytelnicze (1) plastry do twarzy (2) plastry na niedoskonałości (1) plastry na nos (2) Playboy (1) płyn micelarny (2) pochód książek męczących (1) początek (1) początki:) (3) podaj dalej (1) podkład (4) podkład do twarzy (1) podkłady (2) podróże małe i duże (8) podsumowania (7) podsumowania czytelnicze (1) podsumowania miesiąca (8) podsumowanie miesiąca (18) podsumowanie roku (1) Poetycka Dolina (1) poezja (3) poezja śpiewana (2) pokonaj stres (3) polecane książki na jesień i zimę (1) Polska (2) połącz kropki (1) pomadki do ust (2) pomaganie (4) popularnonaukowe (1) poradniki (4) poranna pielęgnacja (2) powieść wiktoriańska (1) powieść współczesna (2) praca (3) Pretty (2) prezent na Dzień Matki (1) prezenty (1) prezenty dla mamy (1) prezenty dla siostry (1) prezenty dla taty (2) projekt denko (4) projekt ślub (3) promocje (1) proste przepisy (13) prosto z natury (1) przegląd miesiąca w zdjęciach (5) przekąski (4) przekąski do pracy lub szkoły (1) przekąski na podróż (1) przemysłowa hodowla zwierząt (2) przemyśl to! (2) przemyślenia (6) przepis na wieczór (1) przepisy (30) Przepisy Babci Agafii (1) przepisy inspirowane "Grą o tron" (1) przepisy inspirowane książkami (1) przygotowania do ślubu (1) przyjemność (2) przysmaki (1) przystawki (1) psychologia (8) publikacje naukowe (1) R. P. Evans (3) Radical (1) recenzja filmu (1) recenzja kosmetyków (5) recenzja książek (5) recenzje filmów (3) recenzje filmów. Jonny Deep (1) recenzje gadżetów (1) recenzje gościnne (1) recenzje kosmetykow (1) recenzje kosmetyków (145) recenzje kosmetyków. (1) recenzje książek (279) recenzje książki (3) recenzje mangi/komiksów (3) recenzje olejków zapachowych (1) recenzje płyt (4) recenzje seriali (2) recenzje świeczek/wosków zapachowych (13) refleksyjnie (1) Regenerum (1) Regent House (2) relaks (7) relax (3) reportaże (3) Resibo (4) Revlon (2) Rimmel (2) Rival de Loop (2) rodzina (1) romans (3) romans historyczny (4) rosyjskie kosmetyki (2) rozdanie (1) rozwój zawodowy (2) ruch (1) Rzeszów (1) s-f (1) sala weselna (1) sałatka (2) samorozwój (2) Sandomierz (1) Sarah - Kate Lynch (1) Scottish Fine Soaps Company (1) Scrummy (1) sentymentalnie (8) seriale (1) serum do paznokci (1) serum do rzęs (2) serum do twarzy (3) serum do włosów (1) seryjni mordercy (2) Sesa (2) ShinyBox (2) silent disco (1) Skin Love (1) Skin79 (6) Sleek (6) słodycze (7) słodycze świata (2) słodycze wegańskie (1) słone przekąski (1) smaki (1) smaki dzieciństwa (3) snuff moves (1) Soap & Glory (3) Soap&Glory (2) sosy (1) spacerniak kulturowy (6) specjalna pielęgnacja (2) sport (1) sposób na... (3) spotkania blogerek (1) spotkania promujące książki (1) spotkanie blogerek (1) stalking (2) Stalowa Wola (4) Stalowi Czytacze (2) stalowowolskie spotkanie blogerów (1) Stara Mydlarnia (4) Stephen King (4) stosik (45) stosik biblioteczny (4) styl życia (11) Sylveco (3) szaliki (1) szampon do pędzli (1) szampony (4) Szlachetna Paczka (5) szminki (2) szukanie pracy (1) szybie przekąski (1) szybkie przepisy (18) ślub (1) ślub konkordatowy (1) Świat Książki (1) światełka (1) świeczki/woski zapachowe (23) Święta (6) święta. (1) tagi (9) tania kuchnia (1) targi książki (1) tarta (1) tbr (3) teatr (3) Teekane (1) tematy społeczne (1) terapia sztuką (2) terroryzm (1) Tess Gerritsen (3) The Balm (2) thriller/sensacja/kryminał (33) Tisane (2) tłusty czwartek (2) Tołpa (2) toniki do twarzy (1) tradycja (4) tradycja polska (4) trening antystresowy (1) trudne sprawy (1) trudności z pisaniem i nauką pisania (1) tusze do rzęs (1) tydzień w zdjęciach (24) Uczta Lodu i Ognia (1) ulga po opalaniu (1) Ultra Doux (2) ulubieńcy kosmetyczni (9) ulubieńcy miesiąca (8) ulubieńcy niekosmetyczni (6) ulubiona muzyka (2) ulubione (4) ulubione kosmetyki (4) ulubione książki (36) ulubione przekąski (1) ulubione przepisy (3) ulubione słodycze (1) ulubione zapachy (4) Unique (1) Urban Decay (1) Uriage (1) urlop (1) uśmiech (1) uzależnienia. psychologia (1) Vichy (1) Victoria's Secret (2) wakacje (1) walka z wągrami (1) wampiry (5) Warszawa (3) warsztaty (1) warsztaty kreatywnego pisania (1) weekend z książką (8) weganizm (4) wege (14) wegetarianizm (12) wieczorna pielęgnacja (2) Wielkanoc (1) wierzenia (2) wieś (2) wizyta u ginekologa (2) wolontariat (24) wspieraj lokalną gospodarkę (1) wspomnienia (1) współpraca (2) wychowanie dziecka (3) wydarzenia (8) wydawnictwa (1) wyjazd (2) wyniki konkursu (2) wyniki rozdania (1) wyróżnienia (1) wyzwania (2) wzmacnianie włosów (1) wzruszające (1) Yanke Candle (1) Yankee Candle (17) Yasumi (1) Yves Rocher (4) z baśnią w tle (1) zabawy dla dzieci (1) zakupy (3) zakupy kosmetyczne (4) zakupy ubraniowe (1) zamknięte klatki (1) zapachy (18) zapachy dla domu (2) zapachy dla kobiet (12) zapachy dla mężczyzn (2) zapachy na jesień (1) zapachy na lato (5) zapachy na wiosnę (3) zapachy od Avon (5) zapachy od Calvin Klein (1) zapachy uniwersalne (1) zapiski okularnicy (1) zapowiedzi recenzji (1) zapuszczanie włosów (1) zarządzanie stresem (2) zdjęcia (3) zdobycze kosmetyczne (1) zdrowe słodycze (1) zdrowie (5) zdrowie kobiety (7) zestawy kosmetyków (1) Ziaja (6) zimowa pielęgnacja (4) zmiany (2) Zoeva (1) zrozumieć kobietę (3) zrób sobie stop klatkę (2) zupy (2) zupy-krem (2) zwyczaje polskie (2) żel do twarzy (3) żel pod prysznic (2) żele do mycia twarzy (3) żele do mycia/produkty do kąpieli (3) żelki (1) życie (4) życie na emigracji (2) życzenia (8)