sobota, 31 października 2015

Dziady zamiast Halloween

W Internecie wciąż spotykam filmiki i notki dotyczące Halloween, a ja chciałabym Wam przypomnieć o bardziej rodzimym zwyczaju...Dziadach. Mam wrażenie, że skupiając się na zagranicznych zwyczajach zapominamy, że i my mamy własny przedchrześcijański odpowiednik Halloween. 


Dziady zamiast Halloween

Jego istotą było "obcowanie żywych z umarłymi, a mianowicie nawiązywanie relacji z duszami przodków (dziadów), które okresowo powracały do swoich dawnych siedzib. Celem działań obrzędowych było uzyskanie przychylności zmarłych, których uważano za opiekunów w sferze płodności oraz urodzaju. 



Nazwa "dziady" używana była w poszczególnych gwarach szczególnie na terenie Białorusi, Polesia, Rosji i Ukrainy, a nawet niekiedy również na obszarach pogranicznych takich jak np. Podlasie czy Obwód smoleński. Jednak pod różnymi innymi nazwami (pomniki, przewody, radecznica, zaduszki) funkcjonowały zbliżone praktyki obrzędowe powszechne wśród Słowian oraz Bałtów, a także w wielu kulturach europejskich i pozaeuropejskich.

W tradycji słowiańskiej święta przypadały od trzech do sześciu razy w roku - zależnie od regionu. 

Najważniejsze obrzędy obchodzono: 
  • wiosną - w okolicach 2 V, w zależności od faz księżyca,
  • jesienią w noc z 31 X na 1 XI, zwaną Nocą Zaduszkową, co było przygotowaniem do jesiennego święta zmarłych, obchodzonego w okolicach 2 XI (również zależnie od faz księżyca)
Nie wiem czy wiecie, ale Dziady miały też swój odpowiednik dyń drążonych na Halloween, tzw karaboszki, maski rzeźbione z drewna, które miały symbolizować duchy. 

Obrzęd

W najbardziej pierwotnej formie obrzędu dusze należało ugościć (np. miodem, kaszą i jajkami), aby zapewnić sobie ich przychylność oraz jednocześnie pomóc im w osiągnięciu spokoju w zaświatach. Wędrującym duszom oświetlano drogę do domu, rozpalając ogniska na rozstajach, aby mogły spędzić tę noc wśród bliskich. Dzisiejsze znicze są echem tego zwyczaju. Jednak ogień miał też umożliwić wyjście na świat upiorom - duszom ludzi zmarłych nagłą śmiercią, albo samobójców. W niektórych regionach Polski (np. na Podhalu), w miejscu czyjejś gwałtownej śmierci każdy przechodzący miał obowiązek rzucić gałązkę na stos, który był co roku palony.
Etnologia przedstawia święto Dziadów w nieco odmienionej postaci. Obrzędy z okazji Dziadów odbywały się za czasów chrześcijańskich w miejscach związanych archetypowo (często też i lokalizacyjnie) z dawnymi ośrodkami kultu - na wzgórzach, wzniesieniach, pod świętymi drzewami, w miejscach uważanych za święte (czasem faktycznie przy kaplicach, które często były budowane na dawnych miejscach kultu pogańskiego). Z racji charakteru Dziadów, często odbywały się one również przy grobach przodków na cmentarzyskach. 

Chrześcijaństwo wypowiedziało wojnę starym zwyczajom. W związku z jego ekspansją lokalne, miejscowe zwyczaje tzw. pogańskiego pochodzenia, były stopniowo zakazywane, a ludzie, którzy z nich nie rezygnowali, musieli liczyć się z groźbą poważnych konsekwencji. Stare zwyczaje były jednak bardzo silne i trudno było je wykorzenić siłą. Zatem Kościół musiał postąpić pragmatycznie i to czego nie udało się wyprzeć zaadoptował lub zastąpił znanymi dziś formami obrzędów - chociażby wprowadzenie Zaduszek, które są odpowiednikiem Dziadów. 

Jałmużna

W tym dniu wspierano jałmużną żebraków na początku ofiarowując im dary w naturze, żywność i surowce takie jak drewno, węgiel, skóry, glinę oraz dzbany; później dawano im również pieniądze. Jałmużnę dawano im dlatego, aby wspomagali dusze zmarłych. W tym dniu niektóre czynności były zakazane, np. wylewanie wody po myciu naczyń przez okno, aby nie oblać zbłąkanej tam duszy czy plenie w piecu, bo tą drogą dusze czasem dostawały się do domu.

Pozostałości dawnych świąt przetrwały nawet do początku XX wieku. Podobno jeszcze w latach 30' znane były całkiem powszechnie specjalne rodzaje pieczywa, które rozdawano ubogim - zazwyczaj jako zapłatę za modlitwę w intencji zmarłych, a pierwotnie będące przeznaczone dla dusz.


Polskim odpowiednikiem pogańskiego święta Dziadów są Zaduszki, za pomocą których Kościół Katolicki chciał połączyć stare wierzenia z nowymi. Przypada ono 2 listopada, po dniu Wszystkich Świętych. Tego dnia ludzie wspominają wszystkich, którzy umarli. Polscy katolicy zaś wspominają wszystkich wiernych zmarłych, których dusze według ich wiary przebywają w czyśćcu. Natomiast Rodzimowiercy słowiańscy odprawiają Dziady za dusze, które w różnych przyczyn nie mogą odnaleźć drogi do Nawii (zaświatów).


W Zaduszki odwiedza się cmentarze, groby zmarłych z rodziny. Istnieje tradycja zapalania zniczy na grobach oraz składania kwiatów, wieńców lub też innego rodzaju ozdób, które mają być symbolem pamięci. Jak wspomniałam wcześniej tradycja stawiania zniczy na grobach wywodzi się z pogańskiego zwyczaju rozpalania ognisk na mogiłach.

Zwyczajowo odwiedza się groby raczej w dzień Wszystkich Świętych, który jest wolny od pracy. Dawniej zwyczaj zakazywał tego dnia wykonywania niektórych czynności, aby nie skaleczyć, nie rozgnieść czy winy sposób nie znieważyć duszy, która odwiedzała dom. Zakazane było: klepanie masła, deptanie kapusty, maglowanie, przędzenie i tkanie, cięcie sieczki, wylewanie pomyj i spluwanie.

Źródła:  

piątek, 30 października 2015

LUXURY PARIS, drobnoziarnisty peeling z olejkiem arganowym i kriomaseczka odmładzająca,

W zamieszaniu, które panuje u mnie na co dzień to właśnie blog i książki cierpią najbardziej, bo na to zwykle nie starcza mi czasu, siły ani nerwów. A swoje ostatnie wolne popołudnie przeznaczyłam na wizytę u siostrzeńca, który tak cieszył się z mojego przyjazdu, że robił ze mną wszystko - łącznie z zasypianiem (w końcu babcia, która zwykle usypia chłopca mogła sobie wieczorem odpocząć). To mi przypomniało, że powinnam częściej poświęcać czas innym ludziom, którzy są dla mnie ważni, ale o tym innym razem...

Dzisiaj chciałabym Wam trochę przypomnieć, że nawet w największym zamieszaniu nie możecie zapomnieć o sobie, bo to jak się czujecie (czy jesteście wypoczęte, zrelaksowane i macie dobre samopoczucie) wpływa na to jak wykonujecie swoje obowiązki i jakie są Wasze relacje z innymi. 
Dlatego też chciałabym Wam dzisiaj nieco opowiedzieć o produkcie, który być może pomoże Wam się zrelaksować. Chodzi mi o kolejny zabieg w saszetce od LUXURY PARIS. Tym razem saszetka, o której chcę Wam trochę napisać składa się z drobnoziarnistego peelingu z olejkiem arganowym i kriomaseczki odmładzającej

Krok 1

Kryształki zawarte w peelingu zwiększają ukrwienie skóry i otwierają jej pory, dzięki czemu koktajl składników regenerujących błyskawicznie wnika w głąb komórek i odbudowuje osłabione tkanki. Dodatkowo krok pierwszy z tej saszetki przygotowuje skórę na działanie składników aktywnych maseczki. 

Krok 2

Chłodząca formuła maseczki bogata w kolagen morski błyskawicznie liftinguje i wypełnia zmarszczki. Ta maseczka ma za zadanie nawilżyć skórę, przywracając jej sprężystość i jędrność. Ultraodżywcza receptura z olejkiem makadamia, masłem shea oraz witaminami A, E, F, sprawia, że po zabiegu skóra ma odzyskać młodzieńczy blask i witalność. 

Od tego typu zabiegów obok tego, że będą działać oczekuję, że będą w miarę przyjemne czyli nie będę odczuwać większego dyskomfortu. Ponieważ po stresującym dniu nie potrzeba mi dodatkowych bodźców psujących mi humor. W tym przypadku nie było tak do końca idealnie jakbym tego chciała ponieważ do użycia peelingu zniechęcił mnie nieco babciny waniliowy zapach. Jednak przemogłam się i stwierdziłam, że działanie jest w miarę w porządku. To znaczy, że miałam poczucie oczyszczonej skóry, bez podrażnień i uczulenia. Jednak przez ten zapach nie wiem czy będę wracać do tej saszetki. 

Co do maski z kroku 2 to jest całkiem niezła...fajnie chłodzi i całkiem dobrze nawilża oraz sprawia, że mamy wrażenie zadbanej i odżywionej skóry. Nie mogę powiedzieć, że jakoś specjalnie zlftingowała mi twarz, bo jeszcze nie mam zbyt dużych zmarszczek, ale na pewno pomogła dojść do siebie zmęczonej całym dniem cerze...

Dajcie znać czy znacie już kosmetyki LUXURY PARIS i czy polecacie coś specjalnie. Tymczasem życzę Wam miłego dnia :). 

środa, 28 października 2015

Puree i babeczki z dyni :)

Rok temu trochę przegapiłam sezon na dynię i nauczyłam się robić zaledwie zupę krem z dyni. Jednak obiecałam sobie, że to jest zdecydowanie do nadrobienia. Teraz szaleję z dynią i częściej gości w mojej kuchni. Między innymi za sprawą wspaniałych ludzi, którzy tworzą bloga Zabawa w gotowanie, dzięki którym trafiło do mnie to cudo: 


Tego samego dnia, w którym dostałam ten piękny kawał dyni postanowiłam go przerobić na puree i część zamrozić, a część wykorzystać. 

Zatem lecimy najpierw z puree z dyni, a później z babeczkami:). 

Puree z dyni wg. przepisu Eweliny 
  • dynia,
  • 1 - 2  łyżki oleju rzepakowego, 
  • szczypta soli
Przygotowanie: 

Dynię pokroić na ćwiartki i oczyścić z pestek. Obrać dynię ze skóry (pomaga podzielenie jej na mniejsze kawałki, aby łatwiej ją pokroić) i pokroić w kostkę.  Pokrojoną dynię wymieszać w misce z olejem i solą. Wyłożyć na blachę (można ją wyłożyć papierem do pieczenia) i piec w temperaturze 200* do miękkości. Po wyjęciu z piekarnika dynię zmiksować na gładką masę. 

Moje improwizowane babeczki: 
  • 3 szklaki mąki, 
  • łyżeczka proszku do pieczenia, 
  • szklanka mleka roślinnego (ja użyłam ryżowego), 
  • 2 jajka, 
  • szklanka cukru, 
  • szklanka puree z dyni, 
  • cynamon. 
Ja babeczki robię tak, że do miski wsypuję najpierw suche składniki, później mokre i mieszam wszystko łyżką (jeżeli zrobicie to mikserem babeczki wyjdą gumowate) i przekładam wszystko do formy na babeczki. Piec 20 min, w temp. 200*. 

Proste i pyszne...a babeczki bardziej kojarzą się z piernikiem niż z dynią;)

W tym roku chciałabym zrobić jeszcze przynajmniej kopytka dyniowe i sernik dyniowy. Mam nadzieję, że zapasów puree starczy mi na te dwa przepisy ;). 

poniedziałek, 26 października 2015

Luxury Paris, luksusowy krem - maska do rąk i paznokci z wanilią,

Ostatnio mam dużo mniej czasu na bloga, a szkoda, bo to jest bardzo moje miejsce, które jest dla mnie odskocznią i mogę zostawić tu kawałek swoich myśli. Jednak ostatnimi czasy mam mało czasu, dużo stresów i szczyptę problemów zdrowotnych co uniemożliwia mi jakiekolwiek kreatywne działanie, bo jak już mam chwilę, to albo nadrabiam zaległości porządkowe w domu, albo jestem tak zmęczona, że nie ogarniam. Jednak mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda mi się to  naprawić - tym bardziej, że góra za trzy miesiące powinno się zrobić luźniej w moi grafiku. 

Jednak do rzeczy, bo dzisiaj nie przewidziałam gorzkich żali...

Chciałabym Wam wspomnieć o luksusowym kremie - masce do rąk i paznokci z wanilią od Luxury Paris, do skóry normalnej i suchej. Jest to produkt przeznaczony dla skóry wymagającej natychmiastowej, intensywnej i profesjonalnej pielęgnacji, odżywienia i regeneracji. 

Ten kosmetyk ma wzmacniać naturalną barierę ochronną skóry i chronić przed działaniem czynników zewnętrznych. Regularne stosowanie tego kremu ma zapobiegać przedwczesnemu starzeniu się skory dłoni. 



Krem jest bardzo wydajny, pięknie pachnie i w dodatku całkiem nieźle działa :). A to nie jest takie oczywiste, bo bardzo długo nie mogłam znaleźć alternatywy do czerwonego Garniera i kremu do rąk z Nivei z orzeszkami macadamia. Tymczasem oba kremy od Luxury Paris sprawdzają się całkiem nieźle na moich dość wymagających dłoniach. Dodatkowo pachnę wanilią, co sprawia, że trzeba ostrożnie obchodzić się z tym kremem, żeby nie zabijać swoich współtowarzyszy zapachem ;). 

W sumie cóż mogę napisać więcej? Działa, ładnie pachnie, jest wydajny i nie uczula...to mi wystarczy w zupełności jak na krem do rąk;). 

sobota, 24 października 2015

Makaron z dynią - przepis

Ostatnio chcę przekonać mojego narzeczonego do tego, że dobry i syty obiad to nie tylko mięso i ziemniaki, ale też różne inne rzeczy bez mięsa i niekoniecznie z ziemniakami. Na szczęście z pomocą przychodzą mi liczne blogi i książki kucharskie, które mam w domu. 

Ostatnio przyszła mi z pomocą Jadłonomia autorstwa Marty Dymek i moja chęć na coś dyniowego. 

Jeden z przepisów z dynią, które znalazłam w powyższej książce jest na makaron, więc postanowiłam zaryzykować tak na prawdę nie wiedząc czy nam posmakuje. Nie odtworzyłam w 100 % przepisu, chociażby dlatego, że dodałam bardziej "swoje" przyprawy. A zatem co będzie nam potrzebne? 



Składniki: 
  • 400g ulubionego makaronu,
  • 1/2 dyni piżmowej, 
  • 2 duże pomidory, 
  • czerwona papryka (ja wrzuciłam sobie 2, bo lubię ;)), 
  • 4 ząbki czosnku (może być więcej jeżeli ktoś lubi), 
  • 1 wypestkowana czerwona papryczka chili,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek, 
  • sól, 
  • pieprz
  • ulubione przyprawy (u mnie to były kumin, cząber, bazylia, kminek rzymski), 

Przygotowanie:
  • Piekarnik rozgrzać do 200*C. Na blachę do pieczenia wrzucić pokrojoną dynię, pomidory, paprykę oraz papryczkę chili. Do warzyw dodać oliwę z oliwek i piec przez ok 30 min. 
  • W międzyczasie ugotować makaron zgodnie ze wskazówkami na opakowaniu. Odcedzić i dokładnie przelać zimną wodą. 
  • Upieczone warzywa zblendować razem z czosnkiem na grudkowaty sos - ja jednak lubię jak widać warzywa, więc nie blenduję ich zbyt dokładnie. 
  • Odcedzony makaron zagotować razem z makaronem, tak aby makaron był nim cały oblepiony. 
  • Jeżeli chcecie podawać z ulubionymi ziołami.
Sos jest bardzo łagodny, więc możecie dodać więcej przypraw, albo dodać np. koncentratu pomidorowego. 

czwartek, 22 października 2015

Anne Rice, "Wywiad z wampirem"

We wrześniu obiecałam sobie, że w tym moim całym zalataniu z powodu popołudniowych dyżurów znajdę czas dla swoich pasji, w tym także na czytanie, dla którego miałam znaleźć czas. Póki co trochę lepiej mi to wychodzi niż w zeszłym miesiącu. W każdym bądź razie właśnie mam za sobą "Wywiad z wampirem" autorstwa Anne Rice. 


"Wywiad z wampirem" jest pierwszym tomem "Kronik wampirów", który w pewnym sensie jest już kultowy i często wymieniany jednym tchem obok "Draculi" B. Stokera i "Miasteczka Salem" S. Kinga. 

Historię poznajemy z perspektywy Louisa, który jest arystokratą z Luizjany. Opowiada on dziennikarzowi o swojej podróży przez życie i nieśmiertelność. Został zmieniony w wampira przez Lestata i wiedzie egzystencję, której nie rozumie i do końca nie akceptuje. Jedyną jego towarzyszką jest Claudia - ukochana kobieta zaklęta w ciele dziecka. Obojga łączy chęć poznania podobnych sobie istot oraz zajadła nienawiść do swojego stwórcy - Lestata. Nasyciwszy się zemstą Louis i Claudia, jadą w podróż do Europy, aby odnaleźć swoje miejsce oaz odpowiedzi na nurtujące je pytania. Spotkany w Paryżu Armand wprowadza ich w społeczność wampirów. 

Od tej książki oczekiwałam bardzo dużo, bo wiele dobrego słyszałam o niej od znajomych i czytałam na blogach. I na początku na prawdę zapowiadała się ciekawa, mroczna i przerażająca historia... Jednak im bardziej poznawałam Louisa, tym bardziej zawodziłam się na tej historii. Główny bohater jawił mi się jako rozmemłana łajza, a nie pełnokrwisty wampir, którego mogłam się bać. Fakt nie brakowało powieści aury tajemniczości, grozy i pewnego rodzaju dreszczyku, który sprawiał, że momentami wstrzymywałam oddech. Mimo to Louis psuł cały efekt, przez co męczyłam się z tą powieścią. Całość ratowała Claudia i Lestat, którzy nadawali całości jakiś smak do mdłego Lousa, który chodził i użalał się nad sobą...

A później obejrzałam film...
...który zawiódł mnie jeszcze bardziej. Miałam nadzieję, że takie gwiazdy jak Antonio Banderas, Brad Pitt czy Tom Cruise sprawią, że beznadziejna historia stanie się przynajmniej czymś znośnym. Jednak film był tak zły i żałosny, że, aż śmieszny...serio,śmiałam się w niektórych momentach, które podobno miały budzić grozę ;) - chociaż Banderas podnosił jego wartość o dość dużo...

Być może znienawidzicie mnie za moją opinię, ale szczerze mówiąc nie mam dzisiaj na to siły i ochoty, aby przyłączać się do chóru zachwytów nad historią, która wydała mi się dość miałka...

Tymczasem jeżeli macie ochotę na książce to do zgarnięcia jest mój osobisty egzemplarz, na FP bloga: https://www.facebook.com/M%C3%B3j-Portret-136063976509773/?ref=aymt_homepage_panel

wtorek, 20 października 2015

Sera do paznokci od Luxury Paris

Witajcie, 
dzisiaj ponownie mam dla Was kosmetyczną notkę. Tym razem będzie o odżywkach do paznokci od Luxury Paris, które moim zdaniem są odpowiednikiem bardzo popularnych odżywek od Eveline. 

Są to:
  • Intensywne serum wzmacniające paznokcie, 
  • Intensywne serum regenerujące paznokcie. 
Intensywne serum wzmacniające paznokcie, ma zabezpieczać je przed pękaniem, łamaniem i rozdwajaniem. Połączenie tytanu i diamentu sprawia, że na powierzchni paznokcia powstaje twarda warstwa, która zabezpiecza paznokcie przed uszkodzeniami mechanicznymi. Dodatkowo serum ma odżywiać i silnie nawilżać paznokcie, dzięki czemu mają uzyskać piękny i zdrowy wygląd. 

Intensywne serum regenerujące paznokcie ma za zadanie je regenerować i pielęgnować. Producent zapewnia nas, że ten produkt ma działanie: 
  • odżywcze, 
  • regenerujące, 
  • wzmacniające, 
  • utwardzające paznokcie, 
  • uelastyczniające,
  • nawilżające, 
  • pobudzające wzrost paznokci, 
  • zapobiegające pękaniu, 
  • uelastyczniające płytkę paznokcia, 
  • zwiększające odporność na uszkodzenia mechaniczne.
Zdecydowałam się napisać o tych odżywkach w jednym poście, ponieważ tak naprawdę mają podobne działanie i skład. W każdym bądź razie obie mają też formaldehyd w składzie, który może zdziałać cuda lub wręcz przeciwnie.  

Jak wspomniałam wcześniej te odżywki przypominają mi odżywki od Eveline. Jest tak nie tylko przez podobną szatę graficzną, ale też przez ten nieszczęsny formaldehyd, który, zawierają. Szczerze mówiąc, kiedy popatrzyłam na skład tych kosmetyków i zobaczyłam ten wyżej wspomniany składnik już domyślałam się, że nie będzie najlepiej, jednak mimo to postanowiłam dać im szansę. Dla porównania stosowałam obie odżywki na raz - jedną odżywkę na jedną rękę, a drugą na drugą. 

Na początku wszystko szło super - paznokcie rosły i miałam wrażenie, że robią to nie tylko szybciej, ale są też trochę mocniejsze. Jednak po jakimś czasie moje paznokcie i skórki niestety zaczęły się przesuszać. Wtedy już wiedziałam, że obie odżywki niestety muszę odstawić obie odżywki, bo tak też działo się u mnie z odżywkami od Eveline, w efekcie miałam rozdwojone paznokcie.

Jednak z tymi produktami jest tak, że albo zadziałają i jest spoko; albo formaldehyd zacznie nas uczulać lub nam wysuszać paznokcie. To czy zadziałają czy nie trzeba sprawdzić na swojej skórze...a właściwie paznokciach. Zatem jeżeli używałyście te odżywki z Eveline na które był taki szał i u Was zadziałały, to dla odmiany sięgnijcie też po te, bo też będziecie zadowolone. Natomiast jeżeli nie miałyście do czynienia z żadnymi odżywkami na pobudzenie wzrostu paznokci to wypróbujcie tych od Luxury Paris...tylko ryzyko jest takie, że, albo je pokochacie, albo nie. 

niedziela, 18 października 2015

Spacerniak kulturowy #2

Witajcie, 
w zamierzeniu "Spacerniak kulturowy" miał być publikowany co sobotę, jednak w moim życiu jest tyle zamieszania, że musicie mi wybaczyć małą obsuwę. Ostatni tydzień zaskoczył mnie nie tylko nadejściem zimy, ale też powrotem mojej ukochanej jesieni, co stanowi bardzo przyjemny element tego tygodnia. 

Jeżeli chodzi o książki, to muszę Wam powiedzieć, że z niecierpliwością czekam na "Klucz Niebios" 

Czyli kontynuację "Endgame", które bardzo mnie wciągnęło...premiera już niebawem, więc tym bardziej nie mogę się doczekać ;). Na inne nowości boję się patrzeć, bo mam bana na kupowanie książek...mam nadzieję, że jak się zepnę i będę więcej czytać, a Wy będziecie się chętnie udzielać, to będę mogła liczyć na jakieś nowe współprace książkowe a Wy będziecie mogli poznać moje opinie na temat nowości, nad którymi być może się zastanawiacie lub będziecie się zastanawiać;]. 

Jeżeli chodzi o muzykę to ostatnio zrobiłam się sentymentalna i zaczęłam słuchać piosenek, które kojarzą mi się z pewnymi wydarzeniami lub etapami w życiu. W zeszłym tygodniu najbardziej były to poniższe kawałki: 



oraz



Hip - hop przypomniał mi się dzięki moim wychowankom. A jeżeli już jesteśmy w temacie, to chciałabym się z Wami podzielić efektem pracy na Rap warsztatach w moim mieście, które odbyły się jakiś czas temu:


Myślę, że ludzie mogą być dumni ze swojej pracy i chyba nie muszę Was dwa razy prosić, żebyście puścili to gdzieś dalej? ;). Swoją drogą teledysk również zrealizowany jest w moim mieście, więc możecie się chociaż trochę zorientować jak wygląda moje rodzinne miasto ;). 

N. Raven, "Wampirologia"

Nie wiem jak Wy, ale ja mam słabość do książek, które są ładnie wydane. Jestem wzrokowcem i uwielbiam, kiedy obok dobrej historii dostaję również świetnie oprawioną i opatrzoną w śliczne rysunki lub grafikę książkę. Do jednej z takich pozycji na pewno należy "Wampirologia" autorstwa N. Raven. 


W jej wnętrzu znajdziemy historię wampirów - tego jak powstały, na jakie rody się dzielą i jak ich pokonać. Wszystko to owiane jest tajemnicą i coraz bardziej rosnącym napięciem. A wszystko to wydane na wzór cennych oprawionych w skórę starodruków. 



Autorka umożliwia czytelnikowi odkrywanie tajemnic, które owiewają nieumarłych przez liczne karteluszki i inne dodatki przymocowane do poszczególnych stron. Z poszczególnych kart tej książki dowiadujemy się, że wampiry na dobre wtopiły się w nasz krajobraz i bardzo ciężko je wytropić wśród rzeszy masy ludzkiej. Jednak publikacja umożliwia nam ich rozpoznanie poprzez dokładne opisanie ich cech i przytoczenie krótkich notek dotyczących tych najbardziej znanych wampirów. 



Ja pochłonęłam tą książkę w jeden wieczór i ciężko mi było się od niej oderwać. Ta pozycja rzuciła nowe światło nie tylko na wampiry, ale również na poszczególne postacie literackie a nawet historyczne. Niemniej jednak jest to propozycja przeznaczona bardziej dla młodzieży, która kończy podstawówkę ewentualnie zaczyna gimnazjum niż dla dorosłych odbiorców. Mimo to spotkanie z tą książką było dla mnie przyjemnością, jednak pewnie wyląduje ona u moich siostrzeńców jak tylko ten starszy podrośnie na tyle, żeby móc to czytać. Tymczasem na pewno na tym etapie zafunduję mu "Piratologię" i "Smokologię", która już znajduje się u mnie, chociaż tak sobie myślę, że mały będzie musiał jeszcze nieco do niej podrosnąć. 

Taka książka jest idealna dla dzieciaków. Nie tylko jest pełna ciekawych informacji, ale także pozwala się nimi zafascynować i je odkrywać. Zdecydowanie polecam. 

sobota, 17 października 2015

Yankee Candle, Fresch Cut Roses

Są rzeczy do których wracamy z chęcią, bo nie tylko nam się podobają, ale też wywołują pewne pozytywne skojarzenia. 

Freshcut Roses od Yankee Candle był jednym z pierwszych wosków, które sobie kupiłam jakieś dwa lata temu. Pamiętam, że jak już wtedy otworzyłam paczkę jeden z zapachów był bardzo dominujący i to ten zapach był jednym z nich.

Już za pierwszym razem skojarzył mi się z babcinym pokojem, jednak nie mogłam sobie powiązać tego zapachu z czymś konkretnym. Jednak kiedy przeczytałam w jednej z notek innej blogerki o tym zapachu, w którym wspomniała, że jak dla niej jest to zapach różańcowy to już wiedziałam, że to jest to. 

Dzisiaj jak przymykam oczy wciąż mam pod powiekami ten pokój, siwe włosy oraz różaniec i książeczkę gdzieś na ławie...

Wiem, że właśnie dlatego, wielu z Was będzie zawiedzionych, że w tym zapachu nie ma jednak świeżo ściętych róż, ale dla mnie ten zapach jest jednym z najlepszych, ze względu na to, że przywołuje wspomnienia. Na pewno będę chciała mieć świecę o tym zapachu...

czwartek, 15 października 2015

Stosik październikowy 2015

Hej, hej
mija kolejny dzień z ciężkiego tygodnia i już czasem nie wiem jak się nazywam, bo ciągnięcie 6 dyżurów pod rząd nie jest niczym przyjemnym. Jednak dni rozjaśniają mi małe przyjemności i świadomość, że jutro już ostatni dyżur z tego maratonu. 

Dzisiejszy poranek rozjaśniło mi nadejście paczki z samymi książkowymi dobrociami, a mianowicie zawitało u mnie: 


  • "Królowie przeklęci" t.II Maurice Druon
  • "Don Kichot z Manczy", Miguel de Cervantes,
  • "Droga Królów", Brandon Sanderson, 
  • "Smokologia. Wielka księga smoków" - kolejna przepięknie wydana książka dla dzieci i młodzieży, ale o tym w odrębnej notce.  

Mam nadzieję, że to pozwoli mi łatwiej przetrwać dyżur w pracy. W każdym bądź razie 3majcie mnie kciuki, bo czeka mnie bardzo trudne zadanie dziś. 

środa, 14 października 2015

Aksamitny balsam do ciała z drobinkami złota od LUXURY PARIS

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo czekałam na jesień - tą piękną, kolorową i jeszcze słoneczną. Tymczasem u mnie w poniedziałek spadł śnieg i nadzieja na piękną jesień szybko się rozwiała...dodatkowo pisząc tą notkę czekam na panów ze spółdzielni, ponieważ mam w mieszkaniu zapowietrzone kaloryfery i jest zimno jak diabli:/. Dzwoniłam do spółdzielni i szczęśliwie ponoć już są w bloku, bo coś na trzecich i czwartych piętrach jest nie tak i kaloryfery odmawiają posługi...a przecież w taką pogodę ciężko wytrzymać w domu, jak grzeje tylko jeden kaloryfer i to w kuchni...



Jednak przejdźmy do przyjemniejszych rzeczy, do których zalicza się m. in. pisanie o kosmetykach;). 

Dzisiaj mam dla Was kilka słów o aksamitnym balsamie do ciała z drobinkami złota od LUXURY PARIS.


Producent zapewnia nas, że ten produkt doskonale odżywi skórę oraz natychmiast zapewni głęboki poziom nawilżenia. Po aplikacji balsamu mamy uzyskać skórę stale jędrną, sprężystą, elastyczną i aksamitnie gładką w dotyku. Jak napisałam Wam wcześniej w balsamie znajdują się złote drobinki, które rozświetlają skórę i tak na prawdę mogą stanowić one zarówno plus jak i minus tego kosmetyku, bo w końcu to zależy od efektu, który chcemy osiągnąć, bo jeżeli lubimy używać czegoś rano to niestety nie będzie nam pasowało świecenie się w pracy, albo w szkole. Jednak przy jakimś wieczornym wyjściu to świecenie się może być plusem. 

Poza tym balsam fajnie nawilża i dość szybko się wchłania. O dziwo to szybkie wchłanianie się nie sprawia, że balsam słabiej nawilża (bo zwykle te wolniej wchłaniające się produkty są gęstsze, ale lepiej nawilżają). Poza tym ma dość niestandardową pojemność, bo 350 ml, co sprawia, że balsam jest wydajny, ale też możemy go używać bez obawy, że się przeterminuje. Zapach ma słodki i waniliowy, który też przypadnie tym z Was, które po prostu takie zapachy lubią...

Podsumowując: 

Moim zdaniem spokojnie można sięgnąć po ten balsam, który jest idealny właśnie na ten okres, w którym okres grzewczy dopiero się zaczyna. Zastanawiam się jak sobie poradzi z moją skórą, kiedy zaczną się większe mrozy...

wtorek, 13 października 2015

Na ratunek ustom.

Jakiś czas temu borykałam się z problemem przesuszonych ust, co sprawiło, że wyglądały nieestetycznie. Suche skórki sprawiły, że czułam się niekomfortowo i dodatkowo nie mogłam sobie ich pomalować, bo przez to wyglądały jeszcze bardziej niekomfortowo. Wciąż nie jest idealnie, ale już nie jest tragicznie, bo nie tylko suche skórki zniknęły, ale też spokojnie mogę użyć szminki bez obaw, że podkreśli mi moje niedoskonałości. 

Dzisiaj chciałabym Wam wspomnieć o dwóch produktach, które pomogły mi doprowadzić moje usta do względnego porządku. Napisałam, że jest względnie, bo momentami jak przez dłuższy czas w ciągu dnia zapomnę nawilżyć usta lubią się przesuszać. 

1. Tisane. Balsam do ust. 

Po nieudanych próbach ratowania się tym co miałam w domu poszłam do apteki po coś, co już kiedyś używałam i mi się sprawdziło, a mianowicie po balsam do ust w słoiczku z Tisane. Już po pierwszym użyciu odczułam ulgę i poprawę, a na drugi dzień już wiedziałam, że będzie dobrze :). 




Ten produkt używałam tylko wtedy kiedy miałam czyste ręce i zazwyczaj w domu, bo przecie nabiera się go palcem, więc trzeba ograniczyć możliwość przenoszenia bakrerii. 

2. Eveline. Serum do ust 8w1 total action

Ten produkt ma za zadanie odżywiać i pielęgnować nasze usta, jednocześnie nawilżając i chroniąc przed utratą wilgoci. 

Jest to produkt m. in. do spierzchniętych, przesuszonych, popękanych i wrażliwych ust. Zatem to serum było idealne do podratowania moich ust, które były w bardzo złym stanie. Zwykle zabierałam je ze sobą i używałam kilka (kilkanaście) razy w ciągu dnia - w zależności od potrzeb. 




Serum ma jeden minus. Nie można nosić go w kieszeni od spodni lub trzymać w cieple, ponieważ staje się zbyt miękkie i plastyczne przez co się łamie i ciężko go używać. 

W planach mam też zakup pomadki z peelingiem, żeby ostatecznie rozprawić się z problemem moich ust. Myślę, że te dwa produkty będą mi towarzyszyć przez całą jesień i być może jeszcze zimę, ponieważ idzie mróz, a tego moje usta i w ogóle skóra nie lubi. 

niedziela, 11 października 2015

M. Ulatowska, J. Skowroński, "Pokój dla artysty"

Po lekturze "Autorki" autorstwa M. Ulatowskiej i J. Skowrońskiego wiedziałam już, że każdą kolejną książkę tego duetu będę brać w ciemno. Dlatego też kiedy ukazał się "Pokój dla artysty" nie mogłam sobie odmówić przyjemności sięgnięcia po tą powieść. I tym razem ta para pisarzy mnie nie zawiodła. 


Autorzy przedstawiają nam dwie pary bohaterów, a zatem dwie historie o rodzących się uczuciach. Jednak "Pokój dla artysty" to opowieść nie tylko o miłości, ale również o chciwości i wyrachowaniu, które popychają do zbrodni. Te pozornie niezwiązane ze sobą historie miłosne splatają się ze sobą w pewnym starym dworku, odkrytym przypadkiem przez parę pisarzy. Wbrew wszelkim przeciwnościom postanawiają go kupić, wyremontować i uczynić schronieniem dla zaprzyjaźnionych artystów oraz innych marzycieli. Nowi właściciele nie przypuszczają, że ich nowy dom już od pierwszych dni stanie się miejscem niecodziennych wydarzeń. Nad starym dworkiem krąży fatum, w wypadkach giną kolejni mieszkańcy, a okoliczności właściwie nie budzą podejrzeń...

Społeczność skupiona w Domu Pracy Twórczej w Nałęczowie stanowi nietypową mieszankę, ponieważ składają się na nią m. in. takie osobliwości jak: pozbawiony skrupułów prawnik, ekscentryczny malarz, dobiegający kresu życia autor bestsellerów, gotowa na wszystko aktorka, niespełniona pisarka, siostrzany duet piszący romanse, pewien producent filmowy i kloszard. 

Maria Ulatowska i Jacek Skowroński zabierają nas do świata, w którym wszystko pozornie toczy się spokojnie i powoli, a czytelnik odnosi wrażenie, że autorzy zaledwie ślizgają się po powierzchni i nie przykładają starań do zbudowania bohaterów i fabuły. Mimo to jak dla mnie w tej całej historii zostawione jest sporo miejsca na wyobraźnie czytelnika, a nierozwijanie pewnych wątków jest celowe i sptawia, że później otwieramy oczy ze zdziwienia, kiedy docieramy do tych fragmentów powieści, w których pewne rzeczy stają się jasne, a akcja nas bardzo zaskakuje. 

Autorzy pod pierzynką niespiesznej i jakby się wydawało mało skomplikowanej historii ukryli opowieść o mocnym przekazie, która pod koniec jest pełna zaskoczeń i odkryć. W "Pokoju dla artysty" w bardzo umiejętny sposób pokazane jest to, że zwykle nic nie jest tylko czarne, albo białe. A ludzka natura czasem potrafi zaskoczyć nas samych, bo mimo to, że znamy siebie bardzo dobrze w pewnych warunkach jesteśmy zdolni do rzeczy, o które siebie byśmy nie podejrzewali. 

Niekwestionowanym atutem powyższej powieści na pewno jest ta lekkość i aura tajemniczości otaczająca mieszkańców starego dworku. Dodatkowo klimat powieści jeszcze bardziej zachęca do tego, żeby zakopać się w ulubionym fotelu z herbatą w dłoni i odpłynąć w świat wykreowany przez dwójkę pisarzy. Mam tylko nadzieję, że ten duet wyda jeszcze nie jedną książkę, którą będę mogła się delektować. Póki co pozostało mi sięgnąć po te książki, które napisali samodzielnie, bo jestem coraz bardziej ciekawa czy są tak dobrzy osobno jak razem;). 

sobota, 10 października 2015

[spacerniak kulturowy] #1

Witajcie, 
dzisiaj chciałabym wprowadzić nowy cykl, w którym będę się z Wami dzielić tym co aktualnie dzieje się u mnie kulturalnie. A mianowicie będę pisać w tym cyklu o tym co aktualnie czytam, czego słucham i na co czekam. 

A więc zaczynajmy :). 

Aktualnie wzięłam się za "Wywiad z wampirem" autorstwa A. Rice. 



Za mną "Pokój dla artysty" M. Ulatowskiej i J. Skowrońskiego oraz "Wampirologia", o których będę pisać w najbliższym czasie;). 

Jeżeli chodzi o muzykę to za mną chodzą ostatnio dwa kawałki: 



oraz


Wiem, że są to oba bardzo się od siebie różnią, ale co zrobić jak nic nie zrobisz? ;) Z nowości wydawniczych najbardziej czekam na: 

Okładka książki Nowy Jork
źrósło: lubimyczytac.pl
"Nowy Jork" Edwarda Rutherfurda 

Okładka książki Sekta egoistów

"Sekta egoistów" Erica Emmanuell'a Schmitt'a

Okładka książki Bazar złych snów
"Bazar złych snów" S. Kinga


Natomiast do kina chętnie wybiorę się na "Próby ognia" i drugą część "Kosogłosa". 

Z ciekawych wydarzeń kulturowych w moim mieście to najbardziej interesuje mnie spotkanie z Danielem Olbrychskim, o którym więcej możecie przeczytać na stronie MDK >>>KLIK<<<

Mam nadzieję, że znaleźliście coś dla siebie. 
Pozdrawiam :)

Luxury Paris, zabieg mezo-kolagenowy wygładzający zmarszczki do cery suchej i bardzo suchej

Korzystając z chorobowego postanowiłam zrobić coś dla siebie. Dlatego też ciesząc się wolnymi wieczorami postanowiłam zrobić sobie maseczkę na twarz i sięgnęłam po kolejną saszetkę od LUXURY PARIS. Tym razem wybrała MEZO-KOLAGENOWY zabieg wygładzający zmarszczki do cery suchej i bardzo suchej. 

Ja wprawdzie nie posiadam nie wiadomo jakich zmarszczek, ale pojawiają się już chociażby zmarszczki mimiczne. Więc na upartego uznałam, że ta maseczka jest też dla mnie ;). Gwoli jasności - nigdy nie wierzyłam, że jakiś zabieg, albo kosmetyk jest w stanie cofnąć czas, ale zauważyłam, że tego typu kosmetyki, które mają na celu radzenie sobie ze zmarszczkami lub przeciwdziałanie im w moim dobrze nawilżają i napinają skórę. 



Ale wracając do maseczki - a właściwie dwóch maseczek zawartych w jednym opakowaniu. Tak jak w poprzednim zabiegu tej firmy, o którym Wam pisałam >>>TU<<< i ten jest podzielony na dwa kroki. 

Krok 1 To antystresowa maseczka z białą glinką i kwasem hialuronowym, który ma za zadanie szybko usunąć z naszej skóry oznaki zmęczenia i przywrócić cerze zdrowy koloryt. Koktajl witamin A, E, i F, wzmocniony polisacharydami ma zadziałać na naszą skórę silnie odprężająco i łagodząco oraz widocznie wygładzić skórę. Natomiast kompleks bioHYALURON COMPLEXma maksymalnie nawilżyć głębokie warstwy skóry oraz zlikwidować uczucie suchości i ściągnięcia. 

Krok 2 to kolagenwa maseczka, która ma za zadanie intensywnie liftingować, napinać i modelować owal twarzy. Kompleks COLLASURGE zawarty w tym kosmetyku ma za zadanie odbudować włókna kolagenu w skórze, dzięki czemu ma spłycić zmarszczki i zredukować ich ilość. Natomiast inny kompleks zawarty w tej maseczce ma za zadanie przyspieszyć odbudowę komórkową i przywrócić skórze optymalną gęstość. 


Krok pierwszy wchłonął mi się bardzo szybko i nie zostało na mojej twarzy praktycznie nic z tego co nałożyłam na siebie 10 minut wcześniej. Skóra faktycznie była mniej ściągnięta i sucha, ale tak na prawdę miałam poczucie, że zaledwie przygotowała moją skórę pod dalszą pielęgnację którą świetnie uzupełnia krok drugi. 

Po wykonaniu obu kroków z powyższego zabiegu nasza skóra jest przyjemnie odżywiona i nawilżona. Uważam jednak, że dla bardzo suchej skóry może być ona niewystarczająca - chyba, że powtarzamy zabieg 2 - 3 razy w tygodniu, bo wtedy miałby on sens i pomógłby nam wyprowadzić do lepszego stanu naszą skórę. 

Podsumowując

Od Luxury Paris dostajemy do ręki kolejny całkiem niezły produkt, po który warto sięgnąć, chociażby po to, żeby poprawić ogólną kondycję swojej skóry. Jest on bardzo wydajny, ponieważ jedna saszetka starczy nam na 2 - 3 zabiegów. Jednak mimo wszystko nie oszukujmy się - żaden kosmetyk nie jest w stanie odmłodzić nas o kilka lat;). 

czwartek, 8 października 2015

"Wzory i ornamenty" - kolorowanka, która zrewolucjonizowała moją pracę zawodową;)

Spotkałam się z tym, że niektórzy ludzie nie wiedzą jak inaczej wykorzystać kolorowanki dla dorosłych niż do ich standardowego przeznaczenia, czyli po prostu biorą i malują. Ja odkryłam ich nowy wymiar dla siebie...



Otóż na początku zaczęłam je używać zgodnie z przeznaczeniem, czyli zaczęłam kolorować. Jednak nieco się zmieniło jak poszłam na staż...




Najpierw zabierałam je na nocki i zapełniałam sobie nimi czas jak dzieciaki poszły spać. Jednak kiedy rozpoczął się rok szkolny i dzieci są bardziej stacjonarne, bo nigdzie już nie jeżdżą trzeba było zagospodarować im jakoś czas, kiedy się im nudziło. 






Skserowałam im kilka kartek na próbę, żeby sprawdzić czy załapie i...załapało:). Wprawdzie na początku była niechęć...bo przecież kolorowanki to dla dzieciaków, ale jak zobaczyli, że to poziom hard szybko się przekonali. To dało im jakieś zajęcie, a mnie chwilę wytchnienia między bieganiem za nimi. Muszę przyznać, że większość grupy, w której pracuje przysiadła na świetlicy i się nimi zajęła - co mnie pozytywnie zaskoczyło. Oni mieli okazje się zżyć i wyciszyć, a ja ich bliżej poznać podczas rozmów prowadzonych podczas kolorowania. 

Przyszedł też taki czas kiedy dzieciaki miały jechać na weekend do Warszawy, a, że ten wyjazd sponsorowała jedna z warszawskich firm, to trzeba było im coś zawieść w podziękowaniu. Dlatego też robiliśmy z dziećmi różne prace plastyczne. Od drzewek z kawy po obrazy, które specjalnie oprawialiśmy. W naszej placówce są talenty mniejsze i większe i każdemu z nich czasem brakuje inspiracji. I z pomocą przyszły mi moje kolorowanki - m. in. wzory i wzorki. Nie przerysowaliśmy oczywiście jednej lub kilku kolorowanek lecz czerpaliśmy z nich inspiracje i z poszczególnych motywów powstawały niesamowite rzeczy:). 

Szkoda, że te prace już "wyszły", bo chętnie bym je Wam pokazała. Jednak musicie mi uwierzyć na słowo;). 

Przy poprzedniej notce o kolorowankach pisałam Wam, że nie zawaham się ich użyć w pracy wychowawczej i przy pierwszej nadarzającej się okazji to zrobiłam. Dajcie znać, jeżeli pracujecie z dziećmi/młodzieżą i wykorzystujecie swoje kolorowanki w swojej pracy. 

wtorek, 6 października 2015

Książki polecane na jesień i zimę #1

Jak pisałam w jednym z ostatnich postów jesień sprzyja domatorom. A w domu też coś trzeba robić, żeby się nie zanudzić na śmierć, a sprzątać, siedzieć przed kompem, albo przed TV wiecznie nie można. Dlatego postanowiłam wprowadzić na bloga cykl, w którym będę Wam polecać idealne książki na okres jesienno - zimowy. Mam nadzieję, że notki z tej serii będą się pojawiać przynajmniej raz w tygodniu - chociaż to pewnie będzie zależało od tego czy będę miała Wam co polecić ;). 

A zatem zaczynajmy:P

Jako, że przecież winter is comming nie może obejść się bez kultowej "Gry o tron" G. R. R. Martina. 


Do tej serii podchodziłam bardzo sceptycznie, a to dlatego, że tak wiele osób się zachwycało zarówno książkami, jak i serialem. Podejrzewałam, że skończy się taj jak w wielu wypadkach - wielkim zawodem i jeszcze większą niechęcią do wszelakich tak zwanych bestsellerów. Jednakże, po tym jak wszelakie ochy i achy nieco opadły postanowiłam sięgnąć po ten cykl...i się nie zawiodłam. 

Pokochałam ten świat pełen intryg, wojen, magii i zależności, który pochłonął mnie bez reszty. Wprawdzie przede mną jeszcze "Taniec ze smokami", ale z niecierpliwością czekam już na "Wichry zimy", które mają się ukazać w przyszłym roku. 


Naturalnie polecam Wam też serial, który jest genialny :). Na zachętę macie bloopers;)




Pewnie i tak wszyscy już czytaliście i oglądaliście, ale mam nadzieję, że są jeszcze wśród Was Ci, którzy się np. wahają i potrzebują tylko niewielkiej zachęty ;). Myślę, że zakochacie się nie tylko w ekranizacji książek Martina, ale także w kostiumach, widokach i grze aktorskiej. Na prawdę warto! 

Kolejną książką, którą z całego serca Wam polecam jest "Dracula" B. Stokera. 


Jest to książka dla tych z Was, którzy są spragnieni pełnokrwistych wampirów i mrocznej atmosfery. Pamiętam, że jak czytałam tą książkę w listopadzie 2011 roku były wtedy mgły, które jeszcze bardziej potęgowały atmosferę tej powieści. Na pewno będę chciała wrócić do "Draculi", ponieważ bardzo polubiłam tą książkę i jej klimat...a że listopad zbliża się wielkimi krokami, nie widzę przeszkód. 

Jednak ta powieść może nie spodobać się tym z Was, którzy nie lubią klasyki i powieści epistolarnych. W "Draculi" znajdziecie postacie, które są zgodne z pewnymi wzorcami z epoki. Dlatego też np. kobiety są bardzo delikatne, trzymają się z boku, no i oczywiście starają się być jak najbardziej przydatne i silne, w sposób mile widziany przez patriarchalną kulturę. 

Swoją drogą dajcie znać czy też uwielbiacie muzykę, którą stworzył Wojciech Killar do jednej z ekranizacji tej książki. 

Ostatnią powieścią, którą chcę Wam dzisiaj polecić są "Wichrowe wzgórza" Emily Bronte


To właśnie od tej książki zaczęła się moja miłość do klasyki, sióstr Bronte i powieści wiktoriańskiej. "Wichrowym wzgórzom" towarzyszy mrok i angielski klimat, a autorka idealnie oddaje ciemne strony ludzkiej natury. Do tej książki bardzo bym chciała wrócić tej jesieni (chociaż nie wie czy mi się to uda) - tym bardziej, że od jakiegoś czasu mam tą powieść w nowym i jakże pięknym wydaniu. Wtedy napiszę Wam o tej książce dużo więcej :)

Mam nadzieję, że taka forma polecania książek Wam odpowiada i będziecie czekać a kolejne porcje polecanych książek. Tymczasem życzę Wam miłego dnia, a ja idę chorować dalej :)

poniedziałek, 5 października 2015

Luxury Paris, luksusowy krem - serum do rąk i paznokci z olejkiem makadamia,

Tak się złożyło, że przydarzyło mi się zwolnienie chorobowe. Zatem w sposób nieoczekiwany zyskałam kilka wolnych dni na nadrobienie zaległości nie tylko na blogu, ale także w czytaniu książek. Ta sytuacja pozwoli mi naładować akumulatory na przyszły ciężki tydzień, w którym ciągnę 6 dyżurów pod rząd :(. 

Pozostając nieco w temacie pracy chcę Wam napisać o produkcie, na który zwróciło uwagę kilka moich koleżanek, z którymi pracuję. Chodzi mi o luksusowy krem - serum do rąk i paznokci z olejkiem makadamia od Luxury Paris


Ten krem włożyłam sobie do torby i zawsze go nosiłam przy sobie - tak na wszelki wypadek, bo lubię mieć czym się posmarować w razie potrzeby. 

Producent zapewnia nas, że ten produkt natychmiast odżywia, głęboko nawilża oraz wygładza skórę dłoni. Serum ma świetnie chronić przed działaniem czynników zewnętrznych i wzmacniać naturalną barierę ochronną skóry. Już od pierwszego użycia wygląd dłoni i paznokci ma się zauważalnie poprawić. 

Stali bywalcy, którzy do mnie zaglądają już od miesięcy dobrze wiedzą, że mimo to, iż jesień jest moją ulubioną porą roku, to już wczesną jesienią moja skóra potrafi się przesuszać. Dlatego muszę przywiązywać wielką wagę do pielęgnacji skóry - a szczególnie tych okolic, które są widoczne (dłonie, twarz). 

Bardzo często borykam się z problemem przesuszającej się skóry na dłoniach i twarzy (zresztą nie tylko tam, ale w tych miejscach jest to najbardziej dokuczliwe), co jest dość wstydliwe szczególnie wtedy, kiedy pracuje się wśród ludzi. Dlatego dobry krem do rąk to dla mnie podstawa. Dlatego też podeszłam do powyższego kosmetyku z ciekawością, ale też z dystansem, bo wiem jak trudno zadowolić moją skórę dłoni. Na szczęście okazało się, że ten krem całkiem nieźle się sprawdza - nawilża i w miarę szybko się wchłania. Dodatkowo jego zapach dość długo utrzymuje się na skórze i jest niczym perfumy, co może być zarówno plusem i minusem. Jednak u mnie działa jak najbardziej na plus, bo kilka koleżanek zwróciło uwagę na to, że pachnę wanilią... na szczęście nie odniosłam wrażenia, że ten zapach jakoś im przeszkadza - wręcz przeciwnie, bo dopytywały się co to jest ;p. 

W sumie to tyle w tej kwestii co mam do napisania, bo przecież ileż można pisać o kremie do rąk? Działa i to jest najważniejsze :) Nieprawdaż ? ;)

sobota, 3 października 2015

Wrzesień 2015 w zdjęciach

Wrzesień to chyba mój ulubiony miesiąc w roku. Upału powoli ustępują miejsca klimatycznej jesieni, która stwarza idealne warunki do funkcjonowania wszystkim domatorom. Tak więc również i dla mnie warunki do fajnego funkcjonowania są sprzyjające :). 



Niewątpliwie czuć już jesienią...moją ulubioną porą roku :) 


Ta śliczna bransoletka powędrowała jednak do mamy...o niej możecie więcej przeczytać >>>TU<<<


Przepyszne babeczki, które powodują atak cukrzycy >>>PRZEPIS<<<


Okres grzewczy rozpoczęty :) 



I zapasy :)

Najlepsza powieść jaką ostatnio czytałam. >>>KLIK<<<


Mój ostatni miesiąc nie był zbyt fascynujący. Jednak mam nadzieję, że czymś się zainspirujecie :) 

Etykiety

"Gra o tron" (10) [przygotuj się na wielkie wyjście] (2) 30dniwege (4) 52 książki (214) 52 książki 2016 (39) 52 książki 2017 (1) 52potrawy 2015 (7) AA (2) agroturystyka (1) akcja (1) akcja Nakrętka (1) akcje (2) akcje czytelnicze (1) akcje kulturowe (1) Allverne (1) Allverne Nature's Essences (1) Anew (3) Anew Revitalist (2) Anne Bronte (1) antykoncepcja (1) Aromatella (1) aromaterapia (17) asertywność (1) audiobooki (6) Aussie (3) autobiografia/biografia (2) Avon (37) B.app (4) babeczki (2) Baikal Herbals (1) bajki (1) bajki dla dzieci i dorosłych (1) Bakalland (1) Balneokosmetyki (1) balsam do rąk (1) balsam do włosów (2) Bandi (1) BarryM (3) Barwa (2) Barwy Harmonii (1) Basilur (1) baśnie (1) Batiste (1) batony (1) bądź offline (1) BeBeuty (1) BeGlossy (5) Belgia (18) belgijskie przysmaki (4) belgijskie słodycze (5) belgijskie smakołyki (3) Bell (4) beutybox (3) Bielenda (3) BingoSpa (11) biografie (1) Biosilk (4) Biovax (6) biżuteria (1) błyszczyki (2) Bomb Cosmetics (3) Boże Narodzenie (3) brow bar (1) Bruksela (15) buble (6) buble kosmetyczne (8) buble książkowe (2) buty (1) Buziak Style (1) C.R. Zafon (3) Calvin Klein (1) Carmex (2) Cettua (1) Charlotta Link (1) Charlotte Bronte (1) chcę mieć (2) Chiny (1) chleby (1) Chocolissimo (2) choinka (1) chwile ulotne (3) ciasta (5) ciekawe pomoce naukowe (1) ciekawostki (1) cienie (4) cienie do powiek (5) cienie w kamieniu (2) cienie w kremie (1) ciocią być (1) codzienno (1) codzienność (91) codzienność psychologia społeczna (1) Combos (1) coś dobrego (9) coś na długie wieczory (3) coś słodkiego (7) couching (2) Crispy Waffles (1) cukinia (1) cykl o wolontariacie (7) czarna komedia (3) czas wolny (56) czekolada (8) czekolada do picia (4) czerwiec (1) czytanie (15) czytelnicze podsumowania (19) czytnik e-booków (1) Debby (1) Decubal (1) Decunal basic (1) demakijaż (6) depilacja (3) Dermacos (1) deser (6) deser na ciepłe dni (1) dipy (1) dla dorosłych (1) dla dzieci (10) do książki;) (1) dobre bo polskie (2) dobrostan zwierząt (1) dodatki (1) dodatki do domu (2) dodatki do potraw (1) domowa piekarnia (1) domowe Spa (3) domowe sposoby na przeziębienie/chorobę (2) Dove (2) Dr Konopka's (4) Dr. Konopka's (1) dramat (2) dynia (3) dysgrafia (1) Dziady (1) dzieciństwo (2) dziecko (1) Dzień Ojca (3) e-book (9) E. A. Poe (1) E.L.F (3) eliksir do włosów (2) Elisabeth Arden (4) Elseve (1) emulsja po opalaniu (1) Enilome Hertly Beuty (1) Eric - Emmanuel Schmitt (7) erotyka (2) Etja (1) etyka (3) etyka a to co jemy (1) Eveline (25) Evree (2) Fa (2) fantastyka (12) Farmona (3) feminizm (1) Feniks (1) Festiwal Conrada (1) festiwale (3) filiżanki (1) film (2) film azjatycki (1) filmowe podsumowania (6) filmowy weekend (2) fiszki (2) Floslek (15) FM (4) FM Group (3) Garnier (7) garść linków (10) Gliss Kur (3) Golden Rose (1) gotowanie (2) Green Pharmacy (12) Gregory Funaro (1) grupa literacka (1) gry planszowe (1) Grycan (2) Halloween (1) handel ludźmi (2) haul (4) Head&Shoulders (1) Hean (5) herbaty (1) higiena osobista (2) Himalaya Herbals (1) Holika Holika (1) home decor (2) homoseksualizm (2) hormony (1) horror (2) impreza (3) Inglot (1) inicjatywy kulturalne i społeczne (4) inspiracja (5) inspiracje (9) inspiracje dla nauczycieli (1) inspiracje dla rodziców (1) inspiracje na prezenty (1) inspirujący ludzie (2) Isana (1) ITS SKIN (2) Iwostin (4) ja w kuchni;] (3) jak radzić sobie ze stresem (5) jak sobie radzić ze stresem (2) jak zacząć nowe życie? (1) James Dashner (1) Jarosław Wasik (2) jedz jabłka (2) jedzenie (2) jesienna pielęgnacja (4) jesień (5) Joanna (1) kakao (2) kalendarium (1) Kallos (2) Kamil Janicki (1) kartka z kalendarza (52) kartka z kalendarza. (1) kawa (1) Kącik czytelniczy (1) kącik kulinarny (21) kącik samouka (1) Kindle (1) kino (1) klasyka (5) klasyka którą warto znać (3) kobieta w kulturze (2) koktajle (1) Kolastyna (2) kolorówka (6) kominek (2) koncerty (1) konkurs (1) konkursy (4) kontrowersyjne (1) konturowanie twarzy (1) korektor do brwi (1) korektory rozświetlające (1) kosmetyki (17) kosmetyki dla mężczyzn (3) kosmetyki dla wegan i wegetarian (1) kosmetyki do golenia (2) kosmetyki do kąpieli (2) kosmetyki do makijażu (14) kosmetyki do twarzy (5) kosmetyki do ust (2) kosmetyki do włosów (1) kosmetyki kolorowe (14) kosmetyki koreańskie (6) kosmetyki organiczne (1) kosmetyki po goleniu (1) kosmetyki rosyjskie (2) kosmetyki używane na wyjeździe (4) kosmetyki wegańskie (2) Kraków (1) krążki chlebowe (1) krem d rąk (1) krem do ciała (1) krem do opalania (1) krem do rąk (3) krem do twarzy (6) krem na dzień (2) krem o twarzy (1) krem pod oczy (2) kremy bb (1) Kringle Candle (6) Kroniki wampirów (1) kryminalistyka (1) kryminał (16) kryminały (2) kryminologia (2) książka dla smakoszy (1) książka na lato (2) książka na wakacje (1) książki (34) książki dla dzieci (16) książki dla młodzieży (8) książki edukacyjne (1) książki historyczne (4) książki kreatywne (1) książki kucharskie (2) książki motywacyjne (1) książki na jesień (1) książki na zimę (1) książki o których nie zapomnisz (1) książki polskich autorów godne polecenia (1) kuchenne inspiracje (2) kuchnia (1) kuchnia dla studentów (1) kuchnia dla studentów. (1) kuchnia dla zabieganych (2) kuchnia polska (1) kuchnia włoska (1) kultura (10) kultura polska (13) kupuj lokalnie (1) kuracja do włosów (1) L'biotica (2) L'Oreal (2) lakiery do paznokci (5) lampki (1) lato (1) Libster Blog Awards (1) Lioele (1) Lipton (1) Lirene (3) lista życzeń (2) literatura (12) literatura amerykańska (6) literatura erotyczna (4) literatura faktu (8) literatura francuska (3) literatura grozy (2) literatura historyczna (7) literatura hiszpańska (3) literatura izraelska (1) literatura japońska (1) literatura klasyczna (2) literatura kobieca (5) literatura koreańska (3) literatura młodzieżowa (17) literatura niemiecka (1) literatura obyczajowa (1) literatura piękna (10) literatura polska (38) literatura portugalska (1) literatura skandynawska (8) literatura światowa (18) literatura wojenna (3) literatura współczesna (73) literatura współczesna. (2) literatura współeczesna. (2) literatura XIX w. (17) Livioon (3) Loesje (1) Lotus (1) Lovley (1) Luxury Paris (9) łatwe przepisy (22) Łazienki Królewskie (1) Łuk Tryumfalny (1) Make - Up Trendy (1) make-up (3) Makeup Revolution (2) makijaż (8) maluszek (1) manga (1) Marek Grechuta (2) maseczki do twarzy (10) maska do włosów (8) masła do ciała (6) materiały do nauki języka niemieckiego (2) materiały do nauki matematyki (1) materiały do zajęć z dziećmi (1) MaxFactor (3) Maybelline (3) metoda nauki języka obcego (1) męskim okiem (3) mgiełka do ciała (2) mgiełki do ciała (1) Michał Bajor (6) miejsca relaksacyjne (1) miesiąc w zdjęciach (10) mieszanki bakaliowe (1) Międzynarodowy Festiwal Kryminału (1) migawki z życia (3) Miodowy Kłos (1) mleczko do ciała (2) mleko roślinne (1) młodzieżowa (1) moda (1) Models Own (1) moim zdaniem (1) moja dziupla (1) moje ulubione książki (42) motywacyjnie (1) Mount Blanc (1) możesz pomóc (1) Muza (1) muzyka (12) muzyka która mnie relaksuje (8) muzyka niszowa (4) na faktach (2) na obiad (3) na śniadanie (3) Nabla (1) nadzieja (1) nagrody (1) Natura Syberica (1) nauka języka angielskiego (2) nauka języka niemieckiego (2) nauka języka obcego (3) niania (5) nie polecam (1) nie samą książką człowiek żyje (1) niecodzienność (21) Nike (1) Nivea (10) No36 (1) NoniCare (1) nostalgicznie (1) notki o słodyczach (1) notki pomocowe (2) nowoczesne formy książek (2) nowości (6) nowości kosmetyczne (1) nowości na które czekam (1) nowy etap (3) o filmach (1) o Islamie (2) o jedzeniu (1) o Kościele (1) obejrzane spektakle (1) ocalić od zapomnienia (1) ochrona przeciwsłoneczna (1) oczyszczanie twarzy (4) odżywki do paznokci (5) odżywki do włosów (6) Oeparol (1) ogłoszenia parafialne (10) okołodziecięce (5) olej arganowy (1) olej kokosowy (2) olej migdałowy (1) olej pielęgnacyjny (1) olejek do ciała (2) olejek do twarzy (3) olejek do włosów (9) olejek łopianowy (6) olejek macadamia (1) olejki do twarzy (2) olejki zapachowe (4) olejowanie włosów (1) Olga Rudnicka (4) One Lovely Blog Award (1) opieka nad dzieckiem (1) oponki (1) Organic Shop (2) Organic Therapy (2) Organique (1) Oriflame (5) Oriflame. (1) Oscar Wilde (1) ozdoby świąteczne (1) Pachnąca Szafa (2) paczka:) (1) Paese (1) paletki cieni (1) paletki ze Sleeka (3) palety cieni (1) Palmers (1) Palmolive (2) Pantene (3) Pantene Pro - V (1) Pantne (1) pasja (14) pasja. (1) pasty do kanapek (1) paznokcie (3) pedagogika (3) peeling do ciała (4) peeling do skóry głowy (1) peeling do twarzy (5) perełki muzyczne i taneczne (2) Perfecta (1) Pharmaceris (3) pianka do golenia (1) pieczenie (2) pielęgnacja (5) pielęgnacja ciała (36) pielęgnacja dłoni (9) pielęgnacja paznokci (1) pielęgnacja pędzli (1) pielęgnacja rąk (6) pielęgnacja skóry wokół oczu (1) pielęgnacja specjalna (34) pielęgnacja stóp (1) pielęgnacja szyi i dekoltu (1) pielęgnacja twarzy (82) pielęgnacja ust (3) pielęgnacja włosów (42) pielęgnacja zimowa (5) piosenka artystyczna (1) Plaisirs Nature (Yves Rocher) (1) Planet Spa (2) plany (2) plany czytelnicze (1) plastry do twarzy (2) plastry na niedoskonałości (1) plastry na nos (2) Playboy (1) płyn micelarny (2) pochód książek męczących (1) początek (1) początki:) (3) podaj dalej (1) podkład (4) podkład do twarzy (1) podkłady (2) podróże małe i duże (8) podsumowania (7) podsumowania czytelnicze (1) podsumowania miesiąca (8) podsumowanie miesiąca (18) podsumowanie roku (1) Poetycka Dolina (1) poezja (3) poezja śpiewana (2) pokonaj stres (3) polecane książki na jesień i zimę (1) Polska (2) połącz kropki (1) pomadki do ust (2) pomaganie (4) popularnonaukowe (1) poradniki (4) poranna pielęgnacja (2) powieść wiktoriańska (1) powieść współczesna (2) praca (3) Pretty (2) prezent na Dzień Matki (1) prezenty (1) prezenty dla mamy (1) prezenty dla siostry (1) prezenty dla taty (2) projekt denko (4) projekt ślub (3) promocje (1) proste przepisy (13) prosto z natury (1) przegląd miesiąca w zdjęciach (5) przekąski (4) przekąski do pracy lub szkoły (1) przekąski na podróż (1) przemysłowa hodowla zwierząt (2) przemyśl to! (2) przemyślenia (6) przepis na wieczór (1) przepisy (30) Przepisy Babci Agafii (1) przepisy inspirowane "Grą o tron" (1) przepisy inspirowane książkami (1) przygotowania do ślubu (1) przyjemność (2) przysmaki (1) przystawki (1) psychologia (8) publikacje naukowe (1) R. P. Evans (3) Radical (1) recenzja filmu (1) recenzja kosmetyków (5) recenzja książek (5) recenzje filmów (3) recenzje filmów. Jonny Deep (1) recenzje gadżetów (1) recenzje gościnne (1) recenzje kosmetykow (1) recenzje kosmetyków (145) recenzje kosmetyków. (1) recenzje książek (279) recenzje książki (3) recenzje mangi/komiksów (3) recenzje olejków zapachowych (1) recenzje płyt (4) recenzje seriali (2) recenzje świeczek/wosków zapachowych (13) refleksyjnie (1) Regenerum (1) Regent House (2) relaks (7) relax (3) reportaże (3) Resibo (4) Revlon (2) Rimmel (2) Rival de Loop (2) rodzina (1) romans (3) romans historyczny (4) rosyjskie kosmetyki (2) rozdanie (1) rozwój zawodowy (2) ruch (1) Rzeszów (1) s-f (1) sala weselna (1) sałatka (2) samorozwój (2) Sandomierz (1) Sarah - Kate Lynch (1) Scottish Fine Soaps Company (1) Scrummy (1) sentymentalnie (8) seriale (1) serum do paznokci (1) serum do rzęs (2) serum do twarzy (3) serum do włosów (1) seryjni mordercy (2) Sesa (2) ShinyBox (2) silent disco (1) Skin Love (1) Skin79 (6) Sleek (6) słodycze (7) słodycze świata (2) słodycze wegańskie (1) słone przekąski (1) smaki (1) smaki dzieciństwa (3) snuff moves (1) Soap & Glory (3) Soap&Glory (2) sosy (1) spacerniak kulturowy (6) specjalna pielęgnacja (2) sport (1) sposób na... (3) spotkania blogerek (1) spotkania promujące książki (1) spotkanie blogerek (1) stalking (2) Stalowa Wola (4) Stalowi Czytacze (2) stalowowolskie spotkanie blogerów (1) Stara Mydlarnia (4) Stephen King (4) stosik (45) stosik biblioteczny (4) styl życia (11) Sylveco (3) szaliki (1) szampon do pędzli (1) szampony (4) Szlachetna Paczka (5) szminki (2) szukanie pracy (1) szybie przekąski (1) szybkie przepisy (18) ślub (1) ślub konkordatowy (1) Świat Książki (1) światełka (1) świeczki/woski zapachowe (23) Święta (6) święta. (1) tagi (9) tania kuchnia (1) targi książki (1) tarta (1) tbr (3) teatr (3) Teekane (1) tematy społeczne (1) terapia sztuką (2) terroryzm (1) Tess Gerritsen (3) The Balm (2) thriller/sensacja/kryminał (33) Tisane (2) tłusty czwartek (2) Tołpa (2) toniki do twarzy (1) tradycja (4) tradycja polska (4) trening antystresowy (1) trudne sprawy (1) trudności z pisaniem i nauką pisania (1) tusze do rzęs (1) tydzień w zdjęciach (24) Uczta Lodu i Ognia (1) ulga po opalaniu (1) Ultra Doux (2) ulubieńcy kosmetyczni (9) ulubieńcy miesiąca (8) ulubieńcy niekosmetyczni (6) ulubiona muzyka (2) ulubione (4) ulubione kosmetyki (4) ulubione książki (36) ulubione przekąski (1) ulubione przepisy (3) ulubione słodycze (1) ulubione zapachy (4) Unique (1) Urban Decay (1) Uriage (1) urlop (1) uśmiech (1) uzależnienia. psychologia (1) Vichy (1) Victoria's Secret (2) wakacje (1) walka z wągrami (1) wampiry (5) Warszawa (3) warsztaty (1) warsztaty kreatywnego pisania (1) weekend z książką (8) weganizm (4) wege (14) wegetarianizm (12) wieczorna pielęgnacja (2) Wielkanoc (1) wierzenia (2) wieś (2) wizyta u ginekologa (2) wolontariat (24) wspieraj lokalną gospodarkę (1) wspomnienia (1) współpraca (2) wychowanie dziecka (3) wydarzenia (8) wydawnictwa (1) wyjazd (2) wyniki konkursu (2) wyniki rozdania (1) wyróżnienia (1) wyzwania (2) wzmacnianie włosów (1) wzruszające (1) Yanke Candle (1) Yankee Candle (17) Yasumi (1) Yves Rocher (4) z baśnią w tle (1) zabawy dla dzieci (1) zakupy (3) zakupy kosmetyczne (4) zakupy ubraniowe (1) zamknięte klatki (1) zapachy (18) zapachy dla domu (2) zapachy dla kobiet (12) zapachy dla mężczyzn (2) zapachy na jesień (1) zapachy na lato (5) zapachy na wiosnę (3) zapachy od Avon (5) zapachy od Calvin Klein (1) zapachy uniwersalne (1) zapiski okularnicy (1) zapowiedzi recenzji (1) zapuszczanie włosów (1) zarządzanie stresem (2) zdjęcia (3) zdobycze kosmetyczne (1) zdrowe słodycze (1) zdrowie (5) zdrowie kobiety (7) zestawy kosmetyków (1) Ziaja (6) zimowa pielęgnacja (4) zmiany (2) Zoeva (1) zrozumieć kobietę (3) zrób sobie stop klatkę (2) zupy (2) zupy-krem (2) zwyczaje polskie (2) żel do twarzy (3) żel pod prysznic (2) żele do mycia twarzy (3) żele do mycia/produkty do kąpieli (3) żelki (1) życie (4) życie na emigracji (2) życzenia (8)