piątek, 28 lutego 2014

"Wyśpiewam Wam wszystko" Urszula Dudziak - recenzja

O Urszuli Dudziak słyszałam bardzo niewiele, chociaż jej nazwisko nie raz obiło mi się o uszy. Jednakże jakoś nie miałam okazji, aby zapoznać się z jej muzyką. Ostatnio w bibliotece znalazłam jej autobiografię, którą chciałam przeczytać już od jakiegoś czasu, ale wątpiłam w to, że ją znajdę, w którejś z naszych miejskich bibliotek, a nie chciałam pakować kasy w coś, co może nie przypaść mi do gustu...oj chyba nie doceniam mojej biblioteki, w której byłam oraz naturalnie pani Dudziak. 



Wyśpiewam Wam wszystko Urszuli Dudziak jest niezwykłą autobiografią złożoną ze wspomnień i niesamowitych anegdot. Czytając tą książkę miałam wrażenie, że autorka jest bardzo pozytywną, ciepłą i przepełnioną muzyką osobą, dlatego też powoli zaczęłam sobie budować obraz Artystki nie tylko na podstawie wyżej wymienionej książki i zaczęłam bliżej przyglądać się chociażby twórczości powyższej artystki. 



W sumie to wstyd, że mamy na naszym rynku taką osobę, a większość z nas kojarzy ją tylko z Papayą. A szkoda!

Jednakże wracając do powyższej publikacji... Dla mnie ona stanowi inspirację do tego, żeby wziąć się w garść i zrobić coś ze swoim życiem, a przede wszystkim jeszcze raz zawalczyć o swoje marzenia. Dawno nie czytałam książki, która zrobiłaby na mnie takie wrażenie! Biblioteczny egzemplarz na chwilę obecną wygląda mniej więcej tak...


...i przyznam szczerze - nie mam ochoty się z nim rozstawać i marzy mi się mieć tą pozycję w swojej prywatnej biblioteczce. Mam nadzieję, że za jakiś czas zagości na półce w moim pokoju;]. 

Ta autobiografia nie jest napisana w typowy sposób, bo mimo, że przepełniona wieloma faktami z życia Urszuli Dudziak, to nie jest spisana chronologicznie, ale poszczególne wspomnienia przypisane są do konkretnych piosenek. Bałam się, że będzie to opowieść bardzo chaotyczna, ale o dziwo jest inaczej i chłonie się tą historię niemalże jednym tchem.  Na przykład rozwaliła mnie na łopatki historia, w której Dudziak wraz z zespołem grała w jednym z amerykańskich klubów, do którego w pewnym momencie weszły 3 może 4 piękne kobiety. Rozpoczęły się na ich temat spekulacje - może to są aktorki, albo modelki...a może tancerki? W każdym bądź razie ściągały na siebie pożądliwe spojrzenia mężczyzn oraz zazdrość kobiet. W efekcie okazało się, że są to transwestyci, którzy wyszli na drinka;]. Ta historia jest opowiedziana w taki sposób, że nie mogłam się nie uśmiechnąć;). Jednakże autorka poza zabawnymi epizodami przywołuje w książce wiele bolesnych wspomnień, o których Wam nie będę pisać, bo nie chcę psuć przyjemności czytania tym z Was, którzy jeszcze mają lekturę tej autobiografii przed sobą... Szkoda tylko, że ostatnio nie miałam czasu, żeby poświęcić tyle czasu ile bym chciała na jej czytanie i nie mogłam się delektować lekturą:/

Myślę, że Wyśpiewam Wam wszystko idealną alternatywą na weekend, kiedy nie mamy żadnych planów, albo po prostu rozłożyło nas jakieś choróbsko... Coś czuję, że po lekturze powyższej książki "zaprzyjaźnię" się bliżej z twórczością Urszuli Dudziak.

czwartek, 27 lutego 2014

Gotowa na tłusty czwartek, czyli przepis na oponki serowe;]

Witajcie, 
wczoraj na Facebooku pisałam Wam, że jestem już przygotowana na tłusty czwartek. Zamiast pączków są oponki, ale to dlatego, że za pączkami ja tak nie bardzo, a oponki są smakiem mojego dzieciństwa. Przez długi czas ich nie jadłam, bo nie umiałam ich robić, a odkąd mieszkam sama w zasięgu mojej kuchni nie było nikogo, to mógłby je zrobić. Na szczęście internety się do czegoś przydają, bo dzięki nim posiadłam nową umiejętność i oponki mogę teraz robić zawsze kiedy tylko mam ochotę i możliwości;].



Zdjęcie robiłam na szybko...przed możliwym tajemniczym zniknięciem tego co zrobiłam, więc wybaczcie jakość i brak artystycznego wykonania zdjęcia. 

Dla tych z Was, którzy mają w planach zrobienie czegoś na dziś poniżej umieszczam przepis;]. 

Składniki: 
  • 1/2 kg. mąki,
  • 1/2 kg. sera półtłustego, 
  • 100 g. cukru, 
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego, 
  • 4 żółtka, 
  • lekko kopiasta łyżeczka sody oczyszczonej, 
  • 230 ml. kwaśnej śmietany,
  • cukier puder do posypania. 
Wykonanie: 

Na stolnice najpierw wysypujemy suche składniki, a później mokre. Zagniatamy ciasto i rozwałkowujemy je na grubość ok. 1. cm. Za pomocą szklanki i kieliszka do wódki wycinamy oponki. Smażymy na głębokim tłuszczu (w moim przypadku to jest olej rzepakowy, albo jakiś inny, który akurat mam w kuchni). 

Wczoraj inspirowałam się przepisem z sieci, z którego zaczerpnęłam większość składników, które napisałam powyżej. Osobiście nie dodawałam żadnego cukru do ciasta, bo uznałam, że cukier puder w zupełności wystarczy. I dobrze zrobiłam, bo to co mi wyszło jest bardzo bliskie smakowi tych oponek, które robiła Mama. 

Był u mnie Rafał i naturalnie część oponek "poszła" na bieżąco, a część zabrał do domu. W sumie stresowałam się trochę, bo wiedziałam, że poczęstuje swoją mamę (która z wykształcenia jest cukiernikiem) i brata. Te z Was, które są młodymi mężatkami, albo mają przyszłe teściowe, być może mnie zrozumieją. Na szczęście zostało też coś na dzisiaj, więc mogę śmiało powiedzieć, że tłusty czwartek w tym roku u mnie się odbędzie:)). 

A Wy robicie coś dzisiaj sami czy raczej zdecydowaliście się na zakup czegoś dobrego i baaardzo kalorycznego? 

środa, 26 lutego 2014

Stos

Witajcie, 
dzisiaj chciałabym Wam pokazać jakie książki przywędrowały do mnie w ostatnich kilku tygodniach. 

Od góry:

1. E. Mozes Kor, L. Rojany Buccieri "Przetrwałam. Życie ofiary Josefa Mengele" (e-book)
2. V. Harris, H. H. Goerger, "Jak omijać "nie" w biznesie. Mowa ciała i strategie wywierania wpływu"
3. A. Jackowska, M. Langowska, B. Szcześniak "100 zabaw dla dzieci 3-letnich"
4. S. Miller "Wysłanniczka"
5. P. Cielecki "Zasypianie" 
6. A. Ziemnicka - Łąska, O. Kwiecińska "Szczypta smaku"
7. Julia Child "Francuski szef kuchni"
8. P. Wnuk "Kuchnia filmowa"

Mam nadzieję, że te książki będą dla mnie inspiracją do tworzenia nowych notek i robienia fajnych rzeczy w realu...szykujcie się;p, ale też bądźcie cierpliwi;].

poniedziałek, 24 lutego 2014

Początki niani z dzieckiem;].

Witajcie,
dzisiaj przyszedł czas na kolejną notkę okołodziecięcą.

Tym razem chcę powrócić do tematu niań. Skoro było o ich wyborze to chciałabym wystukać kilka słów o pierwszych dniach z nianią.

Fajnie jest jak macie możliwość dać szansę wcześniej nawiązać kontakt dziecku i niani. Pamiętam, że za moim pierwszym razem przed rozpoczęciem pracy spędziłam znaczną część weekendu z rodziną i tym samym z moim małym podopiecznym. Dzięki temu nie musiałam zaczynać nawiązywania kontaktu z małym z marszu i pewnie przez to nasz pierwszy dzień okazał się być całkiem znośny. Oczywiście nie zawsze łatwo jest nawiązać kontakt z dzieckiem, bo np. może być tak przyzwyczajone do mamy, że nie będzie lubiło każdej kolejnej niani właśnie przez to, że nie jest mamą lub ewentualnie tatą. Tutaj trzeba cierpliwości i bardzo przydaje się tu przekazanie niani to co najbardziej działa na nasze dzieci w sytuacjach kryzysowych, czyli jak np. marudzi, albo jest nie do ogarnięcia. Mogą być to jakieś ulubione zabawy, muzyka czy jedzenie...każde dziecko ma inne upodobania, więc warto z nimi zapoznać osobę, która jeszcze nie zna dziecka, z którym będzie spędzać sporo czasu. Generalnie nie można się tak łatwo poddawać i próbować dotrzeć do dziecka. Natomiast jeżeli chodzi o wyjścia rodziców do pracy. Przy bardzo małych dzieciach przychodziłam zawsze tak, żeby wyjście rodziców przebiegło dla malucha w miarę łagodny sposób. Otóż rodzice dziecka jak przyszłam jeszcze chwilę byli, a maluszek miał możliwość wtedy się zacząć ze mną bawić, albo przyzwyczaić do myśli, że będzie na mnie skazany przez jakiś czas;]. Jednak każda rodzina musi sobie wypracować swój system wychodzenia do pracy, który pomoże dziecku go spokojnie przeżyć - w ostatnim przypadku dziewczynka, którą się opiekowałam niemalże wpadała w histerię, jak tylko sobie przypomniała, że chce do mamy - musiałam sobie zatem wypracować system wczesnego reagowania, co umożliwiało mi uniknięcie napadów histerii;). Po prostu w pewnym momencie wiedziałam co sprawia, że zaczyna jej się tęsknić za rodzicami i nauczyłam się z tym radzić, np. proponowałam jej nową zabawę, która sprawiała, że zaczęła myśleć o czym innym;]. Poza tym co rodzic to inne podejście do opieki i wychowania dziecka. Przy wchodzeniu w każdą nową rodzinę trzeba się nauczyć tego czego wymagają rodzice w opiece nad dzieckiem, bo to może się znacznie różnić, chociaż pewnie pewne rzeczy są zbliżone;). 

Jednakże pamiętajcie, że każda rodzina i tym bardziej każde dziecko jest inne, a co za tym ma inne potrzeby i upodobania. Nic nie dzieje się od razu i trzeba po prostu wdrożyć się w życie rodziny;]. 

niedziela, 23 lutego 2014

#8 Tydzień w zdjęciach;)

Witajcie, 
dzisiaj przyszła kolej na kolejny tydzień w zdjęciach:)

Ostatnio przyszła do nas wiosenna pogoda...może jeszcze nic nie kwitnie, ale przez długi czas świeci słońce...czuć już wiosnę:)

W zeszłym tygodniu dostałam kolejną książkę:)


Pracę kończę nieco wcześniej niż Rafał, dlatego też często spotykamy się gdzieś po drodze...niestety do naszego US prowadzi niezbyt zadbana droga:/


Chwila relaksu i mnóstwo kalorii...


Mój zasób książkowy znów się powiększył. Tym razem o "Kuchnię filmową";]


Efekt uboczny zakupów w Biedronce:/


Sobotnia wizyta w bibliotece...czasem trzeba chodzić skrótami, które bywają obskurne...


Akurat ta dzielnica mojego miasta swoje lata ma, więc takich budynków jest dość sporo. Szkoda, że nie ma kto o nie zadbać:/.


 Domowe winko;]...pyszne, i dość niebezpieczne, bo wchodzi jak sok;p


Pierwsza partia domowych pączków, tym razem od mamy Rafała...ewidentnie zaleciało Tłustym Czwartkiem:]


W sumie tydzień minął mi bez większych ekscesów, ale był bardzo owocny i w sumie to jest najważniejsze;). Mam nadzieję, że następny też będzie spokojny, ale ciekawy;]. 

sobota, 22 lutego 2014

"Tajemnica szkoły dla panien" J. Szwechłowicz - recenzja

Witajcie, 
dawno nie pisałam o żadnej książce, bo chyba przechodziłam coś na kształt zmęczenia materiału, po intensywnym czytelniczym początku roku. Na szczęście taki stan nie mógł się utrzymywać wiecznie, dlatego też dzisiaj mam dla Was kilka słów na temat książki "Tajemnica szkoły dla panien" autorstwa Joanny Szwechłowicz. 

Z okładki dowiadujemy się, że powyższa książka jest smakowitą, wciągającą i pełną poczucia humoru, wielowarstwową powieścią, flirtującą z gatunkiem kryminału retro. I w sumie to się zgadza, bo ciężko zakwalifikować tą pozycję do jakiegoś konkretnego gatunku - przynajmniej takiemu laikowi jak ja. 

Otóż w Mańkowicach - małym miasteczku w dawnym zaborze pruskim, w szkole dla dziewcząt wybucha skandal. Jedna z uczennic powiesiła się, a jej ciało znajduje niespełna trzydziestoletnia nauczycielka przyrody. 

Śledztwo prowadzi podkomisarz Hieronim Ratajczak - wielbiciel landrynek od Fuscha. Nie jest on typowym, podejrzliwym detektywem, ale człowiekiem, który kieruje się w życiu własnym interesem. Ratajczak do tej pory skupiał się na poszukiwaniu skradzionych worków z cukrem i wolałby, żeby tak zostało. Nie da się zatem ukryć, że zagadka śmierci Marianny Szulc zdecydowanie nie jest mu na rękę - tym bardziej, że w sprawę zdają się być wplątane najważniejsze osoby w Mańkowicach. 

Po kilku dniach tajemnicze wydarzenia nabierają tempa i mają duży wpływ na życie mieszkańców małego miasteczka, a szczególnie na życie nauczycielki, która znalazła martwą uczennice. 


Do "Tajemnicy szkoły dla panien" mam ambiwalentne uczucia, ponieważ spodziewałam się trochę czegoś innego, jednakże to nie zmienia faktu, że ta historia pod pewnymi względami mi się podobała, głównie przez wzgląd na jej wielowymiarowość. Mamy tu bowiem w jakimś stopniu opisaną mentalność ludzi po I wojnie światowej oraz kilka silnych kobiecych postaci, które chcą być zauważone, docenione i przede wszystkim kochane. Poza tym myślę, że autorka dość wiarygodnie przedstawiła relacje mieszkańców małej miejscowości, w której wszyscy dobrze się znają i wszyscy wszystko o sobie wiedzą. Całość jest przyprawiona intrygami i zemstą po latach, która jest bardzo wyrafinowana. Właściwie to liczyłam na to, że wątek kryminalny będzie bardziej rozbudowany, a cała opowieść będzie mnie trzymać w napięciu, a co za tym idzie przeczytam ją niemalże jednym tchem. Dlatego też zawiodło mnie że jest inaczej. Chociaż to było ciekawe doświadczenie poznać te wszystkie uprzedzenia, ambicje, problemy i relacje międzyludzkie mieszkańców Mańkowic i w sumie kilka razy uśmiechnęłam się pod nosem, bo mam wrażenie, że przez ostatnie niespełna sto lat niewiele się zmieniło w pewnych kwestiach...

środa, 19 lutego 2014

Sposób na chandrę

Dzisiejszy dzień kończę w podłym nastroju i postanowiłam zdalnie poprawić sobie ilość hormonów szczęścia we krwi. To może się skończyć tylko w jeden sposób...zestawem czekolada + książka. 

Ostatnio trafiła do mnie "Kuchnia filmowa" Pauliny Wnuk z www.frommovietothekitchen.pl. Postanowiłam zainspirować się jednym z przepisów, z jej książki, w celu złagodzenia mojego podłego nastroju...


Jako, że idealnym lekiem na chandrę jest czekolada, więc postanowiłam zrobić sobie gorącą czekoladę. 

Produkty do jej wykonania: 
  • pół litra mleka, 
  • 100 g gorzkiej czekolady (to jest zdaje się mała tabliczka;]),
  • 100 g mlecznej czekolady 
Wykonanie: 

Mleko wlać do garnuszka i zacząć podgrzewać. Kiedy mleko jest już ciepłe wsypać do niego połamane tabliczki czekolady i gotować do momentu, w którym się rozpuszczą. Często mieszałam w trakcie gotowania. Kiedy czekolada się już rozpuści przelać do ulubionego kubka lub filiżanki i wsypać kilka pianek. Ja miałam akurat te z biedronki;]. Czekolada nie jest ani słodka, ani gorzka, więc pianki nie powodują, że napój jest za słodki. 


Jak widzicie w ruch poszła "Tajemnica szkoły dla panien". która okazała się być idealna do czekolady;). 

To jeden z moich sposobów na polepszenie sobie nastroju i zrelaksowanie się...

Tak sobie pomyślałam, że może by wprowadzić nowy cykl dotyczący sposobów na zrelaksowanie się. Co Wy na to? 

Libster Blog Award po raz kolejny;]

Witajcie, 
po raz kolejny zostałam nagrodzona Libster Blog Award, z czego bardzo się cieszę, bo to jest dla mnie ogromne uznanie:). Tym razem nominowana przez MDream z bloga: http://mbzapisanekartki.blogspot.com/. Mam nadzieję, że i tym razem dowiecie się czegoś ode mnie. A oto moje odpowiedzi na pytania:

1. Czy jesteś w stanie przeżyć jeden dzień nie zaglądając do internetu.

Tak, jeżeli mam odpowiednio zaplanowany dzień:). 

2. Czy czytałaś/-eś kiedykolwiek jakiś romans. Jeżeli tak to jaki?

Tak i to kilka. Był to m. in. "Dotyk złodziejki" M. Marlowe. 

3. Twoje najmilsze wspomnienie z dzieciństwa.

To chyba było tak, że tato jechał na jakiś zagraniczny mecz i obiecał mi kupić klocki;]...miałam wtedy może ze 3 czy 4 lata;]

4. Twoje hobby.

Oj chyba można zaliczyć tu dwie rzeczy - czytanie książek i blogowanie. 

5. W jakim kraju najchętniej chciałabyś/chciałbyś mieszkać?

Zdecydowanie w Belgii;] - dla tych co mnie znają nie powinno być to zaskoczeniem;) 

6. Twój ulubiony serial

Oj ciężko jest wybrać, chociaż jeżeli miałabym wybierać, to zdecydowanie jest to..."Dr Who":)

7. Twój ulubiony kwiat

Forsycje:)

8. Najlepsza książka jaką czytałaś/łeś

Oj...nie ma jednej takiej, bo dla osoby, która dużo czyta jest kilka takich. Kiedyś ktoś powiedział, że to tak jakby kazać matce wybrać ulubione dziecko i coś w tym jest. Z książek, które mną najbardziej wstrząsnęła mogłabym Wam polecić np. "Dopóki Cię nie zdobędę" autorstwa S. Hayes. Poza tym z najlepszych książek będą to też: "Macocha" J. Czajkowskiej i "Tańcząc na rozbitym szkle" Ka Hancock

9. Najgorsza książka jaką czytałaś/-łeś

Tu też jest ich kilka, bo są to: 
  • "Rodzina Wenclów" L. Najdeckiej, 
  • "Nuda" A. Moravia,
  • "Zakładnik" P. Lemaitre,
  • "Akuszer śmierci" P. Jaszczuka,
  • "Mroczna bohaterka. Kolacja z wampirem" A.A. Gibbs i kilka innych, ale te są najgorsze, które miałam w rękach.

10. Czy lubisz wymieniać się książkami?

Tak, szczególnie wymieniam te, których nie lubię;]. 

11. Czy lubisz pożyczać swoje książki rodzinie, znajomym?

Raczej tak, ale pożyczam tylko tym osobom, które nie zniszczą pożyczonych książek i mi je oddadzą;]. 

Tym razem typów nie będzie, bo były ostatnio, jednak mam nadzieję, że mogliście się o mnie czegoś dowiedzieć

Pozdrawiam i życzę Wam miłego popołudnia
xoxo
Natalia;)

wtorek, 18 lutego 2014

"Cud w celi nr 7" - recenzja filmu

Natalia w końcu pozwoliła mi dodać kolejną gościnną notkę. Długo nie myślałem o czym napisać. Pora na film produkcji koreańskiej "Cud w celi nr 7".

Głównymi postaciami w filmie są upośledzony umysłowo Lee Young-Gu i jego około 6-cio letnia córka Yesung. Lee mimo ułomności ciężko pracuje i robi wszystko by niczego nie zabrakło jego latorośli. Oboje bardzo się kochają, a taką zażyłość jak u nich ciężko nawet spotkać w relacjach matki z córką.

Ojciec w wyniku fatalnego zbiegu okoliczności zostaje posądzony o gwałt i morderstwo na córce wysoko postawionego urzędnika. Policja działając pod wpływem nacisków opinii społecznej a przede wszystkim nacisków "z góry" w ekspresowym tempie musi przeprowadzić śledztwo i złapać sprawcę. Szeroko pojęty wymiar sprawiedliwości: sąd, prokuratura i policja, wykorzystuje upośledzenie ojca nie sprawdzając wszystkich dowodów oraz działając pośpiesznie i jak wspomniałem pod wpływem nacisków za winnego uznają Lee Young-Gu.

Lee zostaje skazany na śmierć. Córka trafia do domu dziecka. Lee ma oczekiwać na karę śmierci w tytułowej celi nr 7, w której odsiaduje wyrok z czwórka innych więźniów. Początkowo Lee z łatką gwałciciela i mordercy dzieci nie ma łatwo. Szybko jednak dzięki swojej postawie, dobroduszności i odwadze zyskuje sympatię innych skazanych. Na tyle, że postanawiają mu pomóc w umożliwieniu spotkań z córką - czego on i jego córka pragną ponad wszystko.

Brzmi jak jeden z reportaży typu "Uwaga"? Trochę tak, ale w filmie jest też mnóstwo elementów z dobrej komedii, np można popłakać się ze śmiechu gdy Yesung uczy czytać groźnego więźnia. Poza tym film wyciska z człowieka łzy. Natalia przynajmniej w dwóch momentach filmu się popłakała. Mi również zakręciła się łezka na jednym epizodzie z filmu tzn. na próbie ucieczki balonem z więzienia. Natalia chyba jednak nie dostrzegła tych łez, za bardzo zwracała uwagę na to co się dzieje na ekranie.

Film poza dawką fajnej rozrywki niesie ze sobą przesłanie i rodzi dużo pytań. Jak to możliwe, że w cywilizowanym kraju, w demokracji niewinny człowiek może być niesłusznie posądzony o zbrodnie i skazany na śmierć? Jak wiele władzy mają niektórzy ludzie, urzędnicy i wymiar sprawiedliwości? Władza jest po to żeby utrzymywać porządek, dbać o to żeby nam żyło się lepiej, ale władza sprawowana przez nieodpowiednią osobę może przecież tak łatwo wyrządzić potężne i nieodwracalne szkody. Tyle się słyszy o fatalnej pracy policji, opieszałości urzędników, widocznych na zdrowy, chłopski rozum złych wyrokach sądów. Tak dużo się słyszy o tego typu sprawach w mediach, że już przestaliśmy zwracać na to uwagę. Przynajmniej nie zwracamy uwagi do momentu aż zostaniemy skrzywdzeni przez państwo.

Uważam, że scenariusz z tego filmu powinien być wykorzystany w jednej z polskich produkcji. To jest temat według mnie wart poruszenia w polskim filmie. Chciałbym bardzo zobaczyć Piotra Adamczyka w roli upośledzonego umysłowo ojca, który robi miny jak Jackie Chan, zamiast w kolejnej pseudokomedii. Tomasz Karolak mógłby grać więźnia, któremu mięknie serce pod wpływem małej dziewczynki. Natomiast Tomasz Kot mógłby zagrać komendanta więziennego, który początkowo jest przygłupi i nie wie co się dzieje, ale następnie postanawia walczyć z patologią wymiaru sprawiedliwości. Eh rozmarzyłem się...

Film jest bardzo dobry, sprawia, że człowiek zaczyna się zastanawiać, ale nie brakuje w nim również elementów komedii, choć tematyka jest jak najbardziej poważna. Według mnie spokojnie mogą go obejrzeć wszyscy. Już po raz któryś trafiam na film azjatycki i ponownie się nie zawiodłem. Chyba Azjaci powoli zaczynają robić lepsze filmy niż amerykanie. Przynajmniej jeżeli chodzi o scenariusz. Jednakże ta produkcja też ma wady, chociażby z tego względu, że ciężko mi się patrzy na te azjatyckie miny w stylu Jackie Chana. Tak jak bym oglądał teletubisie albo jakiś inny program dla dzieci do lat 5. Poza tym film jest przydługawy ale to nie jest aż takie złe.

Ogólna moja ocena 9/10.

poniedziałek, 17 lutego 2014

W czasie deszczu dzieci się nudzą...

...a właściwie w czasie choroby;]

Dzisiaj przyszedł czas na kolejną notkę z cyklu okołodziecięcych. Miała być o czym innym, ale inspiracji na dzisiejszy tekst dostarczyło życie.

Jak już chyba wiecie często mam do czynienia z dziećmi. W zeszłym tygodniu pomagałam opiekować się dwójką dzieciaków, które były chore i przez to nie poszły do przedszkola. Po kilkukrotnym przerobieniu zabawek, które mają w domu po prostu nie miały co ze sobą zrobić. 

W tym momencie przyszło mi z pomocą robienie rzeczy z masy solnej. Ci z Was, którzy śledzą mnie na facebooku, już zapewne o tym wiedzą;). 

Czego potrzebujemy do zrobienia masy solnej:
  • szklanka mąki, 
  • szklanka soli
  • woda,
  • farby i wszystko co nam pomoże pomalować nasze dzieła sztuki;)
Ja wody dodawałam etapami - po prostu w trakcie mieszania dolewałam trochę i jak wyszła nam plastyczna masa wtedy mogliśmy przystąpić do lepienia arcydzieł...dzieciaki miały fazę na serca, więc chyba obdarowały nie tylko rodziców, ale jeszcze kogoś...a oto efekty:] Jeżeli chodzi o pieczenie, to podobno trzeba je suszyć w temperaturze 75*, ale ja je 3małam w większej, bo tak było szybciej;p. Tylko trzeba było je co jakiś czas doglądać, żeby np. nie popękały;)

Te są z pierwszego dnia;]





I przewijały się po mieszkaniu od środy...


 A w piątek kolejna ciąg dalszy produkcji rzeczy wszelakich;] 



Dzieciakom to się podobało, bo mogły coś samodzielnie dla kogoś zrobić i miały zajęcie. Nie wiem czemu nie znały jeszcze czegoś takiego. Pamiętam, że kiedy ja nauczyłam się tego na plastykę marudziłam, że to jest bez sensu i do niczego mi się w życiu nie przyda - jednak po latach doceniłam bezsensowność tego zadania domowego;p. Nie sądziłam, że dzieci mogą mieć taką frajdę ze zrobienia czegoś takiego;]

Dajcie znać czy robicie coś takiego ze swoimi dziećmi, niezależnie czy ze swoimi czy zaprzyjaźnionymi;]. 

niedziela, 16 lutego 2014

#7 Tydzień w zdjęciach

Witajcie, 
mamy za sobą kolejny tydzień i jak już co tydzień przyszedł czas na porcję zdjęć. 

U mnie tydzień zaczął się chorobą, więc odbywał się ciąg dalszy leczenia się...


 Kiedy konwencjonalne metody zawiodły, trzeba było się ratować czym innym...nieco pomogło...


Nie mogłam się powstrzymać przed wizytą w bibliotece;]


Idealny pomysł na zajęcie czymś chorych dzieci...robienie rzeczy z masy solnej;)


 Domowych wyrobów ciąg dalszy...


I kolejne efekty...


W przypadku spadku cukru ratowałam się ulubionymi żelkami...


Książka, która bardzo mnie zawiodła...


Okazało się, że w naszym mieście jest kilku blogerów...w końcu udało nam się spotkać na kawie w jednej z miejscowych cukierni;)...oprócz mnie była Klaudia z http://jakasczescmnie.blogspot.com/ i Tomek z 


Nie mogłam powstrzymać się przed przytarganiem do domu po kawałku ulubionego ciastka...z R. jedliśmy je na naszym pierwszym spotkaniu, czego oczywiście On nie pamięta;p. 


W weekend udało mi się nawet odwiedzić Rodziców, niestety zwykle jestem skazana na autobusy i targanie rzeczy na przystanek...na szczęście tym razem R. pojechał ze mną, więc nie musiałam nosić swoich bagaży:). 


A jak Wam minął tydzień? Mam nadzieję, że spokojnie. 
Pozdrawiam
xoxo
Natalia

czwartek, 13 lutego 2014

Recenzja: Szampon i maska z linii intensywnie regenerującej Kreatyna + Jedwab, Biovax

Od grudnia używałam dwóch kosmetyków z Biovaxu z linii intensywnie regenerującej kreatyna + jedwab. Dzisiaj chciałabym się podzielić z Wami opinią na ich temat. Tymi kosmetykami są szampon i maska do włosów. 


Aminokwasy Jedwabiu (300Da) zawarte w obu kosmetykach mają wnikać do włókna włosa wypełniając ubytki strukturalne w jego warstwach kolorowych. WIążą wodę, utrwalając efekt głębokiego nawilżenia. 

W obu kosmetykach są również Proteiny Jedwabiu (50 000 Da), które mają tworzyć na powierzchni włosa delikatny biofilm, utrzymujący wilgoć w jego wnętrzu oraz chronić go przed agresywnymi czynnikami środowiska zewnętrznego. 

Natomiast Kreatyna (28000Da) obecna w wyżej wymienionych produktach ma za zadanie uzupełnić niedobór naturalnych składników budulcowych osłonki włosa, plombując  jej uszkodzone miejsca. 

Poza tym ekstrakt z Henny ułatwia aktywnym składnikom wnikanie do wnętrza włosa i jego cebulki. 

Intensywnie Regenerujący Szampon Kreatyna + Jedwab

Na pierwszy rzut pójdzie szampon, który według producenta ma być intensywnie regenerujący i został opracowany w taki sposób, żeby jak najlepiej odpowiadał naszym włosom i zapewnił i, doskonałą kondycję. Jego formuła została oparta o naturalne substancje aktywne - jedwab i kreatynę. 

Wiem, że trudno oczekiwać od szamponu jakichś właściwości pielęgnacyjnych - on ma przede wszystkim myć. Jednakże ten szampon nie dość, że ciężko rozprowadza się po włosach i trudno go spienić, to jeszcze bardzo plącze włosy. Zdaję sobie sprawę, że plątanie włosów jest czymś naturalnym podczas ich mycia, ale jeszcze żaden szampon nie plątał mi włosów tak jak ten. Poza tym jest on dość delikatny, co w pewnym sensie może stanowić jego zaletę, jednakże nie idzie zmyć nim olejów czy innych kosmetyków, które położymy na włosy. Zatem tak jak już się spodziewacie dostajemy do ręki przeciętny produkt, który niewiele robi z naszymi włosami i do którego raczej już nie chce się wracać. Cóż...mówi się trudno i idzie się dalej - czy jak kto woli sięga się po szampony dużo bardziej sprawdzone. 

Przyznajcie sami, że nie tego spodziewacie się po produkcie, który kosztuje ponad 20 zł. ...

Intensywnie regenerująca maseczka kreatyna + jedwab



W przypadku tej maski sprawa ma się nieco inaczej niż w przypadku. Na początku jej stosowania jakoś mnie nie porwała, ale po małej zmianie jest inaczej. Już Wam wyjaśniam o co chodzi...
Otóż jakiś czas temu maski do włosów z Biovax obciążały mi włosy, kiedy stosowałam te produkty zaraz po umyciu. Dlatego też nakładałam je na włosy przed myciem, co dobrze robiło moim włosom, czyli były odżywione i nieobciążone. Jednakże ostatnio moje włosy nieco się zmieniły (tj. zmieniły się na bardziej suche), do czego w znacznym stopniu przyczyniła się obecna pora roku. Mimo to nadal stosowałam maskę do włosów tak jak wcześniej, co w sumie straciło zasadność. Przy takim używaniu wyżej wymienionego produktu nie byłam z niego zadowolona. Jednak kiedy zaczęłam stosować go po umyciu włosów od razu zauważyłam różnice. Moje włosy po umyciu i zastosowaniu tejże maski są w dużo lepszej kondycji niż przy zastosowaniu tylko i wyłącznie odżywki. Teraz ta maska bardzo dużo zyskała i dużo przyjemniej mi się ją stosuję - a co za tym idzie mam większą motywację, żeby używać jej regularni. 
Prawdopodobnie po jej zużyciu szybko jej nie kupię ponownie, ale to tylko dlatego, że chcę wykorzystać to co już mam w łazience, a później przetestować jeszcze kilka rzeczy, które mam na oku. Jednakże w za jakiś czas pewnie do niej wrócę - a przynajmniej mam taki zamiar;]. 

Dajcie znać czy znacie te produkty i co o nich myślicie:)

środa, 12 lutego 2014

Anais Nin "Delta Wenus" - recenzja

Jakiś czas temu sięgnęłam po pozycję Delta Wenus autorstwa Anais Nin. Jest to przełomowa antologia opowiadań erotycznych, gdyż autorka jest jedną z pierwszych kobiet, która zajęła się tematem seksualności. Na opisie zamieszczonym na okładce czytamy, że zmysłowa i pełna pasji proza Nin przywołuje esencję kobiecej seksualności w świecie, w którym tylko miłość ma znaczenie. Świat stworzony przez autorkę ma być wytworny i magiczny, a zamieszkujący go bohaterowie jej wyobraźni są targani najbardziej oryginalnymi namiętnościami. W książce znajdziemy węgierskiego niebieskiego ptaka, uwodzącego kobiety i ulatniającego się z ich pieniędzmi; tajemniczą kobietę skrywającą twarz za woalką, która wybiera sobie ofiary w restauracji; paryską modystkę Matyldę, która postanawia porzucić męża dla opiumowych nocy w Peru i kilka innych postaci. 


Jak już wspomniałam Nin była jedną z pierwszych piszących kobiet, które przełamały tabu kobiecej seksualności i to chyba główny powód dla którego warto sięgnąć po tą pozycję. A to dlatego, żeby zobaczyć jakie było podejście kobiet z pierwszej połowy XX w. do spraw związanych z seksualnością. Jednakże nie jest to zbiór opowiadań dla wszystkich, ponieważ moim zdaniem autorka posługuje się bardzo specyficznym językiem, który nie wszystkim przypadnie do gustu (mnie się nie spodobał - chociażby przez wzgląd na to, że posługiwała się określeniem płeć dla tego miejsca kobiety, które można by nazywać tak, aby nie raziło to tak bardzo). Poza tym moim zdaniem autorka często prześlizgiwała się po scenach, którym powinna poświęcić więcej uwagi, a skupiała się na zbędnych rzeczach w przypadku tego typu tekstów. Dodatkowo miałam wrażenie, że autorka na siłę chce wzbudzić kontrowersje opisując różne aspekty seksualności - nawet te, które szokują do dziś. 

Niestety zawiodłam się na tej książce, bo to kolejna pozycja, która wydaje mi się strasznie infantylna...chociaż może po przeczytaniu Teleny,ego Oscara Wilde'a nic nie jest takie samo...tylko zastanawiam się czy trafię jeszcze na coś, co nie tylko ma na celu zszokować (i ewentualnie zdenerwować), ale też sprawi, że wyobraźnia zacznie działać...

wtorek, 11 lutego 2014

Kolejny stos

Witajcie, 
dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić tym co przytargałam z biblioteki i co znalazłam w bibliotece i co znalazło się w mojej prywatnej bibliotece. W związku z tym poniższe książki są moimi planami czytelniczymi na najbliższe tygodnie. 



Własne: 

  • Lisa Scottoline "Nie odchodź" (e-book),
  • Eva Mozes Kor, Lisa Rojany Buccieri "Przetrwałam. Życie ofiary Josefa Mengele" (e-book), 
  • Joanna Szwechłowicz "Tajemnica szkoły dla panien"
Biblioteczne:
  • William Shakespieare "Burza",
  • Arkadiusz Pacholski "Niemra",
  • Gaynor Arnold "Dziewczyna w błękitnej sukience"
  • Urszula Dudziak "Wyśpiewam wszystko"
Zatem jak widzicie mam co robić;). Dajcie znać czy czytaliście, którąś z tych książek i którą byście polecali na początek. 
Pozdrawiam i życzę miłego popołudnia. 

poniedziałek, 10 lutego 2014

Jak znaleźć dobrą nianię?

Witajcie, 
dzisiaj chciałabym wprowadzić w to miejsce cykl, który będzie kręcił się wokół szeroko pojętej tematyki dziecięcej. Mam nadzieję, że ten cykl pozwoli mi zebrać w kupę moje doświadczenia pracy z dziećmi oraz będzie stanowić dodatkową motywację do rozwoju w tym kierunku. Wprawdzie sama nie mam jeszcze dzieci, ale chciałabym tu zamieszczać notki pisane z perspektywy cioci, niani i pedagoga. 

Zatem do dzieła!;)

Dzisiaj chciałabym Wam napisać o sposobach szukania niani.

1. Serwis niania.pl

Jest to baza dla niań i rodziców, która ułatwia zarówno znalezienie niani, jak również zaczęcie pracy w tymże charakterze. Jednakże wiem, że liczba miast jest mocno ograniczona co jest minusem, ale mam nadzieję, że serwis będzie się rozwijał i będzie lepiej. Dla przyszłych niań to jest ułatwienie startu w tym zawodzie jeżeli nie macie nikogo, kto mógłby Was polecić;)

Plusy:
+ dobry sposób na znalezienie niani, jeżeli nie ma się znajomych (bo np. dopiero się przeprowadziliście do danego miasta),
+ duży wybór niań,
+ ułatwienie dla osób, które jeszcze nie mają doświadczenia, ale też możliwość znalezienia kolejnej pracy, kiedy nie mamy znajomych, którzy kogoś szukają

Minusy:
- nie wiadomo na jaką osobę się trafi, dlatego warto się przyłożyć do wyboru osoby spośród kandydatek, 
- jeżeli chodzi o nianie one również w tym przypadku muszą uważać - zasada ograniczonego zaufania działa w obie strony;)

2. Lokalne portale informacyjne

Jakimś pomysłem jest również zamieszczenie ogłoszenia na portalu miasta, w którym mieszkacie. To dotyczy zarówno niań, jak również rodziców poszukujących opiekunki. Plusy i minusy są takie same jak w punkcie pierwszym. 

3. Z polecenia

To chyba najbezpieczniejszy sposób szukania niani, a to z tego powodu, że szukając kogoś przez znajomych czy rodzinę mamy większą pewność, że trafimy na tą właściwą osobę, która dobrze zaopiekuje się dzieckiem. Być może nawet macie znajomych, którzy zatrudniali nianię i to oni mogą Wam kogoś polecić. W tym przypadku łatwiej jest uniknąć zatrudnienia osoby, która np. okaże się złodziejką lub po prostu będzie się znęcać nad dzieckiem. 

Na co zwrócić uwagę na rozmowie z przyszłą nianią?
  • Na doświadczenie 
To czy osoba, która się ubiega o pracę niani ma za sobą jakieś doświadczenia związane z pracą z dziećmi jest dość ważne. Dzięki temu mamy jakiś ogląd tego, czy da sobie radę z dzieckiem. Jednakże nie jest to dla mnie kluczowy punkt, ponieważ sama kiedyś zaczynałam i wszystkiego się uczyłam, a w efekcie chłopiec, którym się opiekowałam mówił na mnie ciocia-niania. Moim zdaniem jest pewna cecha nieco ważniejsza, a mianowicie...
  • Zaangażowanie i chęć do rozwoju
Jak już wspomniałam ja też kiedyś zaczynałam i byłam całkiem zielona w opiece nad dziećmi i ich pielęgnacji. Jednakże bardzo mi pomogło to, że przed rozpoczęciem pracy spędziłam znaczną część weekendu z rodziną, w której pracowałam i mogłam wszystko wstępnie ogarnąć i poznać się z małym wychowankiem. Po kilku dniach wszystko szło mi bardzo sprawnie i z małym mieliśmy bardzo dobry kontakt. 
  • Metody wychowawcze
Zanim zatrudnicie nianię warto ją wypytać o metody wychowawcze oraz pomysły na spędzenie czasu z dzieckiem. Wprawdzie później i tak wszystko wychodzi w praniu, ale ważne, żeby osoba, która będzie się zajmować Waszą pociechą miała jakiś pomysł na siebie. 
  • Pierwsza pomoc
Warto również zapytać o to czy będzie umieć sobie poradzić w momencie, kiedy np. dziecko się zakrztusi, albo stanie się coś innego...podstawowa znajomość zasad pierwszej pomocy okazuje się być niezbędna w pracy z dzieckiem...
  • Strój
To wbrew pozorom dość ważny element. Otóż jeżeli osoba, z którą rozmawiacie ubiera się wyzywająco istnieje możliwość, że zainteresowanie dziecka będzie skierowane również na inną osobę... W prawdzie nie jest to pewny wyznacznik tego, że niania zacznie Wam podrywać partnera, ale ubiór już nam coś mówi o tej osobie. Ja zawsze starałam się ubierać tak, żeby było mi wygodnie i żeby mi nie było żal ubrań jak się pobrudzę;p. 
  • Sposób bycia
Sposób bycia też określa osobę, którą mamy zatrudnić i warto mu się przyjrzeć. W końcu jeżeli nie polubimy osoby, której chcemy powierzyć dziecko to nie musimy jej zatrudniać - w końcu niania to taki trochę przyszywany członek rodziny, dlatego też warto wybrać osobę, którą polubi zarówno dziecko, jak i Wy.

  • Nałogi
To również jest bardzo istotne - przecież chyba nie chcecie, żeby Waszym dzieckiem zajmowała się osoba, która będzie przy nich palić. 


To chyba byłoby na tyle z mojej strony...jeżeli macie jakieś pomysły na co jeszcze można zwrócić uwagę podczas rozmów z kandydatkami na nianię to piszcie w komentarzach...mnie może być ciężej na coś wpaść z pozycji niani;].

A na koniec coś, co po spędzeniu kilku godzin z dziećmi będzie chodzić za mną cały dzień:


niedziela, 9 lutego 2014

#6 Tydzień w zdjęciach

Kiedy zobaczyłam zdjęcia z tego tygodnia uświadomiłam sobie, że tydzień minął mi głównie na chorowaniu i jedzeniu;p. Muszę coś z tym zrobić;p. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu będę mogła Wam pokazać więcej ciekawych zdjęć...poza tym zaniedbałam ostatnio książki...to trzeba zdecydowanie zmienić...


Zawiniło mi się...zatem trzeba było zrobić coś dobrego na przeprosiny. Padło na babeczki cynamonowo - jabłkowe....pyyycha;D


 W tym tygodniu nie rozstawałam się z chusteczkami i nie zapowiada się, żeby w najbliższym czasie było inaczej. 

Pierogi farmerskie...pyycha


 Bułeczki z ciasta francuskiego z białym serem i rodzynkami w środku. 

 Moje odkrycie zeszłotygodniowe.
 I
 zainspirowanie się jedną blogerką...nie mogłam odmówić sobie dodania żurawiny;]



Dedal i Ikar...jedna z kilku najdziwniejszych rzeźb (?) w naszym mieście...

sobota, 8 lutego 2014

Floslek Pharma, Płyn micelarny do demakijażu skóry naczynkowej - recenzja

Floslek na nowo odkryłam kilka miesięcy temu, dzięki temu, że miałam możliwość wypróbować kilka ich kosmetyków. Te kosmetyki spodobały mi się na tyle, że kiedy potrzebowałam czegoś do zmywania makijażu sięgnęłam po płyn micelarny do demakijażu skóry naczynkowej. 

/zastosowanie/

Z opakowania dowiadujemy się, że zawiera wyciąg z arniki, olej migdałowy i pantenol. Powyższy kosmetyk jest przeznaczony do codziennego oczyszczania skóry twarzy, szyi i dekoltu z zanieczyszczeń oraz makijażu. Według producenta skutecznie zastępuje mleczko o tonik oraz nie wymaga spłukania. 

/działanie/ 

Producent podaje, że tenże płyn micelarny ma skutecznie i łagodnie usuwać wszelkie zanieczyszczenia, makijaż i martwy, zrogowaciały naskórek. Produkt delikatną formułę zawierającą micele oraz wzbogaconą ekstraktem z arniki, który uszczelnia i wzmacnia naczynka krwionośne, a także poprawia krążenie i łagodzi podrażnienia. Produkt nie wysusza skóry i nie pozostawia uczucia ściągnięcia. 

/efekt/

Nawilżona, wygładzona i czysta skóra twarzy, szyi i dekoltu. Zredukowany nadmiar sebum oraz przywrócone naturalne pH skóry. 

/moim zdaniem/

W sumie wychodzi na to, że po raz kolejny dostaliśmy do ręki wielofunkcyjny superkosmetyk, który nie tylko zmywa makijaż, ale też nawilża i usuwa zrogowaciały naskórek. Zatem możemy zapomnieć chociażby o peelingu;) Normalnie niesamowite;p. Czasami, aż się zastanawiam kto pisze całe te opisy na opakowaniach kosmetyków;). Jednakże tak już bardziej serio...

Ja od kosmetyku do demakijażu wymagam kilku podstawowych rzeczy:
  • zmywania makijażu, 
  • nie podrażniania,
  • nie uczulania,
  • żeby nie śmierdział;]...
...i to chyba na tyle moich wymagań względem tego typu produktów. Ten je nawet spełnia. To znaczy - całkiem dobrze radzi sobie z demakijażem, nie podrażnia i nie uczula...no i nawet nie śmierdzi;]. W gruncie rzeczy dostałam do ręki całkiem dobry kosmetyk w swojej kategorii. 

Czy go kupię ponownie?

Pewnie tak, ale nie przywiązuję się do tego typu kosmetyków i lubię sięgać po coś nowego jak mi się skończy (lub kończy;)) to co mam. 

Etykiety

"Gra o tron" (10) [przygotuj się na wielkie wyjście] (2) 30dniwege (4) 52 książki (214) 52 książki 2016 (39) 52 książki 2017 (1) 52potrawy 2015 (7) AA (2) agroturystyka (1) akcja (1) akcja Nakrętka (1) akcje (2) akcje czytelnicze (1) akcje kulturowe (1) Allverne (1) Allverne Nature's Essences (1) Anew (3) Anew Revitalist (2) Anne Bronte (1) antykoncepcja (1) Aromatella (1) aromaterapia (17) asertywność (1) audiobooki (6) Aussie (3) autobiografia/biografia (2) Avon (37) B.app (4) babeczki (2) Baikal Herbals (1) bajki (1) bajki dla dzieci i dorosłych (1) Bakalland (1) Balneokosmetyki (1) balsam do rąk (1) balsam do włosów (2) Bandi (1) BarryM (3) Barwa (2) Barwy Harmonii (1) Basilur (1) baśnie (1) Batiste (1) batony (1) bądź offline (1) BeBeuty (1) BeGlossy (5) Belgia (18) belgijskie przysmaki (4) belgijskie słodycze (5) belgijskie smakołyki (3) Bell (4) beutybox (3) Bielenda (3) BingoSpa (11) biografie (1) Biosilk (4) Biovax (6) biżuteria (1) błyszczyki (2) Bomb Cosmetics (3) Boże Narodzenie (3) brow bar (1) Bruksela (15) buble (6) buble kosmetyczne (8) buble książkowe (2) buty (1) Buziak Style (1) C.R. Zafon (3) Calvin Klein (1) Carmex (2) Cettua (1) Charlotta Link (1) Charlotte Bronte (1) chcę mieć (2) Chiny (1) chleby (1) Chocolissimo (2) choinka (1) chwile ulotne (3) ciasta (5) ciekawe pomoce naukowe (1) ciekawostki (1) cienie (4) cienie do powiek (5) cienie w kamieniu (2) cienie w kremie (1) ciocią być (1) codzienno (1) codzienność (91) codzienność psychologia społeczna (1) Combos (1) coś dobrego (9) coś na długie wieczory (3) coś słodkiego (7) couching (2) Crispy Waffles (1) cukinia (1) cykl o wolontariacie (7) czarna komedia (3) czas wolny (56) czekolada (8) czekolada do picia (4) czerwiec (1) czytanie (15) czytelnicze podsumowania (19) czytnik e-booków (1) Debby (1) Decubal (1) Decunal basic (1) demakijaż (6) depilacja (3) Dermacos (1) deser (6) deser na ciepłe dni (1) dipy (1) dla dorosłych (1) dla dzieci (10) do książki;) (1) dobre bo polskie (2) dobrostan zwierząt (1) dodatki (1) dodatki do domu (2) dodatki do potraw (1) domowa piekarnia (1) domowe Spa (3) domowe sposoby na przeziębienie/chorobę (2) Dove (2) Dr Konopka's (4) Dr. Konopka's (1) dramat (2) dynia (3) dysgrafia (1) Dziady (1) dzieciństwo (2) dziecko (1) Dzień Ojca (3) e-book (9) E. A. Poe (1) E.L.F (3) eliksir do włosów (2) Elisabeth Arden (4) Elseve (1) emulsja po opalaniu (1) Enilome Hertly Beuty (1) Eric - Emmanuel Schmitt (7) erotyka (2) Etja (1) etyka (3) etyka a to co jemy (1) Eveline (25) Evree (2) Fa (2) fantastyka (12) Farmona (3) feminizm (1) Feniks (1) Festiwal Conrada (1) festiwale (3) filiżanki (1) film (2) film azjatycki (1) filmowe podsumowania (6) filmowy weekend (2) fiszki (2) Floslek (15) FM (4) FM Group (3) Garnier (7) garść linków (10) Gliss Kur (3) Golden Rose (1) gotowanie (2) Green Pharmacy (12) Gregory Funaro (1) grupa literacka (1) gry planszowe (1) Grycan (2) Halloween (1) handel ludźmi (2) haul (4) Head&Shoulders (1) Hean (5) herbaty (1) higiena osobista (2) Himalaya Herbals (1) Holika Holika (1) home decor (2) homoseksualizm (2) hormony (1) horror (2) impreza (3) Inglot (1) inicjatywy kulturalne i społeczne (4) inspiracja (5) inspiracje (9) inspiracje dla nauczycieli (1) inspiracje dla rodziców (1) inspiracje na prezenty (1) inspirujący ludzie (2) Isana (1) ITS SKIN (2) Iwostin (4) ja w kuchni;] (3) jak radzić sobie ze stresem (5) jak sobie radzić ze stresem (2) jak zacząć nowe życie? (1) James Dashner (1) Jarosław Wasik (2) jedz jabłka (2) jedzenie (2) jesienna pielęgnacja (4) jesień (5) Joanna (1) kakao (2) kalendarium (1) Kallos (2) Kamil Janicki (1) kartka z kalendarza (52) kartka z kalendarza. (1) kawa (1) Kącik czytelniczy (1) kącik kulinarny (21) kącik samouka (1) Kindle (1) kino (1) klasyka (5) klasyka którą warto znać (3) kobieta w kulturze (2) koktajle (1) Kolastyna (2) kolorówka (6) kominek (2) koncerty (1) konkurs (1) konkursy (4) kontrowersyjne (1) konturowanie twarzy (1) korektor do brwi (1) korektory rozświetlające (1) kosmetyki (17) kosmetyki dla mężczyzn (3) kosmetyki dla wegan i wegetarian (1) kosmetyki do golenia (2) kosmetyki do kąpieli (2) kosmetyki do makijażu (14) kosmetyki do twarzy (5) kosmetyki do ust (2) kosmetyki do włosów (1) kosmetyki kolorowe (14) kosmetyki koreańskie (6) kosmetyki organiczne (1) kosmetyki po goleniu (1) kosmetyki rosyjskie (2) kosmetyki używane na wyjeździe (4) kosmetyki wegańskie (2) Kraków (1) krążki chlebowe (1) krem d rąk (1) krem do ciała (1) krem do opalania (1) krem do rąk (3) krem do twarzy (6) krem na dzień (2) krem o twarzy (1) krem pod oczy (2) kremy bb (1) Kringle Candle (6) Kroniki wampirów (1) kryminalistyka (1) kryminał (16) kryminały (2) kryminologia (2) książka dla smakoszy (1) książka na lato (2) książka na wakacje (1) książki (34) książki dla dzieci (16) książki dla młodzieży (8) książki edukacyjne (1) książki historyczne (4) książki kreatywne (1) książki kucharskie (2) książki motywacyjne (1) książki na jesień (1) książki na zimę (1) książki o których nie zapomnisz (1) książki polskich autorów godne polecenia (1) kuchenne inspiracje (2) kuchnia (1) kuchnia dla studentów (1) kuchnia dla studentów. (1) kuchnia dla zabieganych (2) kuchnia polska (1) kuchnia włoska (1) kultura (10) kultura polska (13) kupuj lokalnie (1) kuracja do włosów (1) L'biotica (2) L'Oreal (2) lakiery do paznokci (5) lampki (1) lato (1) Libster Blog Awards (1) Lioele (1) Lipton (1) Lirene (3) lista życzeń (2) literatura (12) literatura amerykańska (6) literatura erotyczna (4) literatura faktu (8) literatura francuska (3) literatura grozy (2) literatura historyczna (7) literatura hiszpańska (3) literatura izraelska (1) literatura japońska (1) literatura klasyczna (2) literatura kobieca (5) literatura koreańska (3) literatura młodzieżowa (17) literatura niemiecka (1) literatura obyczajowa (1) literatura piękna (10) literatura polska (38) literatura portugalska (1) literatura skandynawska (8) literatura światowa (18) literatura wojenna (3) literatura współczesna (73) literatura współczesna. (2) literatura współeczesna. (2) literatura XIX w. (17) Livioon (3) Loesje (1) Lotus (1) Lovley (1) Luxury Paris (9) łatwe przepisy (22) Łazienki Królewskie (1) Łuk Tryumfalny (1) Make - Up Trendy (1) make-up (3) Makeup Revolution (2) makijaż (8) maluszek (1) manga (1) Marek Grechuta (2) maseczki do twarzy (10) maska do włosów (8) masła do ciała (6) materiały do nauki języka niemieckiego (2) materiały do nauki matematyki (1) materiały do zajęć z dziećmi (1) MaxFactor (3) Maybelline (3) metoda nauki języka obcego (1) męskim okiem (3) mgiełka do ciała (2) mgiełki do ciała (1) Michał Bajor (6) miejsca relaksacyjne (1) miesiąc w zdjęciach (10) mieszanki bakaliowe (1) Międzynarodowy Festiwal Kryminału (1) migawki z życia (3) Miodowy Kłos (1) mleczko do ciała (2) mleko roślinne (1) młodzieżowa (1) moda (1) Models Own (1) moim zdaniem (1) moja dziupla (1) moje ulubione książki (42) motywacyjnie (1) Mount Blanc (1) możesz pomóc (1) Muza (1) muzyka (12) muzyka która mnie relaksuje (8) muzyka niszowa (4) na faktach (2) na obiad (3) na śniadanie (3) Nabla (1) nadzieja (1) nagrody (1) Natura Syberica (1) nauka języka angielskiego (2) nauka języka niemieckiego (2) nauka języka obcego (3) niania (5) nie polecam (1) nie samą książką człowiek żyje (1) niecodzienność (21) Nike (1) Nivea (10) No36 (1) NoniCare (1) nostalgicznie (1) notki o słodyczach (1) notki pomocowe (2) nowoczesne formy książek (2) nowości (6) nowości kosmetyczne (1) nowości na które czekam (1) nowy etap (3) o filmach (1) o Islamie (2) o jedzeniu (1) o Kościele (1) obejrzane spektakle (1) ocalić od zapomnienia (1) ochrona przeciwsłoneczna (1) oczyszczanie twarzy (4) odżywki do paznokci (5) odżywki do włosów (6) Oeparol (1) ogłoszenia parafialne (10) okołodziecięce (5) olej arganowy (1) olej kokosowy (2) olej migdałowy (1) olej pielęgnacyjny (1) olejek do ciała (2) olejek do twarzy (3) olejek do włosów (9) olejek łopianowy (6) olejek macadamia (1) olejki do twarzy (2) olejki zapachowe (4) olejowanie włosów (1) Olga Rudnicka (4) One Lovely Blog Award (1) opieka nad dzieckiem (1) oponki (1) Organic Shop (2) Organic Therapy (2) Organique (1) Oriflame (5) Oriflame. (1) Oscar Wilde (1) ozdoby świąteczne (1) Pachnąca Szafa (2) paczka:) (1) Paese (1) paletki cieni (1) paletki ze Sleeka (3) palety cieni (1) Palmers (1) Palmolive (2) Pantene (3) Pantene Pro - V (1) Pantne (1) pasja (14) pasja. (1) pasty do kanapek (1) paznokcie (3) pedagogika (3) peeling do ciała (4) peeling do skóry głowy (1) peeling do twarzy (5) perełki muzyczne i taneczne (2) Perfecta (1) Pharmaceris (3) pianka do golenia (1) pieczenie (2) pielęgnacja (5) pielęgnacja ciała (36) pielęgnacja dłoni (9) pielęgnacja paznokci (1) pielęgnacja pędzli (1) pielęgnacja rąk (6) pielęgnacja skóry wokół oczu (1) pielęgnacja specjalna (34) pielęgnacja stóp (1) pielęgnacja szyi i dekoltu (1) pielęgnacja twarzy (82) pielęgnacja ust (3) pielęgnacja włosów (42) pielęgnacja zimowa (5) piosenka artystyczna (1) Plaisirs Nature (Yves Rocher) (1) Planet Spa (2) plany (2) plany czytelnicze (1) plastry do twarzy (2) plastry na niedoskonałości (1) plastry na nos (2) Playboy (1) płyn micelarny (2) pochód książek męczących (1) początek (1) początki:) (3) podaj dalej (1) podkład (4) podkład do twarzy (1) podkłady (2) podróże małe i duże (8) podsumowania (7) podsumowania czytelnicze (1) podsumowania miesiąca (8) podsumowanie miesiąca (18) podsumowanie roku (1) Poetycka Dolina (1) poezja (3) poezja śpiewana (2) pokonaj stres (3) polecane książki na jesień i zimę (1) Polska (2) połącz kropki (1) pomadki do ust (2) pomaganie (4) popularnonaukowe (1) poradniki (4) poranna pielęgnacja (2) powieść wiktoriańska (1) powieść współczesna (2) praca (3) Pretty (2) prezent na Dzień Matki (1) prezenty (1) prezenty dla mamy (1) prezenty dla siostry (1) prezenty dla taty (2) projekt denko (4) projekt ślub (3) promocje (1) proste przepisy (13) prosto z natury (1) przegląd miesiąca w zdjęciach (5) przekąski (4) przekąski do pracy lub szkoły (1) przekąski na podróż (1) przemysłowa hodowla zwierząt (2) przemyśl to! (2) przemyślenia (6) przepis na wieczór (1) przepisy (30) Przepisy Babci Agafii (1) przepisy inspirowane "Grą o tron" (1) przepisy inspirowane książkami (1) przygotowania do ślubu (1) przyjemność (2) przysmaki (1) przystawki (1) psychologia (8) publikacje naukowe (1) R. P. Evans (3) Radical (1) recenzja filmu (1) recenzja kosmetyków (5) recenzja książek (5) recenzje filmów (3) recenzje filmów. Jonny Deep (1) recenzje gadżetów (1) recenzje gościnne (1) recenzje kosmetykow (1) recenzje kosmetyków (145) recenzje kosmetyków. (1) recenzje książek (279) recenzje książki (3) recenzje mangi/komiksów (3) recenzje olejków zapachowych (1) recenzje płyt (4) recenzje seriali (2) recenzje świeczek/wosków zapachowych (13) refleksyjnie (1) Regenerum (1) Regent House (2) relaks (7) relax (3) reportaże (3) Resibo (4) Revlon (2) Rimmel (2) Rival de Loop (2) rodzina (1) romans (3) romans historyczny (4) rosyjskie kosmetyki (2) rozdanie (1) rozwój zawodowy (2) ruch (1) Rzeszów (1) s-f (1) sala weselna (1) sałatka (2) samorozwój (2) Sandomierz (1) Sarah - Kate Lynch (1) Scottish Fine Soaps Company (1) Scrummy (1) sentymentalnie (8) seriale (1) serum do paznokci (1) serum do rzęs (2) serum do twarzy (3) serum do włosów (1) seryjni mordercy (2) Sesa (2) ShinyBox (2) silent disco (1) Skin Love (1) Skin79 (6) Sleek (6) słodycze (7) słodycze świata (2) słodycze wegańskie (1) słone przekąski (1) smaki (1) smaki dzieciństwa (3) snuff moves (1) Soap & Glory (3) Soap&Glory (2) sosy (1) spacerniak kulturowy (6) specjalna pielęgnacja (2) sport (1) sposób na... (3) spotkania blogerek (1) spotkania promujące książki (1) spotkanie blogerek (1) stalking (2) Stalowa Wola (4) Stalowi Czytacze (2) stalowowolskie spotkanie blogerów (1) Stara Mydlarnia (4) Stephen King (4) stosik (45) stosik biblioteczny (4) styl życia (11) Sylveco (3) szaliki (1) szampon do pędzli (1) szampony (4) Szlachetna Paczka (5) szminki (2) szukanie pracy (1) szybie przekąski (1) szybkie przepisy (18) ślub (1) ślub konkordatowy (1) Świat Książki (1) światełka (1) świeczki/woski zapachowe (23) Święta (6) święta. (1) tagi (9) tania kuchnia (1) targi książki (1) tarta (1) tbr (3) teatr (3) Teekane (1) tematy społeczne (1) terapia sztuką (2) terroryzm (1) Tess Gerritsen (3) The Balm (2) thriller/sensacja/kryminał (33) Tisane (2) tłusty czwartek (2) Tołpa (2) toniki do twarzy (1) tradycja (4) tradycja polska (4) trening antystresowy (1) trudne sprawy (1) trudności z pisaniem i nauką pisania (1) tusze do rzęs (1) tydzień w zdjęciach (24) Uczta Lodu i Ognia (1) ulga po opalaniu (1) Ultra Doux (2) ulubieńcy kosmetyczni (9) ulubieńcy miesiąca (8) ulubieńcy niekosmetyczni (6) ulubiona muzyka (2) ulubione (4) ulubione kosmetyki (4) ulubione książki (36) ulubione przekąski (1) ulubione przepisy (3) ulubione słodycze (1) ulubione zapachy (4) Unique (1) Urban Decay (1) Uriage (1) urlop (1) uśmiech (1) uzależnienia. psychologia (1) Vichy (1) Victoria's Secret (2) wakacje (1) walka z wągrami (1) wampiry (5) Warszawa (3) warsztaty (1) warsztaty kreatywnego pisania (1) weekend z książką (8) weganizm (4) wege (14) wegetarianizm (12) wieczorna pielęgnacja (2) Wielkanoc (1) wierzenia (2) wieś (2) wizyta u ginekologa (2) wolontariat (24) wspieraj lokalną gospodarkę (1) wspomnienia (1) współpraca (2) wychowanie dziecka (3) wydarzenia (8) wydawnictwa (1) wyjazd (2) wyniki konkursu (2) wyniki rozdania (1) wyróżnienia (1) wyzwania (2) wzmacnianie włosów (1) wzruszające (1) Yanke Candle (1) Yankee Candle (17) Yasumi (1) Yves Rocher (4) z baśnią w tle (1) zabawy dla dzieci (1) zakupy (3) zakupy kosmetyczne (4) zakupy ubraniowe (1) zamknięte klatki (1) zapachy (18) zapachy dla domu (2) zapachy dla kobiet (12) zapachy dla mężczyzn (2) zapachy na jesień (1) zapachy na lato (5) zapachy na wiosnę (3) zapachy od Avon (5) zapachy od Calvin Klein (1) zapachy uniwersalne (1) zapiski okularnicy (1) zapowiedzi recenzji (1) zapuszczanie włosów (1) zarządzanie stresem (2) zdjęcia (3) zdobycze kosmetyczne (1) zdrowe słodycze (1) zdrowie (5) zdrowie kobiety (7) zestawy kosmetyków (1) Ziaja (6) zimowa pielęgnacja (4) zmiany (2) Zoeva (1) zrozumieć kobietę (3) zrób sobie stop klatkę (2) zupy (2) zupy-krem (2) zwyczaje polskie (2) żel do twarzy (3) żel pod prysznic (2) żele do mycia twarzy (3) żele do mycia/produkty do kąpieli (3) żelki (1) życie (4) życie na emigracji (2) życzenia (8)