środa, 30 września 2015

Luxury Paris, luksusowy kriotermalny peeling drenujący,

Hej, 
dzisiaj mam dla Was kolejną opinię o kosmetyku. I chyba to właśnie notek dotyczących urody i jedzenia będzie tu coraz więcej, ponieważ to właśnie te cieszą się największą popularnością. Posty o książkach będą nadal, jednak nie będą dominujące. Zatem dzisiaj będzie o luksusowym kriotermalnym peelingu drenującym od Luxury Paris


Formuła peelingu została wzbogacona innowacyjnym składnikiem kriotermalnym, który gwarantuje efekt redukcji tkanki tłuszczowej zbliżony do zabiegu kriolipolizy skóry. Od razu po zabiegu zapewnia uczucie świeżości oraz dzięki zawartości kofeiny wspomaga naturalny drenaż i detoksygację skóry. Olejki arganowy, ryżowy oraz masło SHEA  mają za zadanie głęboko nawilżyć i przywrócić prawidłową elastyczność oraz spoistość skóry. Ekstrakty z czarnej jagody, miłorzębu japońskiego i wąkrotki azjatyckiej usprawniają mikrokrążenie, dotleniają, zwiększają elastyczność włókien tkanki łącznej oraz przeciwdziałają powstawaniu rozstępów. 



Jeżeli chodzi o stosowanie jest ono nieco inne niż w przypadku innych tego typu kosmetyków ze względu na to, że po naniesieniu produktu na umyte i wilgotne ciało mamy masować okrężnymi ruchami ku górze min. 3 minuty. Następnie spłukujemy kosmetyk wodą. Producent zaleca stosowanie tego peelingu 2 razy w tygodniu. 

Wiem, że pewne kosmetyki należy stosować w określony sposób, żeby ich używanie miało sens. Jednak np. masowanie poszczególnych części ciała (np. ręki nogi itd) po 3 minuty mnie nieco przeraża, z tego względu, że wracając z pracy wieczorem do domu zwykle jestem zmęczona i zestresowana, a "bawienie się" w taki masaż mnie nie uspokaja, tylko jeszcze bardziej denerwuje. I to moim zdaniem jest największy minus tego kosmetyku - czas, który trzeba włożyć w jego użycie. 

Jeżeli chodzi o inne cechy tego peelingu to są nimi: 
  • Sonsystencja zbitej pasty, która mi osobiście nie przypadła do gustu, 
  • Silny peeling, który nie będzie dla każdej skóry i który może nam wysuszyć lub podrażnić skórę.
  • Zapach, który nie każdemu przypadnie do gustu. Np. mnie on kojarzy się z taką pastą do czyszczenia. 
  • Wydajność - myślę, że w ogólnym rozrachunku jest całkiem ok. Wystarczy go na prawdę niewiele, żeby nałożyć go na daną partię ciała.
  • Uczucie świeżości. Szkoda, że nie odkryłam tego produktu latem, gdy upały dawały mi się we znaki, a ten kosmetyk na pewno przynosiłby mi ulgę, bo bardzo przyjemnie by ochładzał. Może i to byłby chwilowy efekt, ale zawsze lepszy jakiś niż żaden ;). 
Tak jak wspomniałam to jest dość silny peeling i z obawy o swoją skórę używam go zamiennie z łagodniejszym kosmetykiem. 

Uważam, że powyższy peeling nie jest złym kosmetykiem, jednak należy się z nim obchodzić ostrożnie ze względu na jego silne działanie. Przypuszczam, że to jeden z tych kosmetyków, które się kocha, albo nienawidzi...jednak to Wy musicie zdecydować czy istnieje szansa na to, że się u Was sprawdzi ;). 

poniedziałek, 28 września 2015

S. Darda, "Dom na wyrębach"

Nawet wtedy, kiedy przybywa mi obowiązków książki są bardzo ważną rzeczą w moim życiu. Zawsze coś czytam - nawet wtedy jeżeli wiem, że czytanie jakiejś książki zajmie mi więcej czasu niż w normalnych warunkach...czyli w takich, kiedy chociaż popołudnia mam wolne. Mój czytelniczy nałóg sprawia, że idąc do biblioteki wychodzę z naręczem książek nawet jeśli przyszłam tylko oddać te, które wypożyczyłam wcześniej - niestety to moje przyzwyczajenie może się rozwijać dzięki dobrze zaopatrzonej bibliotece, którą mam w pobliżu. Podczas ostatniej wizyty w tymże przybytku kultury przyniosłam do domu m. in. "Dom na wyrębach" autorstwa Stefana Dardy. O tej książce czytałam wiele, a po tym jak poleciła mi jedna z koleżanek ze Stalowych Czytaczy nie mogłam sobie odmówić 

Okładka książki Dom na wyrębach
źródło: www.lubimyczytac.pl


W tej powieści poznajemy Marka, którego różne życiowe wybory sprawiły, że w końcu mógł spełnić swoje marzenie o zamieszkaniu w domu na wsi. Jednakże życie lubi czasem nas zaskakiwać i płatać figla. Po i tak już krętych ścieżkach głównego bohatera znowu zaskakuje los. Jego jedyny sąsiad okazuje się człowiekiem "któremu nie udowodniono". W dodatku podczas nieobecności Marka w domu, w magiczny sposób zostały przestawione rzeczy. Atmosfera wokół głównego bohatera zaczyna się robić coraz gęstsza, a on sam zaczyna być coraz bardziej świadomy, że lekko mówiąc dość niefortunnie wybrał miejsce swojego zamieszkania - chociaż dziwnym sposobem czuje się tam szczęśliwy. 

Kiedy zaczęłam czytać "Dom na wyrębach" liczyłam na to, że dość szybko zacznę się bać, a akcja rozwinie się w miarę sprawnie. Jednak się przeliczyłam, ponieważ pan Darda powoli rozwijał fabułę dawkując nam wrażenia - te najlepsze i najstraszniejsze rzeczy zostawiając na koniec. Na początku myślałam, że będzie to zwykła obyczajowa historia z elementami horroru i czułam się zawiedziona tą książką. Jednak na szczęście tak jak wspomniałam Darda najlepsze zostawił na koniec. "Dom na wyrębach" ma w sobie coś co sprawia, że łapiemy się, że niepostrzeżenie zaczynamy wstrzymywać oddech oraz myśleć o tym co będzie dalej jeżeli musimy przerwać lekturę. 

Mimo wszystko nie obeszło się bez większych minusów. Największym było dla mnie rozwodzenie się nad fragmentami, które są mało znaczące dla fabuły czyli np. co bohaterowie jedli na śniadanie, albo co dokładnie kupili w sklepie - dla mnie takie informacje są zbędne, bo moim zdaniem jest to sztuczne powiększanie objętości książki. 


Jednak wybaczyłam "Domowi na wyrębach" pewne niedociągnięcia, albowiem niesie za sobą pewne bardzo ważne przesłanie...a mianowicie przypomina o tym, że zraniona i wkurwiona kobieta może mścić się do usranej śmierci i to w najbardziej okrutny sposób jaki jest w stanie wymyślić. Poza tym po lekturze powyższej książki zaczęłam myśleć zupełnie inaczej o dziwactwach starych ludzi, a noc już nie obejmuje mnie tak bezpiecznymi objęciami jak kiedyś...

sobota, 26 września 2015

B.app, kuracja kreatynowa

Są takie dni, kiedy masz dość, a po powrocie z pracy do domu po prostu pękasz, bo w końcu możesz sobie na to pozwolić. Ja po tym jak już dam radę dojść do siebie lubię zająć się rzeczami, które mnie uspakajają, albo po prostu robię sobie małe domowe spa, które mnie relaksuje. 

Jedną z części swojego ciała, o którą lubię wtedy dbać są moje włosy. Na szczęście ostatnio nie mogę narzekać na ilość kosmetyków do pielęgnacji włosów. 

Jednym z kosmetyków do pielęgnacji włosów, które mi ostatnio wpadły w ręce i zainteresowały na tyle, że zostaną ze mną na dłużej jest kuracja kreatynowa z B.app. Jest to kuracja, która ma zapobiegać rozdwajaniu się włosów. Ten kosmetyk zamyka i uszczelnia naskórek włosa jednorodnym błonotwórczym filtrem. 


Pojemność: 100 ml, 
Cena: 21 zł

Używam tego kosmetyku od ok. miesiąca po każdy myciu (myję głowę co drugi dzień) i jestem nim zachwycona. Ta kuracja sprawiła, że moje włosy są lejące, dużo lepiej wyglądają, a po jakimś czasie stosowania znajomi zaczęli się mnie pytać czy byłam u fryzjera;]. 

Prawdopodobnie powyższy kosmetyk nie zapobiegnie całkowicie rozdwojeniu się końcówek, ale na pewno sprawia, że moje włosy są w dużo lepszej kondycji. Poza tym wystarczy niewielka ilość tego kosmetyku, aby odpowiednio podziałał, zatem starczy mi na wieki :). 

Moim zdaniem ta kuracja do włosów jest bardzo niedoceniana i zdecydowanie za mało się o nim mówi. Jednak mam nadzieję, że to niebawem się zmieni. 


Jeżeli chodzi o dostępność to na pewno znajdziecie ją na http://bosco-design.com/ razem z gamą wielu innych świetnych kosmetyków. Myślę, że będę wracać co jakiś czas do tej kuracji używając ją naprzemiennie z innymi podobnymi kosmetykami, żeby mi się do niej włosy zbytnio nie przyzwyczaiły. Dajcie znać, czy znacie już produkty B.app.


Na koniec chciałabym Was zaprosić na FanPage bloga >>>KLIK<<<. Lubiąc mnie tam będziecie mogli być na bieżąco, bo tam jestem częściej niż tu ;). Poza tym często wstawiam tam linki do różnych rzeczy, które mnie inspirują np. inicjatyw społecznych, flashmobów, przepisów itd. Poza tym lubiąc mnie zawsze będziecie mogli być n bieżąco z tym co się u mnie dzieje ;). 

Pozdrawiam i życzę Wam udanego weekendu ;)

czwartek, 24 września 2015

Kotlety ziemniaczane - przepis

Moja praca ma to do siebie, że nie tylko mnie zaskakuje, ale także często inspiruje. Poniższy wytwór moich rąk jest inspiracją, którą wyniosłam z warsztatów, które odbyły się jakiś czas temu w placówce, w której pracuję. Dzisiaj chciałabym Wam podpowiedzieć co możecie zrobić z ziemniakami, jeżeli np. zostały Wam z obiadu, z wczoraj, ale też jeżeli macie ochotę na coś ziemniaczanego możecie z powodzeniem wykorzystać ten przepis. 

Składniki: 
  • 1,5 kg ziemniaków, 
  • 2 cebule,
  • 2 łyżki mąki pszennej, 
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej, 
  • 2 jajka, 
  • 10-15 dag sera żółtego, 
  • bułka tarta (opcjonalnie), 
  • olej do smażenia.
  • sól, pieprz. 

Wykonanie: 

Ziemniaki obrać, umyć i ugotować. Po ugotowaniu odcedzić i przepuścić przez praskę. Cebule obrać, posiekać i podsmażyć na łyżce oleju, po czym dodać ją do masy ziemniaczanej razem z serem żółtym i mąkami. Wbić jajka, oprószyć solą i pieprzem i wymieszać. Jeżeli masa będzie za rzadka można dodać trochę bułki tartej. 

Uformować kotlety i podsmażyć z obu stron na złoty kolor. 

Te kotlety smakują trochę jak podsmażane ziemniaki, albo placki ziemniaczane i wiem, że raz na jakiś czas będą gościły na moim stole. 

wtorek, 22 września 2015

T. Hayes, "Pielgrzym"

Są książki, które można przeczytać jednym tchem, jednak czasem nie pozwala nam na to nasz ograniczony czas. Tak u mnie było z "Pielgrzymem" Terry'ego Hayes'a. Ze względu na pracę niestety nie miałam czasu jej czytać tyle ile chciałam i wtedy kiedy chciałam. Ale dzięki temu miałam dawkowaną przyjemność z lektury. 

Pielgrzym to kryptonim człowieka, który oficjalnie nie istnieje. Swego czasu dowodził tajnym wydziałem wewnętrznym amerykańskiego wywiadu. Zanim się wycofał i zniknął zawarł swoje zawodowe doświadczenie w książce o technikach śledczych. Jednak nie przewidział, że posłuży ona jako podręcznik mordercy. To zabójstwo jest dopiero początkiem wydarzeń, które przeplatają się i łączą w nadzwyczajny sposób. Bowiem okazuje się, że młodą kobietę zabitą w podrzędnym hotelu na Manhattanie łączy coś z publicznie ściętym mężczyzną w Arabii Saudyjskiej, skradzionymi oczami żywemu człowiekowi w tajnym syryjskim laboratorium badawczym oraz dymiącymi ludzkimi szczątkami w Hindukszu.

Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie człowieka, który nienawidzi kultury zachodu i chce ją zniszczyć w imię tego w co wierzy. Szuka sposobu i go znajduje. Przy okazji jest samotnikiem, co czyni go człowiekiem duchem i obiektem, którego ciężko namierzyć. I to właśnie dlatego, że ciemny charakter jest tak trudny do namierzenia sprawia, że "Pielgrzym" jest tak ekscytującą powieścią.

Terry Hayes uknuł niezwykły, przerażający oraz bardzo realny spisek, którego sednem jest przerażająca zbrodnia przeciw ludzkości. A jedynym człowiekiem, który może sprostać zadaniu jest Pielgrzym.

Po tą książkę sięgnęłam pod wpływem zachwytów, które są wszechobecne w Internetach. Zwykle bardzo sceptycznie podchodzę do książek, które wszyscy chwalą, bo bardzo często okazuje się, że trafiam na totalnie beznadziejną w moich oczach powieść. Jednak tym razem z jakichś powodów było inaczej. Intuicyjnie czułam, że tym razem to może być to i tak własnie było. 

"Pielgrzym" ma w sobie wszystko czego można oczekiwać od dobrej powieści szpiegowskiej, a mianowicie:
  • liczne zwroty akcji, 
  • ciekawi bohaterowie, 
  • przemyślana fabuła, 
  • wiele zaskoczeń, 
  • akcja trzymająca w napięciu,
  • świetny warsztat autora. 
Poza tym Hayes rzuca nas po świecie - nie tylko zabiera nas do Paryża czy Bodrum, ale ciągnie nas do pustkowi ukrytych gdzieś w arabskim świecie... Książka ma niezwykły klimat, a autor pisze takim językiem, że potrafi zaciekawić i nie pozwala o sobie zapomnieć. 

Niestety powieść mimo pokaźnych rozmiarów zostawia po sobie niedosyt. Jak dla mnie jest to jedna z tych powieści, które chce się czytać dalej mimo tego, że dość wyczerpująco traktują temat. Na szczęście doszły mnie słuchy, że Hayes coś pisze i prawdopodobnie niebawem ma się coś ukazać (w przyszłym roku o ile mnie pamięć nie zawodzi).

niedziela, 20 września 2015

#1 Zostań wege na 30 dni.

Często myślimy, że nie możemy zrobić nic, ale jednak zwykle możemy przyłożyć swoją cegiełkę do tego, aby zmienić świat na lepsze. Możemy zacząć od siebie i swojego podwórka. Ja postanowiłam w końcu coś zmienić. Dzisiaj dołączyłam do akcji #zostańwegena30dni. W tym czasie chcę stworzyć cykl notek, które będą nawiązywały do wegetarianizmu i weganizmu oraz tego dlaczego warto zastanowić się nad zmianą codziennej diety. Będę próbowała publikować Wam jak najczęściej notki z tego cyklu - nawet kiedy to wyzwanie się skończy ;)


Co zainspirowało mnie do przejścia na wegetarianizm i stworzenie cyklu na blogu? 

Otóż pierwszym takim impulsem, który dał mi do myślenia jest książka "W obronie zwierząt" autorstwa P. Signera, która uświadomiła mi to, jak wygląda przemysłowy chów zwierząt. 


Ta książka sprawiła, że już nigdy nie będę patrzeć na mięso tak jak wcześniej i zmusiła mnie do konkretnych  przemyśleń i wprowadzenia zmian w swoim życiu. Wiem, że nie będzie to łatwe, ponieważ wokół mnie w zdecydowanej większości znajdują się mięsożercy, którzy często lekko mówiąc z dystansem i podejrzliwością odnoszą się do takich "rewelacji". Jednak mam nadzieję, że po tym miesiącu coś się zmieni i wystarczy mi determinacji. 

Skąd będę czerpać pomysły na przepisy? 

Obecnie jest wiele możliwości dotarcia do inspiracji dotyczących różnej kuchni. Aktualnie w internecie wręcz roi się od wegetariańskich i wegańskich przepisów, a na mojej półce znajduje się wiele książek kucharskich, w których znajdzie się wiele wegetariańskich przepisów. Mam nadzieję, że starczy mi determinacji, żeby wprowadzić moje zamierzenia w życie. Na pewno pomoże mi w tym Wasza aktywność i wsparcie, bo czeka mnie zapewne trudna droga... Mam nadzieję, że uda mi się Was zainspirować do zmian. 

piątek, 18 września 2015

Biosilk Volumizing Therapy, Odżywka zwiększająca objętość i pogrubiająca włosy,

Przechodząc obok produktów firmy Biosilk zawsze chciałam wypróbować ich produkty do włosów. Lecz poza jedwabiem nie sięgnęłam po nic więcej, ze względu na cenę kosmetyków tej marki i obawę o to, że się nie sprawdzą. 

Na szczęście przy okazji naszego blogerskiego spotkania miałam okazję dostać odżywkę zwiększającą objętość oraz pogrubiającą włosy właśnie z Biosilku.

Dostałam bardzo dużą pojemność, bo, aż 355 ml, co starczy mi na wieki. 

Dzięki tej odżywce mamy uzyskać nawilżenie i odżywienie włosów m. in. dzięki proteinom jedwabiu i ryżu. 

Szczerze mówiąc obawiałam się tej odżywki. Bałam się, że obciąży mi włosy tak, że będą się przetłuszczać i nie będę miała co zrobić z tą butlą :/. Na szczęście okazało się, że ten kosmetyk nie tylko odżywia moje włosy, ale także ich nie obciąża. Po użyciu tej odżywki moje włosy stają się przyjemne w dotyku i lejące, a przy okazji bardzo ładnie pachną.

Dodatkowo producent zapewnia nas, że ta odżywka nie jest testowana na zwierzętach, co jest kolejnym jej atutem. 

Bardzo się cieszę, że ta odżywka trafiła w moje ręce dlatego, że mogę się cieszyć dużą pojemnością świetnego produktu, do którego na pewno będę wracać. 

Produkty Biosilk dostałyśmy dzięki uprzejmości jednego ze sponsorów naszego spotkania - Bosco Design. Na ich stronie możecie sobie podpatrzeć nie tylko produkty tej firmy, ale także inne świetne kosmetyki. 

Link do odżywki macie >>>TU<<<

czwartek, 17 września 2015

Zabieg mezo-enzymatyczny od LUXURY PARIS

Ostatnio dobrobyt kosmetyków spowodowany naszym blogowym spotkaniem i jedną współpracą spowodował, że jestem zmuszona się zorganizować, a przede wszystkim zmotywować do regularnego testowania kosmetyków i pisania o nich. Myślę, że to wyjdzie mi tylko na dobre, bo może w końcu złapię jakiś normalny rytm w łączeniu pracy z prowadzeniem bloga.

Na pierwszy rzut idzie saszetka z Luxury Paris z mikroemulsją złuszczającą z olejkiem migdałowym oraz ultranawilżającą maseczką do twarzy dla cery suchej i wrażliwej. 

Z opakowania dowiadujemy się, że dostaliśmy do ręki głęboko nawilżający zabieg mezo-enzymatyczny, który jest dwuetapową terapią intensywnie ujędrniającą skórę, zwiększającą jej gęstość oraz widocznie wygładzającą zmarszczki. 

KROK 1

Mikroemulsja złuszczająca z olejkiem migdałowym ma działanie zmiękczające oraz łagodzące podrażnienia. 

Kremowa formuła na bazie olejku migdałowego ma delikatnie usunąć zrogowaciały naskórek sprawiając, że już od pierwszej aplikacji skóra staje się gładka, miękka i rozświetlona. Łagodzący MESO-CALM COMPLEKS  bogaty w kwas hialuronowy i wyciąg z aloesu, wnika w głąb skóry, przywracając jej elastyczność, odpowiednie napięcie i uczucie komfortu. 

KROK 2

Ultranawilżająca maska do twarzy ma za zadanie skutecznie wygładzić zmarszczki i linie mimiczne. bioHYALURON COMPLEKSma zapewnić nam maksymalny poziom nawilżenia głębokich warstw skóry oraz wypełnić od wewnątrz nawet głębokie zmarszczki. Producent zapewnia, że dzięki wysokiej zawartości ceramidów i olejku makadamia, ten produkt odbudowuje przestrzenie miedzykomórkowe, przywracając skórze jędrność i sprężystość. 

Każda z połówek saszetki starczy Wam na dwa użycia, co moim zdaniem jest jak najbardziej na plus. 

Krok 1 świetnie przygotowuje naszą skórę do dalszej pielęgnacji. Po zmyciu emulsji z twarzy mamy poczucie oczyszczonej skóry. Jednak nie jest ona jakoś specjalnie zaczerwieniona czy podrażniona. 

Krok 2 jest świetną dodatkową dawką nawilżenia, która wspomaga działanie naszej pielęgnacji. Z racji tego, że zużyłam jedną saszetkę, jedyne co mogę Wam powiedzieć to, to, że skóra po jej zastosowaniu staje się również bardziej odżywiona i milsza w dotyku. 

Po zastosowaniu tego zabiegu i użyciu swojego kremu lub olejku do twarzy na noc, rano budzę się z bardzo dobrze odżywioną i nawilżoną skórą. I nawet nie obawiam się nałożyć kryjącego podkładu - wcześniej robiłam to z obawą o to, że będzie podkreślał moje suche skórki. 

Moje pierwsze spotkanie z marką Luxury Paris jest zadziwiająco udane. Do tej pory nie sięgałam po żadne kosmetyki z tej firmy, ponieważ nie spodziewałam się zbyt dobrej jakości po kosmetykach, które widywałam tylko w moim Lidlu jak byłam na zakupach, poza tym dostępne są podobno w Rossmannie. Jednakże przyznam się szczerze, że teraz będę po nie sięgać i mam nadzieję, że się nie zawiodę :). 

wtorek, 15 września 2015

Karmelowe babeczki /przepis/

Czasem chcemy dobrze, a wychodzi jak zawsze...czyli nie tak jak planowaliśmy. Ostatnio postanowiłam rozwinąć swoje umiejętności kulinarne. Zaczęłam od bardziej ambitnego podejścia do tematu babeczek i chciałam zrobić karmelowe z wylewającym się ze środka sosem...ale coś poszło nie tak, chociaż babeczki i tak wyszły pyszne ;). 

Sos karmelowy jasny: 
Składniki:
  • 220g białego cukru, 
  • 60 ml wody,
  • 80 ml śmietanki 36%, 
  • 20 g masła, 
  • 60 ml mleka
Wykonanie: 
  • Cukier rozpuszczamy w wodzie i karmelizujemy na jasnobrązowy kolor. 
  • Zmniejszamy ogień i wlewamy śmietankę oraz dodajemy masło i mleko. 
  • Podgrzewamy, aż składniki się połączą, a sos zgęstnieje. 
I chyba tu popełniłam największy błąd przez który babeczki nie wyszły mi tak ciemne jak w przepisie, ponieważ chyba za szybko dodałam kolejne składniki po skarmelizowaniu cukru. Dlatego też podaję Wam nieco zmodyfikowaną wersję mojego przepisu na babeczki;). 




Babeczki

Składniki:
  • 60 g masła + odrobina do wysmarowania formy, 
  • 60 g cukru + odrobina do wysmarowania formy, 
  • porcja sosu karmelowego jasnego, 
  • szczypta soli, 
  • 100 g mąki, 
  • 2 jajka
Wykonanie: 
  • Rozgrzewamy piekarnik do 205*C
  • Natłuszczamy 10 miejsc na babeczki i posypujemy cukrem. 
  • W rondelku podgrzewamy porcję sosu karmelowego jasnego, dodajemy 60 g masła i szczyptę soli. 
  • Dodajemy cukier i mieszamy. 
  • Dodajemy mąkę, mieszamy i następnie łączymy z rozmąconymi jajkami. Przekładamy do foremki. 
  • Pieczemy ok. 10 min. 
Mimo to, że nie wyszły takie same jak w przepisie, z którego korzystałam i tak wyszły pyszne na tyle, że niemal wszystkie rozeszły się niemalże od razu:). Myślę, że wyszłyby wszystkie, gdyby nie były takie sycące i słodkie;). 

Wiem, że będę je robić raz na jakiś czas, tym bardziej, że widzę, że posmakowały nam obojgu;). 

niedziela, 13 września 2015

Magazyn Make Up Trendy

Nigdy nie przykładałam większej uwagi do czasopism branżowych z zakresu urody, paznokci czy innych tego typu rzeczy. Jednak nasze blogerskie spotkanie to zmieniło, ponieważ dostałam do ręki magazyn Make-Up Trendy, który nieco zmienił moje patrzenie na tego typu magazyny.

W Make - Up Trendy znajdziemy porady dotyczące z makijażem, inspiracje oraz testy kosmetyków. Wszystko jest opisane dość dokładnie, co sprawia, że laik również jest w stanie odtworzyć przynajmniej część z tego co prezentują nam twórcy powyższego magazynu.
Zbiór zalet: 

Porady profesjonalistów

Artykuły są pisane przez profesjonalistów, którzy dzielą się z nami swoją wiedzą. Ja osobiście dowiedziałam się kilku rzecz i zobaczyłam, że dobry makijaż wcale nie musi być wykonany drogimi kosmetykami. 

Źródło inspiracji

Jak już wspomniałam w powyższym magazynie jest mnóstwo makijaży, co jest idealnym źródłem inspiracji. Ja sama podpatrzyłam kilka makeupów, które mi się spodobały i które chcę odtworzyć na sobie (mam nadzieje, że z dobrym skutkiem). 


Wiedza

Make - Up Trendy okazał się być idealnym źródłem wiedzy o aktualnych trendach w makijaży, kosmetykach kolorowych, charakteryzacji oraz innych aspektów związanych z makijażem. 


Dużo treści

Jeżeli chodzi o magazyny branżowe to zawsze bałam się, że za wysoką cenę dostanę kupę reklam i zdjęć, z których nic nie wyniosę. Jednakże moje obawy szczęśliwie zostały rozwiane dzięki czemu będę do niego wracać. 




Okazało się, że Make - Up Trendy to idealna lektura na kilka wieczorów do herbatki lub kawy. Moim zdaniem każda z Was, która interesuje się makijażem lub myśli o karierze wizażystki powinna się zapoznać z powyższym magazynem i sięgać po niego przynajmniej raz na jakiś czas. 

piątek, 11 września 2015

Jo Nesbo "Krew na śniegu"

Jo Nesbo to autor, który zbiera wiele przychylnych recenzji swoich książek. Siedząc w Internetach i blogach nie mogłam nie zauważyć tak wielu przychylnych opinii dotyczących jego twórczości. Dlatego też od jakiegoś czasu robiłam podejścia o powieści tego autora i dopiero "Krew na śniegu" zaciekawiła mnie na tyle, że ją skończyłam. 

Powyższa powieść opowiada historię Olava, który zarabia na życie jako płatny morderca. Nie ma przyjaciół ani rodziny. Jednak pewnego dnia spotyka kobiete swoich marzeń... Jednak po pierwsze jest ona żoną jego szefa, a po drugie - Olav właśnie dostał na nią zlecenie. 

Kiedy czyta się dużo książek ciężko zaskoczyć czymś czytelnika. I muszę przyznać, że Jo Nesbo nie porwał mnie jakoś specjalnie, ale też zbytnio nie rozczarował. Co oznacza, że jak dla mnie ta książka jest dość przeciętna. 
  

Dlaczego? 

Zacznijmy od dobrych stron: 
  1. Nietypowy morderca.

    Wprawdzie Olav trudni się zabijaniem ludzi, Nesbo wyposażył go w  dość osobliwe jak na zabójce cechy. Otóż Olav tak na prawdę jest wrażliwym mężczyzną, który potrzebuje czułości i miłości, a swoją pracę tłumaczy sobie tak, że każdy kto na to zasłużył musi ponieść jakąś karę. O dziwo zdarzały się momenty, w których wręcz mu współczułam.
  2. Niedopowiedzenia i nietypowe prowadzenie fabuły

    "Krew na śniegu" to nie jest typowy kryminał z wartką akcją. Tu rozwija się ona wręcz leniwie, a autor zaskakuje nas subtelnymi opisami i zaskoczeniami. 
A teraz minusy:
  1. Ale to już było. Jak pisałam Wam wcześniej, kiedy ktoś dużo czyta dużo ciężej go zaskoczyć. A tu miałam wrażenie, że to wszystko już gdzieś czytałam lub widziałam.
  2. Płytkość. Cały czas miałam wrażenie, że Nesbo ślizgał się gdzieś po powierzchni i pisał tą powieść na odwal się. 
Może nie ma zbyt wielu minusów, ale jak dla mnie są one znaczące i zniechęciły mnie do Nesbo. Prawdopodobnie dam mu kolejną szansę, ale nie prędko, chociażby dlatego, że mam wiele innych książek do czytania. Mam nadzieję, że nie zlinczujecie mnie za bardzo za tą notkę ;) 
Udanego weekendu ;)

czwartek, 10 września 2015

Lakier i błyszczyk z Bell...duo idealne na jesień

Jak Wam już wspominałam w relacji z naszego rzeszowskiego spotkania blogerek, wróciłam wtedy do domu obładowana prezentami, które w zdecydowanej większości będę używać, bo bardzo przypadły mi do gustu.

Jednymi z pierwszych kosmetyków, które zaczęłam używać są lakier do paznokci i błyszczyk do ust z Bell. Oba kosmetyki bardzo mi się spodobały i wiedziałam, że będą w użyciu bardzo często i momentami wręcz na co dzień. Ale przejdźmy do konkretów. 

Lakier do paznokci z serii GlamWEAR o nr 423


Nawet nie macie pojęcia jak bardzo się ucieszyłam, kiedy sobaczyłam go wśród kosmetyków, które dostałyśmy. A to dlatego, że zamierzałam rozejrzeć się za lakierem w kolorze śliwkowym, a ten jest bardzo zbliżony do odcienia, o którym myślałam. 

Jeżeli chodzi o nakładanie tego lakieru to moim zdaniem trzeba nałożyć dwie warstwy, żeby ładnie wyglądał. Lakier jest kryjący i trzyma się tak mniej więcej ok. 3 dni na moich paznokciach. Dla Was może to i mało, ale do tej pory lakiery odpryskiwały mi już na drugi dzień, więc te trzy dni to dla mnie na prawdę dużo. Poza tym całkiem szybko schną, chociaż ja zazwyczaj daję dobrze doschnąć lakierowi na paznokciach, żeby nie było jakichś ewentualnych odcisków na paznokciach i poprawiania lakieru. 

Z racji tego, że firma Bell jest ogólnie dostępna i tania na pewno będę wracać do tego lakieru i zapewne zaopatrzę się w większą gamę kolorystyczna, ale dopiero wtedy jak nieco zejdę z ilości posiadanych lakierów, bo zaczyna się ich robić za dużo ;p. 

Błyszczyk do ust z serii FRENCH CHIC nr 01


Jeżeli chodzi o błyszczyk to on sprawdzi się w makijażu do szkoły lub pracy, w której nie możecie nosić ciemnych makijaży. Nie klei się i nie lepi do ust. Jednak na moich ustach nie trzyma się zbyt długo (niestety), ale myślę, że w moim przypadku to kwestia wprawy, gdyż niezbyt często noszę coś na ustach;). Zaletą jest też wygodny aplikator (o czym producenci nie zawsze myślą) oraz pudełeczko, które nie będzie nam zawadzać w torebce ;). 

wtorek, 8 września 2015

Cudeńko od Buziak Style

Czasem zdarzają się w naszym życiu pewne spotkania, które zmieniają nasze podejście do pewnych spraw lub w ogóle są znaczące dla naszego życia. Ja ostatnio poznałam wspaniałe kobiety, z którymi dzielę pasję blogowania i na tym spotkaniu dostałam pewien drobiazg, który sprawił, że moje podejście do noszenia biżuterii zaczęło się nieco zmieniać. Do tej pory nawet mój pierścionek zaręczynowy gościł u mnie bardzo rzadko, ale od kiedy zobaczyłam poniższą bransoletkę przepadłam. 




To cudo pochodzi ze sklepu Buziak Style, gdzie znajdziecie ręcznie robioną biżuterię, co zapewnia jej oryginalność :). Muszę przyznać, że na początku nie byłam przekonana do zakładania tej bransoletki, bo nie wiedziałam czy będę miała do czego ją założyć i czy nie będzie mnie drażnić to, że mam coś założone na rękę. 

W Buziak Style znajdziecie zarówno biżuterię elegancką, jak i codzienną oraz młodzieżową. Robi je mama trójki dzieci, która to właśnie w robieniu biżuterii znalazła sposób na odreagowanie.




Jak na razie bransoletkę zakładam na krótsze wyjścia np. kawę ze znajomymi, spacer itp., żeby przyzwyczaić się do tego, że coś takiego na sobie noszę. Mam nadzieję, że to maleństwo sprawi, że przekonam się do biżuterii, a tymczasem zapraszam Was do zapoznania się, z ofertą Buziak Style, którą możecie przejrzeć chociażby >>>TUTAJ<<<. W ofercie znajdziecie na prawdę śliczne cudeńka, które będą idealne na prezent - niezależnie od tego czy robicie go dla samej siebie czy dla bliskiej kobiety :). 

Uwielbiam ludzi z pasją, którzy coś tworzą i pokazują, że mimo obowiązków w domu można zrobić coś dla siebie i się rozwijać. Dlatego też będę miała na uwadze Buziaka i pewnie nie raz coś u niego kupię ;). 

niedziela, 6 września 2015

Sierpień 2015 w zdjęciach

Okazało się, że nie wyrabiam na zakrętach, żeby robić zdjęcia tak, aby była ich wystarczająca ilość na zrobienie tygodnia w zdjęciach. Dlatego też postanowiłam wrócić do publikowania miesiąca w zdjęciach, bo będzie mi łatwiej :), dlatego też mam dziś dla Was sierpień w zdjęciach - z poślizgiem, ale zawsze;)

Sierpień był dla mnie bardzo owocny i pełen pracy. Musiałam się przystosować do nowego sposobu funkcjonowania i nie zaniedbać ważnych dla mnie rzeczy. 


Nie mogę poświęcać dużo czasu na wolontariat więc angażuję się w lokalne akcje charytatywne ;) 


Na blogu ruszyła seria, w której polecam Wam klasykę, którą warto znać :) >>>KLIK<<<


Tak przy okazji pomagania przyszła moja karta dawcy komórek macierzystych :), mam nadzieję, że uda mi się zostać dawcą :). 


Dzień bez kawy i blogosfery jest jakiś taki niepełny ;)


Pewnej soboty wpadł do mnie siostrzeniec - ciotka musiała się przygotować ;) 


 Ulubiony zestaw na sierpień ;)


W trakcie upałów deszcz był błogosławieństwem...


Nowe nabytki w sierpniu :) >>>KLIK<<<


Moje czekoladowe odkrycie i sposób na silne nocne skurcze;p 


Cytrynowa zupa z cukinii >>>PRZEPIS<<< 


Lektura na koniec sierpnia i początek września. 


A to książka do przeczytania na spotkanie czytaczy :) 


W końcu zaczęłam testować drożdżową maskę do włosów >>>KLIK<<< 







W sierpniu odbyło się też moje pierwsze spotkanie blogerek :), o którym wspominałam Wam >>>TU<<<

Dzięki temu wszystkiemu co działo się w sierpniu, wrzesień zaczęłam z głową pełną pomysłów, inspiracji i planów. Mam nadzieję, że przynajmniej część uda mi się zrealizować ;). 

sobota, 5 września 2015

A. Oz, "Pantera w piwnicy"

Parę lat temu jak startowaliśmy ze Stalowymi Czytaczami nie spodziewałam się, że przetrwamy, aż tyle czasu, zakrętów oraz burz w naszym życiu, a co dopiero, że tak bardzo się zżyjemy i będziemy inspirować się nawzajem :). Ostatnio zawitało do nas kilka nowych osób, a w sierpniu nasza "nowalijka" poleciła nam przeczytać na spotkanie "Panterę w piwnicy" autorstwa A. Oz'a, na co chętnie przystaliśmy.



Akcja książki rozgrywa się w Jerozolimie w 1947 roku, niespełna rok przed opuszczeniem Brytyjczyków z kraju, a z zamętu wojny wyłoniło się państwo Izrael. Nastoletni bohater książki, Profi, zmaga się z problemami dojrzewania, ale też czas historyczny, w którym żyje, narzuca mu etos wojownika. Chłopa wie, że wroga należy nienawidzić, jednak wbrew sobie zaprzyjaźnia się z sympatycznym brytyjskim policjantem, co sprawia, że koledzy oskarżają go o zdradę. Profi zastanawia się nad problemem lojalności oraz zdrady w kontekście specyficznego miejsca i czasu, ale sens jego rozważań jest uniwersalny.

"Pantera w piwnicy" to opowieść o dorastaniu młodego chłopaka oraz dziecięctwie Izraela. Jest to prosta historia, która jest zarazem głęboka, lekka, poważna, czuła i ironiczna .

Tą niepozornej wielkości książkę przeczytał nawet mój narzeczony, który czyta w ciągu roku zaledwie kilka książek (słownie kilka...czyli mniej niż 10), co i tak czyni go osobnikiem należącym do jasnej strony mocy :D...w końcu tak wielu naszych rodaków nie czyta nic;]

Jednakże wróćmy do książki. Mnie ona bardzo przypominała inną powiastkę o podobnej tematyce, a mianowicie "Dlaczego nie przyjechałaś przed wojną", o której Wam pisałam >>>TU<<< i chyba dlatego miałam wrażenie, że znam już skądś to co opisał A. Oz. Z tą różnicą, że w "Panterze w piwnicy" mamy dorastającego chłopca, a w "Dlaczego nie przyjechałaś przed wojną" dziewczynkę, która wychowywana jest przez matkę, która ocalała z Holocaustu. 

W obu przypadkach podejmowana jest próba życia w Izraelu - państwie, które jest tak młode, że jeszcze dopiero uczy się funkcjonować. To nie są łatwe opowieści, jednak pokazują nam, że dorastanie i radzenie sobie z traumatycznymi sytuacjami jest wpisane w nasze życie i mimo to, że jest trudne kształtuje nas i nasz charakter. Profi z "Pantery w piwnicy" musi się zmierzyć nie tylko z trudną sytuacją w kraju, w którym żyje, ale również musi się uporać z tym jakie emocje i przeżycia towarzyszą mu w trakcie dorastania, co dla młodego chłopca nie jest łatwe. 




Powody, dla których warto sięgnąć po "Panterę w piwnicy"?
  1. Obraz tworzącego się Izraela oraz problemy młodego państwa. 
  2. Profi - myślę, że wielu z nas odnajdzie się w jego przemyśleniach i problemach wieku dorastania.
  3. Odmienna od Holocaustu tematyka dotycząca Żydów.
Myślę, że warto zapoznać się jak to było z Żydami zaraz po wojnie - szczególnie jeżeli interesuje Was Holocaust - w końcu warto zajrzeć też do świata, w którym ludzie go przeżyli, aby zobaczyć, jak sobie z nim radzili. 

Etykiety

"Gra o tron" (10) [przygotuj się na wielkie wyjście] (2) 30dniwege (4) 52 książki (214) 52 książki 2016 (39) 52 książki 2017 (1) 52potrawy 2015 (7) AA (2) agroturystyka (1) akcja (1) akcja Nakrętka (1) akcje (2) akcje czytelnicze (1) akcje kulturowe (1) Allverne (1) Allverne Nature's Essences (1) Anew (3) Anew Revitalist (2) Anne Bronte (1) antykoncepcja (1) Aromatella (1) aromaterapia (17) asertywność (1) audiobooki (6) Aussie (3) autobiografia/biografia (2) Avon (37) B.app (4) babeczki (2) Baikal Herbals (1) bajki (1) bajki dla dzieci i dorosłych (1) Bakalland (1) Balneokosmetyki (1) balsam do rąk (1) balsam do włosów (2) Bandi (1) BarryM (3) Barwa (2) Barwy Harmonii (1) Basilur (1) baśnie (1) Batiste (1) batony (1) bądź offline (1) BeBeuty (1) BeGlossy (5) Belgia (18) belgijskie przysmaki (4) belgijskie słodycze (5) belgijskie smakołyki (3) Bell (4) beutybox (3) Bielenda (3) BingoSpa (11) biografie (1) Biosilk (4) Biovax (6) biżuteria (1) błyszczyki (2) Bomb Cosmetics (3) Boże Narodzenie (3) brow bar (1) Bruksela (15) buble (6) buble kosmetyczne (8) buble książkowe (2) buty (1) Buziak Style (1) C.R. Zafon (3) Calvin Klein (1) Carmex (2) Cettua (1) Charlotta Link (1) Charlotte Bronte (1) chcę mieć (2) Chiny (1) chleby (1) Chocolissimo (2) choinka (1) chwile ulotne (3) ciasta (5) ciekawe pomoce naukowe (1) ciekawostki (1) cienie (4) cienie do powiek (5) cienie w kamieniu (2) cienie w kremie (1) ciocią być (1) codzienno (1) codzienność (91) codzienność psychologia społeczna (1) Combos (1) coś dobrego (9) coś na długie wieczory (3) coś słodkiego (7) couching (2) Crispy Waffles (1) cukinia (1) cykl o wolontariacie (7) czarna komedia (3) czas wolny (56) czekolada (8) czekolada do picia (4) czerwiec (1) czytanie (15) czytelnicze podsumowania (19) czytnik e-booków (1) Debby (1) Decubal (1) Decunal basic (1) demakijaż (6) depilacja (3) Dermacos (1) deser (6) deser na ciepłe dni (1) dipy (1) dla dorosłych (1) dla dzieci (10) do książki;) (1) dobre bo polskie (2) dobrostan zwierząt (1) dodatki (1) dodatki do domu (2) dodatki do potraw (1) domowa piekarnia (1) domowe Spa (3) domowe sposoby na przeziębienie/chorobę (2) Dove (2) Dr Konopka's (4) Dr. Konopka's (1) dramat (2) dynia (3) dysgrafia (1) Dziady (1) dzieciństwo (2) dziecko (1) Dzień Ojca (3) e-book (9) E. A. Poe (1) E.L.F (3) eliksir do włosów (2) Elisabeth Arden (4) Elseve (1) emulsja po opalaniu (1) Enilome Hertly Beuty (1) Eric - Emmanuel Schmitt (7) erotyka (2) Etja (1) etyka (3) etyka a to co jemy (1) Eveline (25) Evree (2) Fa (2) fantastyka (12) Farmona (3) feminizm (1) Feniks (1) Festiwal Conrada (1) festiwale (3) filiżanki (1) film (2) film azjatycki (1) filmowe podsumowania (6) filmowy weekend (2) fiszki (2) Floslek (15) FM (4) FM Group (3) Garnier (7) garść linków (10) Gliss Kur (3) Golden Rose (1) gotowanie (2) Green Pharmacy (12) Gregory Funaro (1) grupa literacka (1) gry planszowe (1) Grycan (2) Halloween (1) handel ludźmi (2) haul (4) Head&Shoulders (1) Hean (5) herbaty (1) higiena osobista (2) Himalaya Herbals (1) Holika Holika (1) home decor (2) homoseksualizm (2) hormony (1) horror (2) impreza (3) Inglot (1) inicjatywy kulturalne i społeczne (4) inspiracja (5) inspiracje (9) inspiracje dla nauczycieli (1) inspiracje dla rodziców (1) inspiracje na prezenty (1) inspirujący ludzie (2) Isana (1) ITS SKIN (2) Iwostin (4) ja w kuchni;] (3) jak radzić sobie ze stresem (5) jak sobie radzić ze stresem (2) jak zacząć nowe życie? (1) James Dashner (1) Jarosław Wasik (2) jedz jabłka (2) jedzenie (2) jesienna pielęgnacja (4) jesień (5) Joanna (1) kakao (2) kalendarium (1) Kallos (2) Kamil Janicki (1) kartka z kalendarza (52) kartka z kalendarza. (1) kawa (1) Kącik czytelniczy (1) kącik kulinarny (21) kącik samouka (1) Kindle (1) kino (1) klasyka (5) klasyka którą warto znać (3) kobieta w kulturze (2) koktajle (1) Kolastyna (2) kolorówka (6) kominek (2) koncerty (1) konkurs (1) konkursy (4) kontrowersyjne (1) konturowanie twarzy (1) korektor do brwi (1) korektory rozświetlające (1) kosmetyki (17) kosmetyki dla mężczyzn (3) kosmetyki dla wegan i wegetarian (1) kosmetyki do golenia (2) kosmetyki do kąpieli (2) kosmetyki do makijażu (14) kosmetyki do twarzy (5) kosmetyki do ust (2) kosmetyki do włosów (1) kosmetyki kolorowe (14) kosmetyki koreańskie (6) kosmetyki organiczne (1) kosmetyki po goleniu (1) kosmetyki rosyjskie (2) kosmetyki używane na wyjeździe (4) kosmetyki wegańskie (2) Kraków (1) krążki chlebowe (1) krem d rąk (1) krem do ciała (1) krem do opalania (1) krem do rąk (3) krem do twarzy (6) krem na dzień (2) krem o twarzy (1) krem pod oczy (2) kremy bb (1) Kringle Candle (6) Kroniki wampirów (1) kryminalistyka (1) kryminał (16) kryminały (2) kryminologia (2) książka dla smakoszy (1) książka na lato (2) książka na wakacje (1) książki (34) książki dla dzieci (16) książki dla młodzieży (8) książki edukacyjne (1) książki historyczne (4) książki kreatywne (1) książki kucharskie (2) książki motywacyjne (1) książki na jesień (1) książki na zimę (1) książki o których nie zapomnisz (1) książki polskich autorów godne polecenia (1) kuchenne inspiracje (2) kuchnia (1) kuchnia dla studentów (1) kuchnia dla studentów. (1) kuchnia dla zabieganych (2) kuchnia polska (1) kuchnia włoska (1) kultura (10) kultura polska (13) kupuj lokalnie (1) kuracja do włosów (1) L'biotica (2) L'Oreal (2) lakiery do paznokci (5) lampki (1) lato (1) Libster Blog Awards (1) Lioele (1) Lipton (1) Lirene (3) lista życzeń (2) literatura (12) literatura amerykańska (6) literatura erotyczna (4) literatura faktu (8) literatura francuska (3) literatura grozy (2) literatura historyczna (7) literatura hiszpańska (3) literatura izraelska (1) literatura japońska (1) literatura klasyczna (2) literatura kobieca (5) literatura koreańska (3) literatura młodzieżowa (17) literatura niemiecka (1) literatura obyczajowa (1) literatura piękna (10) literatura polska (38) literatura portugalska (1) literatura skandynawska (8) literatura światowa (18) literatura wojenna (3) literatura współczesna (73) literatura współczesna. (2) literatura współeczesna. (2) literatura XIX w. (17) Livioon (3) Loesje (1) Lotus (1) Lovley (1) Luxury Paris (9) łatwe przepisy (22) Łazienki Królewskie (1) Łuk Tryumfalny (1) Make - Up Trendy (1) make-up (3) Makeup Revolution (2) makijaż (8) maluszek (1) manga (1) Marek Grechuta (2) maseczki do twarzy (10) maska do włosów (8) masła do ciała (6) materiały do nauki języka niemieckiego (2) materiały do nauki matematyki (1) materiały do zajęć z dziećmi (1) MaxFactor (3) Maybelline (3) metoda nauki języka obcego (1) męskim okiem (3) mgiełka do ciała (2) mgiełki do ciała (1) Michał Bajor (6) miejsca relaksacyjne (1) miesiąc w zdjęciach (10) mieszanki bakaliowe (1) Międzynarodowy Festiwal Kryminału (1) migawki z życia (3) Miodowy Kłos (1) mleczko do ciała (2) mleko roślinne (1) młodzieżowa (1) moda (1) Models Own (1) moim zdaniem (1) moja dziupla (1) moje ulubione książki (42) motywacyjnie (1) Mount Blanc (1) możesz pomóc (1) Muza (1) muzyka (12) muzyka która mnie relaksuje (8) muzyka niszowa (4) na faktach (2) na obiad (3) na śniadanie (3) Nabla (1) nadzieja (1) nagrody (1) Natura Syberica (1) nauka języka angielskiego (2) nauka języka niemieckiego (2) nauka języka obcego (3) niania (5) nie polecam (1) nie samą książką człowiek żyje (1) niecodzienność (21) Nike (1) Nivea (10) No36 (1) NoniCare (1) nostalgicznie (1) notki o słodyczach (1) notki pomocowe (2) nowoczesne formy książek (2) nowości (6) nowości kosmetyczne (1) nowości na które czekam (1) nowy etap (3) o filmach (1) o Islamie (2) o jedzeniu (1) o Kościele (1) obejrzane spektakle (1) ocalić od zapomnienia (1) ochrona przeciwsłoneczna (1) oczyszczanie twarzy (4) odżywki do paznokci (5) odżywki do włosów (6) Oeparol (1) ogłoszenia parafialne (10) okołodziecięce (5) olej arganowy (1) olej kokosowy (2) olej migdałowy (1) olej pielęgnacyjny (1) olejek do ciała (2) olejek do twarzy (3) olejek do włosów (9) olejek łopianowy (6) olejek macadamia (1) olejki do twarzy (2) olejki zapachowe (4) olejowanie włosów (1) Olga Rudnicka (4) One Lovely Blog Award (1) opieka nad dzieckiem (1) oponki (1) Organic Shop (2) Organic Therapy (2) Organique (1) Oriflame (5) Oriflame. (1) Oscar Wilde (1) ozdoby świąteczne (1) Pachnąca Szafa (2) paczka:) (1) Paese (1) paletki cieni (1) paletki ze Sleeka (3) palety cieni (1) Palmers (1) Palmolive (2) Pantene (3) Pantene Pro - V (1) Pantne (1) pasja (14) pasja. (1) pasty do kanapek (1) paznokcie (3) pedagogika (3) peeling do ciała (4) peeling do skóry głowy (1) peeling do twarzy (5) perełki muzyczne i taneczne (2) Perfecta (1) Pharmaceris (3) pianka do golenia (1) pieczenie (2) pielęgnacja (5) pielęgnacja ciała (36) pielęgnacja dłoni (9) pielęgnacja paznokci (1) pielęgnacja pędzli (1) pielęgnacja rąk (6) pielęgnacja skóry wokół oczu (1) pielęgnacja specjalna (34) pielęgnacja stóp (1) pielęgnacja szyi i dekoltu (1) pielęgnacja twarzy (82) pielęgnacja ust (3) pielęgnacja włosów (42) pielęgnacja zimowa (5) piosenka artystyczna (1) Plaisirs Nature (Yves Rocher) (1) Planet Spa (2) plany (2) plany czytelnicze (1) plastry do twarzy (2) plastry na niedoskonałości (1) plastry na nos (2) Playboy (1) płyn micelarny (2) pochód książek męczących (1) początek (1) początki:) (3) podaj dalej (1) podkład (4) podkład do twarzy (1) podkłady (2) podróże małe i duże (8) podsumowania (7) podsumowania czytelnicze (1) podsumowania miesiąca (8) podsumowanie miesiąca (18) podsumowanie roku (1) Poetycka Dolina (1) poezja (3) poezja śpiewana (2) pokonaj stres (3) polecane książki na jesień i zimę (1) Polska (2) połącz kropki (1) pomadki do ust (2) pomaganie (4) popularnonaukowe (1) poradniki (4) poranna pielęgnacja (2) powieść wiktoriańska (1) powieść współczesna (2) praca (3) Pretty (2) prezent na Dzień Matki (1) prezenty (1) prezenty dla mamy (1) prezenty dla siostry (1) prezenty dla taty (2) projekt denko (4) projekt ślub (3) promocje (1) proste przepisy (13) prosto z natury (1) przegląd miesiąca w zdjęciach (5) przekąski (4) przekąski do pracy lub szkoły (1) przekąski na podróż (1) przemysłowa hodowla zwierząt (2) przemyśl to! (2) przemyślenia (6) przepis na wieczór (1) przepisy (30) Przepisy Babci Agafii (1) przepisy inspirowane "Grą o tron" (1) przepisy inspirowane książkami (1) przygotowania do ślubu (1) przyjemność (2) przysmaki (1) przystawki (1) psychologia (8) publikacje naukowe (1) R. P. Evans (3) Radical (1) recenzja filmu (1) recenzja kosmetyków (5) recenzja książek (5) recenzje filmów (3) recenzje filmów. Jonny Deep (1) recenzje gadżetów (1) recenzje gościnne (1) recenzje kosmetykow (1) recenzje kosmetyków (145) recenzje kosmetyków. (1) recenzje książek (279) recenzje książki (3) recenzje mangi/komiksów (3) recenzje olejków zapachowych (1) recenzje płyt (4) recenzje seriali (2) recenzje świeczek/wosków zapachowych (13) refleksyjnie (1) Regenerum (1) Regent House (2) relaks (7) relax (3) reportaże (3) Resibo (4) Revlon (2) Rimmel (2) Rival de Loop (2) rodzina (1) romans (3) romans historyczny (4) rosyjskie kosmetyki (2) rozdanie (1) rozwój zawodowy (2) ruch (1) Rzeszów (1) s-f (1) sala weselna (1) sałatka (2) samorozwój (2) Sandomierz (1) Sarah - Kate Lynch (1) Scottish Fine Soaps Company (1) Scrummy (1) sentymentalnie (8) seriale (1) serum do paznokci (1) serum do rzęs (2) serum do twarzy (3) serum do włosów (1) seryjni mordercy (2) Sesa (2) ShinyBox (2) silent disco (1) Skin Love (1) Skin79 (6) Sleek (6) słodycze (7) słodycze świata (2) słodycze wegańskie (1) słone przekąski (1) smaki (1) smaki dzieciństwa (3) snuff moves (1) Soap & Glory (3) Soap&Glory (2) sosy (1) spacerniak kulturowy (6) specjalna pielęgnacja (2) sport (1) sposób na... (3) spotkania blogerek (1) spotkania promujące książki (1) spotkanie blogerek (1) stalking (2) Stalowa Wola (4) Stalowi Czytacze (2) stalowowolskie spotkanie blogerów (1) Stara Mydlarnia (4) Stephen King (4) stosik (45) stosik biblioteczny (4) styl życia (11) Sylveco (3) szaliki (1) szampon do pędzli (1) szampony (4) Szlachetna Paczka (5) szminki (2) szukanie pracy (1) szybie przekąski (1) szybkie przepisy (18) ślub (1) ślub konkordatowy (1) Świat Książki (1) światełka (1) świeczki/woski zapachowe (23) Święta (6) święta. (1) tagi (9) tania kuchnia (1) targi książki (1) tarta (1) tbr (3) teatr (3) Teekane (1) tematy społeczne (1) terapia sztuką (2) terroryzm (1) Tess Gerritsen (3) The Balm (2) thriller/sensacja/kryminał (33) Tisane (2) tłusty czwartek (2) Tołpa (2) toniki do twarzy (1) tradycja (4) tradycja polska (4) trening antystresowy (1) trudne sprawy (1) trudności z pisaniem i nauką pisania (1) tusze do rzęs (1) tydzień w zdjęciach (24) Uczta Lodu i Ognia (1) ulga po opalaniu (1) Ultra Doux (2) ulubieńcy kosmetyczni (9) ulubieńcy miesiąca (8) ulubieńcy niekosmetyczni (6) ulubiona muzyka (2) ulubione (4) ulubione kosmetyki (4) ulubione książki (36) ulubione przekąski (1) ulubione przepisy (3) ulubione słodycze (1) ulubione zapachy (4) Unique (1) Urban Decay (1) Uriage (1) urlop (1) uśmiech (1) uzależnienia. psychologia (1) Vichy (1) Victoria's Secret (2) wakacje (1) walka z wągrami (1) wampiry (5) Warszawa (3) warsztaty (1) warsztaty kreatywnego pisania (1) weekend z książką (8) weganizm (4) wege (14) wegetarianizm (12) wieczorna pielęgnacja (2) Wielkanoc (1) wierzenia (2) wieś (2) wizyta u ginekologa (2) wolontariat (24) wspieraj lokalną gospodarkę (1) wspomnienia (1) współpraca (2) wychowanie dziecka (3) wydarzenia (8) wydawnictwa (1) wyjazd (2) wyniki konkursu (2) wyniki rozdania (1) wyróżnienia (1) wyzwania (2) wzmacnianie włosów (1) wzruszające (1) Yanke Candle (1) Yankee Candle (17) Yasumi (1) Yves Rocher (4) z baśnią w tle (1) zabawy dla dzieci (1) zakupy (3) zakupy kosmetyczne (4) zakupy ubraniowe (1) zamknięte klatki (1) zapachy (18) zapachy dla domu (2) zapachy dla kobiet (12) zapachy dla mężczyzn (2) zapachy na jesień (1) zapachy na lato (5) zapachy na wiosnę (3) zapachy od Avon (5) zapachy od Calvin Klein (1) zapachy uniwersalne (1) zapiski okularnicy (1) zapowiedzi recenzji (1) zapuszczanie włosów (1) zarządzanie stresem (2) zdjęcia (3) zdobycze kosmetyczne (1) zdrowe słodycze (1) zdrowie (5) zdrowie kobiety (7) zestawy kosmetyków (1) Ziaja (6) zimowa pielęgnacja (4) zmiany (2) Zoeva (1) zrozumieć kobietę (3) zrób sobie stop klatkę (2) zupy (2) zupy-krem (2) zwyczaje polskie (2) żel do twarzy (3) żel pod prysznic (2) żele do mycia twarzy (3) żele do mycia/produkty do kąpieli (3) żelki (1) życie (4) życie na emigracji (2) życzenia (8)