piątek, 31 stycznia 2014

Floslek, żel do powiek i pod oczy ze świetlikiem lekarskim, recenzja

Witajcie:)

Dzisiaj dość późno jak na mnie, bo nie planowałam dziś żadnej notki, ale jednak przypływ weny sprawił, że zdecydowałam się napisać kilka słów. 

Padło dziś na żel na powieki i pod oczy ze świetlikiem lekarskim z Flosleku, który jest przeznaczony do pielęgnacji skóry wokół oczu ze skłonnością do podrażnień. Zdaniem producenta ma też usuwać zmęczenie i łzawienie oczu. W efekcie nasze oczy mają doznać ukojenia. 

W sumie jeżeli chodzi o ten produkt nie jest taki zły, bo dość dobrze radzi sobie z nawilżeniem okolic oczu. Jednak niestety powoduje czasem u mnie łzawienie co jest mega irytujące:/. Na szczęście nie zdarza się to często (owo łzawienie), więc całkiem możliwe, że coś jeszcze mogło wpłynąć na taki stan. 

Produkt ma 15 ml i nie pamiętam ile za niego dałam, chociaż na pewno nie jest drogi. Poza tym wydaje mi się, że jest dość dostępny, chociaż ja kupuję go w aptece, koło mojego bloku. 

Nie wiem czy do niego jeszcze wrócę, bo miałam może dwa lub trzy razy pod rząd krem pod oczy z tej firmy i mam ochotę wypróbować coś innego (powiem Wam w tajemnicy, że kolejny produkt pod oczy już sobie czeka na otwarcie;)). 

czwartek, 30 stycznia 2014

Tymiankowy żel do twarzy, Sylveco - recenzja

Dzisiaj chciałabym Wam napisać o produkcie, na którym bardzo się zawiodłam. A mianowicie o tymiankowym żelu do twarzy z Sylveco

Według informacji na opakowaniu dostajemy do ręki hypoalergiczny żel do mycia twarzy z kwasem jabłkowym o aktywnym działaniu wygładzającym i rozjaśniającym. Produkt zawiera bardzo łagodny, ale równocześnie skuteczny środek myjący, który nie podrażnia nawet najbardziej wrażliwej skóry. Powyższy żel podobno usuwa zanieczyszczenia i nadmiar sebum, delikatnie złuszcza martwy naskórek oraz reguluje procesy odnowy komórek. Kosmetyk został wzbogacony olejkiem i ekstraktem z tymianku, które posiadają właściwości przeciwzapalne i kojące. Zdaniem producenta systematyczne stosowanie żelu pozwala zachować gładką, zdrową skórę o równomiernym kolorycie. 

Wskazania: do codziennej pielęgnacji cery łuszczącej się oraz zaczerwienionej oraz podrażnionej. 

Moim skromnym zdaniem dostajemy do ręki totalny bubel, który ze skórą nie robi zupełnie nic. Fakt - nie uczula, ale też jej nie oczyszcza. Kiedy nakładam go na twarz i usiłuję ją sobie tym umyć czuję jakbym jeździła po twarzy jakimś olejem - rozumiem, że naturalny produkt raczej się nie pieni, jednak po użyciu czegoś co z założenia ma mi w jakiś sposób oczyścić twarz oczekuję efektów. A tu nie czuję zupełnie nic - nie dość, że jego użycie nie jest przyjemne, to jeszcze po jego użyciu i osuszeniu twarzy nadal mam uczucie, że moja twarz nie jest oczyszczona. W efekcie zanieczyszczenia zostają na waciku po tonizacji cery, który jest niemalże cały czarny od pozostałości po ewentualnym makijażu i zanieczyszczeniach twarzy, które są naturalnym skutkiem funkcjonowania w ciągu dnia. 

Nie wiem czy ja zapomniałam jak się używa żelu to twarzy, albo w ogóle nigdy nie umiałam tego używać, ale chyba, aż taką łamagą nie jestem. Nawet wstrząśnięcie przed użyciem niewiele pomogło i muszę przyznać, że żal mi tych 16,90, bo w tej (lub podobnej) cenie mogłabym sobie kupić coś dużo lepszego, a już na pewno bardziej skutecznego. Na szczęście z pomocą przyszła mi inna blogerka, która w momencie, gdy dowiedziała się, że trafił mi się bubel zaproponowała mi, że wyśle mi próbki tego co sama używa do oczyszczania twarzy: 


Emlilka - jeszcze raz dziękuję:)...mam nadzieję, że znajdę tu coś dla siebie;)

środa, 29 stycznia 2014

Krem koloryzująco - nawilżający na dzień, Avon Solutions

Koloryzująco - nawilżający krem na dzień z Avon z linii Solutions jest produktem, który wywołuje przeróżne emocje - jedni go chwalą, inni wręcz nie są stanie go zdzierżyć. W sumie nie dziwię się, ponieważ sama nie jestem do niego tak do końca przekonana, no i przecież każda z nas weryfikuje swoje oczekiwania na temat kosmetyku już wraz z pierwszym jego użyciem. 

Z informacji, które znalazłam w katalogu Avon wynika, że ten krem:
  • nadaje skórze zdrowy blask i promienność, 
  • doskonale wyrównuje jej koloryt,
  • zapewnia długotrwałe nawilżenie, 
  • chroni filtrem SPF 20, 
  • dobry do stosowania samodzielnie lub jako baza pod podkład. 
Wśród moich kosmetyków przewalał się on już kilka dobrych miesięcy (chyba gdzieś od lata) i w końcu postanowiłam się z nim zmierzyć, bo nie chciałam tak po prostu wyrzucać pieniędzy do kosza. Z racji tego, że mam już krem na dzień powyższy kosmetyk postanowiłam wykorzystywać pod makijaż i ewentualnie w ciągu dnia, kiedy nie mam makijażu, a np. moja skóra potrzebuje nawilżenia po tym jak wróciłam z pola (lub z (ze?) dworu - jak kto woli;)). Dlatego też lubię mieć go czasem w torebce tak w razie czego - w końcu łatwiej nosić ze sobą taką tubkę niż szklany zakręcany słoiczek kremu. 

Co do działania tego produktu to nie zauważyłam, żeby krem wyrównywał mi koloryt skóry lub zapewniał blask i/lub promienność...może to kwestia tego, że nie mamy teraz za bardzo słońca...nie mam pojęcia. Jednakże faktem jest, że w moim przypadku dość dobrze nawilża, co sprawia, ze później podkład lepiej się rozprowadza i nie podkreśla mi suchych skórek (co czasem się zdarza nawet jeśli używam podkładów odpowiednich do mojego typu cery). Zatem w moim przypadku całkiem dobrze sprawdza się jako baza i dodatkowy nawilżacz w ciągu dnia (o ile zajdzie taka potrzeba;)). Plusem jest też to, że ma filtr 20stkę, co na pewno przydaje się chociażby wiosną i latem:). Jak pewnie już dobrze wiecie (bo wspominam o tym, przy każdej możliwej okazji) mam cerę wrażliwą, którą dość łatwo podrażnić, a ten produkt ani jej nie podrażnia, ani nie uczula, więc jest dobrze;]. Dodatkowo moim zdaniem jest dość wydajny. 

Jednakże jeżeli oczekujecie od tego kremu efektu zbliżonego do działania kremu BB lub samoopalacza to się rozczarujecie, bo takiego efektu najzwyczajniej w świecie nie daje. Jednakże jeżeli tak jak ja macie suchą skórę całkiem możliwe, że sprawdzi się u Was własnie jako baza, albo krem na dzień. 

Dajcie znać czy znacie ten krem i jakie macie zdanie na ten temat. Tymczasem z mojej strony to tyle;). 

Tak poza tym jakby ktoś z Was przegapił informację z poniedziałku, do macie rabat 5% w sklepie, którego baner znajdziecie po prawej stronie na hasło NATALIA - myślę, że warto zapoznać się z ofertą sklepu, w końcu mają kosmetyki, które raczej nie są dostępne w stacjonarnych drogeriach;)

wtorek, 28 stycznia 2014

"Miłość ci wszystko wypaczy", A. Komorowski recenzja

Miłość ci wszystko wypaczy autorstwa Andrzeja Komorowskiego jawiła mi się jako całkiem kusząca propozycja książkowa i sięgałam po nią z nadzieją, że dostanę coś w stylu książek Katarzyny Miller tylko, że w męskiej wersji...


Od Wydawcy:

Miłość ci wszystko wypaczy - Andrzej KomorowskiMiłość to potęga. Potrafi opętać człowieka. Odebrać rozsądek. Przesłonić świat. Potrafi wszystko wybaczyć. I WYPACZYĆ.

Popularny doradca rodzinny i seksuolog Andrzej Komorowski pisze o miłościach powszechnie znanych i tajemnych, fikcyjnych i historycznych, szczęśliwych i tragicznych. Podpowiada kogo wybrać, żeby życie nabrało smaku. Wyjaśnia, na czym polega miłosna chemia. Od czego zależy kochanie? Kiedy się zaczyna? Wiele mitów i źle pojmowanych idei wpływa na sferę uczuć. Autor pokazuje, jak dużo tkwi w nas uprzedzeń i emocji wobec miłości. Co zrobić, by związek dwojga ludzi nie przypominał biblijnej wieży Babel, gdzie wszyscy – partnerzy, ich rodzice i dzieci – mówią różnymi językami. Najważniejszy jest bowiem wspólny język. Dobrze wiedzieć, na czym polega wybór towarzysza życia i zdać sobie sprawę, że wybór ten zależy od naszych rodziców, dziadków, rodzeństwa, osobowości, temperamentu, narodowości, historii, szeroko pojętej kultury… Sporo tych zależności...


Ode mnie: 


Zaczynając czytać powyższą publikacji byłam pełna nadziei, ponieważ miałam co do niej duże oczekiwania. Sama skończyłam pedagogikę, a zawodowo pracowałam już z rodzinami, w których miłość nie zawsze była szczęśliwa, a jej członkowie nie raz traktowali mnie jako kogoś komu mogą zaufać i kto chociaż trochę im pomoże. Zatem poniekąd liczyłam na odświeżenie swojego spojrzenia i skorzystania z doświadczenia osoby, która ma więcej praktyki niż ja. 


Andrzej Komorowski w swojej książce nie tylko powołuje się na swoje doświadczenie w dużo mniejszym stopniu niż miałam na to nadzieję. Jednakże w znacznym zakresie odnosi się do wierzeń ludowych na temat potencji, a także do historii i kultury. Dodatkowo autor przywołuje wiele cytatów związanych z miłością...zbyt wiele. Poza tym język, którym się posługuje zupełnie do mnie nie trafił. 


Ja na książce "Miłość ci wszystko wypaczy" mnie zawiodła, ponieważ miałam wobec niej określone oczekiwania. Nie wiem czy sięgnę jeszcze po coś tego autora jeżeli coś znajdę. Chyba zostanę przy pani Miller;). 

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Rabat na zakupy dla czytelników bloga:))

Dla wielu z nas poniedziałek nie jest najbardziej ulubionym dniem tygodnia - wręcz przeciwnie;p. Dlatego też mam dla Was niespodziankę -, która mam nadzieje umili Wam nie tylko poniedziałek, ale również nadchodzący tydzień;]. 

Nie wiem czy pamiętacie dwie przesyłki, które dotarły do mnie w ostatnim czasie...




...kupiłam sobie zamienniki kosmetyków, które mi się kończą, żeby nie obudzić się pewnego dnia z tak zwaną ręką w nocniku. 

Powyższe kosmetyki pochodzą ze sklepu Prosto z natury, z którym w międzyczasie udało mi się nawiązać współpracę:). Zaowocowała ona m.in. tym, że na dobry początek macie 5% rabatu na zakupy w powyższym sklepie;) na hasło NATALIA. Traficie do niego chociażby klikając w baner znajdujący się po prawej stronie;). Zdaje się, że promocja trwa do końca lutego, więc macie trochę czasu;]. Dlatego też jeżeli szukacie np. rosyjskich kosmetyków to miejsce będzie dla Was idealne, a do tego możecie je dostać trochę taniej;). 

Mam nadzieję, że oprócz recenzji powyższych kosmetyków niebawem będę miała dla Was opinie o innych kosmetykach ze sklepu Prosto z natury;). Jednakże póki co Was zapraszam do zapoznaniem się z ofertą jaką proponują;).

niedziela, 26 stycznia 2014

#4 Tydzień w zdjęciach

Dzisiaj przyszedł czas na kolejne podsumowanie tygodnia w zdjęciach, chociaż może nie będzie to nic odkrywczego;]. 

W poniedziałek myślałam, że zabiję się już robiąc pierwszy krok po wyjściu z klatki...a droga, która zajmuje zwykle 15 min. zajęła mi dwa razy tyle:/


 W poniedziałek przyszedł też czas na pizzę, chociaż musiałam dobrze zaplanować sobie dzień, żeby w ogóle ją zrobić, a i tak pojawiła się z poślizgiem;]. 


 A na następny dzień zima powoli zaczęła sobie przypominać o moim mieście...


 Na tygodniu wizyta w domu i mamine grzanki na śniadanie...ja w domu jakoś nie mam cierpliwości, żeby je robić...na zdjęciu poniżej praca w toku;]


 No i jeszcze pożyczyłam od Mamy książkę, chociaż grzecznie musi ustawić się w kolejce za tymi, które chcę przeczytać wcześniej.


 W środę zima przyszła już całkiem, chociaż wolę śnieg od poniedziałkowej szklanki na chodnikach. 


 I zeszłotygodniowy świeży stosik, o którym Wam już pisałam;] 


Chwila relaksu przed pracą:


I kolejne zapasy kosmetyków: D


Nowy etap dbania o storczyki...ta mgiełka na prawdę daje radę i po niej kwiatki odżywają...w moim przypadku to już druga buteleczka...


Gofry, gofry...wizyta Rafała na weekendzie zobowiązuje;)...4 pierwsze, reszta dopiero się piecze;). Jak chcecie przepisu, to zapraszam Was >>>TU<<<


A Wy jaki mieliście tydzień?

sobota, 25 stycznia 2014

Uwodź zapachem;), czyli moje obecne top 2 na zimę;)

Zapach ma w naszym życiu nie małe znaczenie. U kobiet często sprawia, że czują się lepiej  i pewniej. Ciężko jest mi się wypowiadać jeżeli chodzi o mężczyzn, ale ja lubię jak mój facet ładnie pachnie...od razu inaczej się do Niego przytula;]. 

Nie wiem jak Wy, ale ja mam tak, że lubię sobie zmieniać zapachy w zależności od pory roku. Ostatnio u mnie na topie są dwa zapachy Obsession Night od CK i Avon Ultra Sexy. W międzyczasie używam Only Imagine... od Avon, ale jest zdecydowanie rzadziej w użyciu od tych dwóch pierwszych, więc nie będę o niej wspominać. 


Jeżeli wierzyć informacjom na wizaz.pl Obsession Night od Calvina Cleina ten zapach zawiera następujące nuty zapachowe: bergamotka, gorzka pomarańcza, mandarynka, białe kwiaty, dzięgiel, gardenia, róża, konwalia, jaśmin, wanilia, bób Tonka, ambra, poziewnik polny, drzewo sandałowe, drzewo kaszmirowe. 

Ta woda jest ze mną od lata i nie podbiła od razu mojego serca. Wydawała mi się zbyt ciężka i dusząca. Jednak nie oddawałam jej nikomu i pomyślałam, że dam jej szansę na zimę. I to był bardzo dobry pomysł, bo na tą porę roku (i na późną jesień) jest idealna! Fakt - nadal jest ciężka, ale zachowuje się zupełnie inaczej niż w ciepłe dni. Na pewno nie przypadnie do gustu wszystkim, więc radzę, żeby lepiej go powąchać przed zakupem - w każdym bądź razie ja ten zapach bardzo lubię. Zazwyczaj używam na noc, ale ostatnio idzie coraz częściej w ruch na dzień:). Na mojej skórze utrzymuje się prawie cały dzień, co jest dodatkowym plusem. Jeszcze nie wiem czy polubiłam ją na tyle, żeby do niej wracać, ale kto wie?...może kiedyś ją sobie kupię ponownie;)

Nie pamiętam dokładnie za ile ją kupiłam, ale na pewno kosztowała mniej niż 100 zł., bo była na nią promocja w Rossmanie

Jeżeli chodzi o Ultra Sexy z Avonu, to tu sprawa ma się trochę inaczej. Ten zapach ma szansę spodobać się dużo większej liczbie osób. Moim zdaniem jest taki słodko - drzewny, co sprawia, że jest zapachem z charakterem;). Jeżeli chodzi o nuty zapachowe Ultra Sexy, Avon to sprawa ma się następująco: 

nuta głowy: gruszka, bergamotka, marakuja

nuta serca: magnolia, brzoskwinia, peonia
nuta bazy: złoty bursztyn, piżmo, słodkie drewno*

Ja ją bardzo lubię i teraz zwykle używam na dzień. Kiedy przytuliłam się do mojego R. to pomówił mnie o ukrywanie przed nim słodyczy;p. Nie jest tak trwała jak NO, ale w końcu to jest woda toaletowa, a nie perfumowana;]. Nie jest to może oryginalny zapach, ale całkiem przyjemny i używam go z przyjemnością, mimo to, że d*** nie urywa;]. 

W tym przypadku cena zależy od oferty w aktualnym katalogu Avon. 


Jestem ciekawa czy znacie te zapachy i jakich używacie...może znajdę coś dla siebie;). 
*źródło: wizaz.pl

piątek, 24 stycznia 2014

Rozpusta na zimowe wieczory, czyli...

kolejny stosik w tym roku:D
Jak już wiecie Zafon musi poczekać na lepszy czas dla siebie i wiedząc, że nie przeczytam go w najbliższym czasie poszłam go oddać do biblioteki. Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie przytargała kolejnej dawki książek do czytania, mimo to, że mam jeszcze trzy zaległe egzemplarze recenzenckie do przeczytania.


Od góry:
  • Alice Munro "Przyjaciółka z młodości" - pożyczona od Mamy,


Z biblioteki:

  • Philip Roth "Konające zwierzę" - recenzja >>>TU<<<,
  • Tara Moss "Pajęcza bogini" - recenzja >>>TU<<&lt;,
  • Murat Kurnaz "Guantanamo pięć lat z mojego życia",
  • Dirk Brauns "Cafe Auschwitz",
  • Nicola Cornick "Skandalista" 
W sumie niesamowicie się cieszę, że mamy nawet nieźle zaopatrzoną bibliotekę, bo często mogę znaleźć książki, których recenzje czytałam na innych blogach:). Dajcie znać czy czytaliście, którąś z tych książek i jakie są Wasze wrażenia;). 


czwartek, 23 stycznia 2014

Tara Moss, "Pajęcza bogini" recenzja

Dzisiaj skończyłam czytać kolejną część serii o Pandorze English zatytułowaną "Pajęcza bogini". O pierwszej części, czyli o "Krwawej hrabinie" możecie przeczytać sobie >>>TU<<<. Pierwsza część spodobała mi się na tyle, że przy okazji jednej z wizyt w bibliotece bez wahania sięgnęłam po drugi tom. W "Pajęczej boginii" Pandorę spotykamy w momencie kiedy ma za sobą już dwa miesiące mieszkania w Spektorze - osnutej mgłą tajemniczości części Manhattanu, której próżno szukać na mapie. Dzięki pomocy swojej ciotecznej babki Celi i zmarłemu porucznikowi Lucasowi dziewczyna poznaje znaczenie dziedzictwa swojej rodziny, które do tej pory było przed nią ukrywane. Pandora została obdarzona pewnym darem, który niesie za sobą ogromną odpowiedzialność, jednakże w świecie śmiertelników wydaje się skazana na niepowodzenie, gdyż jej szefowa ledwo zauważa jej obecność w redakcji, w której pracuje. Ale Nowy Jork potrzebuje szczególnych umiejętności ambitnej dziennikarki, a pojawienie się w mieście nowego projektanta otwiera przed nią nowe możliwości...

Tara Moss, "Pajęcza bogini"

Moim zdaniem Tara Moos stworzyła niesamowitą serię dla młodzieży, która nie tylko trzyma w napięciu, ale niesamowicie wciąga. Autorka stopniowo odkrywa przed czytelnikiem świat i tajemnice Spektora. Dodatkowo pisarka z niesamowitą wprawą dawkuje nam wiadomości związane z bohaterami tychże powieści. Poza tym zarówno "Krwawa hrabina", jak i "Pajęcza bogini" napisane są bardzo przystępnym językiem. To wszystko razem sprawia, że ciężko się oderwać od tej historii i mimowolnie oczekuje się na kolejną jej część, a po jej pojawieniu nerwowo szuka się kolejnego tomu w księgarniach lub bibliotekach. Aha - i nie wiem czy uznacie to za atut czy nie, ale drugą część można czytać niezależnie od pierwszej, co sprawi, że jeżeli zaczniecie czytać powyższą serię od tej książki to spokojnie połapiecie się w fabule;]. 

Muszę przyznać, że mało która seria dla młodzieży tak bardzo mi się spodobała. Przeważnie tego typu książki wydawały mi się bardzo kiczowate i nie pozostawiały po sobie zbyt miłych wspomnień. Dzięki Tarze Moos dostałam do ręki nie tylko lekką książkę o nieumarłych, ale również uwierzyłam w to, że jeszcze ten gatunek nie zszedł całkiem na manowce. Tymczasem przede mną ostatni tom tej serii, który z tego co kojarzę jeszcze się nie pojawił. Jednak z niecierpliwością na niego czekam i mam nadzieję, że niebawem będę mogła go przytargać do domu. Mam jednak nadzieję, że kolejna książka Tary Moss nie będzie moją ostatnią. 

środa, 22 stycznia 2014

Zimowa pielęgnacja dłoni

Dzisiaj zima przypomniała sobie o istnieniu mojego regionu, co odebrałam ze smutkiem - oj jakże nie lubię tej pory roku! 

Pomyślałam sobie, że dziś jest idealny dzień na to, żeby podzielić się z Wami moim sposobem na pielęgnacje dłoni zimą. 


Przez długi czas używałam tylko kremu do rąk, jednakże przez ostatni czas moja bardzo mini kolekcja do pielęgnacji rąk rozrosła się do 3 kosmetyków:


  1. Odżywczego scrubu do rąk i stóp z masłem shea, z serii Planet Spa od Avon, który delikatnie złuszcza i usuwa martwy naskórek, jednocześnie wygładzając skórę rąk i stóp. Do użycia 1 - 2 razy w tygodniu. Ja póki co użyłam go ze dwa razy i przyznam, ze dobrze rokuje;). Więcej napiszę o nim jak go zdołam dłużej poużywać;)
  2. Odżywczy krem do rąk, stóp oraz łokci z serii Planet Sp od Avon. Jest to kosmetyk bardzo bogaty i co za tym idzie jest dość gęsty i nieco dłużej się wchłania niż normalny krem. Dlatego dość często leży przy moim łóżku, ze względu na to, że używam go na noc, na stopy i do rąk. 
  3. Nie mogło się obejść bez regenerującego kremu do rąk z Garniera, który jest jednym z nielicznych produktów, które ratują skórę moich rąk przed  totalnym wyschnięciem. W tym wypadku przeważnie zdrada nie wychodzi mi na dobre. 
W taką pogodę nie mogę zapomnieć o noszeniu rękawiczek, co dodatkowo osłania ręce przed negatywnymi skutkami tejże nieprzyjemnej pogody. Jednakże muszę się przyznać, do pewnych zaniedbań, ponieważ często rękawiczki zostają w domu, co postaram się jakoś zniwelować poprzez częstsze zakładanie je na ręce. 

wtorek, 21 stycznia 2014

Philip Roth, "Konające zwierzę", recenzja

Tak, tak - znowu byłam w bibliotece. A to dlatego, że stwierdziłam, że Zafon jeszcze musi poczekać na swój czas, bo nie mam nastroju na czytanie "Gry Anioła", a nie chcę mieć nastroju, który przyczyni się do tego, że mogę zmieszać tą książkę z błotem - tego nie robi się ulubionym autorom;]. Poza tym chyba podświadomie odsówam w czasie przeczytanie ostatniej książki tegoż hiszpańskiego autora, której jeszcze nie znam;]. Ale ja nie o tym chciałam;]. 

W moje ręce dostało się "Konające zwierzę" autorstwa Philipa Rotha. Za twórczość tego pisarza zamierzałam zabrać się już dawno, bo natknęłam się na kilka recenzji jego książek i byłam ciekawa jak ja odbiorę jego powieści. "Konające zwierzę" traktuje o siedemdziesięcioletnim wykładowcy i publicyście kulturalnym, który wspomina swój romans z dwudziestokilkuletnią kobietą o kubańskich korzeniach - Consuelą. On miał wtedy ponad 60 lat. Dla mnie ta historia jest zapiskiem doświadczeń bohatera związanych nie tylko z rewolucją seksualną, ale także z jego własnymi doświadczeniami erotycznymi, nie tylko związanymi z romansem, który jest głównym wątkiem. Szczerze mówiąc wiele momentów było dla mnie wręcz niesmacznych i bardzo naciąganych, co sprawiło, że nie czytało mi się dobrze tej powieści. Czytając określone fragmenty tejże książki sama wracałam pamięcią do czasów studenckich i jak pomyślałam, że któraś z moich koleżanek (albo nawet ja sama) mogłaby "polecieć" na wykładowce w wieku 60+ to, aż mnie wzdrygało. Chyba dlatego, że po pierwsze raczej żadnej nie przeszło przez myśl, żeby pakować się do łóżka jakiemukolwiek wykładowcy; a po drugie dlatego, że starsi doktorzy czy też profesorowie przeważnie byli u nas strasznie zdziwaczali, przez co byli traktowani przez studentów bardzo pobłażliwie. Swoją drogą to mnie trochę przeraża, że rzadko trafialiśmy na kogoś, kto był dla nas naukowym autorytetem. 

Nie wiem - może kogoś pociągają starsi panowie (chociaż dla mnie to już gerontofilia), aczkolwiek to dla mnie rzadkość (a przynajmniej niewiele kobiet się do tego przyznaje). Mimo wszystko ciężko mi jest sobie wyobrazić, żeby mężczyzna w podeszłym wieku miał kobiet niemalże na pęczki. Dlatego też w znacznej części ta powieść była dla mnie nie tylko śmieszna, ale poniekąd żałosna, bo politowanie dla głównego bohatera przysłoniło mi jakiekolwiek walory "Konającego zwierzęcia".

Może ja się nie znam i nie dostrzegam tego jak dobrą książkę przyszło mi przeczytać, ale jakoś nie mogłam jej zbytnio zdzierżyć. Na szczęście nie jest to długa książka - wręcz przeciwnie, jest to wydanie broszurkowe, co pozwoliło mi ją szybko zmęczyć. 

Dajcie znać czy czytaliście tą książkę i jakie macie odczucia, bo zastanawiam się czy jestem sama, czy też po prostu nie znam się i mam fatalny gust literacki;]. 

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Moja poranna pielęgnacja twarzy

Ostatnimi czasy publikowałam dużo notek dotyczących książek i tak sobie pomyślałam, że dzisiaj może w końcu przydałoby się napisać o czymś innym. Stwierdziłam, że dzisiaj chciałabym Wam napisać kilka słów o mojej porannej pielęgnacji. Mam skórę suchą, naczynkową i wrażliwą, co sprawia, że muszę uważać na to co wchodzi w skład mojej kosmetyczki. Na szczęście mamy na tyle rozbudowany rynek, że mam nadzieję, że w końcu trafię na idealne produkty, z których będę zadowolona w 100%. To co używam dzisiaj niestety nie do końca spełnia moje oczekiwania:/. 


Od lewej;

  • intensywne serum rewitalizujące z Bioliq - jak pewnie pamiętacie z mojej recenzji nie jestem z niego zadowolona, ale chciałabym je skończyć, żeby nie było, że jakiś kosmetyk się u mnie marnuje;p. Jakiś postęp w zużyciu jest, ale ja niestety nie zmieniłam swojego zdania na temat tego produktu;
  • do oczyszczania twarzy rano używam łagodzącego toniku z Mixy, a to dlatego, że rano nie mogę znieść intensywnego zapachu mojego żelu do twarzy - napiszę o nim kilka słów w notce o wieczornej pielęgnacji;
  • mój aktualny krem do twarzy jest z firmy DeBa przeciwko pierwszym oznakom starzenia do cery suchej i delikatnej - jest całkiem ok, ładnie nawilża i nie uczula, ale więcej o nim w oddzielnej notce;
  • pod oczy używam żelu do powiek i pod oczy ze świetlikiem lekarskim z Flosleku;
  • a do nawilżenia ust w użyciu jest różana wazelina z Flosleku (swoją drogą do wazeliny z tej firmy bardzo często wracam - mam do niej jakiś dziwny i bliżej nieokreślony sentyment). 

Swoją drogą chciałabym się Was zapytać czy znacie jakiś kosmetyk do suchej i wrażliwej skóry, który z jednej strony nie zostawiałby uczucia ściągniętej skóry, a z drugiej nie pozostawiałby jej nieoczyszczonej? Osobiście jakoś nie mogę na nic takiego trafić:(. 

niedziela, 19 stycznia 2014

#3 Tydzień w zdięciach

Nie wiem czy to dobra wiadomość czy nie, ale w końcu będę miała możliwość regularnie publikować Wam notki z cyklu "tydzień w zdjęciach" i mam nadzieję, że faktycznie będzie on się pojawiał co tydzień;). Zatem zaczynajmy:)


14.01.2014 - moje miasto; jak widać zima w pełni;]


14.01. to dla mnie dość wyjątkowa data, bo obchodzimy z R. rocznicę;] - swoją drogą to zadziwiające, że wytrzymał ze mną tyle czasu;p


 Powyżej lektura do czytania na spokojnie w domu, a poniżej coś do poczekalni...przy kolejkach i ogarnięciu ludzi w bezrobociu czasoumilacz niezbędny...chociaż jak zobaczyłam kolejkę to zaczęłam się zastanawiać nad tym czy oby na pewno nie za cienką książkę sobie wzięłam;p



 Miejscowe murale;]


Próbka kremu bb od Avon...ciekawe czy dobre...


Wolny wieczór i można nadrobić kilka zaległości;)...a tak przy okazji wciąż ogarniam się z nowym telefonem;]


Zdziwiłam się, że jednak trochę książek mi przybyło;] Opis stosiku znajdziecie >>>TU<<<



A dobre weekendu początki, czyli mała przesyłeczka z rosyjskimi kosmetykami do testowania;D


Poza tym dzisiaj poszerzyłam swoje kulinarne umiejętności o zrobienie zupy serowej. Przepis znajdziecie >>>TU<<<

A Wam jak minął tydzień?

sobota, 18 stycznia 2014

"W teatrze uczuć", Lisa Kleypas, recenzja

W teatrze uczuć - Lisa KleypasPo książce dla dzieci przyszedł czas na recenzję książki jak najbardziej dla dorosłych. Po przeczytaniu powieści pt. "Wołanie miłości" autorstwa Lisy Kleypas zdecydowałam się na przeczytanie innej książki tej autorki - "W teatrze uczuć". 

W tejże powieści znajdziemy kolejną lekką i odmóżdżającą historię miłosną, co nie zawsze jest takie złe. Młoda  Madeline Matthews chcąc uniknąć małżeństwa ze starszym mężczyzną planuje okryć się hańbą. Dziewczyna postanowiła stracić dziewictwo, aby stracić na wartości jako kandydatka na żonę lorda i zawiera znajomość z Loganem Scottem, z którym chce zawrzeć romans. Jeżeli jesteście ciekawi jak rozwiną się relacje między skrytym mężczyzną i usiłującą odnaleźć się w londyńskim świecie młodą kobietą to sięgnijcie po tą powieść - oczywiście o ile nie macie wobec niej większych wymagań i lubicie romanse;). 

Wiem, że dla części Polski właśnie rozpoczynają się ferie, a studenci albo zaraz będą lub są świeżo po sesji. Z własnego doświadczenia doświadczenia, że jak sama miałam ferie, albo trochę wolnego od uczelni to z chęcią sięgałam po coś lekkiego do czytania, co umożliwiało mi odmóżdżenie się. Poza tym moja mama jak ma kilka chwil wolnego to lubi sięgnąć po jakąś niewymagającą lekturę. Myślę, ze ta właśnie książka jest idealna na takie sytuacje, o których wspomniałam wyżej. Na pewno też będzie świetnym rozwiązaniem dla tych z Was, którzy mają dość ciężkiej i/lub fachowej literatury. Jednakże muszę Was ostrzec, że postacie na prawdę są bardzo papierowe i jak dla mnie zbyt mało wyraziste, co mnie zawiodło. 

"W teatrze uczuć" nie przypadło mi tak bardzo do gustu jak "Wołanie miłości". Po prostu wydało mi się bardzo przeciętną powieścią. Jednak całkiem możliwe, że po prostu ta książka nie trafiła na swój czas w moim życiu i to dlatego tak wybrzydzam. 

Czy ją polecam? To zależy...jeżeli właśnie szukacie ogłupiającej powieści, która pozwoli Wam odetchnąć od ambitnych lektur to owszem; jednakże jeżeli szukacie czegoś ambitnego to raczej odradzam. Zatem zdecydujcie sami;). Tymczasem zastanawiam co następne sobie wybrać do czytania...a to nie zawsze jest takie łatwe jakbym chciała;)

P. M. Schmitt i Ch. Deller, "Dlaczego rekiny nie chodzą do dentysty? Historyjki dla ciekawskich dzieci”, recenzja

Witajcie, 
dzisiaj mam dla Was recenzję książki dla dzieci;]. 

Jako zapalony mol książkowy staram się mieć wkład w wyrobienie u mojego siostrzeńca nawyku czytania, co póki co ogranicza się do świeżych dostaw książek i ewentualnego czytania z tym konkretnym dzieckiem (co nie zdarza mi się często - to ponoć działka mojego szwagra jeżeli chodzi o wychowanie Karolka). Tą  książką, o której sobie to przeczytacie jest "Dlaczego rekiny nie chodzą do dentysty? Historyjki dla ciekawskich dzieci” autorstwa P. M. Schmitt i Ch. Deller.

Kiedy dałam tą książkę mojemu siostrzeńcowi nie mógł się z nią rozstać - od razu kazał sobie ją (jak to on mówi) opowiadać i chciał ją oglądać nawet przy jedzeniu;]. W sumie nie dziwię Mu się, bo obrazki są tam prześliczne;] Wiem, że małe dzieci jeżeli zobaczą coś nowego chcą się tym bawić i potrafią męczyć daną rzecz do upadłego, ale z drugiej strony potrafią być wybredne, bo jak im się coś nie spodoba to nie wezmą tego do ręki i już;]. Widząc reakcję mojego siostrzeńca na tą książkę myślę, że będzie ona bardzo podobna u wielu innych dzieci;). Moim zdaniem to idealny prezent zarówno dla dziecka, jak i dla rodziców, którzy będą mogli poszukać gdzieś inspiracji;]

Z racji tego, że to własnie moja siostra mogła bliżej przyjrzeć się książce poprosiłam Ją o napisanie kilku słów. Oto one:


Dlaczego rekiny nie chodzą do dentysty? Historyjki dla ciekawskich dzieci - Christian Dreller Książka P. M. Schmitt i Ch. Deller „Dlaczego rekiny nie chodzą do dentysty? Historyjki dla ciekawskich dzieci”, to książka zawierająca dwadzieścia dwie bardzo interesujące, pomysłowe i zabawne przygody z kolorowymi obrazkami, które zaciekawią każde dziecko. Najbardziej sprawdza się dla dzieci w wieku od 4 lat, ponieważ dziecko w tym okresie zaczyna zastanawiać się nad różnymi rzeczami.
Opowiadania przedstawione w tej książce udzielają odpowiedzi na pytania, które czasem dla rodziców są kłopotliwe i trudne do wytłumaczenia. W ten sposób dziecko wprowadzone jest w tajemnice świata.
Historyjki te są bardzo ciekawie przedstawione językiem zrozumiałym i ciekawym dla każdego dziecka. Ich krótka forma sprawia, że nie nudzą się ich odbiorcy. Fascynujące i przyciągające wzrok są również obrazki, które bawią i uczą - sprawiają, że dziecko coraz bardziej rozwija wyobraźnię.
Rodzice często nie potrafią udzielić odpowiedzi na pytania, które zadają im pociechy. Książka ta pomaga im by ich dziecko dostało odpowiedź nawet na najbardziej zadziwiające pytanie m.in.
- Skąd się wzięło tak wiele języków?
- Dlaczego żyrafa ma taką długą szyję?
- Czy leniwiec naprawdę jest leniwy?
- Dlaczego wulkany plują ogniem?

- Dlaczego morze jest niebieskie?


Wiem, że sucho jak na bloga, ale moja siostra nie ma wprawy w jego prowadzeniu, dlatego myślę, że to jest do wybaczenia;]. 
Dajcie znać czy znacie tą książkę i czy Wam się przydała;)

czwartek, 16 stycznia 2014

Stosik własny:), Styczeń 2014

Witajcie, 
niedawno pokazywałam Wam zasoby, które przytargałam sobie z biblioteki. Jednakże, okazało się, że styczeń okazał się dość owocnym miesiącem jeżeli chodzi o wzrost książek w mojej domowej biblioteczce. 

Od góry są do: 

  • R. Riggs "Osobliwy dom pani Peregrine" - w wersji audio,
  • A. Mitok "Skuteczne social media"
  • A. Nin "Delta Wenus"
  • R. Johns "Hrabina Tragiczna historia Elżbiety Batory"
Może nie jest tego dużo, ale też jak dla mnie całkiem sporo;). Dlatego też cieszę się, że te książki do mnie przywędrowały:). 

środa, 15 stycznia 2014

Zaloguj się do działania!

Z Fundacją Rozwoju "Dobre Życie" miałam przyjemność się zetknąć przy okazji jednego ze szkoleń, na które trafiłam dzięki skierowaniu z mojej (niestety już byłej) pracy. Z tego co zdążyłam się zorientować wyżej wspomniana fundacja prowadzi całkiem sporo inicjatyw, poprzez które chce ukształtować postawę obywatelską u młodzieży, do której kieruje swoje działania. Generalnie mam wrażenie, że pracownicy i wolontariusze powyższej instytucji odwalają kawał dobrej roboty jeżeli chodzi o aktywizację młodzieży oraz kształtowanie w młodych ludziach postawy proobywatelskiej oraz odpowiedzialności za to co się dzieje w ich środowisku. 

Wyżej wspomniana fundacja w ostatnim czasie wydała e-book zatytułowany "Zaloguj się do działania", który integruje doświadczenia na polu aktywizacji młodzieży z wieloletnim doświadczeniem każdego z autorów na polu warsztatów i projektów społeczno - kulturalnych jak również działań w społecznościach lokalnych. 

Powyższa publikacja powstała na bazie doświadczeń warsztatów oraz pracy projektowej z młodzieżą ze szkół średnich z Jarosławia. Pracownicy i wolontariusze z Fundacji "Dobre życie" wyszli z młodymi ludźmi w miejską przestrzeń, w celu rozruszania tegoż małego i pełnego potencjału miasteczka. Młodzież stworzyła dwa murale z przekazem społecznym, spektakl na bazie teatru improwizowanego, multimedialny pokaz na ścianie jarosławskiego ratusza oraz mobilną wystawę. Dodatkowo młodzi ludzie zorganizowali pokazy zdjęć i filmów oraz obrady Młodzieżowego Parlamentu Europejskiego.

Więcej informacji znajdziecie w darmowym e-booku, o którym już wspominałam, a który dostępny jest na stronie: http://dobrezycie.org/publikacje. Dzięki niemu można nie tylko zapoznać się z działaniami powyższej organizacji, ale przede wszystkim samemu się zainspirować. Uważam, że poprzez popularyzację tego typu działań oraz instytucji wychodzących z takimi inicjatywami można poczuć, że również w małych miejscowościach jest siła; a ludziom, którzy nie wierzą w powodzenie takich przedsięwzięć w małych społecznościach powinno w tym momencie zrobić się głupio. Na szczęście są jeszcze osoby, które udowodniły, że jak najbardziej można zrobić coś w małych środowiskach. W końcu wystarczy tylko szczypta lokalnego patriotyzmu, odrobina kreatywności i nieco pracowitości oraz charyzmy, a można rozbujać towarzystwo w swoim otoczeniu - szczególnie jeżeli jest ono małe. 

wtorek, 14 stycznia 2014

Wzmacnianie włosów z Green Pharmacy

Od kiedy zaczęłam walczyć z wypadającymi włosami, a te, które mi zostały zapuszczać zaczęłam testować produkty do włosów i łagodniej się obchodzić z tym co mam na głowie. Zaczęłam od tych produktów z niższej półki i jak się pewnie domyślacie padło na Green Pharmacy.

W moich kosmetycznych zasobach znajdują się obecnie trzy produkty: 
  1. Olejek łopianowy z czerwoną papryką,
  2. Ziołowy eliksir do włosów: wzmacniający, przeciw wypadaniu,
  3. Balsam do włosów przeciw wypadaniu

O olejku łopianowym pisałam Wam jakiś czas temu i notkę o nim znajdziecie >>>TU<<<. Jest on faktycznie bardzo tani, bo możecie go kupić za ok. 6 zł., i chociaż zadka nie urywa, to może być - widać po nim takie baby hair;].

Jeżeli chodzi o eliksir (to coś w środku) to sprawa ma się następująco. 
Z informacji na opakowaniu dowiadujemy się, że ma on wzmacniać włosy i odżywiać cebulki. Dodatkowo nie obciąża włosów - to fakt, bo nie ma czym obciążyć. Zawiera: 
  • ekstrakty łubu wąskolistnego, 
  • ekstrakty skrzypu polnego, 
  • ekstrakty kasztanowca,
  • ekstrakty łopianu większego,
  • proteiny sojowe.
Dzięki temu produktowi mamy uzyskać gęste, elastyczne i pełne blasku włosy. Niestety mam wrażenie, że jest to tylko woda o ziołowym zapachu:/

Natomiast jeżeli chodzi o działanie balsamu do włosów przeciw wypadaniu to ma on wzmocnić cebulki włosów i pobudzić wzrost nowych. Balsam ma nawilżać skórę głowy oraz oraz wspomagać walkę z łysieniem. Proteiny kiełków pszenicy oraz witamina E mają na celu odżywienie i pielęgnację skóry głowy oraz mieszków włosowych; nadają witalność od nasady, aż po same końce włosów. 

W efekcie mamy uzyskać zdrowe, nawilżone, elastyczne i pełne blasku włosy. 

Moim zdaniem produkty z Green Pharmacy to przeciętniaki, które u mnie nie robią wiele więcej niż lekkie wzmocnienie i wspomożenie wzrostu włosów. Najlepiej sprawdza się u mnie olejek łopianowy, ponieważ poza lekkim wspomaganiem wzrostu włosów ma jeszcze całkiem fajne właściwości odżywcze.Te produkty polecałabym bardziej nastolatkom, które dopiero zaczynają eksperymentować ze swoimi włosami, i które często nie mają do dyspozycji większej kwoty na kosmetyki. Jednakże jeżeli macie ograniczone środki na kosmetyki, to z tych trzech produktów najbardziej sprawdza się olejek łopianowy i zapewne co jakiś czas będę do niego wracać. Jeżeli chodzi o pozostałe dwa kosmetyki to tu się zastanowię, chociaż skłaniam się ku temu, żeby po prostu przetestować inne produkty:]. Macie jakieś sprawdzone?

poniedziałek, 13 stycznia 2014

"Małżeństwo we troje" , Eric - Emmanuel Schmitt, recenzja

Będąc w związku wciąż jesteśmy wystawieni na wpływ innych ludzi nie tylko na nas samych, ale też na nasze relacje z partnerem. W końcu wiążąc się z drugim człowiekiem nie przenosimy się na jakieś bezludzie, a tym bardziej nie zrywamy z naszą przeszłością i otoczeniem. Jak Wam kiedyś wspominałam moja rodzina nie może doczekać się kolejnego wesela (bo poszliby na jakieś;)) i jak w wielu wypadkach próbuje zorientować się na kiedy mają się szykować (to co przyszłaś w końcu prosić??;p).

Jednakże czasem zdarza się, że w naszym życiu pojawiają się osoby bądź też zwierzęta, które wywierają na nasze życie większy wpływ niż tabuny ciotek, wujków i dziadków;). Nie raz ich pojawienie się w naszym życiu jest zrządzeniem losu jednak mimo to (a może właśnie dlatego) stają się oni opiekuńczymi duchami, pozostającymi w cieniu lub przyjaciółmi, którzy sprawiają, że to dzięki nim potrafimy w ogóle wejść w jakiekolwiek relacje z drugim człowiekiem. Czasem jednak to nasze decyzje względem innych ludzi też mają znaczenie, bo jak chociażby potraktujemy nasze dzieci może zarówno scementować jak i zniszczyć nasz związek.

Eric - Emmanuel Schmitt z właściwą sobie lekkością pokazuje, że często to właśnie inni ludzie (czy też inne istoty) mają znaczący wpływ na nasze pożycie w związku. Może być to zarówno osoba z najbliższej rodziny, jak również ktoś nam zupełnie obcy czy nawet zwierzak. Pisarz dostarcza nam 5 wzruszających historii o miłości, oddaniu i człowieczeństwie oraz o naszych słabościach i ciemniejszej stronie ludzkiej natury. Kilka notek wcześniej pisałam Wam o książce pod tytułem "Sztuka słyszenia bicia serca" porównując jej klimat do powieści Schmitta. Kłamałam! Tamta książka nie może się równać, z którąkolwiek powieścią autorstwa Schmitta. Tamtemu autorowi bardzo wiele brakuje do lekkości pióra autora "Małżeństwa we troje".

Powyższą powieść udało mi się dorwać podczas jednej z wizyt w bibliotece (szczęśliwie zdarza się, że kupią coś nowego do którejś z bibliotek;)) i żałuję, że nie mam jej w swoich prywatnych zasobach...zatem jeżeli, ktoś będzie miał problem z wyborem prezentu dla mnie (jakby co urodziny mam za ok. 2 miesiące;p) to nie obrażę się jak dostanę tą właśnie książkę, bo z chęcią przeczytam ją nie jeszcze raz, ale wiele razy...

Nie skłamię, jeżeli powiem Wam, że jest to jedna z najlepszych powieści Schmitta i na pewno spodoba się nie tylko tym, którzy lubią twórczość tego autora.

niedziela, 12 stycznia 2014

S. King, "Doktor Sen", recenzja

S. King to autor, którego czytam niemalże od początku mojej kariery czytelniczej. Wprawdzie nie sięgam po niego zbyt często, ale czasem lubię poczytać coś jego autorstwa. Tym razem padło na powieść "Doktor Sen", która jest kontynuacją "Lśnienia". 
Źródło: www.lubimyczytac.pl
W wielu przypadkach czytanie książek Kinga szło mi jak po grudzie, jednakże w tym przypadku czytało mi się zadziwiająco szybko i lekko. Być może spowodowane było stylem zastosowanym w powieści, ciekawą historią lub umiejętnym budowaniem napięcia. Niezależnie od tego co to było cieszę się, że w końcu znalazłam powieść tegoż autora, która w pełni do mnie trafiła.

Dlatego też, jeśli czytaliście "Lśnienie" i zastanawialiście się nad dalszymi losami małego chłopca z wielką mocą, który był nękany przez duchy to ta historia na pewno Was zaciekawi. 

Grupa staruszków nazywająca się Prawdziwym Węzłem przemierza autostrady Ameryki w poszukiwaniu pożywienia. Z pozoru są nieszkodliwymi emerytami, którzy nie rozstają się z samochodami turystycznymi i nie wyróżniają się z tłumu. Jednak Dan Torrance oraz niezwykła nastolatka Abra wkrótce mają się przekonać, że Prawdziwy Węzeł to prawie nieśmiertelne istoty, żywiące się substancją wytwarzaną przez poddawane torturom dzieci, które są obdarzone tym samym darem co Dan.

W powieści możemy też śledzić losy Dana, który jest nękany przez mieszkańców hotelu Panorama, w którym spędził jedną przerażającą zimę. Błąka się on po Ameryce i usiłuje zrzucić z siebie odziedziczone po ojcu brzemię beznadziei, alkoholizmu i przemocy. Po wielu latach znajduje swoje miejsce w małym miasteczku, grupie AA i domu opieki, w którym dzięki zachowanej resztce mocy niesie ulgę w chwili śmierci podopiecznym placówki, w której pracuje. Po pewnym czasie do Dana przylega przydomek Doktor Sen. W momencie, kiedy Dan poznaje Abrę Stone, jej nadzwyczajny dar budzi w nim uśpione demony i każe mu stanąć do walki o jej duszę i życie.

Doktor Sen to krwawa i napisana z rozmachem opowieść o walce dobra ze złem, która powinna spodobać się wszystkim miłośnikom twórczości Kinga. A mnie się spodobała bardziej niż inne jego książki. 
W sumie nie muszę dopisywać już nic, ponieważ wszystko zostało napisane. Osobiście bałam się, ze nie dam rady przeczytać tej powieści w miarę sprawnie i będę ją męczyć w nieskończoność, jednakże bardzo pozytywnie się rozczarowałam w momencie, w którym zorientowałam się, że czytanie idzie mi szybciej niż myślałam. Chwile spędzone z tą książką Kinga okazały się niemalże zbawienne, ponieważ powoli traciłam już nadzieję na przeczytanie świetnej książki, która przywróciłaby mi wiarę w talent pisarzy, z którymi miałam do czynienia. Na szczęście Mistrzowi to się udało i chwała mu za to, bo znów odzyskałam swoją dawną chęć i energię do czytania książek. 

Podsumowując - "Doktor Sen" to historia, którą czyta się niemalże jednym tchem, niosąca za sobą przesłanie oraz chwile grozy (które o dziwo nie były tak częste). Nie raz przyłapywałam się na tym, że wstrzymuję oddech, albo z nerwów przygryzam wargę. Dlatego też polecam z czystym sumieniem, a ten kto nie przeczyta ten niech już zaczyna żałować;p. 

P.S. Kiedy mój Mężczyzna dowiedział się co czytam stwierdził, że to musi być stara książka. A kiedy dowiedział się, że to jest najnowsza powieść Kinga, która nie dawno się ukazała zapytał: To on jeszcze żyje? Normalnie nie mam pojęcia z kim ja się związałam;p

Lirene, Krem kuracja do rąk REGENERACJA, recenzja

Nawet krótki pobyt u rodziców pozytywnie nastraja mnie do tego, co czasem mnie męczy. W tym do prowadzenia bloga. Chyba nawet chwilowe oderwanie się od swojej rzeczywistości sprawia, że podchodzimy do niej z nową energią. W każdym bądź razie tak jest w moim przypadku. Dzisiaj chcę Wam napisać kilka słów, o kremie do rąk, który niestety jest bublem:(. 
Swego czasu u rodziców zostawiłam krem do rąk z Lirene, który jest przeznaczony do skóry szorstkiej. Kiedy ich odwiedziłam pomyślałam, że warto o nim napisać, żeby Was przestrzec.
Z tego co dowiadujemy się z opakowania ten kosmetyk ma być kuracją przeznaczoną do pielęgnacji skóry bardzo suchej, szorstkiej i zniszczonej. Dodatkowo ten produkt ma nam zapewnić natychmiastową regenerację oraz specjalistyczną pomoc szczególnie w niesprzyjających warunkach np. zimą lub przy codziennych domowych czynnościach. 

Poza tym krem szybko się wchłania pozostawiając na skórze ochronny film zabezpieczający przed wysuszaniem.

Można go stosować kilkakrotnie w ciągu dnia oraz na noc jako kurację. A w przypadku uporczywego pierzchnięcia naskórka stosować do stałej pielęgnacji dłoni. 

To tyle jeżeli chodzi o to czego dowiedziałam się z opakowania i po raz kolejny muszę stwierdzić, że producent naobiecywał nam gruszki na wierzbie. Z informacji na opakowaniu tylko to, że szybko się wchłania jest prawdą. Zatem do moich rąk ponownie trafił bubel, który zupełnie nie radzi sobie z suchą skórą, a po chwili zupełnie nie czuć go na dłoniach - tak jakbym go nie używała. Chociaż nie! Wybaczcie, ale się pomyliłam...u mnie zostawia jakieś takie dziwne i nieprzyjemne uczucie na rękach, które po jakimś czasie znika, aczkolwiek niesmak pozostaje. I w sumie sama się sobie dziwię, że udało mi się go tyle zużyć. Na pewno nie kupię sobie go ponownie, bo w podobnej cenie (8,5 zł) mogę sobie kupić produkt, który będzie spełniał moje oczekiwania na takim poziomie, na jakim tego oczekuje. 

Dajcie znać czy znacie ten produkt i jak się u Was sprawdza. Możliwe, że tylko moja skóra jest tak wymagająca. 

piątek, 10 stycznia 2014

"Trzy mądre małpy", Ł. Grass - recenzja

"Trzy mądre małpy" Łukasza Grassa, to kolejny audiobook, który udało mi się wysłuchać w życiu, a który był moim pierwszym w tym roku;p. Już niemalże zapomniałam jak bardzo "podganiają" one liczbę przeczytanych książek, bo przecież można je słuchać jak ma się zajęte ręce, albo jest się w drodze np. do pracy, szkoły czy gdziekolwiek indziej;). No, ale koniec tej dygresji;p. 

"Trzy mądre małpy" to podobno polska odpowiedź na "O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu" Harukiego Murakamiego (nie jestem w stanie stwierdzić jak jest na prawdę, bo nie czytałam jeszcze Murakamiego). Łukasz Grass w swojej publikacji opowiada o tym jak triathlon wpłynął na jego życie - w sumie wygląda na to, że bardzo je zmienił. W pewnym momencie jego życia uświadomił sobie, że chce coś w nim zmienić i opowiada nam o swoich doświadczeniach właśnie ze sportem. Nie jest to poradnik jak zmienić swoje życie i nie zawiera on typowych porad jak zacząć uprawiać sport i nie stracić motywacji. Jednakże lektura powyższej pozycji sprawia, że człowiek zaczyna chcieć uporządkować swoje życie i myśleć o tym jak tego dokonać. 

Paradoksalnie niekoniecznie zmotywowałam się do tego, żeby zacząć ćwiczyć regularnie; ale do tego, żeby znaleźć coś co pozytywnie wpłynie na moje życie i je trochę usystematyzuje. W sumie poniekąd taką rzeczą są właśnie książki, bo to właśnie im poświęcam sporo czasu, ale regularne czytanie nie powinno być niczym niezwykłym - nawet jeżeli nie czytamy wiele. W moim przypadku to co chciałabym zrobić jest jeszcze kwestią do przemyślenia...

Moim zdaniem książka Łukasza Grassa jest idealna dla tych z Was, którzy chcą coś zmienić w swoim życiu, a potrzebują dodatkowego zastrzyku motywacji czy też pozytywnych wzorców ludzi, którym udało się coś zmienić. Osobiście na pewno nie żałuję tego, że wysłuchałam tej historii, bo pomogła mi w dokonaniu autorefleksji oraz wyciągnięciu kilku ważnych wniosków. To niesamowite, że książki potrafią mieć taki wpływ na myślenie;).

Zatem jak już się domyślacie "Trzy mądre małpy" mi się spodobały i ze spokojnym sumieniem mogę Wam je polecić;]. 

czwartek, 9 stycznia 2014

Oliwkowa odżywka do włosów, Ziaja - recenzja

Dzisiaj chcę Wam napisać o bublu, który jakiś czas temu zagościł w mojej pielęgnacji włosów. Jest to naturalna oliwkowa odżywka do włosów z Ziai. Z informacji, które znalazłam na wizażu dowiedziałam się, że ten produkt przeznaczony jest do każdego rodzaju włosów potrzebujących odnowy, a szczególnie suchych, łamliwych i po zabiegach fryzjerskich. Zawiera olej oliwkowy oraz prowitaminę B5, które są substancjami uznanymi za bardzo efektywne w pielęgnacji skóry i włosów. 

Ten produkt ma podobno
  • nie obciążać włosów (co faktycznie robi);
  • regenerować naruszoną strukturę włosów;
  • zapewnić efekt kondycjonujący na całej długości włosów;
  • regenerować elektryzowanie włosów oraz ułatwiać rozczesywanie;
  • zapewnić włosom naturalną gładkość, miękkość oraz blask.
Tej odżywki używam już jakiś czas i niestety muszę Wam powiedzieć, że nie robi na moich włosach zupełnie nic! Fakt, że ich nie obciąża wcale nie jest pocieszający, tym bardziej, że nawet nie ułatwia mi rozczesania włosów po myciu. Nie wiem czy wykorzystam jakoś ten produkt czy po prostu go wyrzucę. W każdym bądź razie ja osobiście nie polecam, bo się u mnie nie sprawdziła. Jedyne co działa na plus to zapach;p. Poza tym coraz częściej przekonuję się, że jeżeli chodzi o Ziaję to chyba należy poprzestać na masłach do ciała oraz przy produktach do mycia ciała, bo reszta raczej się nie sprawdza:/. No trudno. Po prostu będę ją omijać z daleka, a póki co w mojej łazience zagościła inna odżywka, o której napiszę innym razem;).

środa, 8 stycznia 2014

Only Imagine..., Avon - recenzja

Dzisiaj chciałabym Wam napisać kilka słów o zapachu Only Imagine... z Avonu. Do jego nut zapachowych należą: zielone jabłko, kwiat peoni oraz miękkie piżmo (przynajmniej jeżeli wierzyć wizażowi;]). Buteleczka strasznie mi się podoba i przykuwa uwagę gości, którzy do mnie zaglądają;). Moim zdaniem jest to zapach z gatunku tych kwiatowych i słodkich, jednak nienachalnych o ile nie używa się go w upalny dzień. 

Only Imagine... to zapach, który kupiłam pod wpływem impulsu - głównie dlatego, że buteleczka podbiła moje serce. Jednakże nie jest to miłość od pierwszego niuchu, ponieważ bardzo długo ten kosmetyk leżał schowany i czekał na lepszy czas, zaledwie raz powąchany;]. Jednakże kiedy nastała jesień, a co za tym idzie nieco chłodniejsze dni postanowiłam dać temu zapachowi jeszcze jedną szansę, po czym zaczęłam używać go na co dzień. Nie jest to może wielka miłość, ale dobra znajomość na pewno. Sam produkt nie jest nie wiadomo jak bardzo trwały dlatego często mam go w torebce, a kiedy tam nie leży zdobi mój regał z książkami;]. Ostatnio używam go rzadziej ponieważ zaczęłam używać również innych zapachów, które na nowo odkrywam; dodatkowo często lubię zmieniać to czym pachnę;). Raz jest to własnie Only Imagine..., a innym razem na przykład Night Obsession od Ck. Moja Only Imagine... już się kończy i nie wiem czy jeszcze kiedyś do niej wrócę. Lubię testować nowe zapachy, a ten chyba nie zachwycił mnie na tyle, żebym chciała go kupować kosztem innych psiukdeł...

wtorek, 7 stycznia 2014

"Sztuka słyszenia bicia serca", Jan - Philipp Sendeker, recenzja

"Sztuka słyszenia bicia serca" autorstwa Jana - Philippa Sendekera to dość specyficzna powieść, która moim zdaniem jest utrzymana w stylu Erica Emmanuela Schmitta, co poniekąd jest jej zaletą.

Sławny nowojorski prawnik znika bez śladu dzień po obronie dyplomu córki. Ani Julia, ani jej matka nie potrafią zrozumieć tego zaginięcia, a wszelkie próby poszukiwań spełzają na niczym. Jednakże po czterech latach od zaginięcia ojca Julia wyrusza w podróż, która ma rozwikłać nie tylko zagadkowe zniknięcie członka rodziny, ale także poznanie jego przeszłości, którą skrzętnie ukrywał przed rodziną. Kobieta trafia do birmańskiej wioski, w której usłyszy historię o niezwykłym uczuciu, którego kiedyś doświadczał jej ojciec. Ta opowieść obejmuje siedem dziesięcioleci - od lat 20. do 90. ubiegłego wieku. Jest to opowieść o dwóch różnych kulturach, filozofiach i systemach wartości...

Otóż kiedy czyta się o tej książce spotyka się opinie pełne są zachwytów nad nią i wierzę, że ta powieść może się podobać. Jednakże jest to dla mnie egzotyczna historia o miłości, która jednak jest bardziej baśnią niż realistyczną historią. Dla mnie relacje dwójki głównych bohaterów są mocno naciągane i zupełnie oderwane od rzeczywistości, które zakrawają bardziej o młodzieńcze zauroczenie, które przetrwało próbę czasu, niż rzeczywistym uczuciem, niż o prawdziwą miłość. Jakoś tak dziwnie się czułam, kiedy czytałam o tym jak łatwo tych dwoje pogodziło się z rozłąką, której nawet nie próbowali przeciwdziałać i podporządkowuje się innym ludziom. Rozumiem, że czasem nie ma wyjścia i nasze drogi się rozchodzą, jednak w tym przypadku to rozstanie nie musiało być, aż takie długie. Cóż...widocznie nie potrafię zrozumieć określonych postaw i zachowań czy też systemów wartości.

Zatem jeżeli szukacie baśni o miłości w stylu podobnym do powieści Schmitta, to spokojnie możecie po nią sięgnąć, jednakże w przypadku, gdy oczekujecie realistycznej historii miłosnej możecie (tak jak ja) głęboko się rozczarować. Dlatego też Wy sami musicie zastanowić się czy ten typ powieści przypadnie Wam do gustu - jeżeli chodzi o mnie to nie do końca spełnił moje oczekiwania. 

piątek, 3 stycznia 2014

Stos, Styczeń 2014

Dzisiaj chcę się z Wami podzielić książkowymi planami na najbliższy miesiąc. Nie wiem jak się wyrobię, bo plany są ambitne. 

Na początek stos biblioteczny z dwóch bibliotek:


Od góry:
1. Jan - Philipp Sendeker "Sztuka Słyszenia Bicia Serca"
2. Vargas Llosa "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki"
3. Carlos Ruiz Zafon "Gra anioła"
4. Eric - Emmanuel Schmitt "Małżeństwo we troje"
5. Lesław Furmaga "Gwałt"
6. Haruki Murakami "1Q84 1"
7. Kathryn Hawkins "Zapraszam na naleśniki"

Dodatkowo zamierzam doczytać "Doktor Sen" S. Kinga, ale póki co czytam go w ciągu dnia, bo nie chcę tego robić po zmroku (tak na wszelki wypadek;)). A w formie audiobooka mam w planach "Trzy mądre małpy" Łukasza Grassa;]. 

Zatem szykuje mi się aż 9 książek i jestem ciekawa czy mi się to uda;). W każdym bądź razie 3majcie za mnie kciuki;)

czwartek, 2 stycznia 2014

Intensywnie nawilżające serum, Bioliq - recenzja

Witajcie, 
po dwóch książkowych notkach w tym roku przyszedł czas na coś kosmetycznego;]. Tym razem chcę się z Wami podzielić swoją opinią na temat pewnego kosmetyku. Jest nim intensywnie nawilżające serum z firmy Bioliq. 


Z informacji podanej na opakowaniu dowiedziałam się, że ten produkt zawiera wyciąg z kawioru będący bogatym źródłem protein, lipidów, witamin oraz minerałów. Dzięki temu ten kosmetyk intensywnie stymuluje rewitalizację skóry, aktywnie regeneruje, nawilża i odżywia, co w znacznym stopniu poprawia jej wygląd oraz kondycję. Dodatkowo to serum ma poprawić jędrność i elastyczność skóry, hamując starzenie się komórek na drodze enzymatycznej. Poza tym ten produkt ma znacząco wpłynąć na redukcję podwójnego podbródka, co ma wpłynąć na owal twarzy w znaczący sposób. Dodatkowo ten produkt ma wyrównywać koloryt skóry przez rozjaśnienie przebarwień i małych plamek.

Niestety to serum jest dla mnie ogromnym rozczarowaniem, gdyż nie robi z moją twarzą zupełnie nic. Producent obiecuje nam cuda na patyku, ale niestety w moim przypadku nie działa. Produkt ma oleistą konsystencję, a z pojemniczka wydobywa się za pomocą pipety czy jakkolwiek to się tam zwie. Jednakże nie dość, że nie robi nic, to jeszcze jest mega niewydajny. Dlatego też nie będę do niego wracać i zaopatrzę się następnym razem w coś lepszego...szkoda mi tylko tych 17 zł, które poszły się paść:/

Etykiety

"Gra o tron" (10) [przygotuj się na wielkie wyjście] (2) 30dniwege (4) 52 książki (214) 52 książki 2016 (39) 52 książki 2017 (1) 52potrawy 2015 (7) AA (2) agroturystyka (1) akcja (1) akcja Nakrętka (1) akcje (2) akcje czytelnicze (1) akcje kulturowe (1) Allverne (1) Allverne Nature's Essences (1) Anew (3) Anew Revitalist (2) Anne Bronte (1) antykoncepcja (1) Aromatella (1) aromaterapia (17) asertywność (1) audiobooki (6) Aussie (3) autobiografia/biografia (2) Avon (37) B.app (4) babeczki (2) Baikal Herbals (1) bajki (1) bajki dla dzieci i dorosłych (1) Bakalland (1) Balneokosmetyki (1) balsam do rąk (1) balsam do włosów (2) Bandi (1) BarryM (3) Barwa (2) Barwy Harmonii (1) Basilur (1) baśnie (1) Batiste (1) batony (1) bądź offline (1) BeBeuty (1) BeGlossy (5) Belgia (18) belgijskie przysmaki (4) belgijskie słodycze (5) belgijskie smakołyki (3) Bell (4) beutybox (3) Bielenda (3) BingoSpa (11) biografie (1) Biosilk (4) Biovax (6) biżuteria (1) błyszczyki (2) Bomb Cosmetics (3) Boże Narodzenie (3) brow bar (1) Bruksela (15) buble (6) buble kosmetyczne (8) buble książkowe (2) buty (1) Buziak Style (1) C.R. Zafon (3) Calvin Klein (1) Carmex (2) Cettua (1) Charlotta Link (1) Charlotte Bronte (1) chcę mieć (2) Chiny (1) chleby (1) Chocolissimo (2) choinka (1) chwile ulotne (3) ciasta (5) ciekawe pomoce naukowe (1) ciekawostki (1) cienie (4) cienie do powiek (5) cienie w kamieniu (2) cienie w kremie (1) ciocią być (1) codzienno (1) codzienność (91) codzienność psychologia społeczna (1) Combos (1) coś dobrego (9) coś na długie wieczory (3) coś słodkiego (7) couching (2) Crispy Waffles (1) cukinia (1) cykl o wolontariacie (7) czarna komedia (3) czas wolny (56) czekolada (8) czekolada do picia (4) czerwiec (1) czytanie (15) czytelnicze podsumowania (19) czytnik e-booków (1) Debby (1) Decubal (1) Decunal basic (1) demakijaż (6) depilacja (3) Dermacos (1) deser (6) deser na ciepłe dni (1) dipy (1) dla dorosłych (1) dla dzieci (10) do książki;) (1) dobre bo polskie (2) dobrostan zwierząt (1) dodatki (1) dodatki do domu (2) dodatki do potraw (1) domowa piekarnia (1) domowe Spa (3) domowe sposoby na przeziębienie/chorobę (2) Dove (2) Dr Konopka's (4) Dr. Konopka's (1) dramat (2) dynia (3) dysgrafia (1) Dziady (1) dzieciństwo (2) dziecko (1) Dzień Ojca (3) e-book (9) E. A. Poe (1) E.L.F (3) eliksir do włosów (2) Elisabeth Arden (4) Elseve (1) emulsja po opalaniu (1) Enilome Hertly Beuty (1) Eric - Emmanuel Schmitt (7) erotyka (2) Etja (1) etyka (3) etyka a to co jemy (1) Eveline (25) Evree (2) Fa (2) fantastyka (12) Farmona (3) feminizm (1) Feniks (1) Festiwal Conrada (1) festiwale (3) filiżanki (1) film (2) film azjatycki (1) filmowe podsumowania (6) filmowy weekend (2) fiszki (2) Floslek (15) FM (4) FM Group (3) Garnier (7) garść linków (10) Gliss Kur (3) Golden Rose (1) gotowanie (2) Green Pharmacy (12) Gregory Funaro (1) grupa literacka (1) gry planszowe (1) Grycan (2) Halloween (1) handel ludźmi (2) haul (4) Head&Shoulders (1) Hean (5) herbaty (1) higiena osobista (2) Himalaya Herbals (1) Holika Holika (1) home decor (2) homoseksualizm (2) hormony (1) horror (2) impreza (3) Inglot (1) inicjatywy kulturalne i społeczne (4) inspiracja (5) inspiracje (9) inspiracje dla nauczycieli (1) inspiracje dla rodziców (1) inspiracje na prezenty (1) inspirujący ludzie (2) Isana (1) ITS SKIN (2) Iwostin (4) ja w kuchni;] (3) jak radzić sobie ze stresem (5) jak sobie radzić ze stresem (2) jak zacząć nowe życie? (1) James Dashner (1) Jarosław Wasik (2) jedz jabłka (2) jedzenie (2) jesienna pielęgnacja (4) jesień (5) Joanna (1) kakao (2) kalendarium (1) Kallos (2) Kamil Janicki (1) kartka z kalendarza (52) kartka z kalendarza. (1) kawa (1) Kącik czytelniczy (1) kącik kulinarny (21) kącik samouka (1) Kindle (1) kino (1) klasyka (5) klasyka którą warto znać (3) kobieta w kulturze (2) koktajle (1) Kolastyna (2) kolorówka (6) kominek (2) koncerty (1) konkurs (1) konkursy (4) kontrowersyjne (1) konturowanie twarzy (1) korektor do brwi (1) korektory rozświetlające (1) kosmetyki (17) kosmetyki dla mężczyzn (3) kosmetyki dla wegan i wegetarian (1) kosmetyki do golenia (2) kosmetyki do kąpieli (2) kosmetyki do makijażu (14) kosmetyki do twarzy (5) kosmetyki do ust (2) kosmetyki do włosów (1) kosmetyki kolorowe (14) kosmetyki koreańskie (6) kosmetyki organiczne (1) kosmetyki po goleniu (1) kosmetyki rosyjskie (2) kosmetyki używane na wyjeździe (4) kosmetyki wegańskie (2) Kraków (1) krążki chlebowe (1) krem d rąk (1) krem do ciała (1) krem do opalania (1) krem do rąk (3) krem do twarzy (6) krem na dzień (2) krem o twarzy (1) krem pod oczy (2) kremy bb (1) Kringle Candle (6) Kroniki wampirów (1) kryminalistyka (1) kryminał (16) kryminały (2) kryminologia (2) książka dla smakoszy (1) książka na lato (2) książka na wakacje (1) książki (34) książki dla dzieci (16) książki dla młodzieży (8) książki edukacyjne (1) książki historyczne (4) książki kreatywne (1) książki kucharskie (2) książki motywacyjne (1) książki na jesień (1) książki na zimę (1) książki o których nie zapomnisz (1) książki polskich autorów godne polecenia (1) kuchenne inspiracje (2) kuchnia (1) kuchnia dla studentów (1) kuchnia dla studentów. (1) kuchnia dla zabieganych (2) kuchnia polska (1) kuchnia włoska (1) kultura (10) kultura polska (13) kupuj lokalnie (1) kuracja do włosów (1) L'biotica (2) L'Oreal (2) lakiery do paznokci (5) lampki (1) lato (1) Libster Blog Awards (1) Lioele (1) Lipton (1) Lirene (3) lista życzeń (2) literatura (12) literatura amerykańska (6) literatura erotyczna (4) literatura faktu (8) literatura francuska (3) literatura grozy (2) literatura historyczna (7) literatura hiszpańska (3) literatura izraelska (1) literatura japońska (1) literatura klasyczna (2) literatura kobieca (5) literatura koreańska (3) literatura młodzieżowa (17) literatura niemiecka (1) literatura obyczajowa (1) literatura piękna (10) literatura polska (38) literatura portugalska (1) literatura skandynawska (8) literatura światowa (18) literatura wojenna (3) literatura współczesna (73) literatura współczesna. (2) literatura współeczesna. (2) literatura XIX w. (17) Livioon (3) Loesje (1) Lotus (1) Lovley (1) Luxury Paris (9) łatwe przepisy (22) Łazienki Królewskie (1) Łuk Tryumfalny (1) Make - Up Trendy (1) make-up (3) Makeup Revolution (2) makijaż (8) maluszek (1) manga (1) Marek Grechuta (2) maseczki do twarzy (10) maska do włosów (8) masła do ciała (6) materiały do nauki języka niemieckiego (2) materiały do nauki matematyki (1) materiały do zajęć z dziećmi (1) MaxFactor (3) Maybelline (3) metoda nauki języka obcego (1) męskim okiem (3) mgiełka do ciała (2) mgiełki do ciała (1) Michał Bajor (6) miejsca relaksacyjne (1) miesiąc w zdjęciach (10) mieszanki bakaliowe (1) Międzynarodowy Festiwal Kryminału (1) migawki z życia (3) Miodowy Kłos (1) mleczko do ciała (2) mleko roślinne (1) młodzieżowa (1) moda (1) Models Own (1) moim zdaniem (1) moja dziupla (1) moje ulubione książki (42) motywacyjnie (1) Mount Blanc (1) możesz pomóc (1) Muza (1) muzyka (12) muzyka która mnie relaksuje (8) muzyka niszowa (4) na faktach (2) na obiad (3) na śniadanie (3) Nabla (1) nadzieja (1) nagrody (1) Natura Syberica (1) nauka języka angielskiego (2) nauka języka niemieckiego (2) nauka języka obcego (3) niania (5) nie polecam (1) nie samą książką człowiek żyje (1) niecodzienność (21) Nike (1) Nivea (10) No36 (1) NoniCare (1) nostalgicznie (1) notki o słodyczach (1) notki pomocowe (2) nowoczesne formy książek (2) nowości (6) nowości kosmetyczne (1) nowości na które czekam (1) nowy etap (3) o filmach (1) o Islamie (2) o jedzeniu (1) o Kościele (1) obejrzane spektakle (1) ocalić od zapomnienia (1) ochrona przeciwsłoneczna (1) oczyszczanie twarzy (4) odżywki do paznokci (5) odżywki do włosów (6) Oeparol (1) ogłoszenia parafialne (10) okołodziecięce (5) olej arganowy (1) olej kokosowy (2) olej migdałowy (1) olej pielęgnacyjny (1) olejek do ciała (2) olejek do twarzy (3) olejek do włosów (9) olejek łopianowy (6) olejek macadamia (1) olejki do twarzy (2) olejki zapachowe (4) olejowanie włosów (1) Olga Rudnicka (4) One Lovely Blog Award (1) opieka nad dzieckiem (1) oponki (1) Organic Shop (2) Organic Therapy (2) Organique (1) Oriflame (5) Oriflame. (1) Oscar Wilde (1) ozdoby świąteczne (1) Pachnąca Szafa (2) paczka:) (1) Paese (1) paletki cieni (1) paletki ze Sleeka (3) palety cieni (1) Palmers (1) Palmolive (2) Pantene (3) Pantene Pro - V (1) Pantne (1) pasja (14) pasja. (1) pasty do kanapek (1) paznokcie (3) pedagogika (3) peeling do ciała (4) peeling do skóry głowy (1) peeling do twarzy (5) perełki muzyczne i taneczne (2) Perfecta (1) Pharmaceris (3) pianka do golenia (1) pieczenie (2) pielęgnacja (5) pielęgnacja ciała (36) pielęgnacja dłoni (9) pielęgnacja paznokci (1) pielęgnacja pędzli (1) pielęgnacja rąk (6) pielęgnacja skóry wokół oczu (1) pielęgnacja specjalna (34) pielęgnacja stóp (1) pielęgnacja szyi i dekoltu (1) pielęgnacja twarzy (82) pielęgnacja ust (3) pielęgnacja włosów (42) pielęgnacja zimowa (5) piosenka artystyczna (1) Plaisirs Nature (Yves Rocher) (1) Planet Spa (2) plany (2) plany czytelnicze (1) plastry do twarzy (2) plastry na niedoskonałości (1) plastry na nos (2) Playboy (1) płyn micelarny (2) pochód książek męczących (1) początek (1) początki:) (3) podaj dalej (1) podkład (4) podkład do twarzy (1) podkłady (2) podróże małe i duże (8) podsumowania (7) podsumowania czytelnicze (1) podsumowania miesiąca (8) podsumowanie miesiąca (18) podsumowanie roku (1) Poetycka Dolina (1) poezja (3) poezja śpiewana (2) pokonaj stres (3) polecane książki na jesień i zimę (1) Polska (2) połącz kropki (1) pomadki do ust (2) pomaganie (4) popularnonaukowe (1) poradniki (4) poranna pielęgnacja (2) powieść wiktoriańska (1) powieść współczesna (2) praca (3) Pretty (2) prezent na Dzień Matki (1) prezenty (1) prezenty dla mamy (1) prezenty dla siostry (1) prezenty dla taty (2) projekt denko (4) projekt ślub (3) promocje (1) proste przepisy (13) prosto z natury (1) przegląd miesiąca w zdjęciach (5) przekąski (4) przekąski do pracy lub szkoły (1) przekąski na podróż (1) przemysłowa hodowla zwierząt (2) przemyśl to! (2) przemyślenia (6) przepis na wieczór (1) przepisy (30) Przepisy Babci Agafii (1) przepisy inspirowane "Grą o tron" (1) przepisy inspirowane książkami (1) przygotowania do ślubu (1) przyjemność (2) przysmaki (1) przystawki (1) psychologia (8) publikacje naukowe (1) R. P. Evans (3) Radical (1) recenzja filmu (1) recenzja kosmetyków (5) recenzja książek (5) recenzje filmów (3) recenzje filmów. Jonny Deep (1) recenzje gadżetów (1) recenzje gościnne (1) recenzje kosmetykow (1) recenzje kosmetyków (145) recenzje kosmetyków. (1) recenzje książek (279) recenzje książki (3) recenzje mangi/komiksów (3) recenzje olejków zapachowych (1) recenzje płyt (4) recenzje seriali (2) recenzje świeczek/wosków zapachowych (13) refleksyjnie (1) Regenerum (1) Regent House (2) relaks (7) relax (3) reportaże (3) Resibo (4) Revlon (2) Rimmel (2) Rival de Loop (2) rodzina (1) romans (3) romans historyczny (4) rosyjskie kosmetyki (2) rozdanie (1) rozwój zawodowy (2) ruch (1) Rzeszów (1) s-f (1) sala weselna (1) sałatka (2) samorozwój (2) Sandomierz (1) Sarah - Kate Lynch (1) Scottish Fine Soaps Company (1) Scrummy (1) sentymentalnie (8) seriale (1) serum do paznokci (1) serum do rzęs (2) serum do twarzy (3) serum do włosów (1) seryjni mordercy (2) Sesa (2) ShinyBox (2) silent disco (1) Skin Love (1) Skin79 (6) Sleek (6) słodycze (7) słodycze świata (2) słodycze wegańskie (1) słone przekąski (1) smaki (1) smaki dzieciństwa (3) snuff moves (1) Soap & Glory (3) Soap&Glory (2) sosy (1) spacerniak kulturowy (6) specjalna pielęgnacja (2) sport (1) sposób na... (3) spotkania blogerek (1) spotkania promujące książki (1) spotkanie blogerek (1) stalking (2) Stalowa Wola (4) Stalowi Czytacze (2) stalowowolskie spotkanie blogerów (1) Stara Mydlarnia (4) Stephen King (4) stosik (45) stosik biblioteczny (4) styl życia (11) Sylveco (3) szaliki (1) szampon do pędzli (1) szampony (4) Szlachetna Paczka (5) szminki (2) szukanie pracy (1) szybie przekąski (1) szybkie przepisy (18) ślub (1) ślub konkordatowy (1) Świat Książki (1) światełka (1) świeczki/woski zapachowe (23) Święta (6) święta. (1) tagi (9) tania kuchnia (1) targi książki (1) tarta (1) tbr (3) teatr (3) Teekane (1) tematy społeczne (1) terapia sztuką (2) terroryzm (1) Tess Gerritsen (3) The Balm (2) thriller/sensacja/kryminał (33) Tisane (2) tłusty czwartek (2) Tołpa (2) toniki do twarzy (1) tradycja (4) tradycja polska (4) trening antystresowy (1) trudne sprawy (1) trudności z pisaniem i nauką pisania (1) tusze do rzęs (1) tydzień w zdjęciach (24) Uczta Lodu i Ognia (1) ulga po opalaniu (1) Ultra Doux (2) ulubieńcy kosmetyczni (9) ulubieńcy miesiąca (8) ulubieńcy niekosmetyczni (6) ulubiona muzyka (2) ulubione (4) ulubione kosmetyki (4) ulubione książki (36) ulubione przekąski (1) ulubione przepisy (3) ulubione słodycze (1) ulubione zapachy (4) Unique (1) Urban Decay (1) Uriage (1) urlop (1) uśmiech (1) uzależnienia. psychologia (1) Vichy (1) Victoria's Secret (2) wakacje (1) walka z wągrami (1) wampiry (5) Warszawa (3) warsztaty (1) warsztaty kreatywnego pisania (1) weekend z książką (8) weganizm (4) wege (14) wegetarianizm (12) wieczorna pielęgnacja (2) Wielkanoc (1) wierzenia (2) wieś (2) wizyta u ginekologa (2) wolontariat (24) wspieraj lokalną gospodarkę (1) wspomnienia (1) współpraca (2) wychowanie dziecka (3) wydarzenia (8) wydawnictwa (1) wyjazd (2) wyniki konkursu (2) wyniki rozdania (1) wyróżnienia (1) wyzwania (2) wzmacnianie włosów (1) wzruszające (1) Yanke Candle (1) Yankee Candle (17) Yasumi (1) Yves Rocher (4) z baśnią w tle (1) zabawy dla dzieci (1) zakupy (3) zakupy kosmetyczne (4) zakupy ubraniowe (1) zamknięte klatki (1) zapachy (18) zapachy dla domu (2) zapachy dla kobiet (12) zapachy dla mężczyzn (2) zapachy na jesień (1) zapachy na lato (5) zapachy na wiosnę (3) zapachy od Avon (5) zapachy od Calvin Klein (1) zapachy uniwersalne (1) zapiski okularnicy (1) zapowiedzi recenzji (1) zapuszczanie włosów (1) zarządzanie stresem (2) zdjęcia (3) zdobycze kosmetyczne (1) zdrowe słodycze (1) zdrowie (5) zdrowie kobiety (7) zestawy kosmetyków (1) Ziaja (6) zimowa pielęgnacja (4) zmiany (2) Zoeva (1) zrozumieć kobietę (3) zrób sobie stop klatkę (2) zupy (2) zupy-krem (2) zwyczaje polskie (2) żel do twarzy (3) żel pod prysznic (2) żele do mycia twarzy (3) żele do mycia/produkty do kąpieli (3) żelki (1) życie (4) życie na emigracji (2) życzenia (8)