niedziela, 31 sierpnia 2014

Ulubieńcy sierpnia 2014

W tym miesiącu ulubieńców nie będzie wiele, bo mimo to, że np. wiele kosmetyków używam regularnie, to nie wszystkie podbiły moje serce;p. 


W czasie mycia zazwyczaj sięgałam po peelingujący żel pod prysznic z Oriflame o zapachu mięty i maliny oraz po kolejny żel z Ori o zapachu żeńszenia i marakui. Oba pachną niczym sok i chciałoby się je wypić;p. Szkoda, że mam trudny dostęp do kosmetyków firmy:/



W tym miesiącu o dziwo zdradziłam moją Elisabeth Arden Green Tea Tropical na rzecz różanej mgiełki z Victoria's Secret. Targałam ją wszędzie. 



Do kominków najczęściej szły:
  • wosk Yankee Candle Amber Moon, notka >>>TU<<<
  • olejek Angel Wings z Regent House, który pachnie jak perfumy,
  • olejek z Pachnącej Szafy o zapachu lilii wodnej, notka >>>TU<<<



Jabłka - bardzo często gościły w mojej kuchni nie tylko na surowo, ale również w potrawach;)

Chałwowe niebo:


Nie spodziewałam się, że lody firmy Grycan są takie pyszne. 
Zdecydowanie nie doceniałam ich. 


Starcie królów...zakochałam się w tej serii...

Zastanawiam się co takiego podbiję moje serce we wrześniu;p. Ja już nie mogę się doczekać naszej jesieni...

sobota, 30 sierpnia 2014

Libster Blog Awards

Witajcie, 
ostatnio zostałam nominowana do LBA przez autorkę bloga: http://debbyblog2.blogspot.com/, dlatego też przychodzę do Was z odpowiedziami na kilka pytań:). Mam nadzieję, że dowiecie się o mnie czegoś nowego. 

1. Ulubiony aktor/aktorka i dlaczego ?

Gerard Butler - za umiejętność wcielania się w różne role, nie tylko komediowe. Grał np. Upiora w operze (każdy kto mnie zna wie, że to jeden z moich ulubionych spektakli/filmów). 

Johny Depp - za nietuzinkowość i rolę kapitana Jacka;)

Adrien Brody - polubiłam go w "Pianiście" i tak mi już zostało. 

2.Jak wygląda twój codzienny makijaż ?

Przeważnie tusz do rzęs, trochę cienia, korektor do brwi i delikatna szminka. 

3. Masz jakieś hobby ?

Uwielbiam czytać książki i prowadzić bloga;]

4. Ulubiony serial ?

Ciężko powiedzieć, bo jest ich kilka, chociażby: Gra o tron czy Doktor Who.

5. Cieszysz się , że niedługo powrót do szkoły ?

Nie chodzę do szkoły;] 

6. Ulubiona zupa ?

Barszcz czerwony z uszkami;] 

7.Szminka vs. błyszczyk ?

Zdecydowanie szminka

8.Ulubiona/ulubiony  blogerka /bloger ?

Nie mam tego jedynego czy też tej jedynej...mam kilka ulubionych blogerów i lista byłaby długa...

9.Od kiedy prowadzisz bloga ?

Pierwszego bloga założyłam w drugiej klasie liceum, czyli wychodzi na to, że w blogosferze jestem już jakieś 10 lat;p 

10. Ulubiony zespół ?

E. S. Posthumus 

11. Masz rodzeństwo ? Jak się z nim dogadujesz ?

Mam młodszą siostrę, z którą się całkiem dobrze dogadujemy. 

W sumie z racji tego, że już byłam kilka razy nominowana, to nie mam za bardzo kogo dlatego jesteście nominowani wszyscy;]

A oto moje pytania:

  1. Twój ulubiony sposób spędzania czasu wolnego?
  2. Wymarzone miejsce na podróż?
  3. Ulubiona pora roku to...
  4. Jaka jest Twoja ulubiona książka?
  5. Jaka jest Twoja pasja?
  6. Dlaczego prowadzisz bloga?
  7. Skąd czerpiesz inspiracje na notki?
  8. Czy w życiu robisz to co lubisz?
  9. Jaki jest Twój sposób na stres?
  10. Jaki jest Twój sposób na szybki i łatwy obiad?
  11. Książka czy film?
Mam nadzieję, że ktoś z Was pokusi się na odpowiedź;). 
Pozdrawiam

piątek, 29 sierpnia 2014

Sylveco, łagodzący krem pod oczy, recenzja

Moja znajomość z firmą Sylveco zaczęła się od żelu do twarzy, który mi się nie sprawdził. Jednakże w tym przypadku postanowiłam dać drugą szansę i kilka miesięcy temu sięgnęłam po krem pod oczy z wyżej wymienionej firmy. 

Pojemność: 30 ml
Cena: 25 zł, 
Przydatność do użycia od otwarcia: 6 miesięcy

Łagodzący krem pod oczy od Sylveco przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji wrażliwej i delikatnej skóry wokół oczu. W jego składzie znalazły się m. in. ekstrakty z kory brzozy, chabru bławatka oraz świetlika, które działają łagodząco i kojąco oraz zmniejszają obrzęki. Dzięki specjalnej i bezzapachowej formule krem poprawia strukturę skóry, przywracając jej sprężystość i właściwy poziom nawilżenia. Poza tym łagodzi zaczerwienienie i objawy zmęczenia wokół oczu oraz spowalnia procesy starzenia się skóry. Poza ekstraktami, które już wymieniłam podobno w kremie znajdują się:
  • masło shea, 
  • olej arganowy, 
  • skwalan,
  • olej sojowy
  • olej z pestek winogron, 
  • witamina E.
Jak widać dużo jest wsadzone do tego kremu i w sumie uświadomiłam sobie, że mimo wszystko mogłam być na coś uczulona, ale na szczęście wychodzi na to, ze nie jestem, bo krem mnie nie uczulił i nie podrażnił. Poza tym fajnie nawilżał i odżywiał skórę. Czasem jak za długo czytałam, albo siedziałam na komputerze to po użyciu tego kremu miałam wrażenie jakby mi chłodził trochę skórę wokół oczu. 

Jedyne do czego się mogę przyczepić to pojemność. W pół roku nie da się jej zużyć przez co dużo produktu może się zmarnować:(. Jak byłaby go 10 ml mniej, to można sobie z nim poradzić. Jednak poza tym małym minusem krem jest całkiem przyjemny, wygodny i higieniczny w stosowaniu. Zapewne do niego kiedyś wrócę jak będę miała okazję. 

czwartek, 28 sierpnia 2014

Korektor do brwi od Eveline, recenzja


Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć nieco o korektorze do brwi z Eveline. Jak już Wam wspominałam po otrzymaniu paczki bardzo się z niego ucieszyłam, bo od jakiegoś czasu chciałam przetestować tego typu kosmetyk. 

Ma on za zadanie spełniać trzy funkcje:
  • przyciemniać, 
  • nabłyszczać 
  • optycznie regulować brwi. 
Żelowa konsystencja  oraz specjalna szczoteczka mają sprawiać, że kosmetyk jest wyjątkowo wygodny, szybki oraz łatwy w użyciu. 

Przyznam się Wam, że dość sceptycznie podchodziłam do tej szczoty, która bardziej pasuje mi do tuszu do rzęs. Bałam się, ze nie będzie mi się z nią dobrze pracować. Na szczęście wystarczy tylko trochę wprawy i wszystko jest ok. Po użyciu tego kosmetyku brwi oraz makijaż stają się bardziej wyraziste, do czego ciężko było mi się przyzwyczaić, ale teraz nie wyobrażam sobie pominięcia użycia tego produktu przy wykonywaniu codziennego makijażu. Poza tym są bardziej okiełznane, co jest kolejnym plusem dla tego kosmetyku, bo bywa, że moje brwi żyją własnym życiem. 

Ja mam korektor w wersji black, więc dla mnie jest idealny, bo mam czarne brwi i ciemne włosy. Jednak jeżeli macie jaśniejszą oprawę twarzy może Wam się nie sprawdzić. Niestety nie wiem czy jest jaśniejsza wersja tego korektora, ale myślę, że Eveline nie ograniczyłaby się do jednej wersji kolorystycznej (chociaż i tak to jest do sprawdzenia;P)*. 

W każdym bądź razie u mnie się ten kosmetyk sprawdził i pewnie będę do niego wracać co jakiś czas, a na pewno w momentach, kiedy szykują mi się jakieś wyjścia typu: ostatki, sylwester czy jakieś wesele, albo coś;p. 

Dajcie znać czy używaliście tego produktu i jak Wam się sprawdził.


*Wiem już, że jest brązowa wersja, więc jeżeli macie jasną oprawę twarzy to spokojnie możecie się rozglądać za tym kosmetykiem. 

środa, 27 sierpnia 2014

Garść linków #1

Hey, 
dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić kilkoma linkami, które jak dla mnie są godne uwagi. Sama lubię tego typu notki lub filmiki, bo zawsze mogę odkryć coś nowego, więc postanowiłam, że raz na jakiś czas będę robić coś takiego u siebie. 


Na początek chciałabym Was oczywiście zaprosić na swój FanPage: Mój Portret i Instagram: Mój Portret - każdy nowy lubiący i obserwator jest mile widziany;). 

Blogi:
Serwisy:
Dajcie znać czy chcecie więcej takich notek. Jeżeli tak, to będę Wam wrzucać od czasu do czasu kilka linków. 

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

L. Moriarty, "Sekret mojego męża" recenzja

Życie pisze różne scenariusze, a wielu z nas wciąż zastanawia się co by było, gdyby...pisząc w głowie milion alternatywnych historii i na nowo rozpatrując wydarzenia, na które nie mamy i nie mieliśmy żadnego wpływu. W "Sekrecie mojego męża" poznajemy historię trzech kobiet i ich bliskich, na których życiu zaważyła śmierć młodej dziewczyny. 

Wszystko zaczyna się od znalezienia przez Cecilię tajemniczego listu sprzed lat od męża z adnotacją, żeby otworzyć go po jego śmierci. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że mężczyzna żyje i ma się dobrze. Kobieta zaczyna zastanawiać się czy go otworzyć, jednakże dziwna reakcja partnera  na wieść o znalezieniu listu sprawia, że ulatniają się jej wszystkie wątpliwości...

Sekret mojego męża - Liane Moriarty
źródło: lubimyczytac.pl
To co się dzieje później kończy się nie tylko rozwikłaniem tajemnicy sprzed lat, ale także przynosi spokój wielu ludziom. Wydarzenia od momentu znalezienia wiadomości sprzed lat toczą się bardzo szybko, a ludzie w nie uwikłani żadną siłą nie są w stanie powstrzymać ich biegi i czającej się gdzieś za rogiem kolejnej tragedii. 

Mimo to, że nie napisałam wiele, to i tak mam wrażenie, że za bardzo uchyliłam rąbka tajemnicy, jednakże nie da się napisać czegokolwiek, żeby nie zdradzić chociaż troszeczkę z fabuły...

Liane Moriarty stworzyła niezwykłą opowieść o miłości, wybaczaniu oraz szukaniu swojego miejsca i podążania za głosem swojego serca. Wykreowane przez pisarkę wydarzenia i postacie często irytują, ale mają w sobie to coś co sprawia, że człowiek ciągle o nich myśli i z przyjemnością wraca do przerwanej lektury. 

W tej historii nie znajdziecie 3mającej w napięciu opowieści przyprawionej wątkiem kryminalnym, ale spotkacie się z ludźmi, którzy zmuszeni są zderzyć się ze swoją rzeczywistością i trudnymi dylematami, a także swoim cierpieniem i strachem przed tym, że np. zostaną zranieni.

Kiedy sięgałam po tą powieść miałam wobec niej pewne oczekiwania, które się nie spełniły. I bardzo dobrze! Bo po tym jak minęło rozczarowanie zaczęłam się przywiązywać do poszczególnych bohaterów, którzy pozostawili po sobie ten szczególny rodzaj pustki, którzy znają tylko ci z Was, którzy są zapalonymi molami książkowymi i już jej doświadczyli. Poza tym to co znalazłam w "Sekrecie mojego męża" dało mi do myślenia i zmusiło do wysnucia pewnych wniosków, które pozostawię tylko dla siebie. 

Muszę Wam się przyznać, że złapałam się na tym, że bardzo łatwo i szybko oceniałam poszczególne postacie. Jednak w pewnym momencie uświadomiłam sobie, że tak na prawdę sama nie wiem jak bym się zachowała, gdybym została postawiona w podobnych sytuacjach co ci bohaterowie...przecież rzeczy nie zawsze są takie oczywiste jak nam się wydaje, a my sami nie wiemy, kiedy w nasze uporządkowane życie może wkraść się tragedia...

sobota, 23 sierpnia 2014

Transport turbiny ulicami miasta - główne wydarzenie społeczno - kulturowe lata;]

Witajcie,
wybaczcie, że Was dzisiaj tak molestuję, ale muszę Wam napisać chociaż kilka słów o wydarzeniu, które niechcący przyciągnęło więcej ludzi niż dni miasta. 

Dzisiaj do elektrowni transportowali turbinę, o czym trąbili już w ogólnopolskich mediach. Przygotowania do tego transportu zaczęły się już w środę (o ile nie we wtorek wieczorem, albo w nocy), co wiązało się ze zmianami i utrudnieniami w ruchu. Ja bardzo chciałam to zobaczyć, bo było wokół tego dużo szumu, poza tym transportowali to nad tunelem  pod jezdnią i byłam ciekawa czy droga się rozwali czy też nie;]. Z tego co wiem to nie tylko ja się nad tym zastanawiałam. Generalnie wiele osób czekało na jedno wielkie pierdut...






Szczerze mówiąc myślałam, że to będzie większe, ale i tak pisałam w głowie czarne scenariusze: wyobrażałam sobie siebie rozwaloną na miazgę i momentami planowałam najlepszą drogę ucieczki jakby to miało się zerwać z łańcuchów. 




Nie wiem czy to widać, ale za turbiną szedł sobie pan z takim czymś i tym sterował;] Podziwiam kolesia. 

Generalnie podziwiam  całą obsługę tego transportu, bo nie dość, że mieli mega trudne i stresujące zadanie, to jeszcze zlazło się całe miasto i media, a dodatkowo wszyscy szli za nimi...w sumie brakowało jeszcze tylko księdza, to by idealna procesja była;p. Poza tym wiele osób robiło filmiki i zdjęcia.  

Tak sobie myślę, że jakby był mniejszy szum medialny wokół tego, to nie byłoby takich dzikich tłumów jak na to miasto, które na co dzień wygląda niemalże jak wymarłe. 
Cóż chyba właśnie byłam świadkiem, głównego wydarzenia kulturowo - społecznego lata w mieście;p. Sza!;] Swoją drogą ludzie chyba na prawdę się nieco zintegrowali...przynajmniej wyściubili nos z dziupli i zobaczyli sąsiadów i innych miejscowych człowieków.

P.S. Przepraszam Was za jakość zdjęć...dowiedziałam się o transporcie jak byłam w domu, złapałam tylko za torebkę i telefon i na szybkości opuściłam dom. 

Moja pielęgnacja twarzy

Witajcie, 
dzisiaj chciałabym Wam trochę poprzynudzać o mojej pielęgnacji twarzy - mimo to, że za kilka tygodni będę musiała robić aktualizację, bo jak zaraz zobaczycie część rzeczy mi się kończy. 


I. Mycie, peelingowanie i tonizowanie



Jak niektórzy z Was zapewne wiedzą do mycia twarzy używam dwóch kosmetyków z Pharmaceris:
  • Nawilżającego fizjologicznego żelu do mycia twarzy i oczu z serii dla skóry alergicznej i wrażliwej,
  • Delikatnej pianki wzmacniającej naczynka z serii N
O tych produktach pisałam Wam >>>TU<<<, więc wszystkich zainteresowanych zapraszam do notki;]



Jeżeli chodzi o peelingi do twarzy to mam ten nieszczęsny z Lirene, o którym Wam pisałam >>>TU<<&lt; i jego następcę z Organic Shop, który już jakiś czas temu włączyłam do pielęgnacji, bo tego z Lirene nie mogę zdzierżyć:/ Recenzja peelingu z Organic Shop będzie jak go jeszcze trochę poużywam. 



Mój tonik do twarzy niedawno się skończył (będzie o nim w projekcie denko). Jego następcą jest woda różana. 


II. Nawilżanie


O tym czym nawilżam swoją twarz już wam w dużej mierze pisałam. Krem na dzień jest z Pharmaceris N, na noc z Iwostinu, a pod oczy z Sylveco. Jeżeli jesteście ciekawi mojej opinii to notki o kremach macie podlinkowane w nazwach - recenzja kremu pod oczy pojawi się chyba w przyszłym miesiącu. 


III. Pielęgnacja specjalna


Maseczki do twarzy:

  • Organic Shop, nawilżająca maseczka do twarzy z aloesem i eukaliptusem - też chyba Wam już o niej pisałam, ale nie mogę znaleźć notki o niej. Jak się do niej dokopię do pewnie Wam ją podlinkuję,
  • Avon, Planet Spa, oczyszczająca maseczka typu peel off
Poza tym od jakiegoś czasu używam serum do rzęs od Eveline, o którym będę pisała pod koniec września. 

IV. Pielęgnacja ust, 


Niezastąpiony ciemnoniebieski balsam do ust, który kupuję sobie od liceum i niebieskie masełko do ust z Nivea. Bez tego pierwszego nie wyobrażam sobie pielęgnacji ust. To drugie to straszny przeciętniak.  

Sporo tego, ale chyba wiele kobiet ma dość dobrze zaopatrzoną pielęgnację (często nawet jeszcze bardziej niż ja), chociaż ja planuję zejść do niezbędnego minimum - czyli mieć np. 1 żel zamiast dwóch, jeden peeling zamiast dwóch itd. 

Od jakiegoś czasu przymierzam się do projektu denko, tylko ciężko jest mi się za niego zabrać, ale pewnie jeszcze w tym tygodniu porobię zdjęcia i zrobię szkic notki, żeby pozbyć się pustych opakowań z łazienki. 

To by było na tyle z mojej strony, miłego dnia, popołudnia, wieczoru czy tam nocy - w zależności od tego co tam teraz u Was jest, jak to czytacie;] 

czwartek, 21 sierpnia 2014

Eveline Cosmetics, Colour Celebrites, recenzja

Miałam obawy przed otrzymaniem paczki od Eveline, bo nie wiedziałam co w niej będzie. Bałam się, że dostanę coś co mi się nie sprawdzi, ale ostatecznie okazało się, że ze wszystkiego bardzo się ucieszyłam:)

Pierwszym produktem, o którym chcę Wam trochę opowiedzieć jest szminka z serii COLOUR CELEBRITES o nr 638. 

Kiedy użyłam jej pierwszy raz nie byłam za bardzo przekonana do koloru. Wydawał mi się zbyt ciemny i niekoniecznie pasujący do mojej twarzy. Jednak po jakimś czasie, kiedy się z nim oswoiłam i opatrzyłam na niego stwierdziłam, że w sumie to nie jest wcale taki zły i używałam jej niemalże do każdego makijażu który robiłam w tym miesiącu. 
Tą pomadkę polubiłam przede wszystkim za to, że nie wysuszała moich ust, a wręcz miałam poczucie, że w jakimś stopniu nawet je pielęgnuje. Dzięki temu nie musiałam używać pod nią żadnego balsamu, który uchroniłby mnie przed wrażeniem wysuszonych ust i podkreśleniem wszystkich ich niedoskonałości.
Jeżeli chodzi o trwałość tej szminki to wydaje mi się, że jest ona standardowa i u mnie trzyma się mniej więcej tyle, ile inne kosmetyki tego typu. Plusem jest to, że równomiernie znika z ust i nie zostają resztki produktu w różnych dziwnych zakamarkach, przez to bez obawy można wyjść na ulice i pokazać się ludziom.



Powyższa szminka jest bardzo dobrym kosmetykiem w swojej kategorii, przyjemnie i wygodnie się jej używa, nie trzeba dużo czasu i uwagi na nałożenie jej na usta. Kiedy mi się skończy zapewne będę chciała do niej wrócić, chociaż póki co daleko jeszcze do tego...

środa, 20 sierpnia 2014

"Dla Was" Dominiue Mainard. recenzja


Dla Was to pozycja, o której dowiedziałam się z przestworzy Internetu. W pewnym momencie trafiła do moich rąk głównie z tego powodu, że bardzo mnie intrygowała i domagała się przeczytania (niemalże śniła mi się po nocach!).

Fabuła powieści zbudowana jest wokół Delphine M. właścicielki nietypowej agencji „Dla Was”, która w ramach usług oferuje to, co, wydawałoby się, jest bezcenne – uczucia i obecność bliskiej osoby. Do obowiązków kobiety należą na przykład udawanie wnuczki staruszka, wypożyczenie bezdzietnemu małżeństwu dziecka swojej sekretarki lub odegranie żony nieboszczki w obecności niepocieszonego wdowca. Interes kwitnie do momentu, w którym w agencji zjawia się Jones i prosi o pomoc w przepisaniu zeszytów, które Delphine doskonale zna. Ten moment stanowi punkt zwrotny w życiu bohaterki i funkcjonowaniu agencji, po którym nic już nie będzie takie samo…

         W tej niewielkich rozmiarów książeczce spodziewałam się dostać ogromnego ładunku emocji i przeżyć, które zapewnią mi to, że nie będę mogła oderwać się od historii zawartej na jej łamach. W Dla Was szukałam czegoś co mnie zbulwersuje i poruszy, co sprawi, że nie będę mogła zapomnieć o opowieści zawartej w tej książce. Niestety dostałam powierzchowną i banalną historię, która sprawia, że czytelnik odbiera ją niemalże beznamiętnie i bez większych emocji. Zarówno główny wątek, jak i te poboczne nie mają w sobie nic magnetycznego czy bulwersującego, a wręcz wiele z nich jest bardzo prozaiczne. Natomiast wiele spraw mogłoby zostać rozwiązane za pomocą…wolontariusza lub dobrego psychologa. Tak, tak – w końcu do zabrania starszego pana na spacer wcale nie trzeba kobiety, która będzie udawała jego wnuczkę, wystarczy bowiem zatrudnić pomoc do opieki lub zwrócić się po pomoc do instytucji/stowarzyszenia, które może przydzielić wolontariusza do lekkiego odciążenia rodziny. W sumie we wszystkich wątkach, które podejmuje autorka można doszukać się prostego rozwiązania, a pisarka na siłę chciała dopisać do nich bulwersującą historię... Oj można było lepiej pani Mainard - dużo lepiej!

         Chciałabym jeszcze nawiązać do głównej bohaterki. Autorka stworzyła kogoś, kto ze względu na trudny start w życie nie tylko się zagubił, ale także został zimnym i wyrachowanym człowiekiem, który radzi sobie jak potrafi. przez wykorzystywanie sytuacji innych. Poprzez splot wydarzeń wydaje się, że Delphine znajduje swoje miejsce na ziemi i sposób na życie. Jednak to jest tylko powłoka, która pozwala jej żyć tylko w jedyny sposób jaki potrafi – grając na cudzym nieszczęściu, cierpieniu i emocjach. Poza tym ona sama wydaje się być pozbawiona wyższych uczuć i bliskości innych ludzi, której chyba tak na prawdę się boi. Kiedy w agencji pojawia się Jones ta skorupa pęka – tak po prostu i od pierwszego wejrzenia. w tym momencie ukazuje się nam niedojrzała, egoistyczna i rozchwiana emocjonalnie kobieta, która mimo swojej siły nie potrafi poradzić sobie ze sobą, swoimi emocjami, uczuciami, a tym samym własnym życiem. To właśnie Delphine mogła uratować tą książkę przed totalną klapą, bo jest jedyną osobą w książce, która była jakaś, a nie nijaka. Jednakże i jej potencjał nie został wykorzystany, albowiem tak jak i po innych elementach tejże powieści i po tym autorka prześliznęła się mimochodem, tak jakby i tą postać budowała na siłę. A szkoda, bo ta historia mogła poruszyć człowieka do bólu, potrząsnąć nim i zmusić do refleksji. Jednak po przeczytaniu Dla Was został tylko niedosyt, niesmak i poczucie, że zostało się oszukanym…

         Nie odradzam Wam ostatecznie lektury tej broszurkowej powieści, bo znalazłam też bardzo pochlebne recenzje, a przecież i Wy możecie być tymi ludźmi, którym może się ona spodobać. Jednak mimo wszystko zalecam ostrożność w wyborze tej książki na towarzyszkę wieczoru…są lepsze, chociaż bardziej wymagające. 

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Intensywny krem odżywczy do twarzy, Pharmaceris N, recenzja

Witajcie, 
dzisiaj kilka słów o tym czego używam do nawilżenia twarzy podczas porannej pielęgnacji, a mianowicie o Intensywnym kremie odżywczym z serii Pharmaceris N

Na wizaż.pl znalazłam informację, że jest to krem polecany do codziennej pielęgnacji skóry z problemem rozszerzonych naczynek i zaczerwienieniem oraz do skóry suchej i normalnej z tendencją do przesuszania, łuszczenia oraz szorstkości.

Bogata formuła preparatu intensywnie odżywia i regeneruje skórę, zmniejszając uczucie suchości, łuszczenia i szorstkości.  Zawartość naturalnych dermo-lipidów, w tym masła Shea i specjalnej frakcji lanoliny wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry zapobiegając odwodnieniu naskórka. Wykorzystana w kosmetyku mikronizowana dismina ma wzmocnić naczynka krwionośne zwiększając ich elastyczność i odporność na czynniki zewnętrzne.

Powyższy krem skutecznie redukuje istniejące zaczerwienienie i zapobiega powstawaniu nowych zmian rumieniowych. Przyspiesza naturalny, wewnętrzny proces odbudowy komórek wygładzając i uelastyczniając skórę. Poza tym działa łagodząco i kojąco zmniejszając podatność skóry na podrażnienia.

W sumie z tych informacji, które znalazłam na Wizażu zgadzają się wszystkie, chociaż ten rumień niekoniecznie mi się zmniejszył. Jednakowoż bardzo dobrze odżywiał i nawilżał skórę twarzy, a przy tym był na tyle lekki, że z powodzeniem mogłam użyć go pod jakiś podkład. Dodatkowo nie uczulał i nie podrażniał. Zatem nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w przyszłości do niego wrócić;]
Ma standardową pojemność 50ml

Tymczasem muszę się Wam przyznać do mojej nowej słabości...


Jeżeli wszystkie lody od Grycanów smakują tak jak te chałwowe to już po mnie...help...

sobota, 16 sierpnia 2014

Pachnąca Szafa, Olejek zapachowy Lilia wodna - recenzja

Wśród ogólnego szału na produkty Yankee Candle i Kringle Candle czasem zapominamy rozejrzeć się wokół siebie (chociażby będąc na zakupach) i nie dostrzegamy innych dobrych produktów do kominków. Dzisiaj chcę Wam wspomnieć o jednym z nich, a mianowicie o olejku zapachowym Lilia wodna z Pachnącej Szafy.

Jest to produkt dostępny w Rossmanie, czyli generalnie nie powinno być problemu z jego zdobyciem.

Cena: 6,29 zł. 
Pojemność: 10 ml

Ten olejek jest w ogóle pierwszym produktem, jaki kupiłam sobie do kominka i mam go od ok. roku. Na początku używałam go bardzo oszczędnie, a kiedy odkryłam produkty YC i KC niestety poszedł w zapomnienieL. Szczęśliwie wygrzebałam go znowu i na pewno będę go regularnie używac.

Jak pachnie?

Jest piękny! Chyba jeden z moich ulubieńców olejkowych. Pachnie kwiatowo i intensywnie – w żadnym wypadku nie jest sztuczny, ale sprawia, że ma się wrażenie, iż w pokoju postawiło się flakon ze świeżymi kwiatami. Nie wiem dlaczego poszedł w odstawkę – chyba ogólna mania na Yankee i Kringle rzuciła mi się na mózg. Na szczęście otrzeźwiałam, chociaż nadal lubię produkty z wyżej wymienionych firm.

Moim zdaniem ten olejek jest dużo bardziej wydajny od wosków z YC, bo trwałość w stosunku do ceny jest dużo wyższa. Do wlanej do kominka wody wystarczą zaledwie dwie lub trzy krople, żeby wokół roztaczał się nieziemski zapach... Bardzo dużym atutem jest wygodny i precyzyjny aplikator, który pomaga nam wylać do kominka tyle produktu ile chcemy. Na pewno jest idealny jako towarzysz podczas czytania lub kąpieli z pianą;]. 


Ja na pewno będę wracać do tego produktu i na tej wersji zapachowej na pewno się nie skończy!

piątek, 15 sierpnia 2014

B. Wachowicz, "Bohaterki Powstańczej Warszawy", recenzja

„Jakże trudno uśmiechać się znowu do zieleni, do
wiosny do słońca
Nam dziewczynom o gorzkich ustach, nam
dziewczynom o ramionach tęskniących,
Wiemy przecież, że wrócą kiedyś nasi właśni,
najdrożsi chłopcy,
Wrócą kiedyś… Nie wiemy kiedy. Skądś – z tej
swojej wędrówki obcej.
My musimy być mocne i jasne. Nam nie wolno
płakać i nie wierzyć.
Byłoby ciężej im było – daleko – naszym chłopcom…
Naszym żołnierzom”
Krystyna Krahelska

Kiedy pojawiła się możliwość przeczytania Bohaterek Powstańczej Warszawy nie mogłam sobie odmówić sięgnięcia po tą książkę. Pewnie ktoś zaraz zarzuci mi, że na blogach zrobiło się strasznie monotonnie, bo na wielu pisze się o książkach, o postaniu. Jednakże moim zdaniem szczególnie przy okazji rocznic powinniśmy pamiętać o pewnych wydarzeniach i ludziach, ze względu na ich wpływ na naszą historię.

Bohaterki Powstańczej Warszawy zawierają w sobie kilka historii kobiet, które zaangażowane były w powstanie warszawskie. Jednakże poza tym co robiły i jakie pełniły funkcje podczas powstania, dowiemy się również tego gdzie się urodziły, dorastały i jak żyły po wojnie (w przypadku tych, które przeżyły).
 Dziewczęta powstańczej Warszawy to symbole największej ofiarności, poświęcenia i męstwa. Sanitariuszki, łączniczki i przewodniczki. Ratowały rannych i trwały przy nich wiedząc, że zginą; przenosiły rozkazy i meldunki, budowały barykady, transportowały broń, otaczały opieką ludność cywilną, zdobywały żywność itp.
Tych dziewcząt i kobiet było wiele. Jednakże w książce znajdziemy kilka z nich takie jak Krystyna Krahelska (Warszawska Syrenka) czy Zdzisława Bytnarowa (Matula Polskich Harcerzy), która była matką jednego z bohaterów (Rudego) Kamieni na szaniec.
Z listów, pamiętników relacji bliskich wspomnień towarzyszy broni poznamy ich gniazda rodzinne, pracę, naukę, walkę, harcerskie dni, marzenia, miłości i nadzieje.
Te wszystkie historie są bardzo poruszające, bo dotyczą ludzi, którzy bardzo poświęciły się dla naszego kraju. Dodatkowo zamieszczone wspomnienia i zdjęcia, czynią je jeszcze bardziej realnymi i nie raz niemalże przenoszą nas do powstańczej Warszawy. Najbardziej wzruszyły mnie dwie historie:

1.     Zdzisławy Bytnarowej
2.     Hani Graby – Łęckiej, która miała 13 lat jak poległa.

W pierwszym przypadku poruszyło mnie poświęcenie Pani Zdzisławy dla harcerzy i jej siła po śmierci syna. Zdzisława Bytnarowa to dla mnie niezwykły wzór siły i niezłomności, który sprawia, że człowiek nabiera wiarę w ludzi, bo odzyskuje nadzieję na to, że może gdzieś jeszcze są osoby, dla których nasza Ojczyzna jest jeszcze ważna.
Natomiast w przypadku Hani sprawa ma się tak, że ostatecznie uświadomiłam sobie, iż w powstaniu uczestniczyło dużo dzieci i młodzieży, która nie zdążyła nawet zacząć żyć i tego życia doświadczać. Historia tej dziewczynki zmusiła mnie do refleksji nad tym, czy współczesna młodzież zdobyłaby się walczyć o nasz kraj i czy robiłaby to z takim poświęceniem (chociażby tylko tak jak Hania ratując kościół). I przyznam się ze smutkiem, że mam spore wątpliwości jeżeli o to chodzi. Wielu z nas wychowało się już w wolnej Polsce nie znając już nawet komunizmu czy stanu wojennego. Poza tym żyjemy w warunkach i kraju, które sprzyjają wygodzie i pewnego rodzaju podejściu do życia i nie raz dziwnego poczucia patriotyzmu. Przypuszczam, że część osób zamiast walczyć podjęłaby próbę ratunku siebie, swojej rodziny i majątku, Tymczasem wiele z tych dzieci i młodzieży w dzień brało udział w powstaniu, by nocą oddawać się nauce. A teraz...najważniejszym problemem wielu nastolatków jest to jak się modnie ubrać, przebimbać w szkole tak by jak najmniej robić itd. 
Dlatego też tym bardziej powinniśmy mówić, czytać i słuchać o wydarzeniach takich jak Powstanie Warszawskie, co pozwala nam w pewien sposób kształtować naszą postawę wobec kraju i pamiętać o tych, którzy nie raz poświęcili swoje życie, abyśmy mogli żyć w naszym kraju. Bardzo dużo zależy od charyzmy nauczycieli, rodziców i nas samych, abyśmy już jako dorośli ludzie potrafili kształtować swój charakter i dokonywać  dojrzałych wyborów.
W tym momencie cisną mi się na myśl słowa III części Dziadów: Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie. A to chyba dlatego, że brak pamięci o własnej historii i ludziach, którą ją tworzyli jest niedopuszczalne.

Podsumowując:

Bohaterki Powstańczej Warszawy, to niesamowita publikacja, która wzrusza, dostarcza nam wielu informacji o członkach powstania i zmusza do refleksji. Dzięki mnóstwu wspomnień, zdjęć, fragmentów pamiętników itd. lepiej oddaje nie tylko osoby opisane w książce, ale także charakter powstania. W powyższej książce nie jeden z nas znajdzie nowe dla siebie wiadomości.
Według mnie jest to lektura obowiązkowa nie tylko dla miłośników historii; uczniów czy studentów historii, ale także dla każdego z nas, ponieważ bardzo dużo wnosi w nasze życie i pozwala na zapoznanie się z niektorymi faktami, których być może jeszcze nie znaliśmy. Osobiście dowiedziałam się czegoś nie tylko o powstaniu, ale też o moim regionie i Warszawie, co sprawiło, że patrzę na pewne miejsca dużo inaczej. 
Na koniec chciałam jeszcze tylko dodać, ze bardzo żałuję, że pewne książki ukazują się tylko z okazji okrągłych rocznic:(, a powinno się mówić o pewnych rzeczach więcej i częściej. 

czwartek, 14 sierpnia 2014

YC, Amber Moon, recenzja

Dzisiaj będzie o zapachu, w którym zakochałam się od pierwszego niuchu i niesamowicie go maltretuję.

Chodzi o Amber Moon od Yankee Candle, z jesiennej kolekcji Q3. 

Na stronie swiatzapachow.pl znajdziemy informację, że ten zapach to czarująca woń bursztynu w cieple złotej wieczornej bryzy z dodatkiem intrygującej paczuli i drzewa sandałowego.

Jest w nim coś, co przywołuje mi wspomnienia z dzieciństwa, kiedy to biegało się po podwórku, gdzieś w biegu pochłaniając obiad, by dalej móc wrócić do znajomych na pole. Powyższy wosk kojarzy mi się też z jesiennym okresem, kiedy chodziłam jeszcze do podstawówki i nie miałam zbyt wielu problemów i obowiązków.

Kiedy wącham Amber Moon wracam myślami do tych wczesnojesiennych popołudni, gdzie niesamowita aura dodawała mi energii i pozytywnie nastawiała do życia. 

Powyższy wosk niewątpliwie jest moim faworytem, którego katuję i katować będę przez najbliższy czas mimo to, że w kolejce czeka wiele fajnych zapachów;]. A jak Amber Moon akurat się nie pali często lubię po prostu powąchać wosk, żeby chociaż na chwilę przywołać pozytywne skojarzenia...

Uwielbiam i polecam, tym bardziej, że jest bardzo intensywny i jeszcze długo po zgaszeniu świeczki, w kominki jego zapach unosi się w powietrzu. 

Gdzie dostępne?: Świat Zapachów
Cena: 7 zł. 

środa, 13 sierpnia 2014

Szampon ochronno - wzmacniający z argininą i kreatyną z linii Advence Techniques z Avonu - krótka opinia

Dzisiaj muszę sobie ponarzekać. 

Otóż jakiś czas temu zaopatrzyłam się w ochronno - wzmacniający szampon z argininą i kreatyną z linii Advence Techniques z Avonu. 

Z informacji, które znalazłam na Wizażu jest on przeznaczony do różnych rodzajów włosów. Ma pozostawić włosy cudownie gładkie i miękkie. Podobno myje nie naruszając warstwy ochronnej włosa. 

Na wizaż.pl trafiłam na wiele pozytywnych opinii o tym produkcie, co mnie nieco zdziwiło. A to dlatego, że ten szampon strasznie wysusza mi włosy, a po myciu są one szorstkie (nawet pomimo użycia odżywki:/). Strasznie mnie to irytuje. Fakt - szampon jest od tego, żeby dobrze mył, ale przecież nie ma on szkoddzić włosom jak w moim przypadku;p. Jednak wykorzystam go do zmywania olejów z włosów, bo z tym radzi sobie świetnie, a na drugie mycie wykorzystam coś łagodniejszego. 

Jestem pewna, że nie wrócę do tego szamponu, bo nie dość, że szkodzi moim włosom, to jeszcze śmierdzi;p

wtorek, 12 sierpnia 2014

G. R. R. Martin "Starcie królów" recenzja


Już dawno nie pisałam o żadnej książce, ale to dlatego, że strasznie grzebałam się ze Starciem królów (sama nie wiem dlaczego). Ale mam nadzieję, że teraz będzie coraz lepiej, bo ta książka była najgrubszą, którą miałam w planach w tym miesiącu.

W drugiej części kultowej już Gry o tron poznajemy wydarzenia następujące po śmierci króla Roberta, która zakończyła pewien etap w życiu Zachodnich Królestw. 

Wdowa po monarsze zdradziła królewskie ideały, a jego bracia wszczęli wojnę. Natomiast Sansa została narzeczoną mordercy swojego ojca, który okrzyknął się królem. Zresztą w każdym z królestw, od Smoczej Wyspy po Koniec Burzy, dawni wasale Żelaznego Tronu ogłaszają się królami. 

Tymczasem pewnego dnia z Cytadeli przylatuje biały kruk, przynosząc zapowiedź końca lata, a nadchodząca zima może stać się najgroźniejszym wrogiem dla wszystkich bez wyjątku. 

Kolejna część Pieśni Lodu i Ognia również jest opowieścią pełną intryg, zdrad oraz politycznych rozgrywek o niezwykłej sile oddziaływania. W tej książce znajdziemy kontynuację wątków z poprzedniej części, chociaż nie dostaniemy odpowiedzi na wszystkie pytania, na które chcielibyśmy. Zrodzą się również nowe, a nasza ciekawość wzrośnie jeszcze bardziej, tym bardziej, że Martin jest mistrzem w budowaniu napięcia. Poza powrotem na dwór w Królewskiej Przystani będziemy przenosić się również m. in. daleko za Mur, do Winterfell i na Żelazne Wyspy. Niestety bardzo mało było o Daenerys, którą bardzo lubię i zawsze z przyjemnością czytam poświęcone jej rozdziały. 

W Starciu królów wielu czytelników znajdzie coś dla siebie. Mamy tu opisy bitew, opowieści przyprawione magią i fantastyką oraz poznamy ludzi wraz z ich marzeniami, słabościami, dobrymi i mrocznymi stronami... Martin po raz kolejny zabiera nas do okrutnego świata, w którym przebija się nadzieja na to, że jednak dobro i sprawiedliwość nie poległy razem z królem i jego namiestnikiem. Tui na każdym kroku nadzieja miesza się ze zwątpieniem, odwaga ze strachem, a magia z wydarzeniami, które są jej pozbawione. 

W tej części popularnej serii znajdziemy więcej różnic w stosunku do serialu nakręconego na jej podstawie. Chociażby weźmy pod uwagę Jon'a Snow, który w serialu jest bękartem, który wylądował na Murze, ale niczym nie różni się od innych ludzi. Natomiast w książce ma takie same uzdolnienia, co jego przyrodni brat Bran. Poza tym czytając książkę wiele wątków z serialu nam się wyjaśnia, bo jest szerzej opisane. Niestety w serialu wiele rzeczy zostało okrojonych:(, ale dzięki temu w książkach mogę odkrywać wiele nowych rzeczy, przez co lektura tegoż cyklu jest przyjemna pomimo znajomości jego ekranizacji. 

Dlatego też wysuwanie argumentu o tym, że nie sięgnie się po książki znając serial, bo wszystko się już wie jest błędne. Książki pozwalają odkryć tą historię na nowo, lepiej ją zrozumieć i bardziej poczuć jej magię. Dlatego też uważam, że wiele traci ten, kto omija tą serię szerokim łukiem. 

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Dwa produkty do mycia twarzy z Pharmaceris - krótka opinia.

Witajcie:)

Dzisiaj kilka słów o  dwóch produktach do mycia twarzy z Pharmaceris. Na początek idzie nawilżający żel do mycia twarzy i oczu.

Pojemność: 190 ml
Cena: 25,99 zł.

Na stronie producenta znalazłam informację, że jest to żel przeznaczony do codziennego oczyszczania skóry szczególnie wrażliwej, suchej i alergicznej, ze skłonnością do podrażnień. Jest on dostosowany do potrzeb skóry nietolerującej mydła, nadmiernie ulegającej podrażnieniom oraz dla osób po zabiegach dermatologicznych. 

Powyższy produkt zastępuje tradycyjne mydło i jest odpowiedni dla skóry w każdym wieku. 

Myślę, że decydującą cechą, która sprawia, że nie sięgnę po ten produkt jest to, że się nie pieni, przez co mam poczucie, że moja twarz jest niedomyta. Cóż tu więcej mówić, jak moim zdaniem powyższy kosmetyk  w moim przypadku nie spełnia swojej podstawowej funkcji?

Już go jakoś zużyję od biedy, ale na pewno nie wrócę do niego ponownie. Tak więc osobiście nie mogę go polecić, chociaż spotkałam się z pozytywnymi opiniami. 


Kolejnym produktem, który kupiłam, żeby stosować na zmianę z powyższym kosmetykiem, jest delikatna pianka wzmacniająca naczynka do mycia twarzy i oczu. 

Na stronie producenta dowiadujemy się, że jest to delikatna preparat do codziennego mycia twarzy i oczu dla skóry z rozszerzonymi i pękającymi naczynkami, zaczerwienieniem i nasilającym się rumieniem. Preparat jest odpowiedni dla skóry w każdym wieku i zastępuje tradycyjne mydło. 

Powyższy produkt ma skutecznie oczyszczać i usuwać zanieczyszczenia oraz makijaż. Natomiast kompleks aktywnych składników (witamina B3, wyciąg z ostropestu oraz aceroli) wzmacnia naczynia krwionośne redukując zaczerwienienia i uczucie pieczenia skóry. Naturalna betaina oraz Glucam® intensywnie nawilżają skórę zapewniając jej długotrwałą hydro-równowagę, D-pantenol oraz alantoina ukierunkowane są na kojenie podrażnień.

Pianka zmniejsza nadreaktywność skóry na czynniki zewnętrzne oraz wykazuje wysoki stopień tolerancji i nie powoduje uczucia ściągnięcia skóry. 

Nie zawiera mydła.

W tym przypadku z myciem było trochę lepiej. Powyższy produkt w bardzo łagodny sposób domywał mi twarz po demakijaży, chociaż nadal czułam się trochę niedomyta, ale później i tak poprawiałam tonikiem lub płynem micelarnym, żeby ściągnąć ewentualne resztki brudu z twarzy. Faktycznie nie podrażnia i nie mogę też powiedzieć, żeby mnie uczulił. Także w tym przypadku w sumie nie jest tak źle. Także w tym przypadku możecie spróbować jeżeli nie macie podobną skórę do mojej. 

Jeżeli chodzi o cenę to niestety nie pamiętam i nie zapisałam sobie:(

Pojemność: 150 ml. 

sobota, 9 sierpnia 2014

Jak poradziłam sobie z zestawem od Rimmela?


Kilka miesięcy temu dostałam w prezencie zestaw z Rimmel. Tusz do rzęs Scandaleyes Lycra Flex i lakier do paznokci z serii Salon Pro Kate w kolorze 703 Rock'n Roll. 

Ucieszyłam się, bo chciałam wypróbować lakier, chociaż co do tuszu to miałam pewne obawy, bo moim zdaniem firma nie ma ręki do tego typu produktów - a przynajmniej do tej pory u mnie się one nie sprawdzały. 


Ten tusz ma sprawić, że nasze rzęsy staną się gęste i zmysłowe, a przy tym pozostaną elastyczne. Według producenta specjalna szczoteczka MaxDensity ma objąć całą linie rzęs, szybko pokrywając nawet najkrótsze rzęsy w jednym prostym ruchu. Naturalna formuła pozwala na naturalny wygląd rzęs rano, a kolejne warstwy budują "skandaliczną" objętość rzęs wieczorem. 


Tak jak przewidywałam od początku miałam problem z tym tuszem. Był strasznie mokry i trzeba było bardzo uważać, żeby się nie rozmazać przy chociażby najmniejszym nieopatrznym ruchu rzęs przez kilka chwil po nałożeniu na nie produktu. Jednakże znalazłam na to patent! Odkręciłam produkt na noc, żeby przesechł i od tamtej pory nie miałam z nim problemu przy nakładaniu - poza tym, że nadal męczyłam się ze szczoteczką:(. Po nałożeniu jednej warstwy faktycznie daje naturalny efekt, ale nie nałożymy go jednym ruchem tak jak wspominał o tym producent;]. Przy nałożeniu kolejnych warstw rzęsy faktycznie zyskują na objętości, chociaż miałam już tusze dzięki, którym budowałam ją w bardziej zadowalający dla mnie sposób. Dlatego też skupię się na produktach, które dużo lepiej mi się sprawdziły, a do tego raczej już nie wrócę. 


Tak jak wspominałam kolejnym produktem z zestawu był lakier z linii Salon Pro z dodatkiem włókien Lycry. Ta linia kosmetyków jest sygnowana przez Kate Moss. 

Lakier ma mieć żelowe wykończenie i zapewnić profesjonalny, długotrwały manicure o prawdziwie londyńskim charakterze. 

Lakiery z tej serii podobno łączą w sobie zalety profesjonalnego manicure:
  • działanie bazy pod lakier, 
  • ochrona top coat, 
  • błyszczący kolor, 
  • żelowy efekt.
W sumie szkoda tylko, że ten lakier jeszcze nie śpiewa i nie tańczy, bo w założeniach producenta ma być wielofunkcyjnym kosmetykiem, który poza lakierem jest też bazą pod lakier i top coat'em.

Niestety na moich paznokciach u rąk nie utrzymywał się nawet dnia i mimo kilku podejść nijak nie mogłam dopatrzeć się w nim trwałości:/. Przez jakiś czas przewalał się u mnie wśród lakierów zupełnie zapomniany i wyparty przez produkty Lovely, ale ostatnio wpadłam na to, żeby go wykorzystać na stopy. Tu już sprawa ma się nieco lepiej, bo w idealnym stanie na paznokciach u stóp przetrwał jakieś 3 dni, a później zauważyłam lekkie przetarcia. 



Czymś co mnie bardzo irytuje w tym lakierze to pędzelek. Mam małe paznokcie, przez co duże (jak w tym przypadku) pędzelki u mnie zupełnie nie wchodzą w grę. Dlatego też właśnie przez brak trwałości i pędzelek już do niego nie wrócę. Szkoda, że ten lakier u mnie się nie sprawdził, bo generalnie lubię lakiery z Rimmela. 

Przez wiele pozytywnych recenzji, które znalazłam miałam nadzieję, że mimo wszystko powyższe kosmetyki się u mnie sprawdzą. Jednak cieszę się, że mogłam je przetestować - przynajmniej wiem, żeby ich nie kupować, ale skupić się raczej na tym, co mam sprawdzone;] 

Etykiety

"Gra o tron" (10) [przygotuj się na wielkie wyjście] (2) 30dniwege (4) 52 książki (214) 52 książki 2016 (39) 52 książki 2017 (1) 52potrawy 2015 (7) AA (2) agroturystyka (1) akcja (1) akcja Nakrętka (1) akcje (2) akcje czytelnicze (1) akcje kulturowe (1) Allverne (1) Allverne Nature's Essences (1) Anew (3) Anew Revitalist (2) Anne Bronte (1) antykoncepcja (1) Aromatella (1) aromaterapia (17) asertywność (1) audiobooki (6) Aussie (3) autobiografia/biografia (2) Avon (37) B.app (4) babeczki (2) Baikal Herbals (1) bajki (1) bajki dla dzieci i dorosłych (1) Bakalland (1) Balneokosmetyki (1) balsam do rąk (1) balsam do włosów (2) Bandi (1) BarryM (3) Barwa (2) Barwy Harmonii (1) Basilur (1) baśnie (1) Batiste (1) batony (1) bądź offline (1) BeBeuty (1) BeGlossy (5) Belgia (18) belgijskie przysmaki (4) belgijskie słodycze (5) belgijskie smakołyki (3) Bell (4) beutybox (3) Bielenda (3) BingoSpa (11) biografie (1) Biosilk (4) Biovax (6) biżuteria (1) błyszczyki (2) Bomb Cosmetics (3) Boże Narodzenie (3) brow bar (1) Bruksela (15) buble (6) buble kosmetyczne (8) buble książkowe (2) buty (1) Buziak Style (1) C.R. Zafon (3) Calvin Klein (1) Carmex (2) Cettua (1) Charlotta Link (1) Charlotte Bronte (1) chcę mieć (2) Chiny (1) chleby (1) Chocolissimo (2) choinka (1) chwile ulotne (3) ciasta (5) ciekawe pomoce naukowe (1) ciekawostki (1) cienie (4) cienie do powiek (5) cienie w kamieniu (2) cienie w kremie (1) ciocią być (1) codzienno (1) codzienność (91) codzienność psychologia społeczna (1) Combos (1) coś dobrego (9) coś na długie wieczory (3) coś słodkiego (7) couching (2) Crispy Waffles (1) cukinia (1) cykl o wolontariacie (7) czarna komedia (3) czas wolny (56) czekolada (8) czekolada do picia (4) czerwiec (1) czytanie (15) czytelnicze podsumowania (19) czytnik e-booków (1) Debby (1) Decubal (1) Decunal basic (1) demakijaż (6) depilacja (3) Dermacos (1) deser (6) deser na ciepłe dni (1) dipy (1) dla dorosłych (1) dla dzieci (10) do książki;) (1) dobre bo polskie (2) dobrostan zwierząt (1) dodatki (1) dodatki do domu (2) dodatki do potraw (1) domowa piekarnia (1) domowe Spa (3) domowe sposoby na przeziębienie/chorobę (2) Dove (2) Dr Konopka's (4) Dr. Konopka's (1) dramat (2) dynia (3) dysgrafia (1) Dziady (1) dzieciństwo (2) dziecko (1) Dzień Ojca (3) e-book (9) E. A. Poe (1) E.L.F (3) eliksir do włosów (2) Elisabeth Arden (4) Elseve (1) emulsja po opalaniu (1) Enilome Hertly Beuty (1) Eric - Emmanuel Schmitt (7) erotyka (2) Etja (1) etyka (3) etyka a to co jemy (1) Eveline (25) Evree (2) Fa (2) fantastyka (12) Farmona (3) feminizm (1) Feniks (1) Festiwal Conrada (1) festiwale (3) filiżanki (1) film (2) film azjatycki (1) filmowe podsumowania (6) filmowy weekend (2) fiszki (2) Floslek (15) FM (4) FM Group (3) Garnier (7) garść linków (10) Gliss Kur (3) Golden Rose (1) gotowanie (2) Green Pharmacy (12) Gregory Funaro (1) grupa literacka (1) gry planszowe (1) Grycan (2) Halloween (1) handel ludźmi (2) haul (4) Head&Shoulders (1) Hean (5) herbaty (1) higiena osobista (2) Himalaya Herbals (1) Holika Holika (1) home decor (2) homoseksualizm (2) hormony (1) horror (2) impreza (3) Inglot (1) inicjatywy kulturalne i społeczne (4) inspiracja (5) inspiracje (9) inspiracje dla nauczycieli (1) inspiracje dla rodziców (1) inspiracje na prezenty (1) inspirujący ludzie (2) Isana (1) ITS SKIN (2) Iwostin (4) ja w kuchni;] (3) jak radzić sobie ze stresem (5) jak sobie radzić ze stresem (2) jak zacząć nowe życie? (1) James Dashner (1) Jarosław Wasik (2) jedz jabłka (2) jedzenie (2) jesienna pielęgnacja (4) jesień (5) Joanna (1) kakao (2) kalendarium (1) Kallos (2) Kamil Janicki (1) kartka z kalendarza (52) kartka z kalendarza. (1) kawa (1) Kącik czytelniczy (1) kącik kulinarny (21) kącik samouka (1) Kindle (1) kino (1) klasyka (5) klasyka którą warto znać (3) kobieta w kulturze (2) koktajle (1) Kolastyna (2) kolorówka (6) kominek (2) koncerty (1) konkurs (1) konkursy (4) kontrowersyjne (1) konturowanie twarzy (1) korektor do brwi (1) korektory rozświetlające (1) kosmetyki (17) kosmetyki dla mężczyzn (3) kosmetyki dla wegan i wegetarian (1) kosmetyki do golenia (2) kosmetyki do kąpieli (2) kosmetyki do makijażu (14) kosmetyki do twarzy (5) kosmetyki do ust (2) kosmetyki do włosów (1) kosmetyki kolorowe (14) kosmetyki koreańskie (6) kosmetyki organiczne (1) kosmetyki po goleniu (1) kosmetyki rosyjskie (2) kosmetyki używane na wyjeździe (4) kosmetyki wegańskie (2) Kraków (1) krążki chlebowe (1) krem d rąk (1) krem do ciała (1) krem do opalania (1) krem do rąk (3) krem do twarzy (6) krem na dzień (2) krem o twarzy (1) krem pod oczy (2) kremy bb (1) Kringle Candle (6) Kroniki wampirów (1) kryminalistyka (1) kryminał (16) kryminały (2) kryminologia (2) książka dla smakoszy (1) książka na lato (2) książka na wakacje (1) książki (34) książki dla dzieci (16) książki dla młodzieży (8) książki edukacyjne (1) książki historyczne (4) książki kreatywne (1) książki kucharskie (2) książki motywacyjne (1) książki na jesień (1) książki na zimę (1) książki o których nie zapomnisz (1) książki polskich autorów godne polecenia (1) kuchenne inspiracje (2) kuchnia (1) kuchnia dla studentów (1) kuchnia dla studentów. (1) kuchnia dla zabieganych (2) kuchnia polska (1) kuchnia włoska (1) kultura (10) kultura polska (13) kupuj lokalnie (1) kuracja do włosów (1) L'biotica (2) L'Oreal (2) lakiery do paznokci (5) lampki (1) lato (1) Libster Blog Awards (1) Lioele (1) Lipton (1) Lirene (3) lista życzeń (2) literatura (12) literatura amerykańska (6) literatura erotyczna (4) literatura faktu (8) literatura francuska (3) literatura grozy (2) literatura historyczna (7) literatura hiszpańska (3) literatura izraelska (1) literatura japońska (1) literatura klasyczna (2) literatura kobieca (5) literatura koreańska (3) literatura młodzieżowa (17) literatura niemiecka (1) literatura obyczajowa (1) literatura piękna (10) literatura polska (38) literatura portugalska (1) literatura skandynawska (8) literatura światowa (18) literatura wojenna (3) literatura współczesna (73) literatura współczesna. (2) literatura współeczesna. (2) literatura XIX w. (17) Livioon (3) Loesje (1) Lotus (1) Lovley (1) Luxury Paris (9) łatwe przepisy (22) Łazienki Królewskie (1) Łuk Tryumfalny (1) Make - Up Trendy (1) make-up (3) Makeup Revolution (2) makijaż (8) maluszek (1) manga (1) Marek Grechuta (2) maseczki do twarzy (10) maska do włosów (8) masła do ciała (6) materiały do nauki języka niemieckiego (2) materiały do nauki matematyki (1) materiały do zajęć z dziećmi (1) MaxFactor (3) Maybelline (3) metoda nauki języka obcego (1) męskim okiem (3) mgiełka do ciała (2) mgiełki do ciała (1) Michał Bajor (6) miejsca relaksacyjne (1) miesiąc w zdjęciach (10) mieszanki bakaliowe (1) Międzynarodowy Festiwal Kryminału (1) migawki z życia (3) Miodowy Kłos (1) mleczko do ciała (2) mleko roślinne (1) młodzieżowa (1) moda (1) Models Own (1) moim zdaniem (1) moja dziupla (1) moje ulubione książki (42) motywacyjnie (1) Mount Blanc (1) możesz pomóc (1) Muza (1) muzyka (12) muzyka która mnie relaksuje (8) muzyka niszowa (4) na faktach (2) na obiad (3) na śniadanie (3) Nabla (1) nadzieja (1) nagrody (1) Natura Syberica (1) nauka języka angielskiego (2) nauka języka niemieckiego (2) nauka języka obcego (3) niania (5) nie polecam (1) nie samą książką człowiek żyje (1) niecodzienność (21) Nike (1) Nivea (10) No36 (1) NoniCare (1) nostalgicznie (1) notki o słodyczach (1) notki pomocowe (2) nowoczesne formy książek (2) nowości (6) nowości kosmetyczne (1) nowości na które czekam (1) nowy etap (3) o filmach (1) o Islamie (2) o jedzeniu (1) o Kościele (1) obejrzane spektakle (1) ocalić od zapomnienia (1) ochrona przeciwsłoneczna (1) oczyszczanie twarzy (4) odżywki do paznokci (5) odżywki do włosów (6) Oeparol (1) ogłoszenia parafialne (10) okołodziecięce (5) olej arganowy (1) olej kokosowy (2) olej migdałowy (1) olej pielęgnacyjny (1) olejek do ciała (2) olejek do twarzy (3) olejek do włosów (9) olejek łopianowy (6) olejek macadamia (1) olejki do twarzy (2) olejki zapachowe (4) olejowanie włosów (1) Olga Rudnicka (4) One Lovely Blog Award (1) opieka nad dzieckiem (1) oponki (1) Organic Shop (2) Organic Therapy (2) Organique (1) Oriflame (5) Oriflame. (1) Oscar Wilde (1) ozdoby świąteczne (1) Pachnąca Szafa (2) paczka:) (1) Paese (1) paletki cieni (1) paletki ze Sleeka (3) palety cieni (1) Palmers (1) Palmolive (2) Pantene (3) Pantene Pro - V (1) Pantne (1) pasja (14) pasja. (1) pasty do kanapek (1) paznokcie (3) pedagogika (3) peeling do ciała (4) peeling do skóry głowy (1) peeling do twarzy (5) perełki muzyczne i taneczne (2) Perfecta (1) Pharmaceris (3) pianka do golenia (1) pieczenie (2) pielęgnacja (5) pielęgnacja ciała (36) pielęgnacja dłoni (9) pielęgnacja paznokci (1) pielęgnacja pędzli (1) pielęgnacja rąk (6) pielęgnacja skóry wokół oczu (1) pielęgnacja specjalna (34) pielęgnacja stóp (1) pielęgnacja szyi i dekoltu (1) pielęgnacja twarzy (82) pielęgnacja ust (3) pielęgnacja włosów (42) pielęgnacja zimowa (5) piosenka artystyczna (1) Plaisirs Nature (Yves Rocher) (1) Planet Spa (2) plany (2) plany czytelnicze (1) plastry do twarzy (2) plastry na niedoskonałości (1) plastry na nos (2) Playboy (1) płyn micelarny (2) pochód książek męczących (1) początek (1) początki:) (3) podaj dalej (1) podkład (4) podkład do twarzy (1) podkłady (2) podróże małe i duże (8) podsumowania (7) podsumowania czytelnicze (1) podsumowania miesiąca (8) podsumowanie miesiąca (18) podsumowanie roku (1) Poetycka Dolina (1) poezja (3) poezja śpiewana (2) pokonaj stres (3) polecane książki na jesień i zimę (1) Polska (2) połącz kropki (1) pomadki do ust (2) pomaganie (4) popularnonaukowe (1) poradniki (4) poranna pielęgnacja (2) powieść wiktoriańska (1) powieść współczesna (2) praca (3) Pretty (2) prezent na Dzień Matki (1) prezenty (1) prezenty dla mamy (1) prezenty dla siostry (1) prezenty dla taty (2) projekt denko (4) projekt ślub (3) promocje (1) proste przepisy (13) prosto z natury (1) przegląd miesiąca w zdjęciach (5) przekąski (4) przekąski do pracy lub szkoły (1) przekąski na podróż (1) przemysłowa hodowla zwierząt (2) przemyśl to! (2) przemyślenia (6) przepis na wieczór (1) przepisy (30) Przepisy Babci Agafii (1) przepisy inspirowane "Grą o tron" (1) przepisy inspirowane książkami (1) przygotowania do ślubu (1) przyjemność (2) przysmaki (1) przystawki (1) psychologia (8) publikacje naukowe (1) R. P. Evans (3) Radical (1) recenzja filmu (1) recenzja kosmetyków (5) recenzja książek (5) recenzje filmów (3) recenzje filmów. Jonny Deep (1) recenzje gadżetów (1) recenzje gościnne (1) recenzje kosmetykow (1) recenzje kosmetyków (145) recenzje kosmetyków. (1) recenzje książek (279) recenzje książki (3) recenzje mangi/komiksów (3) recenzje olejków zapachowych (1) recenzje płyt (4) recenzje seriali (2) recenzje świeczek/wosków zapachowych (13) refleksyjnie (1) Regenerum (1) Regent House (2) relaks (7) relax (3) reportaże (3) Resibo (4) Revlon (2) Rimmel (2) Rival de Loop (2) rodzina (1) romans (3) romans historyczny (4) rosyjskie kosmetyki (2) rozdanie (1) rozwój zawodowy (2) ruch (1) Rzeszów (1) s-f (1) sala weselna (1) sałatka (2) samorozwój (2) Sandomierz (1) Sarah - Kate Lynch (1) Scottish Fine Soaps Company (1) Scrummy (1) sentymentalnie (8) seriale (1) serum do paznokci (1) serum do rzęs (2) serum do twarzy (3) serum do włosów (1) seryjni mordercy (2) Sesa (2) ShinyBox (2) silent disco (1) Skin Love (1) Skin79 (6) Sleek (6) słodycze (7) słodycze świata (2) słodycze wegańskie (1) słone przekąski (1) smaki (1) smaki dzieciństwa (3) snuff moves (1) Soap & Glory (3) Soap&Glory (2) sosy (1) spacerniak kulturowy (6) specjalna pielęgnacja (2) sport (1) sposób na... (3) spotkania blogerek (1) spotkania promujące książki (1) spotkanie blogerek (1) stalking (2) Stalowa Wola (4) Stalowi Czytacze (2) stalowowolskie spotkanie blogerów (1) Stara Mydlarnia (4) Stephen King (4) stosik (45) stosik biblioteczny (4) styl życia (11) Sylveco (3) szaliki (1) szampon do pędzli (1) szampony (4) Szlachetna Paczka (5) szminki (2) szukanie pracy (1) szybie przekąski (1) szybkie przepisy (18) ślub (1) ślub konkordatowy (1) Świat Książki (1) światełka (1) świeczki/woski zapachowe (23) Święta (6) święta. (1) tagi (9) tania kuchnia (1) targi książki (1) tarta (1) tbr (3) teatr (3) Teekane (1) tematy społeczne (1) terapia sztuką (2) terroryzm (1) Tess Gerritsen (3) The Balm (2) thriller/sensacja/kryminał (33) Tisane (2) tłusty czwartek (2) Tołpa (2) toniki do twarzy (1) tradycja (4) tradycja polska (4) trening antystresowy (1) trudne sprawy (1) trudności z pisaniem i nauką pisania (1) tusze do rzęs (1) tydzień w zdjęciach (24) Uczta Lodu i Ognia (1) ulga po opalaniu (1) Ultra Doux (2) ulubieńcy kosmetyczni (9) ulubieńcy miesiąca (8) ulubieńcy niekosmetyczni (6) ulubiona muzyka (2) ulubione (4) ulubione kosmetyki (4) ulubione książki (36) ulubione przekąski (1) ulubione przepisy (3) ulubione słodycze (1) ulubione zapachy (4) Unique (1) Urban Decay (1) Uriage (1) urlop (1) uśmiech (1) uzależnienia. psychologia (1) Vichy (1) Victoria's Secret (2) wakacje (1) walka z wągrami (1) wampiry (5) Warszawa (3) warsztaty (1) warsztaty kreatywnego pisania (1) weekend z książką (8) weganizm (4) wege (14) wegetarianizm (12) wieczorna pielęgnacja (2) Wielkanoc (1) wierzenia (2) wieś (2) wizyta u ginekologa (2) wolontariat (24) wspieraj lokalną gospodarkę (1) wspomnienia (1) współpraca (2) wychowanie dziecka (3) wydarzenia (8) wydawnictwa (1) wyjazd (2) wyniki konkursu (2) wyniki rozdania (1) wyróżnienia (1) wyzwania (2) wzmacnianie włosów (1) wzruszające (1) Yanke Candle (1) Yankee Candle (17) Yasumi (1) Yves Rocher (4) z baśnią w tle (1) zabawy dla dzieci (1) zakupy (3) zakupy kosmetyczne (4) zakupy ubraniowe (1) zamknięte klatki (1) zapachy (18) zapachy dla domu (2) zapachy dla kobiet (12) zapachy dla mężczyzn (2) zapachy na jesień (1) zapachy na lato (5) zapachy na wiosnę (3) zapachy od Avon (5) zapachy od Calvin Klein (1) zapachy uniwersalne (1) zapiski okularnicy (1) zapowiedzi recenzji (1) zapuszczanie włosów (1) zarządzanie stresem (2) zdjęcia (3) zdobycze kosmetyczne (1) zdrowe słodycze (1) zdrowie (5) zdrowie kobiety (7) zestawy kosmetyków (1) Ziaja (6) zimowa pielęgnacja (4) zmiany (2) Zoeva (1) zrozumieć kobietę (3) zrób sobie stop klatkę (2) zupy (2) zupy-krem (2) zwyczaje polskie (2) żel do twarzy (3) żel pod prysznic (2) żele do mycia twarzy (3) żele do mycia/produkty do kąpieli (3) żelki (1) życie (4) życie na emigracji (2) życzenia (8)