czwartek, 30 kwietnia 2015

Kwiecień 2015 w zdjęciach.

Witajcie, 
w tym miesiącu postanowiłam, że wrócę do zdjęciowych podsumowań na blogu. Z jednej strony dlatego, że sama lubię u innych oglądać takie posty, a z drugiej, za jakiś czas będą one dla mnie fajną pamiątką :).  Otóż kwiecień jest pierwszym miesiącem w tym roku, w którym zaczęliśmy czuć wiosnę i nadchodzące lato. Dlatego też będzie dużo zdjęć ze spacerów. Jednak kwiecień u mnie to też...


...powrót do łask past do kanapek :)


...kończenie zaczętych serii. 

..."Świat Lodu i Ognia" 


Jak koniec to koniec :(





Wiosna :)






W końcu! "Uczta dla wron" w serialowych okładkach. 




To chyba nigdy m się nie znudzi ;) 


Kwiecień to dla mnie też czas przesyłek, które do mnie dotarły... :) 



...oraz próbowania nowych przepisów...



...i inspirujących spotkań :)

środa, 29 kwietnia 2015

Odbudowująca kuracja do twarzy, szyi i dekoltu od Evree

Ostatnio zaczęłam się bawić takim czymś jak Google Analytics i szczerze mówiąc wyniki nieco mnie zdziwiły, ponieważ zainteresowanie poszczególną tematyką rozkłada się inaczej niż myślałam...dużo inaczej. Dlatego też postanowiłam nadrobić zaległości w niektórych dziedzinach;]. Zatem dzisiaj będzie kilka słów o odbudowującej kuracji do twarzy, szyi i dekoltu od Evree.

Odbudowująca kuracja do twarzy, szyi i dekoltu od Evree

Dostępność: Rossman i pewnie również inne drogerie, 
Cena: ok. 22 zł, 
Pojemność: 30 ml. 

Zastosowanie: 
  • Jako serum bezpośrednio na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu. Wmasuj 4 - 6 kropli do całkowitego wchłonięcia. 
  • Wzbogać swój krem dodając do niego kilka kropli olejku.
  • Zastosuj jako maseczkę. Nałóż 10 - 12 kropli i pozostaw na 10 - 15 min - nadmiar usuń chusteczką. 
  • Nakładaj jako bazę pod makijaż. 
  • Zrób demakijaż dodając kilka kropli olejku na wilgotny płatek kosmetyczny. 
  • Pobudź zdolności regeneracyjne skóry poprzez masaż olejkiem przez ok. 5 min. 
Składniki zawarte w powyższym produkcie mają być silnymi preciwutleniaczami. Dodatkowo mają posiadać wysokie właściwości antybakteryjne i antyseptyczne oraz łatwo wnikać w głęboki warstwy skóry przywracając jej równowagę i prowadząc do rekonstrukcji płaszcza hydro-lipidowego. Składniki te mają też dogłębnie nawilżać, wygładzać oraz przyspieszać regenerację skóry na wielu poziomach. 


Moja opinia:

Dobrze wiecie jakie mam zdanie na temat kosmetyków, które niemalże tańczą, śpiewają i przynoszą śniadanie do łóżka. Zazwyczaj uważam, że można je o kant tyłka rozbić, ale tym razem postanowiłam zaryzykować - tym bardziej, że moja skóra błagała o pomoc i pielęgnacja domagała się wspomagania, bo nie wyrabiała. Na korzyść tego kosmetyku przemówiło kilka pozytywnych opinii na jego temat, więc postanowiłam po niego sięgnąć. Okazuje się, że odbudowująca kuracja do twarzy, szyi i dekoltu od Evree może nie powaliła mnie na łopatki, ale sprawia się na tyle, że z chęcią ją używam, nawet mimo tego, że pipetka poszła się paść, bo odpadła jak niechcący upuściłam ją na podłogę ;(. 

Najchętniej używam tej kuracji do demakijażu, bo nie tylko dobrze sobie z tym radzi, ale przy okazji moja skóra nie cierpi tak bardzo podczas tej czynności:). Poza tym ten kosmetyk dobrze sprawdza mi się w połączeniu z kremami - co w okresie grzewczym uratowało mi skórę (dosłownie). Lubię go też sobie nałożyć na noc jako kurację, albo na dłuższą chwilę jako maskę do twarzy, kiedy wiem, że nie mam pilnego wyjścia z domu i ta kuracja może mi poleżeć na twarzy. Właśnie zaczęłam się zastanawiać czy nie mieszać kilku kropel tej kuracji z podkładem, który podkreśla moje suche skórki...no ciekawe czy da sobie z tym radę. Jak to sprawdzę to dam Wam znać o tym w notce, w której będzie się przewijał ten produkt. 

Czy wrócę do odbudowującej kuracji do twarzy, szyi i dekoltu od Evree? Myślę, że tak, chyba, że w padnie mi w oko coś ciekawszego. Jednakże przyznam się Wam z ręką na sercu, że ten produkt pomógł mojej skórze odzyskać równowagę, więc to jest w tej chwili najważniejsze ;). 

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Rozmnażające się batoniki.

W necie całkiem przypadkowo trafiłam na przepis a rozmnażające się batoniki, który postanowiłam zrobić czym rychlej . Tym bardziej, że moja druga połowa czasem cierpi na niedobory cukru i chodzi za mną po mieszkaniu jęcząc, że zjadłby coś słodkiego. 

Dlatego też, żeby zwiększyć dawkę przyjemności lubemu postanowiłam rozmnożyć te 4 Marsy, które nie wiadomo skąd znalazły się w moim domu;). 

Wszystkie składniki, które będą nam potrzebne: 
  • ok. 250 dag płatków typu corn flakes,
  • 4 marsy, 
  • pół kostki masła, 
  • 2 łyżki miodu. 
Wykonanie:

Marsy, masło i miód przekładamy do garnuszka i roztapiamy na wolnym ogniu często mieszając. Kiedy masę mamy gotową do miski przesypujemy płatki, które zalewamy masą - najlepiej jeszcze dość gorącą, bo wtedy się łatwiej wymiesza. Kiedy dokładnie wszystko wymieszamy, nasze przyszłe batoniki możemy przelać do jakiegoś plastikowego pojemniczka. Naturalnie całość wygładzamy jeżeli zachodzi taka potrzeba. Wszystko wsadzamy na godzinę do lodówki. Schłodzoną mieszaninę wyciągamy z lodówki i kroimy na batoniki;]. Mi wyszło 7, ale to zależy od tego do jak dużego pojemnika wsadzimy naszą masę;]. 




Powyższe batoniki w smaku przypominają mi trochę te szyszki z prażonej kukurydzy, z polewą o smaku czekoladowym lub karmelowym. Jednak szybko można się nimi zasłodzić, więc nic się nie stanie, jak powstałe batoniki podzielicie jeszcze na pół;]. Dla mnie te batoniki są za słodkie i następnym razem jak przyjdzie mi do głowy je zrobić zastąpie marsy kakaem, albo jakąś lekko słodką czekoladą. 

niedziela, 26 kwietnia 2015

Pomóż Zuzi...przynajmniej podaj dalej :).

Moim zdaniem naszym najgorszym grzechem jest bierność. Wciąż czekamy na lepszy czas, aby pomagać, rozwijać się, albo zmieniać swoje życie. Jednak żyjemy tu i teraz, a jutro może być za późno na jakiekolwiek zmiany. Poza tym ile razy oglądając reportaż w telewizji o chorym dziecku/biednej rodzinie czy innych potrzebujących wzdychałeś jaki ten świat jest niesprawiedliwy i tyle nieszczęścia spotyka całkiem niewinnych ludzi? Teraz wyobraź sobie, że możesz pomóc...może to być niewielki gest, ale może spowodować efekt domina, w związku z czym gdzieś znajdą się ludzie, którzy będą mogli pomóc w większym stopniu niż Ty. 

Poszukaj form pomocy - podaj dalej 

Dwa dni temu na FanPage bloga udostępniłam informację o tym, że są zbierane są fundusze na małą Zuzie, chorą na pęcherzowe oddzielanie się naskórka. Jest szansa ulżyć małej w cierpieniu, jednak niezbędna jest kosztowna operacja w Stanach Zjednoczonych. Nie mogę przejść obojętnie obok tej historii, bo porusza we mnie coś co nie daje mi spokoju. Dlatego też jeżeli możecie to pomóżcie małej, a przynajmniej podajcie dalej informacje o zbiórce. Możecie to zrobić udostępniając post na moim FP, albo bezpośrednio wstawić link o zbiórce na swojego Facebooka: https://www.siepomaga.pl/nomorepain. Ja sama za bardzo nie mogę pomóc, dlatego też staram się podawać dalej info o Zuzi. Pewnie będę Was spamować innymi akcjami, ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie, bo niestety wolontariat tak zwichrował moją psychikę, że nie umiem przejść obok ludzkiego cierpienia obojętnie. 

Dlatego też, jeżeli nie możecie pomóc finansowo to przynajmniej podajcie dalej. Mała ma już uzbierane niewiele ponad 50% potrzebnej kwoty, ale jeszcze długa droga przed nami. 

Zatem do dzieła ;). 


sobota, 25 kwietnia 2015

"Łódź", C. Salaman

Jeżeli śledzicie mnie na Facebooku, dobrze wiecie, że ostatnio czytałam "Łódź", C.Salaman. Jest to thriller psychologiczny, który rzekomo ma nawiązywać do doświadczeń autorki. 

O czym jest książka? 

Szczęśliwi, chociaż biedni jak mysz kościelna Johny i Clem wyruszają w podróż poślubną po Europie. To miała być wspaniała wycieczka. Młodzi podróżują autostopem, i aby przeżyć chwytają się każdej pracy. W Turcji uciekając przed gangsterami i policją trafiają na jacht, którym podróżuje zagadkowa para z kilkuletnią córeczką. Młode małżeństwo na początku jest przekonane, że właśnie skończyły się ich problemy i trafili do raju. Charyzmatyczny właściciel łodzi i jego żona wiodą życie, o jakim oni marzyli. Niestety Johnny szybko zauważa, że na łodzi dzieje się coś dziwnego , co oznacza, że niebawem z Clem będą musieli zmierzyć się z przerażającą rzeczywistością. To co wydawało się być rajem, staje się piekłem, w którym nawet słowo miłość będzie miało inne znaczenie. 

Moja opinia: 

Powyższą powieść brałam do ręki z mieszanymi uczuciami. Jednak uznałam, że opis na okładce jest wystarczająco zachęcający, aby sięgnąć po tą pozycję. W tejże książce mamy bardzo minimalistycznie zbudowaną fabułę. Przez większość książki przewija nam się zaledwie piątka bohaterów, których relacje możemy obserwować. Niemalże od wejścia młodych na pokład "Małej utopii" podskórnie wyczuwamy, że coś jest nie tak. Atmosfera tym bardziej się zagęszcza, im bardziej rozwijają się relacje bohaterów oraz im bardziej ich poznajemy. Z czasem wychodzi na wierzch ich ciemna natura i najskrytsze lęki. Poza tym oni sami poznają samych siebie jeszcze bardziej, a ich reakcje na określone wydarzenia zaskakują ich nie mniej niż nas. 
Okazuje się, że pod płaszczykiem chęci życia w wolności, braku oceny ze strony innych i możliwości ucieczki od demonów przeszłości, kryje się mroczna historia o wypaczonej stronie natury człowieka. W "Łodzi", C. Salaman mamy wyrazisty obraz tego, że zło i słabości czające się w naszej naturze mają zgubny wpływ nie tylko na nas samych, ale także na nasze otoczenie. 
Jeżeli oczekujecie od książki dynamicznej akcji to tu jej nie znajdziecie. W tym przypadku fabuła rozwija się powoli, aby w pewnym momencie wybuchnąć i zaskoczyć czytelnika zwichrowaną częścią natury bohaterów. Podczas lektury powyższej powieści łapałam się na początki, że zgadzam się w pewnym stopniu z tym, co prezentuje najbardziej pokręcony charakter w tej historii. Jednak w pewnym momencie otrząsnęłam się i uznałam, że przecież tak nie można żyć, bo robi się krzywdę innym - i sobie w sumie też, co dość sprawnie jest pokazane w powieści. 

Czy warto przeczytać "Łódź", C. Salaman? 

To zależy czego szukacie od powieści. Jeżeli akurat macie ochotę na pokręconą historię o zdeformowanej psychice ludzkiej, to jak najbardziej powinniście zainteresować się tą książką. Jednakże jest ona na tyle specyficzna, iż przypuszczam, że spodoba się jedynie wąskiemu gronu odbiorców.  Atmosfera w tej powieści jest duszna i gęsta do tego stopnia, że niemalże da się pokroić ją nożem, a dodatkowo sama historia jest na tyle dziwna, że czasem ma się ochotę po prostu cisnąć książką w kąt. 

piątek, 24 kwietnia 2015

Garść linków #6

Witajcie, 
dzisiaj przyszedł czas na kolejną garść linków. Mam nadzieję, że poniżej znajdziecie coś dla siebie. 


6 ciekawych artykułów:


Coś dla blogerów: 
3 ciekawe przepisy:



I na koniec coś o książkach:  
Tymczasem zaplanowałam kilka zmian odnośnie bloga i jak możecie zauważyć - część z nich już wprowadziłam w życie. Zobaczymy jak to odbije się na moich statystykach;). Tymczasem życzę Wam miłej reszty dnia/nocy. 

czwartek, 23 kwietnia 2015

To tylko czekolada...belgijska czekolada ;)

Jedną z wielu rzeczy, za którymi tęsknie po powrocie z Belgii do Polski jest belgijska czekolada, której do tej pory nie pobiło nic. Już chyba całe życie będę mieć słabość do czekolady z tamtego kraju...tak samo jak do piwa;). Dlatego też jakiś czas temu wzięłam udział w konkursie zorganizowanym przez Mount Blanc z okazji dnia czekolady :), niby nic, ale jednak mnie bardzo cieszy, bo do tych słodyczy mam ogromny sentyment. 


Co takiego jest w belgijskiej czekoladzie, że jest taka wyjątkowa? 


Przede wszystkim ta czekolada jest wysokiej jakości produktem, który jest słodki, ale bardzo często zmierza w kierunku wytrawnym. W Belgii spotkałam się ze smakami czekolad, których nie znalazłam w Polsce np. deserowa czekolada ze słonymi, prażonymi migdałami :). Dodatkowo dochodzi fakt, że belgijskie czekoladki bardzo często są robione ręcznie. 

Jeżeli chodzi o czekoladki w takiej formie jak widzicie powyżej to zwykle w jednym opakowaniu jest wiele różnych smaków i bardzo rzadko występują takie, które się powtarzają...przynajmniej ja na takie trafiałam ;). 

Dlaczego mam do nich taki sentyment?  W końcu to tylko czekolada.



Mój pobyt w Belgii mimo, że krótki, bardzo dużo mnie nauczył i wiąże się z wieloma wspaniałymi wspomnieniami i wyzwaniami. Belgijska czekolada jest czymś co przywołuje te wspomnienia i przypomina mi ile dał mi ten wyjazd i czego nauczył. A przecież wspomnienia to coś co jest tylko Twoje i coś co jest bezcenne oraz nikt Ci tego nie odbierze. 


Dlatego też mimo to, że to tylko czekolada, tylko tyle, że nieco droższa i lepszej jakości to zawsze będzie dla mnie szczególna. 

A Wy macie coś, co pobudza w Was jakieś szczególne doświadczenia i wspomnienia ?


Mój FanPage: 

wtorek, 21 kwietnia 2015

Stieg Larsson, "Zamek z piasku, który runął"

Kwiecień jak do tej pory upływa mi pod znakiem nadrabiania zaległości recenzenckich i kończenia zaczętych serii. Niedawno skończyłam "Więźnia labiryntu", a teraz udało mi się zmierzyć z ostatnią częścią trylogii Millenium.  


W "Zamku z piasku, który runął" możemy zapoznać się z tym jak skończyły się kłopoty Lisbeth Salander i jak z nich wyszła. Lisbeth razem z Zalachenką lądują w szpitalu z ciężkimi obrażeniami i o dziwo oboje je przeżywają...sami przyznajcie, że m.in. postrzelenie w głowę i oberwanie siekierą w łeb nie jest zbyt lekkim obrażeniem, z którego ot tak można sobie wyjść;). Kobieta zostaje oskarżona o trzy morderstwa i jeszcze inne rzeczy, a służby specjalne usiłują posprzątać bałagan po rosyjskim szpiegu co  nie wróży dobrze Lisbeth i osobom, które chcą jej pomóc. W międzyczasie redakcja Millenium ponownie wpada w kłopoty i musi sobie poradzić ze sztormem, który się wokół nich rozpętał. Równolegle do tych kłopotów również Erika musi sobie poradzić z jej prywatną burzą, która zagraża jej życiu oraz karierze. Stieg Larsson wplata jeszcze dodatkowe wątki w swoją historię, co z jednej strony irytuje, bo odrywa czytelnika od głównego wątku, a z drugiej podtrzymuje zainteresowanie i sprawia, że czytelnik tak szybko się nie nudzi.

Jednak minusem autora jest to, że czasem skupia się na rzeczach, które z powodzeniem mógłby sobie odpuścić, a fabuła nie ucierpiałaby ani trochę. Bardzo irytowała mnie np. sytuacja, kiedy Larsson rozwodził się nad życiorysem postaci, która może i odegrała jakąśtam rolę, ale nawet nie była drugo,- czy trzecioplanowym bohaterem, tylko się przewinęła przez historię raz czy dwa:/. Wtedy nie wyszłaby mu niemalże 800set stronicowa cegła;p. Jednak pomimo tego typu mankamentów pochłonęłam tą powieść całkiem szybko jak na moje możliwości - trochę dlatego, że byłam ciekawa co dalej się wydarzy, a trochę dlatego, że ostatnio dostałam nieco egzemplarzy recenzenckich, z którymi muszę się dość sprawnie wyrobić;p. Szczerze mówiąc bardzo żałuję, że ten szwedzki pisarz już nie żyje i nie napisze już nic więcej. Jego książki dla mnie są już klasyką i pewnym wyznacznikiem jakości, jeżeli chodzi o skandynawską literaturę i szczerze mówiąc nie spotkałam się z niczym lepszym jeżeli chodzi o powieści z tamtych krajów.

Na pewno będzie mi brakować Mikaela, który mimo to, że był takim okropnym kobieciarzem, to wzbudzał - chociażby przez odwagę, lojalność wobec innych i determinację w dążeniu do celu. Mam nadzieję, że kiedyś znajdę coś na takim poziomie jak ta seria. Tymczasem pozostaje mi żal, że po Millenium już nigdy nie sięgnę po raz pierwszy :(. 

niedziela, 19 kwietnia 2015

Dlaczego małe księgarnie znikają?

Od jakiegoś czasu trąbi się o upadku małych księgarni i przeważnie słyszy się sztandarowy argument, że to przez zalew sieciówek takich jak Empik (który swoją drogą też ma problemy). Owszem trochę racji w tym jest, ale jest jeszcze coś, co zaobserwowałam na dwóch małych księgarniach, które jakimś cudem jeszcze ostały się w moim mieście. Czasem lubię do nich zachodzić, żeby sprawdzić co mają, albo czy mają coś na czym mi szczególnie zależy i czy są jakieś ciekawe promocje i czasem coś mi u nich wpadnie w ręce. Jednak zwykle nie znajduję niczego dla siebie, a już na pewno nie ma zbyt często ciekawych promocji i sprzedają książki po cenie okładkowej :(. a buu... 


Mi osobiście nasunęły się 4 powody takiej sytuacji...

1. Kiepski wybór książek.

Już o tym nieco wspomniałam powyżej. Kiedy wpadam do tych dwóch małych księgarni - nawet tylko dlatego, żeby sprawdzić co mają i po prostu wyjść, zauważam, że wybór jest na prawdę mało atrakcyjny. Czasem nie patrzę tylko pod siebie, ale porównuję to co jest polecane i promowane na blogach z półkami, w księgarni i wychodzi to na prawdę kiepsko. Może to dlatego, że rynek jeszcze nie do końca przekonał się do blogerów, którzy promują czytelnictwo i tego jaki mają wpływ na to co czytają ich odbiorcy?

2. Rzadkie i mało atrakcyjne promocje. 

Przez ostatnie miesiące natknęłam się tylko na jedną (słownie jedną) promocję na książkę, na którą polowałam i to tylko dla tego, że moja koleżanka była wcześniej i dowiedziałam się, że jest ona na promocji. Normalnie bym ją dorwała w jednym z ulubionych dyskontów internetowych w porównywalnej cenie, za którą ją dorwałam, ale niestety nie mieli :(. 

3. Brak pomysłu na marketing. 

W dobie internetu i facebooka często dobrze prowadzony FanPage potrafi zdziałać cuda, co przy niskich kosztach mogłoby być dobrym sposobem na autopromocję. Jednak miejscowi księgarze nawet jeżeli mają FP swojej firmy, to chyba nie doceniają jego siły :/. To w połączeniu z ciekawą ofertą i promocjami (nawet organizowanymi raz na jakiś czas) mogłoby przynieść na prawdę duże korzyści. 


4. Duża konkurencja. 

Jak już wspomniałam wyżej jeżeli już kupuję książki to w dyskontach książkowych. Tam jest duży wybór i raczej zawsze razem z przesyłką zakup książki wyniesie mnie mniej niż w którejkolwiek księgarni na miejscu ;p. Cóż...życie;]. Nie widzę powodu wspierania lokalnego rynku księgarskiego, skoro mi się to zazwyczaj nie opłaca;]. 


A Wy co zauważyliście w małych księgarniach w Waszych miejscowościach? 

piątek, 17 kwietnia 2015

Stosik III/2015

Jeszcze na początku kwietnia nawet nie myślałam, że będzie on dla mnie tak łaskawy jeżeli chodzi o nowe książki, bo nie spodziewałam się żadnych nowych książek w kwietniu, ale jednak okazało się, że mam ich, aż 6 :). 


Zatem lecimy od góry ;)

  • T. Vermes, "On wrócił",
  • C. Salaman, "Łódź"
  • G. R. R. Martin, "Uczta dla wron. Cienie śmierci",
  • G. R. R. Martin, "Uczta dla wron. Sieć spisków"
  • M. Elsberg, "Black out"
Na zdjęcie nie załapała się:
  • J. Marat, "Jedenaście tysięcy dziewic" 
Nie wiem czy w tym miesiącu jeszcze się czegoś doczekam, ale w maju na pewno przybędzie do mnie kilka kolejnych pozycji, których również nie mogę się doczekać;) Póki co nie mogę się również doczekać jak sięgnę po wyżej wymienione powieści, a póki co zbliżam się ku końcowi jeżeli chodzi o "Zamek z piasku, który runął": 


Zatem za kilka dni recenzja :)

czwartek, 16 kwietnia 2015

Kokosówka - przepis

Niemalże całe życie byłam przekonana, że mam dwie lewe ręce jeżeli chodzi o pieczenie. Mogłam zająć się gotowaniem, ale stroniłam od pieczenia, do którego też raczej nie bardzo mnie dopuszczano. Jednak przyszedł w moim życiu taki moment, w którym poznałam mojego przyszłego narzeczonego, który bardzo lubi słodycze - a już domowe ciasta tym bardziej. To właściwie przez niego dzięki niemu nauczyłam się piec...wiecie to chodzenie za mną kilka dni i męczenie mnie o domowe ciasto jest jednak uciążliwe;). Dla świętego spokoju w końcu upiekłam to ciasto i okazało się, że wychodzi mi nie tak źle jak myślałam, więc nastał koniec spokoju związanego z niepieczeniem ciast ;p. Już nie pamiętam co upiekłam pierwszym razem, ale od tamtego momentu mój wachlarz jeżeli chodzi o ciasta wciąż się powiększa. Ostatnio padło na kokosówkę.



Składniki: 

Ciasto:

  • 6 łyżek mąki, 
  • 2 łyżki cukru,
  • 0,5 kostki masła, 
  • 2 jajka, 
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia, 
Masa śmietankowa:
  • 3 opakowania budyniu śmietankowego, 
  • 1 l. mleka, 
  • 8 łyżek cukru, 
Masa kokosowa:
  • 2 jajka, 
  • łyżka cukru,
  • 4 łyżki wiórek kokosowych,
  • 10 dag masła
Wykonanie:

  • Ciasto: 
Masło z mąką wyrabiamy nożem, dodajemy cukier, jajka i proszek do pieczenia. Ręcznie wyrabiamy ciasto i rozwałkowujemy je. Ciasto przekładamy na formę 30x20 (ja zastąpiłam okrągłą). 
  • Masa śmietankowa:
Proszek budyniowy rozrabiamy w niewielkiej ilości mleka. Resztę mleka doprowadzamy do wrzenia, dodajemy cukier i stale mieszając dodajemy mieszaninę budyniową. Mieszamy podgrzewając, aż zgęstnieje. 
  • Masa kokosowa
Białka oddzielamy od żółtek. Białka ubijamy na sztywną pianę i pod koniec dodajemy cukier i żółtka oraz ubijamy do momentu, w którym piana stanie się sztywna i lśniąca. Następnie dodajemy wiórka kokosowe i roztopione oraz ostudzone masło. Dokładnie mieszamy. 

Na ciasto ułożone w formie wylewamy najpierw masę budyniową, a następnie kokosową. Pieczemy 40 - 50 min. w temp. 160*C. 

Nigdy nie spodziewałam się, że moje ciasta będą tak szybko znikać, a okazuje się, że smakują one nie tylko nam, ale też znajomym, którzy czasem nas odwiedzają :). Tym razem nie do końca byłam zadowolona z efektu końcowego, jednak podobno dobre ;p, chociaż następnym razem będę miała na uwadze jedną rzecz i wtedy wyjdzie już idealnie ;). 

wtorek, 14 kwietnia 2015

Soap&Glory, The rightrous butter body lotion,

Hej, 
na początek zapraszam Was na FanPage, gdzie czeka na Was kolejne rozdanie >>>KLIK<<<. Kolejna książka szuka swojego nowego domu i mam nadzieję, że go znajdzie ;). 

Ale przechodząc do rzeczy...

Od kilku miesięcy w mojej kosmetyczce gości balsam do ciała z Soap&Glory, THE RIGHTEOUS BUTTER BODY lotion. Dzisiaj przyszedł czas na podzielenie się z Wami moją opinią na temat tego kosmetyku. 

Pojemność: 500 ml, 
Dostępność: http://glambeauty.pl/
Cena: 64 zł.

Jeżeli chodzi o dostępność Soap&Glory w Polsce to ja spotkałam się z tą firmą tylko w sklepie: http://glambeauty.pl/. Pamiętam, że jeszcze kilka miesięcy temu mieli dość ubogi wybór produktów, ale teraz jest już znacznie większy (jest też kolorówka), co daje nadzieję na to, że stale będzie się powiększał:).

Na stronie sklepu czytamy, że po użyciu tego balsamu skóra staje się gładka, miękka oraz bardziej elastyczna. Dodatkowo jest on idealny na łuszczącą się skórę i przesuszone miejsca takie jak łokcie, kolana czy też suche pięty. 

Owszem jest w tym nieco prawdy, ponieważ poza sezonem grzewczym ten balsam sprawuje mi się całkiem nieźle, bo nawet dobrze nawilża, jest wydajny i do tego wszystkiego pięknie pachnie. Jednak nie dawał rady w okresie grzewczym, w którym mojej skórze zdarzają się takie momenty, w których chłonie każdy nawilżający produkt z szybkością światła i niewiele mam wypróbowanych kosmetyków, które dają sobie z tym radę. Ten niestety sobie nie dawał:(. Dodatkowo w pewnym momencie zablokowała mi się pompka i nie mogłam sobie z tym poradzić przez pewien czas :(, ale na szczęście jakimś magicznym sposobem udało mi się z tym poradzić i teraz będę mogła go zużyć do końca;). Poza tym jeżeli chodzi o plusy to na pewno jest nim szata graficzna opakowania, która jest bardzo ładna, więc nasz balsam przy okazji staje się drobnym elementem ozdobnym naszej łazienki. 

Podsumowując: 

Przyznam się, że ten balsam mnie trochę rozczarował, bo nie do końca dawał sobie radę z moją skórą, a za taką cenę mam prawo tego oczekiwać. Jednak dla kogoś z mniej wymagającą od mojej skórą może być idealny. 

Moim zdaniem jeżeli chcecie sprawić komuś prezent, a wiecie, że chciały mieć coś z tej firmy to nic nie stoi na przeszkodzie. Tym bardziej, że nie każdy może sobie pozwolić na kosmetyki w takiej cenie, a czasem chce się wypróbować coś ze znanej firmy, co jest droższe od drogeryjnych kosmetyków. 

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

J. Dashner, "Lek na śmierć"

O serii "Więzień labiryntu" autorstwa J. Dashnera dowiedziałam się z książkowej blogosfery i już po pierwszym tomie wiedziałam, że przeczytam pozostałe dwa. 

W finale tejże trylogii nasi bohaterowie mają przed sobą jeszcze więcej fałszywych tropów, przygód, niebezpieczeństw i maksymalnej dawki adrenaliny. Czy poznają odpowiedzi na wszystkie pytania czy może jednak będzie się ich rodzić coraz więcej? 

Thomas doskonale wie, że DRESZCZowi nie można ufać, jednak oni twierdzą, iż czas kłamstw już się skończył i zebrali w toku Prób wszystkie dane, jakie dało się zebrać. Teraz chcą przywrócić Streferom pamięć, bo potrzebują ich pomocy w ostatecznej misji. Streferzy muszą dobrowolnie pomóc uzupełnić mapę, która pozwoli stworzyć lek na Pożogę. To właśnie dlatego pracownicy powyższej instytucji usiłują przekonać Streferów, że DRESZCZ jest dobry. Jednak DRESZCZ nie wie, że stało się coś czego żadne Próby i Zmienne nie pozwoliłyby przewidzieć. A mianowicie Thomas przypomniał sobie dużo więcej niż przypuszczają i wie, że nie może im ufać. 

Podchodząc do lektury "Leku na śmierć" miałam wiele obaw. Po rewelacyjnym "Więźniu labiryntu" dostałam bardzo przeciętne "Próby ognia", co miało prawo wzbudzić moje obawy względem ostatniej części, które w jakimś stopniu okazały się być uzasadnione. Otóż nie bardzo rozumiałam motywacje działania DRESZCZu i sens kontynuowania badań...ciągle czytałam gadkę, że już kończymy tylko jeszcze musimy cośtam zrobić, żeby uzyskać lek:/. Jednak dokładnie co to miałoby być i jak działać, to nie było jasno określone:/. Poza tym miałam wrażenie, że cała historia zawarta w ostatniej części "Więźnia labiryntu" jest bardzo chaotyczna, a autor nie do końca wiedział jak pociągnąć fabułę - tak jakby zupełnie nie miał pomysłu zarówno na "Lek na śmierć" i wcześniejsze "Próby ognia". Jednak mimo to ciągłe zmiany akcji trzymały w napięciu i sprawiały, że książkę czytało się lekko i całkiem szybko. Poza tym ulżyło mi, że Dashner zabił jednego (jedną?) z bohaterów, których nie lubiłam, ale też jednego z tych, do których pałałam wielką sympatią (a buu). Poza tym jeżeli chodzi o zakończenie to trzeba przyznać, że jest całkiem logiczne i prawdopodobne w przypadku tak wielkiej epidemii, jednak czy powiało optymizmem, to będziecie musieli sprawdzić sami. 

Podsumowując. 
James Dashner miał całkiem niezły pomysł na serię, jednak nie wykorzystał w pełni jej potencjału - a szkoda. Ostatni z tomów jest tylko ciut lepszy od drugiego, ale moim zdaniem nadal jest bardzo przeciętny i wymagałby dopracowania. Mimo to nie czytało mi się tego źle. Zatem możecie spokojnie sięgnąć, jeżeli spodobały Wam się dwie poprzednie części:)

niedziela, 12 kwietnia 2015

[Kartka z kalendarza] Wiosna :)

Wiosenna pogoda zdecydowanie nastraja do dłuższych spacerów. My już trzeci dzień z rzędu zrobiliśmy sobie długi spacer. Nie zawsze towarzyszył nam jakiś cel...dzisiaj np. spacer był całkowicie relaksacyjny :). Udało nam się zrobić całkiem spore koło pod Matkę Hutę i z powrotem. Poniżej macie kilka zdjęć ;). 













Na końcu mała nagroda za wysiłek musi być;). Pyszna kokosówka, z prawie zjaranym  spodem, ale i tak jest dobra (ale w razie czego to właśnie tak miało być ;p) :D. Poszło już prawie pół, wiec to mówi samo za siebie ;). 

sobota, 11 kwietnia 2015

K. I. Gałczyński, "Szarlatanów nikt nie kocha"

Nigdy jakoś specjalnie nie przywiązywałam uwagi do poezji. Przeważnie sięgałam po nią w okresie szkolnym, kiedy przyciskała nas polonistka, bo akurat przyszedł czas na omówienie czegoś z tej dziedziny. No i jeszcze dochodziły wszystkie te apele, przez które przewijały się wiersze, których musieliśmy się nauczyć... Jednak kiedy zobaczyłam, że z okazji 110 rocznicy urodzin Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego wydawnictwo Prószyński i S-ka zaczęło wydawać piękne tomiszcza utworów powyższego poety nie mogłam się powstrzymać i sięgnęłam po pierwsze dwa :). 

Dzisiaj chciałabym Wam nieco wspomnieć o pierwszym zatytułowanym "Szarlatanów nikt nie kocha" i wybaczcie mi wszelakie błędy, pomyłki i niedociągnięcia, bo jestem totalnym laikiem w tej kwestii. 

Gałczyńskiego na pewno znamy ze szkoły, bo kto z nas nie zna chociażby "Pieśni o żołnierzach z Westerplatte"? Jednak te wszystkie wiersze, które przewinęły się nam na lekcjach języka polskiego i na szkolnych apelach słabo, a nawet wcale nie oddają charakteru twórczości powyższego poety. W tomie "Szarlatanów nikt nie kocha" Gałczyński ukazuje nam obraz społeczeństwa, w którym żyje - jego obawy, uprzedzenia mieszkańców i to co się dzieje w kraju. Chyba najbardziej podobały mi się wiersze nawiązujące do wojny i niektóre o miłości, reszta była dla mnie trudna i mniej przyjemna w odbiorze. Myślę, że to wynika stąd, że niekoniecznie do końca odnajduję się w epoce, w której żył Gałczyński - chodzi mi głównie o mentalność ówczesnych poecie ludzi i niektóre informacje, nad którymi musiałam chwilę przystanąć, żeby je przetrawić i zrozumieć. Poeta wyraża swoje zdanie na temat społecznych zjawisk i tego co dzieje się nie tylko w Polsce, ale także w Europie. Jednakże w powyższym tomie znajdziemy również osobiste wiersze, jak chociażby ten o jego córce. 

Moim zdaniem w wierszach Gałczyńskiego zebranych w powyższym tomie możemy zbudować sobie (lub go odświeżyć - jak kto woli) pełniejszy obraz czasów, w których żył wyżej wymieniony poeta. Dlatego też trzeba mieć odpowiedni dzień na sięgnięcie po powyższą publikacje. Już poezja sama w sobie jest nie małym wyzwaniem, a kształtowanie sobie obrazu czasów poety, którego czytamy jest jeszcze większym, ale jakże odkrywczym i przyjemnym wyzwaniem. Jednakże sięgnięcie po tego rodzaju poezję wymaga od nas pewnej wiedzy i obycia w świecie, ponieważ tak jak wspominałam wyżej Gałczyński mocno odnosi się do tego co dzieje się w jego otoczeniu. 

Na koniec muszę Wam się przyznać, że koło "Szarlatanów nikt nie kocha" chodziłam kilka dobrych miesięcy zanim po nich sięgnęłam, a kiedy już to zrobiłam przeczytanie tego opasłego tomiszcza również zajęło mi trochę czasu. Jednak nie żałuję! Albowiem zagłębianie się w świat wierszy Gałczyńskiego było bardzo ciekawą, pouczającą i często bardzo przyjemną przygodą. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że wiersze mogą tak dużo wnieść w moje myślenie i chyba najwyższy czas bardziej docenić poezję! A na półce czeka na mnie kolejna kniga autorstwa tegoż człowieka - mam nadzieję, że nie będzie na mnie tak długo czekać jak pierwszy tom ;). 

A tak swoją drogą sięgacie czasem po poezję? Mam wrażenie, że jest ona bardziej zaniedbywana przez nas niż książki :/

Etykiety

"Gra o tron" (10) [przygotuj się na wielkie wyjście] (2) 30dniwege (4) 52 książki (214) 52 książki 2016 (39) 52 książki 2017 (1) 52potrawy 2015 (7) AA (2) agroturystyka (1) akcja (1) akcja Nakrętka (1) akcje (2) akcje czytelnicze (1) akcje kulturowe (1) Allverne (1) Allverne Nature's Essences (1) Anew (3) Anew Revitalist (2) Anne Bronte (1) antykoncepcja (1) Aromatella (1) aromaterapia (17) asertywność (1) audiobooki (6) Aussie (3) autobiografia/biografia (2) Avon (37) B.app (4) babeczki (2) Baikal Herbals (1) bajki (1) bajki dla dzieci i dorosłych (1) Bakalland (1) Balneokosmetyki (1) balsam do rąk (1) balsam do włosów (2) Bandi (1) BarryM (3) Barwa (2) Barwy Harmonii (1) Basilur (1) baśnie (1) Batiste (1) batony (1) bądź offline (1) BeBeuty (1) BeGlossy (5) Belgia (18) belgijskie przysmaki (4) belgijskie słodycze (5) belgijskie smakołyki (3) Bell (4) beutybox (3) Bielenda (3) BingoSpa (11) biografie (1) Biosilk (4) Biovax (6) biżuteria (1) błyszczyki (2) Bomb Cosmetics (3) Boże Narodzenie (3) brow bar (1) Bruksela (15) buble (6) buble kosmetyczne (8) buble książkowe (2) buty (1) Buziak Style (1) C.R. Zafon (3) Calvin Klein (1) Carmex (2) Cettua (1) Charlotta Link (1) Charlotte Bronte (1) chcę mieć (2) Chiny (1) chleby (1) Chocolissimo (2) choinka (1) chwile ulotne (3) ciasta (5) ciekawe pomoce naukowe (1) ciekawostki (1) cienie (4) cienie do powiek (5) cienie w kamieniu (2) cienie w kremie (1) ciocią być (1) codzienno (1) codzienność (91) codzienność psychologia społeczna (1) Combos (1) coś dobrego (9) coś na długie wieczory (3) coś słodkiego (7) couching (2) Crispy Waffles (1) cukinia (1) cykl o wolontariacie (7) czarna komedia (3) czas wolny (56) czekolada (8) czekolada do picia (4) czerwiec (1) czytanie (15) czytelnicze podsumowania (19) czytnik e-booków (1) Debby (1) Decubal (1) Decunal basic (1) demakijaż (6) depilacja (3) Dermacos (1) deser (6) deser na ciepłe dni (1) dipy (1) dla dorosłych (1) dla dzieci (10) do książki;) (1) dobre bo polskie (2) dobrostan zwierząt (1) dodatki (1) dodatki do domu (2) dodatki do potraw (1) domowa piekarnia (1) domowe Spa (3) domowe sposoby na przeziębienie/chorobę (2) Dove (2) Dr Konopka's (4) Dr. Konopka's (1) dramat (2) dynia (3) dysgrafia (1) Dziady (1) dzieciństwo (2) dziecko (1) Dzień Ojca (3) e-book (9) E. A. Poe (1) E.L.F (3) eliksir do włosów (2) Elisabeth Arden (4) Elseve (1) emulsja po opalaniu (1) Enilome Hertly Beuty (1) Eric - Emmanuel Schmitt (7) erotyka (2) Etja (1) etyka (3) etyka a to co jemy (1) Eveline (25) Evree (2) Fa (2) fantastyka (12) Farmona (3) feminizm (1) Feniks (1) Festiwal Conrada (1) festiwale (3) filiżanki (1) film (2) film azjatycki (1) filmowe podsumowania (6) filmowy weekend (2) fiszki (2) Floslek (15) FM (4) FM Group (3) Garnier (7) garść linków (10) Gliss Kur (3) Golden Rose (1) gotowanie (2) Green Pharmacy (12) Gregory Funaro (1) grupa literacka (1) gry planszowe (1) Grycan (2) Halloween (1) handel ludźmi (2) haul (4) Head&Shoulders (1) Hean (5) herbaty (1) higiena osobista (2) Himalaya Herbals (1) Holika Holika (1) home decor (2) homoseksualizm (2) hormony (1) horror (2) impreza (3) Inglot (1) inicjatywy kulturalne i społeczne (4) inspiracja (5) inspiracje (9) inspiracje dla nauczycieli (1) inspiracje dla rodziców (1) inspiracje na prezenty (1) inspirujący ludzie (2) Isana (1) ITS SKIN (2) Iwostin (4) ja w kuchni;] (3) jak radzić sobie ze stresem (5) jak sobie radzić ze stresem (2) jak zacząć nowe życie? (1) James Dashner (1) Jarosław Wasik (2) jedz jabłka (2) jedzenie (2) jesienna pielęgnacja (4) jesień (5) Joanna (1) kakao (2) kalendarium (1) Kallos (2) Kamil Janicki (1) kartka z kalendarza (52) kartka z kalendarza. (1) kawa (1) Kącik czytelniczy (1) kącik kulinarny (21) kącik samouka (1) Kindle (1) kino (1) klasyka (5) klasyka którą warto znać (3) kobieta w kulturze (2) koktajle (1) Kolastyna (2) kolorówka (6) kominek (2) koncerty (1) konkurs (1) konkursy (4) kontrowersyjne (1) konturowanie twarzy (1) korektor do brwi (1) korektory rozświetlające (1) kosmetyki (17) kosmetyki dla mężczyzn (3) kosmetyki dla wegan i wegetarian (1) kosmetyki do golenia (2) kosmetyki do kąpieli (2) kosmetyki do makijażu (14) kosmetyki do twarzy (5) kosmetyki do ust (2) kosmetyki do włosów (1) kosmetyki kolorowe (14) kosmetyki koreańskie (6) kosmetyki organiczne (1) kosmetyki po goleniu (1) kosmetyki rosyjskie (2) kosmetyki używane na wyjeździe (4) kosmetyki wegańskie (2) Kraków (1) krążki chlebowe (1) krem d rąk (1) krem do ciała (1) krem do opalania (1) krem do rąk (3) krem do twarzy (6) krem na dzień (2) krem o twarzy (1) krem pod oczy (2) kremy bb (1) Kringle Candle (6) Kroniki wampirów (1) kryminalistyka (1) kryminał (16) kryminały (2) kryminologia (2) książka dla smakoszy (1) książka na lato (2) książka na wakacje (1) książki (34) książki dla dzieci (16) książki dla młodzieży (8) książki edukacyjne (1) książki historyczne (4) książki kreatywne (1) książki kucharskie (2) książki motywacyjne (1) książki na jesień (1) książki na zimę (1) książki o których nie zapomnisz (1) książki polskich autorów godne polecenia (1) kuchenne inspiracje (2) kuchnia (1) kuchnia dla studentów (1) kuchnia dla studentów. (1) kuchnia dla zabieganych (2) kuchnia polska (1) kuchnia włoska (1) kultura (10) kultura polska (13) kupuj lokalnie (1) kuracja do włosów (1) L'biotica (2) L'Oreal (2) lakiery do paznokci (5) lampki (1) lato (1) Libster Blog Awards (1) Lioele (1) Lipton (1) Lirene (3) lista życzeń (2) literatura (12) literatura amerykańska (6) literatura erotyczna (4) literatura faktu (8) literatura francuska (3) literatura grozy (2) literatura historyczna (7) literatura hiszpańska (3) literatura izraelska (1) literatura japońska (1) literatura klasyczna (2) literatura kobieca (5) literatura koreańska (3) literatura młodzieżowa (17) literatura niemiecka (1) literatura obyczajowa (1) literatura piękna (10) literatura polska (38) literatura portugalska (1) literatura skandynawska (8) literatura światowa (18) literatura wojenna (3) literatura współczesna (73) literatura współczesna. (2) literatura współeczesna. (2) literatura XIX w. (17) Livioon (3) Loesje (1) Lotus (1) Lovley (1) Luxury Paris (9) łatwe przepisy (22) Łazienki Królewskie (1) Łuk Tryumfalny (1) Make - Up Trendy (1) make-up (3) Makeup Revolution (2) makijaż (8) maluszek (1) manga (1) Marek Grechuta (2) maseczki do twarzy (10) maska do włosów (8) masła do ciała (6) materiały do nauki języka niemieckiego (2) materiały do nauki matematyki (1) materiały do zajęć z dziećmi (1) MaxFactor (3) Maybelline (3) metoda nauki języka obcego (1) męskim okiem (3) mgiełka do ciała (2) mgiełki do ciała (1) Michał Bajor (6) miejsca relaksacyjne (1) miesiąc w zdjęciach (10) mieszanki bakaliowe (1) Międzynarodowy Festiwal Kryminału (1) migawki z życia (3) Miodowy Kłos (1) mleczko do ciała (2) mleko roślinne (1) młodzieżowa (1) moda (1) Models Own (1) moim zdaniem (1) moja dziupla (1) moje ulubione książki (42) motywacyjnie (1) Mount Blanc (1) możesz pomóc (1) Muza (1) muzyka (12) muzyka która mnie relaksuje (8) muzyka niszowa (4) na faktach (2) na obiad (3) na śniadanie (3) Nabla (1) nadzieja (1) nagrody (1) Natura Syberica (1) nauka języka angielskiego (2) nauka języka niemieckiego (2) nauka języka obcego (3) niania (5) nie polecam (1) nie samą książką człowiek żyje (1) niecodzienność (21) Nike (1) Nivea (10) No36 (1) NoniCare (1) nostalgicznie (1) notki o słodyczach (1) notki pomocowe (2) nowoczesne formy książek (2) nowości (6) nowości kosmetyczne (1) nowości na które czekam (1) nowy etap (3) o filmach (1) o Islamie (2) o jedzeniu (1) o Kościele (1) obejrzane spektakle (1) ocalić od zapomnienia (1) ochrona przeciwsłoneczna (1) oczyszczanie twarzy (4) odżywki do paznokci (5) odżywki do włosów (6) Oeparol (1) ogłoszenia parafialne (10) okołodziecięce (5) olej arganowy (1) olej kokosowy (2) olej migdałowy (1) olej pielęgnacyjny (1) olejek do ciała (2) olejek do twarzy (3) olejek do włosów (9) olejek łopianowy (6) olejek macadamia (1) olejki do twarzy (2) olejki zapachowe (4) olejowanie włosów (1) Olga Rudnicka (4) One Lovely Blog Award (1) opieka nad dzieckiem (1) oponki (1) Organic Shop (2) Organic Therapy (2) Organique (1) Oriflame (5) Oriflame. (1) Oscar Wilde (1) ozdoby świąteczne (1) Pachnąca Szafa (2) paczka:) (1) Paese (1) paletki cieni (1) paletki ze Sleeka (3) palety cieni (1) Palmers (1) Palmolive (2) Pantene (3) Pantene Pro - V (1) Pantne (1) pasja (14) pasja. (1) pasty do kanapek (1) paznokcie (3) pedagogika (3) peeling do ciała (4) peeling do skóry głowy (1) peeling do twarzy (5) perełki muzyczne i taneczne (2) Perfecta (1) Pharmaceris (3) pianka do golenia (1) pieczenie (2) pielęgnacja (5) pielęgnacja ciała (36) pielęgnacja dłoni (9) pielęgnacja paznokci (1) pielęgnacja pędzli (1) pielęgnacja rąk (6) pielęgnacja skóry wokół oczu (1) pielęgnacja specjalna (34) pielęgnacja stóp (1) pielęgnacja szyi i dekoltu (1) pielęgnacja twarzy (82) pielęgnacja ust (3) pielęgnacja włosów (42) pielęgnacja zimowa (5) piosenka artystyczna (1) Plaisirs Nature (Yves Rocher) (1) Planet Spa (2) plany (2) plany czytelnicze (1) plastry do twarzy (2) plastry na niedoskonałości (1) plastry na nos (2) Playboy (1) płyn micelarny (2) pochód książek męczących (1) początek (1) początki:) (3) podaj dalej (1) podkład (4) podkład do twarzy (1) podkłady (2) podróże małe i duże (8) podsumowania (7) podsumowania czytelnicze (1) podsumowania miesiąca (8) podsumowanie miesiąca (18) podsumowanie roku (1) Poetycka Dolina (1) poezja (3) poezja śpiewana (2) pokonaj stres (3) polecane książki na jesień i zimę (1) Polska (2) połącz kropki (1) pomadki do ust (2) pomaganie (4) popularnonaukowe (1) poradniki (4) poranna pielęgnacja (2) powieść wiktoriańska (1) powieść współczesna (2) praca (3) Pretty (2) prezent na Dzień Matki (1) prezenty (1) prezenty dla mamy (1) prezenty dla siostry (1) prezenty dla taty (2) projekt denko (4) projekt ślub (3) promocje (1) proste przepisy (13) prosto z natury (1) przegląd miesiąca w zdjęciach (5) przekąski (4) przekąski do pracy lub szkoły (1) przekąski na podróż (1) przemysłowa hodowla zwierząt (2) przemyśl to! (2) przemyślenia (6) przepis na wieczór (1) przepisy (30) Przepisy Babci Agafii (1) przepisy inspirowane "Grą o tron" (1) przepisy inspirowane książkami (1) przygotowania do ślubu (1) przyjemność (2) przysmaki (1) przystawki (1) psychologia (8) publikacje naukowe (1) R. P. Evans (3) Radical (1) recenzja filmu (1) recenzja kosmetyków (5) recenzja książek (5) recenzje filmów (3) recenzje filmów. Jonny Deep (1) recenzje gadżetów (1) recenzje gościnne (1) recenzje kosmetykow (1) recenzje kosmetyków (145) recenzje kosmetyków. (1) recenzje książek (279) recenzje książki (3) recenzje mangi/komiksów (3) recenzje olejków zapachowych (1) recenzje płyt (4) recenzje seriali (2) recenzje świeczek/wosków zapachowych (13) refleksyjnie (1) Regenerum (1) Regent House (2) relaks (7) relax (3) reportaże (3) Resibo (4) Revlon (2) Rimmel (2) Rival de Loop (2) rodzina (1) romans (3) romans historyczny (4) rosyjskie kosmetyki (2) rozdanie (1) rozwój zawodowy (2) ruch (1) Rzeszów (1) s-f (1) sala weselna (1) sałatka (2) samorozwój (2) Sandomierz (1) Sarah - Kate Lynch (1) Scottish Fine Soaps Company (1) Scrummy (1) sentymentalnie (8) seriale (1) serum do paznokci (1) serum do rzęs (2) serum do twarzy (3) serum do włosów (1) seryjni mordercy (2) Sesa (2) ShinyBox (2) silent disco (1) Skin Love (1) Skin79 (6) Sleek (6) słodycze (7) słodycze świata (2) słodycze wegańskie (1) słone przekąski (1) smaki (1) smaki dzieciństwa (3) snuff moves (1) Soap & Glory (3) Soap&Glory (2) sosy (1) spacerniak kulturowy (6) specjalna pielęgnacja (2) sport (1) sposób na... (3) spotkania blogerek (1) spotkania promujące książki (1) spotkanie blogerek (1) stalking (2) Stalowa Wola (4) Stalowi Czytacze (2) stalowowolskie spotkanie blogerów (1) Stara Mydlarnia (4) Stephen King (4) stosik (45) stosik biblioteczny (4) styl życia (11) Sylveco (3) szaliki (1) szampon do pędzli (1) szampony (4) Szlachetna Paczka (5) szminki (2) szukanie pracy (1) szybie przekąski (1) szybkie przepisy (18) ślub (1) ślub konkordatowy (1) Świat Książki (1) światełka (1) świeczki/woski zapachowe (23) Święta (6) święta. (1) tagi (9) tania kuchnia (1) targi książki (1) tarta (1) tbr (3) teatr (3) Teekane (1) tematy społeczne (1) terapia sztuką (2) terroryzm (1) Tess Gerritsen (3) The Balm (2) thriller/sensacja/kryminał (33) Tisane (2) tłusty czwartek (2) Tołpa (2) toniki do twarzy (1) tradycja (4) tradycja polska (4) trening antystresowy (1) trudne sprawy (1) trudności z pisaniem i nauką pisania (1) tusze do rzęs (1) tydzień w zdjęciach (24) Uczta Lodu i Ognia (1) ulga po opalaniu (1) Ultra Doux (2) ulubieńcy kosmetyczni (9) ulubieńcy miesiąca (8) ulubieńcy niekosmetyczni (6) ulubiona muzyka (2) ulubione (4) ulubione kosmetyki (4) ulubione książki (36) ulubione przekąski (1) ulubione przepisy (3) ulubione słodycze (1) ulubione zapachy (4) Unique (1) Urban Decay (1) Uriage (1) urlop (1) uśmiech (1) uzależnienia. psychologia (1) Vichy (1) Victoria's Secret (2) wakacje (1) walka z wągrami (1) wampiry (5) Warszawa (3) warsztaty (1) warsztaty kreatywnego pisania (1) weekend z książką (8) weganizm (4) wege (14) wegetarianizm (12) wieczorna pielęgnacja (2) Wielkanoc (1) wierzenia (2) wieś (2) wizyta u ginekologa (2) wolontariat (24) wspieraj lokalną gospodarkę (1) wspomnienia (1) współpraca (2) wychowanie dziecka (3) wydarzenia (8) wydawnictwa (1) wyjazd (2) wyniki konkursu (2) wyniki rozdania (1) wyróżnienia (1) wyzwania (2) wzmacnianie włosów (1) wzruszające (1) Yanke Candle (1) Yankee Candle (17) Yasumi (1) Yves Rocher (4) z baśnią w tle (1) zabawy dla dzieci (1) zakupy (3) zakupy kosmetyczne (4) zakupy ubraniowe (1) zamknięte klatki (1) zapachy (18) zapachy dla domu (2) zapachy dla kobiet (12) zapachy dla mężczyzn (2) zapachy na jesień (1) zapachy na lato (5) zapachy na wiosnę (3) zapachy od Avon (5) zapachy od Calvin Klein (1) zapachy uniwersalne (1) zapiski okularnicy (1) zapowiedzi recenzji (1) zapuszczanie włosów (1) zarządzanie stresem (2) zdjęcia (3) zdobycze kosmetyczne (1) zdrowe słodycze (1) zdrowie (5) zdrowie kobiety (7) zestawy kosmetyków (1) Ziaja (6) zimowa pielęgnacja (4) zmiany (2) Zoeva (1) zrozumieć kobietę (3) zrób sobie stop klatkę (2) zupy (2) zupy-krem (2) zwyczaje polskie (2) żel do twarzy (3) żel pod prysznic (2) żele do mycia twarzy (3) żele do mycia/produkty do kąpieli (3) żelki (1) życie (4) życie na emigracji (2) życzenia (8)