piątek, 29 listopada 2013

Zrób sobie stop klatkę;)

Żyjemy w czasach, w których jesteśmy narażeni na stres i w których musimy dostosować swoje tempo do otaczającej nas rzeczywistości. Zatem dla zachowania równowagi powinniśmy zadbać o to, żeby mieć jakąś odskocznie od tego co tak naprawdę nas niszczy. Dzisiaj postanowiłam zacząć cykl notek o tym co możemy zrobić, żeby zachować niezbędną w życiu równowagę. To będą bardzo subiektywne notki, bo zdaję sobie sprawę, że określona rzecz czy też czynność nie będzie działała na wszystkich jednakowo, a w niektórych wypadkach może wręcz irytować czy też przysparzać dodatkowych stresów. Jednakże mam nadzieję, że uda mi się kogoś zainspirować;]. Generalnie zamysł jest taki, że w ciągu tygodnia będę pisała notki nawiązujące do tego co mnie relaksuje i na co dzień pozwala utrzymać równowagę psychiczną (recenzje, sposoby na relaks itp.), a w piątek będę robić coś jak podsumowanie tygodnia w nawiązaniu do notek. Mam nadzieję, że wyjdzie, chociaż w trakcie moje plany pewnie będą modyfikowane;). No zobaczymy jak to wyjdzie;).

Póki co wszystkim tym z Was, którzy są zabiegani chciałabym polecić sobie zrobienie tak zwanej stop klatki niezbędnej do tego, żeby złapać oddech i nabrać sił na dalsze działania. Pamiętam, że po kilkunastu godzinach na uczelni nie mogłam zasnąć, bo byłam na to...zbyt zmęczona. Dopiero po tym jak wypiłam kawę (tak, tak kawę - ona często mnie usypia) i posłuchałam ulubionej muzyki mogłam zasnąć. To mnie uspokajało i wyciszało i dopiero wtedy mogłam iść spać. Dzisiaj kawa i muzyka nadal mnie uspakajają, a dzień rozpoczęty kawą jawi się nieco przyjaźniej niż wcześniej;). Najczęściej piję kawę z mlekiem, albo mleczkiem/śmietanką do kawy. Zwykle nie wyjdę bez kawy z domu - no chyba, że nie mam mleka, ani nic tego typu do kawy;].
Mi najbardziej smakują kawy z Jacobs. Ja akurat mam jeszcze wersję Cronat Gold, ale za bardzo nie ma znaczenia, którą akurat mam, bo każda z tej firmy mi wchodzi;]. Inne też piję, ale jak miałabym wybór między tą a inną, wybrałabym pierwszą opcję. Co do mleka czy śmietanki to już nie ma większego znaczenia. Radzę sobie nawet ze zwykłym mlekiem;). Natomiast jeżeli bardzo chcę sobie poprawić humor, to dodaję jeszcze trochę cynamonu i syropu barmańskiego (ja mam o smaku cukru trzcinowego;))

Dajcie znać jak macie pomysł jak nazwać ten cykl, bo ja nie mam żadnego pomysłu;p. To z mojej strony na tyle słowem wstępu;). Życzę Wam udanego weekendu;)

wtorek, 26 listopada 2013

L. Winget, "Ludzie to idioci"

Kiedy pojawiła się notka zapewne jestem na szkoleniu, albo w drodze na nie. Tak sobie pomyślałam, że to jest idealny dzień na to, żeby opublikować coś co dotyczy samorozwoju. Chodzi mi o książkę "Ludzie to idioci" autorstwa Larry'ego Wingeta. 

Jakiś czas temu pisałam Wam o książce "Zamknij się! Przestań narzekać i zacznij żyć" tegoż samego autora. Jeżeli jej nie widzieliście, albo chcecie ją sobie przypomnieć to możecie to zrobić w każdej chwili;).

W publikacji, o której wspomniałam jako pierwszej autor serwuje nam kolejną dawkę motywujących tekstów i list do sporządzenia, które mają pomóc nam w odmianie swojego życia. W końcu od wielu ludzi słyszymy, że chcą mieć więcej pieniędzy, odnieść sukces czy poprawić swój komfort życia. Niestety nie wszyscy robią to co należy, żeby spełnić swoje marzenia. Larry Winget w wyżej wspomnianej pozycji podpowiada nam jak możemy zacząć działać, żeby odmienić swoje życie. W końcu sukces nie jest łatwy, ale każdy może odnieść sukces. Zasady są proste, trzeba tylko wyeliminować tak zwany "czynnik głupoty" i zacząć działać. 

Autor uchodzi za szczerego do bólu oraz brutalnego trenera osobistego. W Stanach Zjednoczonych odniósł ogromny sukces i stał się bardzo wyrazistą osobowością telewizyjną. W jego programie podobno doprowadza ludzi do płaczu (ale nie wiem - osobiście nie oglądałam;])Jednakże ja z Larym mam mały problem... 
Otóż z racji tego, że mam pedagogiczne wykształcenie wiele informacji z książek Wingeta jest dla mnie czymś oczywistym, czego nie trzeba mi przypominać. Dodatkowo bardzo rzucają się w oczy odniesienia do rzeczywistości z USA, czemu w sumie ciężko się dziwić. Jednakże decydując się na wydanie książek za granicą bardziej bym je dopracowała. Poza tym autor jest kimś kto mnie niesamowicie irytuje - nie dlatego, że jest bezpośredni, ale dlatego, że mam wrażenie, że ciągle podaje nam to samo; tylko, że w innej formie. Z drugiej jednak strony "Ludzie to idioci" jest całkiem dobrym uzupełnieniem dla wcześniej wspomnianej publikacji. Również z tej książki możemy wynieść coś dla siebie, a przynajmniej dokonać swego rodzaju autorefleksji. Nie wiem czy sięgnęłabym jeszcze raz po tą książkę i czy wyciągnę rękę po inne publikacje autora jeżeli będę mieć możliwość. Dla mnie w publikacjach Wingeta czegoś brakuje. Jednak mimo minusów coś wniosły w moje życie, a ludziom bez podstawowej wiedzy o sobie czy wiedzy z takich dziedzin jak psychologia, albo pedagogika mogą skorzystać dużo więcej niż ja. 

W każdym bądź razie to czy sięgniecie po "Ludzie to idioci" zależy tylko i wyłącznie od Was. A póki co 3majcie za mnie dzisiaj kciuki, żeby mi się baterie nie rozładowały;)

niedziela, 24 listopada 2013

Mój tydzień w zdjęciach - bardzo ubogi;p

Wiem, że obiecałam Wam zacząć cykl ze zdjęciami z minionego tygodnia, ale w zeszłym tygodniu nic ciekawego się nie działo się niewiele. Jednakże cokolwiek jest i udało mi się wytelepać jakieś zdjęcia mimo to, że szału nie ma.

Ubiegły tydzień minął mi dość twórczo na pisaniu notek i zbieraniu do nich materiałów. Mam go na kolejne dwie, a oto mała podpowiedź o czym będzie jedna z nich...


Ostatnio mój siostrzeniec miał urodziny i oprócz góry prezentów (co wywołało jego zdziwienie, bo nie ogarniał czemu to) miał taki oto pyszny tort...
...jest pyszny, a u mnie ostały się jakieś resztki. A ten mały kawaler, którego kawałek widać na zdjęciu to mój siostrzeniec i już próbował się dobrać do tortu...na pewno świetnie by się nim bawił i byłby przeszczęśliwym dzieckiem umorusanym tortem;]. Poza tym ostatnio u mnie na topie są gofry...


Mój R. już od jakiegoś czasu mnie namawiał na gofrownicę i teraz molestuje mnie o to, żebym robiła gofry - aktualnie szukam przepisu, który najlepiej będzie nam smakował. Znacie może jakiś dobry? Coś czuję po kościach, że jeszcze znudzą mi się te gofry, które swoją drogą są jednym ze smaków mojego dzieciństwa... Poza tym nic się u mnie nie działo - ot taki osobisty standardzik związany z pracą, domem i spotkaniami z R...może w przyszłym tygodniu będzie ciekawiej;)

A tak swoją drogą chcę Was zaprosić na mój FanPage:
Będzie mi bardzo miło jeżeli wciśniecie lubię to:]...ostatnio więcej się tam dzieję, więc jeżeli chcecie wiedzieć co się u mnie dzieje na bieżąco to zapraszam;) Jeżeli macie fb, to przy okazji będziecie mogli się szybciej dowiadywać o notkach, bo linki do nowych postów wrzucam na FP niemalże od razu;)

/dbaj o siebie/ kuracja hormonalna

Zapewne część z Was pamięta jak pisałam o potrzebie regularnych wizyt u ginekologa i profilaktyki. Ci, którzy nie czytali, albo chcieliby przeczytać jeszcze raz zapraszam na post /Dbaj o siebie/. Ja poszłam do lekarza ginekologa z dwóch powodów:
  • sprawdzić czy wszystko jest ok,
  • zrobić coś z długim, obfitym i często nieregularnym okresem. 
Lekarza wybierałam długo, bo zdawałam sobie sprawę, że jeśli wybiorę dobrze, to będzie to wybór dokonany na lata i ten ktoś poprowadzi moją ciążę jeżeli takową będę planować. Po długich konsultacjach stało się i poszłam się zapisać do lekarza. Wybór padł chyba na najlepszy z możliwych, bo lekarz do którego chodzę nie tylko jest kompetentny, ale również ma indywidualne podejście do każdej pacjentki. Zatem nic dziwnego, że na wizytę trzeba czekać od dwóch miesięcy wzwyż. Ale warto!;]

Jednakże do rzeczy. 

Dzisiaj chciałabym napisać Wam kilka słów o leczeniu, na które się zdecydowałam. Wyżej pisałam Wam, że miałam długie, obfite i nieregularne miesiączki, a co za tym idzie stanowiło to dla mnie niesamowitą udrękę i coraz bardziej niepokoiło. Zatem po badaniach i rozmowach z lekarzem zdecydowałam się na hormony. Tak tak moi drodzy, hmm...a raczej moje drogie - na hormony, o których tyle złego się słyszy;]. 

Zapewne jak wiele z Was miałam trochę obiekcji. M. in. bałam się, że przytyję i że wystąpią inne skutki uboczne jak np. ogólne zmulenie, albo wymioty. Jednak miałam deal z moim lekarzem, że jak tylko będzie się coś złego działo mam dzwonić, albo po prostu przyjść, ale nie mogę sama odstawić leków, bo mogę wszystko sobie rozregulować jeszcze bardziej. Zatem czując, że w razie czego jestem pod dobrą opieką mimo wszystko z lekkim stresem zaczęłam brać leki. Na początku rzeczywiście czułam się nieco otępiała i miałam zmniejszony apetyt, ale po pewnym czasie moje ciało przyzwyczaiło się do leków i teraz jest ok. Nie dzieje mi się nic złego, ale za to mam regularny, mniej obfity i krótszy okres. Zatem poprawił mi się komfort życia (chociaż w zamian za to muszę pamiętać, o codziennym braniu tabletki o tej samej godzinie...). 

Mój lekarz od razu przepisał mi leki, które działają tak jak chcę, żeby działały oraz przy okazji są antykoncepcyjne...cóż nie powiem Wam czy pod względem antykoncepcyjnym są skuteczne czy nie, bo nie do końca miałam okazję to sprawdzić, ale w każdym bądź razie mam tą świadomość, że na przyszłość jestem zabezpieczona bardziej niż mniej;]. 

Moim zdaniem dobry ginekolog to skarb, a hormony nie są takie złe jak je malują;). W każdym bądź razie w moim przypadku działają jak mają działać (póki co) i nie robią zauważalnych szkód. Jednakże pamiętajcie, że każdy z nas ma inny organizm i na każdego z nas określone leki podziałają inaczej, dlatego też rozsądnie wybierzcie lekarza - tak, żebyście czuły się bezpiecznie pod jego opieką i miały poczucie, że możecie do niego podejść jak tylko zacznie się dziać coś złego;]. 

sobota, 23 listopada 2013

P. Jaszczuk, "Akuszer śmierci"

Muszę Wam powiedzieć, że nie wiem co się ze mną ostatnio dzieje, ale właśnie skończyłam czytać kolejną książkę, która wydaje mi się po prostu przeciętna. Zupełnie nie wiem czy to jest przez zmęczenie materiału, czy też faktycznie trafiają mi się nieco gorsze książki. Tak sobie właśnie pomyślałam, że może dla odmiany powinnam sięgnąć po coś nieco innego niż sięgałam do tej pory, bo po prostu mogła mnie dopaść monotonia, przez którą określony typ książki mnie po prostu nudzi. Ale to w sumie mógłby być temat na oddzielną notkę;].

Wczoraj sięgnęłam po Akuszera śmierci autorstwa Pawła Jaszczuka

Wiosną 1939 roku we Lwowie, dziennikarz śledczy Jakub Stern idzie odebrać zamówiony u krawca garnitur. Kiedy dociera na miejsce odkrywa, że krawiec zwany Szczęściarzem popełnił samobójstwo. Stern obok ciała znajduje zdjęcie zaginionej przed kilkoma dniami Lei - przybranej córki krawca, a parę dni później ginie dwóch jego klientów. Jednakże opinię publiczną martwi zupełnie co innego, a mianowicie to, że w ciągu kilku dni w różnych miejscach miasta zostają zamordowane noworodki, a każde z nich jest owinięte różańcem. 

Tenże opis bardzo mnie skusił do sięgnięcia po Akuszera śmierci. Miałam nadzieję na trzymającą w napięciu fabułę, od której ciężko będzie odejść. Jednakże niesamowicie się rozczarowałam - głównie dlatego, że akcja rozwijała się bardzo powoli, a śledztwo opisywane z perspektywy dziennikarza śledczego było przedstawione po prostu w mało ciekawy sposób /żeby nie powiedzieć, że było nudne jak flaki z olejem/. Nie wiem czy to ogólna znieczulica, która dopadła mnie w trakcie studiów z resocjalizacji i później podyplomówki z kryminologii, czy po prostu za dużo kryminałów się oczytałam...hmm, a może jedno i drugie? Całkiem możliwe. Chociaż też bardzo prawdopodobne jest to, że lubię jak leje się krew, a morderca jest wyraźnie ukazany jako zwyrodnialec, czego poniekąd zabrakło mi w książce Jaszczuka. Dodatkowo miałam wrażenie, że autor często skupia się na zupełnie nieważnych sprawach, przez które wątek kryminalny schodzi na drugi plan, co ciężko mi było zrozumieć. Poza tym dobijał mnie styl autora, który momentami mnie usypiał. 

Dla mnie jedyną pozytywną rzeczą jest to, że pomysł na akcję był całkiem dobry, ale niestety autor nie wykorzystał jego potencjału. 

A Wy znacie autora? 
Co o nim myślicie?


piątek, 22 listopada 2013

Floslek Laboratorium, Żel ze świetlikiem i chabrem bławatkiem - moja opinia

Od jakiegoś czasu zmagam się z brakiem regularności w stosowaniu kremów pod oczy. Jednak przez ostatnich kilka miesięcy całkiem dobrze mi idzie;]. Od momentu, w którym dostałam paczkę z Flosleku (w tym krem pod oczy z serii z arniką) powoli z tą moją regularnością staje się lepiej. Po zużyciu produktu z przesyłki postanowiłam iść tym tropem i wyrabiać sobie ten nawyk w mojej pielęgnacji produktami z tej firmy, bo nie dość, że są tanie to jeszcze polskie...
Dlatego też jakiś czas temu będąc w aptece podeszłam do półki z kosmetykami do pielęgnacji okolic oczu oraz paznokci. Natknęłam się m. in. na żel ze świetlikiem lekarskim i chabrem bławatkiem, który jest polecany do stosowania przez osoby pracujące przy komputerze. Pomyślałam, ze to może być coś dla mnie, bo nie dość, że dużo czasu spędzam przy komputerze to jeszcze dużo czytam, a wieczory są już długie, więc więcej czytam przy sztucznym oświetleniu. Dodatkowo ten produkt ma być bezpieczny w stosowaniu również przez osoby, które używają szkieł kontaktowych, jednakże nie jestem w stanie Wam powiedzieć jak to jest faktycznie, bo nie noszę szkieł kontaktowych. 

Wspomniany wyżej żel ma działać jak kompres. Dzięki temu, że zawiera wyciąg ze świetlika lekarskiego szybko zmniejsza nadwrażliwość na światło, łzawienie, uczucie zmęczenia oraz pieczenia oczu. Natomiast ekstrakt z chabra bławatka ma łagodzić podrażnienia oraz działać przeciwzapalnie i przeciwalergicznie. W efekcie nasze oczy mają być wypoczęte, a ich okolice mają być zdrowe, bez podrażnień i obrzęków. 

W moim przypadku ten żel przyjemnie chłodził i delikatnie łagodził podrażnienia okolic oczu - szczególnie wieczorem, kiedy moje oczy były już zmęczone. I w sumie to jest jedyne działanie tegoż kosmetyku, o którym mogę wyrazić się na pewno. Jednakże to wystarczy, żeby móc powiedzieć, że ten produkt spełniał swoje zadanie. Poza tym mnie nie uczulił i nie podrażniał, więc za to dodatkowy plus:). 

Dodatkowo producent zapewnia nas, że ten kosmetyk jest bez konserwantów (na co wskazuje również krótki termin przydatności do użycia po otwarciu), parabenów oraz barwników. Według producenta produkt ten nie jest testowany na zwierzętach. 

Produkt ma 10 ml i kosztował mnie 6,50 zł. 

Wczoraj ten kosmetyk użyłam ostatni raz, jednakże ma on swojego godnego zastępce...

..., ale o nim kilka słów jak go poużywam. 

Tak sobie myślę, że po tym co teraz używam będę chciała sięgnąć po coś bardziej odpowiedniego dla kobiety, której bliżej do 30stki niż do 20stki. Macie jakieś propozycje? 

czwartek, 21 listopada 2013

Abigail Gibbs, "Mroczna bohaterka"

Wszelkie powieści o wampirach przeżyły swój rozkwit po sukcesie Zmierzchu, który wzbudził wiele sprzecznych opinii i emocji. Jedni się w nim z zachwytem zaczytywali; inni przeczytali, żeby odebrać tym pierwszym argument o tym, że skoro nie czytałeś nie masz prawa się wypowiadać; a jeszcze inni bojkotują tą serię. 

Ostatnio w moje ręce wpadła Mroczna bohaterka. Kolacja z Wampirem. autorstwa nastoletniej Abigail Gibbs. Ta historia ma być podobno angielską odpowiedzią na Zmierzch. Autorka powieści pod pseudonimem publikowała ją w odcinkach na serwisie dla początkujących autorów. Ta książka ma w magiczny sposób sprawić, że znów zakocham się w wampirach, co jednak miało inny skutek, ale o tym za chwilę...

Na Trafalgar Square dochodzi do przypadkowego spotkania nastolatki z wampirami. To niespodziewane spotkanie całkowicie odmienia życie nie tylko Violet Lee, ale także codzienne funkcjonowanie wampirzej społeczności. Violet jest zmuszona zamieszkać w istniejącym poza czasem miejscu, w którym na porządku dziennym jest elegancja, bogactwo i wytworne przyjęcia. Za tą powłoką kryje się mroczna i przerażająca rzeczywistość, której uosobieniem jest przystojny i śmiertelnie groźny Kaspar Varn.

Sięgając po tą powieść miałam nadzieję na dobrą i pełną napięcia opowieść, która będzie wyrażała się w dynamicznej akcji i ciekawej fabule. Byłam jednak świadoma, że od nastolatki nie można wymagać nie wiadomo jak ambitnej historii i nie wiadomo jak wyszukanego języka; ale uznałam, że zaryzykuję, bo potrzebowałam lekkiej historii dla odstresowania. Jednakże to był mój błąd. 

Dostałam do ręki infantylną i niedopracowaną powieść, którą pewnie zachwycałabym się jako nastolatka, ale jako dorosła kobieta mówię jej zdecydowane nie. Pełno tam droczenia się bohaterów, fochów i strasznie dziecinnych scen. Dla mnie cała historia jest ucieleśnieniem przepychanki rozpieszczonych nastolatków, z których większość ma kły i pije krew. Sama fabuła jest przewidywalna i nużąca, a bohaterowie bardzo papierowi. Mimo to uważam, że Mroczna bohaterka ma w sobie potencjał. Myślę, że po studiach z literatury Abigail Gibbs rozwinie skrzydła i zacznie pisać przynajmniej w przyzwoity sposób.

Przyznam się Wam w tajemnicy, że na jednym z portali społeczności czytelniczej sprawdziłam opinie o książce i wydaje się, że opinia o niej była uzależniona głównie od wieku (a zatem również od dojrzałości) czytelników. Doszłam do wniosku, że powyższa książka jest warta polecenia nastolatkom, którym podobał się Zmierzch; natomiast w przypadku ludzi nieco starszych nie ta pigułka może być nie do przełknięcia. 

poniedziałek, 18 listopada 2013

Szlachetna Paczka w moim życiu

Jak pewnie część z Was dobrze wie wolontariat jest integralną częścią mojego życia. W tym roku m. in. jestem wolontariuszką Szlachetnej Paczki, co chyba dla każdego kto bierze w niej aktywny udział jest czymś wyjątkowym. 

Ja akurat biorę udział w Paczce jako wolontariusz, co często jest dla mnie trudne. 

Na początku robimy wywiad z rodzinami i wybieramy tą, której chcemy pomóc. Mamy odpowiednie wytyczne i przechodzimy też szkolenia, które pomagają nam spełnić naszą rolę w odpowiedzialny sposób. Nad wszystkim czuwa też lider i wolontariusze, z którymi trzymamy się najbliżej - wszyscy pomagamy sobie nawzajem, bo każdy z nas jest tylko człowiekiem i np. może mieć wątpliwości w stosunku do czegoś i może czegoś nie wiedzieć. Po wyborze rodziny przychodzi cała papierologia...czyli wprowadzanie danych do systemu i wprowadzanie opisów. Szczerze mówiąc to właśnie to jest dla mnie najtrudniejsze, bo szczerze tego nienawidzę;]. Najpierw stresu dostarczyły mi poprawki "z góry", które sprawiały, że martwiłam się tym czy moja rodzina w ogóle zostanie umieszczona w bazie. Kiedy rodzina jest już w bazie czekamy na darczyńcę. Jest to faza, w której zaczyna się najbardziej gorący czas w Paczce. Samo oczekiwanie na wybór rodziny przez darczyńcę i stres przed pierwszym kontaktem jest niesamowicie emocjonujący. Ja osobiście bardzo bałam się, że nie znajdzie się nikt chętny, kto zechce zrobić paczkę mojej rodzinie. Na szczęście moją rodzinę wybrała pani pedagog z jednej z miejscowych szkół, która będzie robić paczkę razem ze swoimi uczniami. Tak na marginesie ta pani pedagog to moja koleżanka ze studiów podyplomowych, co bardzo ułatwia mi kontakt i niweluje stres;]. 

Teraz została jeszcze tylko szczypta formalności i sam przyjemny kontakt najpierw z darczyńcą, a później z rodziną, której będziemy zawozić paczkę. Ja już nie mogę się doczekać finału i tego jak zobaczę miny członków rodziny, którą się opiekuję. To niesamowite uczucie wiedzieć, że ma się tak realny wpływ na życie drugiego człowieka, I na prawdę ciężko opisać uczucie, kiedy pomaga się innym i widzi się efekty tej pomocy...

Moja rodzina została wybrana dzisiaj i mam pewność, ze paczka zostanie przygotowana bardzo dobrze, bo kiedy moja liderka dowiedziała się, kto wybrał moją rodzinę to zadzwoniła do mnie i powiedziała, że mam fajnego darczyńce, z którym kontakt będzie fajny i który przygotuje fajną paczkę;). To co teraz czuję ciężko jest opisać, bo ciężko wyrazić słowami tą radość i zniecierpliwienie towarzyszące oczekiwaniu na finał...będzie pięknie;)...a tak swoją drogą to zadziwiające jak bardzo można przejmować się tak na prawdę obcymi dla siebie ludźmi;). 

sobota, 16 listopada 2013

Moje małe domowe spa;)

Z R. spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu mimo to, że nie jesteśmy z tej samej miejscowości. Na szczęście Jego życie zawodowe toczy się właściwie w miejscu, w którym mieszkam więc poniekąd sprawę mamy ułatwioną;). Dodatkowo zawsze może u mnie nocować w razie czego;p. Ostatnio widywaliśmy się bardzo często a ja nie miałam zbytnio czasu na zajęcie się ponadprogramową pielęgnacją, podczas której niekoniecznie chciałam paradować przy R. - wątpię, żebym reprezentowała sobą ciekawy widok z błotną maseczką na twarzy, albo z olejem na włosach;]. 

Dlatego też w takie nieliczne popołudnia jak dzisiejsze postanowiłam poświęcić sobie nieco więcej uwagi niż zazwyczaj. 

Na pierwszy rzut poszedł peeling z Flosleku, o którym pisałam >>>TU<<<, dlatego też nie zamierzam się zbytnio nad tym produktem rozwodzić.  Dlatego też jeżeli ktoś jest zainteresowany peelingiem enzymatycznym z powyższej firmy to zapraszam do podlinkowanej notki;) 

Kolejnym produktem, który poszedł w ruch podczas dzisiejszego domowego wieczoru spa jest błotna maseczka do twarzy z minerałami z Morza Martwego z Avonu
Ten produkt ma za zadanie absorbować nadmiar sebum oraz sprawiać, że pory stają się mniej widoczne. Dodatkowo ma nadać skórze miękkość, gładkość i promienność. W moim przypadku używanie tej maseczki nie jest wskazane zbyt często ze względu na moją suchą, naczynkową i wrażliwą skórę. Jednak raz na jakiś czas trzeba dobrze oczyścić skórę twarzy, a peeling może nie poradzić sobie ze wszystkimi zanieczyszczeniami;]. Ten produkt jest dość dobry i już nie pamiętam, którą tubkę zużywam;p. Generalnie się sprawdza i zapewne będę do niej wracać jeszcze nie raz, bo borykam się z wągrami na nosie i w jego okolicach; oraz dodatkowo czasem moja skóra lubi płatać figle i sprawiać nieprzyjemne niespodzianki. 

Na koniec w nadprogramowej pielęgnacji pójdzie maseczka do twarzy ze 100% olejem winogronowym z BingoSpa, którą aktualnie testuję, więc na recenzję będziecie musieli - a właściwie musiały poczekać;] Póki co wspomnę Wam tylko, że jest to produkt przeznaczony do pielęgnacji skóry mieszanej, tłustej i zanieczyszczonej...i właściwie dopiero teraz do mnie dotarło, że powinnam sobie zastosować na koniec coś kojącego, bo moja skóra na twarzy oszaleje po takiej dawce złuszczania i oczyszczania;].  

Dzisiaj przede mną jeszcze dalszy ciąg czytania książki;p, na co też brakuje mi czasu jak jestem z R. Seans filmowy na pewno odpadnie, bo tego mam pod dostatkiem, kiedy jesteśmy razem, więc od filmów sobie też dzisiaj odpocznę. 

Tak sobie myślę, że może by tu się jeszcze spotkać z jakąś koleżanką, ale to może jutro;p. Trzeba sobie czasem rozkładać przyjemności;] 

A Wy jak spędzacie popołudnia i wieczory bez Waszych drugich połówek?

piątek, 15 listopada 2013

Val McDermid "Odpłata"

Odpłata autorstwa Val McDermid  to kolejny kryminał z Carol Jordan i Tonym Hillem w rolach głównych, którzy wspólnie doprowadzili do ujęcia wielu groźnych przestępców. Jednak jest jeden przestępca, który miał duży wpływ na kariery obojga - Jacko Vance, który jest bardzo inteligentnym socjopatą. Po odsiedzeniu kilku lat wyroku Jacko ucieka z więzienia z misternie uknutym planem zemsty na ludziach, którzy odebrali mu poprzednie życie. 

Po kolejne książki z tego cyklu sięgam już niemalże z automatu, bo zżyłam się z Carol i Tonym. Bardzo intryguje mnie relacja, która jest między tych dwojgiem, a nietypowe przestępstwa, które wspólnie rozwiązują zwykle stanowią dodatkowy atut powieści Val MCDermid. Po Odpłatę sięgnęłam z nadzieją na ciekawą i wciągają historię. Jednakże, jakże się przeliczyłam... Owszem autorka miała całkiem dobry pomysł na historię jednakże nie wiem czy to przez oczytanie się kryminałów czy przez zmęczenie materiału autorki ta opowieść wydawała mi się mdła i niezbyt ciekawa. Owszem między Carol i Tonym nastąpiła zmiana relacji, a Jacko i seryjny morderca zabijający prostytutki to chwytliwe tematy, ale niestety dla mnie to historia pisana praktycznie na siłę:/. Niestety...a miało być tak pięknie. 

Mam nadzieję, że jak wyjdzie kolejny tom z serii to będzie lepszy, a ten jest tylko chwilową słabością pisarki...chociaż może to tylko moja odosobniona opinia? Nie wiem. 

Znacie tą serię? Co o niej myślicie?

czwartek, 14 listopada 2013

Pasja, która staje się zawodem;)

Jestem przed trzydziestką. Skończyłam studia pedagogiczne, bo chciałam pomagać ludziom. Zatem w moim wypadku nie był to przypadkowy kierunek studiów. To, że dziś pracuję jako koordynator Klubu Wolontariusza też nie stało się niechcący. 

Wolontariat od czasów liceum był dla mnie czymś ważnym. Nie tylko mogłam pomóc innym, ale także zdobyć pierwsze doświadczenie zawodowe, nawiązać kontakty z ludźmi ze świata do którego teraz należę i przełamać wiele moich barier. Dodatkowo wolontariat był dla mnie szkołą charakteru, sposobem na spędzenie czasu wolnego i odskocznią od tego czym aktualnie się zadręczałam:]. Świadomość, że jest się komuś potrzebną i skupienie się na problemach innych była na pewnym etapie mojego życia czymś bezcennym. 

W pewnym momencie mojego życia zaczęłam marzyć o tym, żeby zarażać wolontariatem innych i zaszczepiać w nich postawę otwartą na działania społeczne - nie tylko związane z zachowaniami typowo społecznymi. Pewnego dnia kiedy zaistniała groźba, zostanę bez jakiejkolwiek pracy odebrałam telefon z MOPSu. Kobieta, która kojarzyła mnie właśnie z wolontariatem zadzwoniła z pytaniem czy chcę wziąć udział w konkursie na stanowisko koordynatora Klubu Wolontariusza. Mnie w tym momencie opadła szczena, którą ledwie pozbierałam z podłogi. Oczywiście (bo nie oczystójcie;)) wzięłam udział w konkursie i od kilku miesięcy pracuję na wyżej wymienionym stanowisku. 

Początki nie należały do najłatwiejszych, bo już pierwszego dnia padł mi dysk na służbowym kompie, a moje koleżanki z pokoju nie zapałały do mnie dozgonną miłością od pierwszego wejrzenia. Jednak teraz na szczęście jest dużo inaczej. W pracy czuję się już całkiem dobrze i wiem, że będzie mi brakowało ludzi jeżeli szef mi nie przedłuży umowy...ale mam nadzieję, że tam zostanę;]

Dzisiaj jest tym dniem, w którym poczułam, że jestem na właściwym miejscu, a wszystkie puzzle w mojej życiowej układance zaczynają być na swoim miejscu. Chcę, żeby tak zostało. Jestem idealnym przykładem tego, że nawet w dzisiejszych czasach można znaleźć pracę, o której się marzyło...tylko wystarczy chcieć i cokolwiek robić w tym kierunku;). 

Jestem ciekawa co Wy myślicie o wolontariacie i czy macie jakieś doświadczenia z tego zakresu;)


A tymczasem dziś prześladuje mnie poniższa piosenka: 


wtorek, 12 listopada 2013

fiszki do nauki języka niemieckiego

Nie wiem czy wiecie, ale mam też swojego bloga o nauce języka niemieckiego. Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić informacjami, którymi dzieliłam się już na tamtym blogu, jednak zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy muszą tam zaglądać, dlatego też umieszczam poniższą notkę też i tutaj:)

Mam nadzieję, że komuś z Was przydadzą się informacje;)

Od kiedy pomagam innym w nauce języka niemieckiego sama mam większą motywację do powtórek i nauki tego co stanowi u mnie jeszcze braki. Na szczęście osoby, które niejako mam pod sobą dopiero zaczynają swoją naukę, więc nie ma paniki, bo podstawy z języka niemieckiego mam opanowane na wystarczającym poziomie, żeby nauczyć ich innych;]. 
Ostatnio zorganizowałam sobie fiszki, żeby powtórzyć sobie podstawowe słownictwo i nauczyć się kilku dodatkowych słów. 
 W zestawie z praktycznymi zwrotami konwersacyjnymi znajdziemy 500 słówek i wyrażeń na przejrzystych fiszkach ułatwiających nam naukę.  Z jednej strony znajdujemy wyraz lub wyrażenie w języku niemieckim, a po drugiej stronie mamy ich tłumaczenie. 
Fiszki są opracowane w bardzo przejrzysty sposób i na pewno ułatwią mi powtórki. Poza tym mam już pomysły na to jak je wykorzystać w pracy z innymi;]. (Niektórzy niestety są oporni na naukę własną - co ma nienajlepszy wpływ na naukę; mam jednak nadzieję, że jeżeli popracujemy nad motywacją będzie lepiej;]). Jeżeli chodzi o same fiszki to bardzo podobają mi się przegródki dołączone do zestawu, które ułatwiają śledzenie postępów w nauce i odseparowanie tych słówek, które już umiemy od tych, których się uczymy i tych, które jeszcze mamy do nauki;]. Dodatkowo w zestawie mamy kilka czystych kartoników, do których możemy dopisać własne słówka, których chcemy się nauczyć.

Moim zdaniem taka forma nauki będzie świetnym uzupełnieniem do innych sposobów przyswajania sobie tegoż języka. W swoich zasobach mam jeszcze obszerniejszy zestaw fiszek, o którym napiszę niebawem;]

Na koniec Wam jeszcze powiem, że poza fiszkami, które regularnie dorabiam sobie sama, kiedy np. tłumaczę sobie jakiś tekst i mam trochę nowych słówek i wyrażeń do nauki;]. Także dla tych z Was, którzy nie chcą wydawać pieniędzy na fiszki mam dobrą wiadomość - możecie sobie je zrobić sami;]...wystarczą nożyczki, kartki do drukarki i coś do pisania;]. 
A Wy korzystaliście już z fiszek? Co o nich sądzicie?

poniedziałek, 11 listopada 2013

Tłusty krem do cery wrażliwej z AA - moja opinia

Do tej pory nie przywiązałam się na tyle do jakiegoś kremy do twarzy, żeby regularnie do niego wracać. Lubię zmieniać testować te kosmetyki, dlatego też co rusz jest u mnie jakiś nowy. Tym razem jest to tłusty krem do cery wrażliwej z AA.


Z informacji podanych na stronie producenta ten kosmetyk ma łagodzić podrażnienia dzięki zawartej w nim alantoinie. Dodatkowo ten krem ma regenerować naskórek przez obecną w składzie witaminę E (wit. młodości) wspomagającą proces regeneracji. Poza tym witamina ta ma chronić przed niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych. Powyższy produkt też ma za zadanie poprawiać elastyczność skóry przez zawartość D-pantenolu.

Dzięki zastosowaniu tego kosmetyku mamy otrzymać nawilżoną i zregenerowaną skórę, która jest chroniona przed czynnikami zewnętrznymi. Dodatkowo nasze uczucie dyskomfortu ma zostać zminimalizowane (bo wiecie jak to jest z suchą i napiętą skórą;)). 

W sumie ciężko jest mi ocenić jak to było z ochroną przed czynnikami zewnętrznymi, bo to trudno jest stwierdzić namacalnie działanie kosmetyków pod tym względem, jednakże faktem jest, że moja skóra jest miękka i nawilżona. Poza tym ten krem mnie ani nie podrażnił, ani nie uczulił, więc jest jak najbardziej ok:). Dodatkowo bardzo dobrze sprawdza się pod makijaż - w sumie w moją skórę wszystko to co zdoła ją nawilżyć wchłania się w zatrważającym tempie i na prawdę rzadko, który krem nie nadaje się pod tapetę;)

Osobiście nie wiem czy do niego wrócę, ale zapewne jeżeli będę chciała sięgnąć po coś sprawdzonego to się nie zawaham - w końcu spełnił swoje zadanie, a moją skórę ciężko zadowolić;)

A Wy? Znacie ten krem? Co jeszcze możecie polecić do wrażliwej i suchej skóry? 

niedziela, 10 listopada 2013

Tydzień w zdjęciach #1

Ostatni tydzień przyniósł mi kilka niespodzianek i sprawił, że zapragnęłam zapoczątkować i na swoim blogu cotygodniową fotorelację z tygodnia:). Mam nadzieję, że wystarczy mi motywacji i nie zabraknie materiałów;)


W końcu ją dostałam;) Milka z kawałkami Oreo;)


 Znowu częściej zaczęły się pojawiać recenzje książek na blogu...nawet jakiś poradnik się trafił;)


 We wtorek miałam długi dzień i poznałam trudną historię, ale na szczęście na dobre zakończenie dnia dostałam do rąk nową książkę;)


 No i jeszcze wizyta w bibliotece...jak zwykle poszłam TYLKO oddać książki, ale jak zawsze nie mogłam się oprzeć pokusie;)


 I pierwsza przeczytana książka o wampirach od dłuższego czasu;]


Dorobiłam się swojego pierwszego oleju kokosowego;). Mam nadzieję, że będzie mi służył:D


W pracy pewna przekąska robi ostatnio furrorę;)


 I coś do jedzenia na szybko...parówki w cieście francuskim...


Moje pierwsze w życiu serum do ciała...


 Na chandrę czekolada do picia z piankami i książka:)


sobota, 9 listopada 2013

/dbaj o siebie/ Serum kolagenowe do ciała z olejkiem arganowym z BingoSpa - moja opinia

Dzisiaj po serii notek o książkach, muzyce i filmie postanowiłam napisać coś o lżejszej tematyce, czyli notkę kosmetyczną;]

Dzisiaj będzie recenzja serum kolagenowego z do ciała z olejkiem arganowym z BingoSpa

Kolagen to jeden ze składników budulcowych naskórka oraz skóry właściwej. Pełni on funkcję naturalnego czynnika nawilżającego i odpowiada za jędrność, sprężystość, odpowiednie nawilżenie skóry oraz regenerację poszczególnych komórek. Serum rozpuszcza niedobór rozpuszczalnego kolagenu w skórze, działa regenerująco i nawilżająco oraz przywraca jędrność i gładkość skórze. 

Natomiast olej arganowy jest bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe oraz witaminę E w postaci tokoferoli. Jest to składnik o intensywnych właściwościach antyoksydacyjnych, przez co chroni skórę przed zanieczyszczeniami skóry powodowanymi czynnikami zewnętrznymi. Skwalan oraz nienasycone kwasy tłuszczowe zawarte w oleju arganowym wspomagają regenerację bariery lipidowej naskórka i uzupełniają niedobory składników tłuszczowych w skórze. Dzięki temu olej działa przeciwzmarszczkowo (wpływa na odpowiednie nawodnienie, elastyczność oraz odnowę komórkową skóry).

Powyższy produkt jest polecany do pielęgnacji skóry dojrzałej, z oznakami starzenia, skóry suchej i odwodnionej, która wymaga regeneracji, regulacji pracy gruczołów łojowych oraz wzmocnienia bariery lipidowej i skóry podrażnionej oraz zniszczonej (np. działaniem słońca). 

Serum kolagenowe do ciała z olejkiem arganowym z BingoSpa ma 50 ml i trzeba za nie zapłacić 24 zł. To moim zdaniem dość dużo jak na produkt do ciała o takiej pojemności, ale z drugiej strony tego typu produkt jest dla mnie czymś specjalnym - czyli dodatkową kuracją stosowaną poza zwyczajową pielęgnacją, która ma za zadanie ją wspomóc. Dlatego też ten produkt przeważnie stosowałam razem z balsamem, który jest aktualnie w użyciu (albo rano stosowałam to, a wieczorem balsam;)). 

Wprawdzie jeszcze nie mam widocznych zmarszczek, ale jestem posiadaczką suchej skóry, która poza okresem jesiennym i ogrzewaniem jest również katowana basenem. Dlatego też kiedy pojawiła się możliwość wypróbowania produktu bez obaw skorzystałam:). Okazało się, że produkt dość dobrze współgra z moimi kosmetykami i wspomaga odpowiednie nawilżenie skóry. Uważam, że ten kosmetyk przyczynił się do tego, że teraz moja skóra jest w dobrym stanie i nie sypię się jak to przy tej porze roku i chodzeniu na basen u mnie bywa, Dodatkowo to serum nie uczuliło i nie podrażniło mnie, zatem jak dla mnie kolejny plus. 
Jak już się domyślacie to ciężko tu mówić o wydajności, bo produkty do ciała o takiej pojemności bardzo szybko się rozchodzą. Jednakże tak jak wspomniałam wcześniej jest to dla mnie dodatkowy zastrzyk nawilżenia i odżywienia mojej skóry, w postaci ponadprogramowej kuracji do ciała. Dlatego też nie wymagam od tego kosmetyku nie wiadomo jakiej wydajności, bo ma on zadziałać na zasadzie antybiotyku;). 

W sumie z mojej strony to tyle o tym produkcie. 
Dajcie znać czy stosujecie sera do ciała i co myślicie o tym produkcie;)
Pozdrawiam i życzę Wam miłej soboty:)

piątek, 8 listopada 2013

Tary Moss "Krwawa hrabina" - opinia o książce;)

Bardzo rzadko sięgam po coś z szeroko pojętej fantastyki. Jednakże czasem lubię poczytać coś z tego gatunku. Podczas wizyty w jednej z miejscowych bibliotek sięgnęłam po Krwawą Hrabinę autorstwa Tary Moss.

Główną bohaterką powieści jest Pandora English - dziewiętnastolatka, która wyruszyła do Nowego Jorku, aby ruszyć w pogoń za swoimi marzeniami. Dziewczyna trafiła pod skrzydła ekscentrycznej i wyglądającej podejrzanie młodo ciotecznej babki Celii, która ułatwia jej start w nowym miejscu. Jak się okazuje zamieszkanie z ekstrawagancką krewną Pandorze wychodzi na dobre; okazuje się bowiem, że nastolatka nie tylko odkrywa swoją tożsamość, ale także zaczyna akceptować umiejętności, które inni do tej pory traktowali jako bujną wyobraźnie, albo zaburzenia psychiczne. Jednakże w Nowym Jorku na Pandorę oprócz nowych możliwości czekają nowe wyzwania oraz niebezpieczeństwa, z którymi będzie musiała się zmierzyć. 

W powieści jest dużo istot spoza realnego świata - duchów, wampirów i innych stworzeń (np. zombie), które sprawiają, że fabuła jest ciekawsza. Dodatkowo akcja rozwija się dość szybko, więc czytelnik nie ma czasu znudzić się historią. Poza tym interesująco nakreślone postacie są dodatkowym atutem Krwawej Hrabiny, która z każdą stroną coraz bardziej do siebie przyciąga. Moim zdaniem w przypadku, w którym autorka wplata w fabułę różne istoty w pewien sposób ociera się o kicz i przesadę, zatem automatycznie podejmuje ryzyko, że spartaczy swoją powieść doszczętnie. Na szczęście Tary Moss udało się uniknąć przejścia na badziewiastą stronę mocy, a ja dostałam pełnokrwiste postacie główne, które nadały charakteru całej powieści;]

Pandora to typowa nastolatka, która jak każda nastolatka marzy o karierze w wymarzonym zawodzie oraz spełnionej miłości. Z jednej strony zdecydowana jest przebojem podbić wielki świat, a z drugiej ciężko jest się jej przebić w nowym miejscu i uporać ze swoimi kompleksami w znacznej części hodowanymi u niej od najmłodszych lat. 
Natomiast Celia jest dla mnie uosobieniem idealnego nauczyciela, który prowadzi i uczy, a nie poddaje wszystkie odpowiedzi na tacy. Poza tym nie ułatwia swojej podopiecznej życia i pozwala, aby swoje walki stoczyła sama, a co za tym idzie uczyła się funkcjonowania w nowej rzeczywistości. Bardzo ją polubiłam, za jej ciepło, tajemniczość oraz to w jaki sposób odnosiła się do Pandory. 
W całej fabule przewija się jeszcze wiele postaci, ale nie były dla mnie tak ciekawe jak te dwie powyższe...no może poza przystojnym żołnierzem nawiedzającym Pandorę we śnie;). 

Tary Moss umiejętnie zbudowała niezwykłą atmosferę, do której chętnie wracałam. Poza tym autorka nieźle poradziła sobie ze zbudowaniem zainteresowania fabułą. W pierwszym tomie serii nie zdradziła czytelnikowi wszystkiego o głównych bohaterach i nie zakończyła wielu wątków - w sumie rozwiązała się tylko zagadka Atanazji, Krwi młodości i tego, kto stoi za tym całym zamieszaniem związanym z kremem i kto tak na prawdę jest tytułową krwawą hrabiną;). Reszta wątków to dla mnie większe znaki zapytania niż były na początku. Bo kim w końcu jest cioteczna babka Pandory? Nie jest wampirem, a jest przecież nienaturalnie młoda i ma alergię na czosnek;]. Co się stało z mężczyzną, z którym Pandora była na randce - czy na prawdę nie żyje? Co takiego wyjątkowego ma zdziałać nastolatka? Kim jest tajemniczy sangwinik, z którym umawia się Celia? I kilka innych...

Uważam, że Krwawa Hrabina to świetna powieść nie tylko dla młodzieży. Ja spędziłam z tą książką bardzo ciekawy czas i targałam ją wszędzie w nadziei, że będę mogła przeczytać chociaż krótki fragment. 

Tak po prawdzie dziwie się, że tak bardzo spodobała mi się ta książka. Do tej pory spotkania z współczesną wersją wampirów i innych nieumarłych (albo umarłych, którzy nie przeszli na drugą stronę;)) nie były zbyt udane, poza klasycznym Draculą Brama Stokera. W tym przypadku pisarka oddała w nasze ręce ciekawą i lekką historię, którą trzeba traktować z dystansem i przymrużeniem oka. Na pewno spodoba się ona wszystkim tym z Was, którzy szukają lekkiej historii na długie jesienne lub zimowe wieczory. 

Jestem ciekawa czy czytaliście tą książkę i jakie macie po niej wrażenia?

wtorek, 5 listopada 2013

Larry Winget "Zamknij się! Przestań narzekać i zacznij żyć" - moja opinia

Swego czasu zastanawiałam się nad zrobieniem studiów z couchingu, dlatego też często lubię sięgać po coś z tego zakresu tematycznego lub po coś z dziedziny psychologii lub pedagogiki. Ostatnio dostałam dwie książki z tego zakresu i pewnie bym ich nie przeczytała, gdyby nie fakt, że poniekąd zostały mi podstawione pod nos;). 

Dzisiaj chcę Wam napisać parę słów o Zamknij się! Przestań narzekać i zacznij żyć autorstwa Larry'ego Wingeta

Na początek kilka słów o autorze...
Larry Winget jest trenerem rozwoju osobistego i jednym z najlepszych motywacyjnych mówców w Stanach Zjednoczonych. Jest autorem m. in powyższej książki oraz takich pozycji jak Twoje dzieci to Twoja wina, Ludzie to idioci i in. 

W normalnych warunkach tj. będąc w bibliotece czy księgarni być może spojrzałabym na tą książkę jednakże pewnie nie sięgnęłabym po tą książkę. To w jaki sposób jest wydana nie zachęca do spotkania bliższego stopnia z tym co jest w środku. Umówmy się okładka jest po prostu paskudna (ale to jest moje subiektywne zdanie;)). Jednakże sama zawartość dość zaskakuje, bo autor w bezpośredni sposób wykłada kawę na ławę, chociaż nie daje jasnej i zwięzłej instrukcji jak dokonać zmian w swoim życiu. Jak widzicie po zdjęciu znalazłam kilka myśli, które przykuły moją uwagę i nie odmówiłam sobie zaznaczenia sobie "kilku" z nich;p. Larry Winget na pewno nie głaszcze po głowie i nie powiela wielu dostępnych teorii, ale proponuje nam swoje podejście do tego jak powinno wyglądać wprowadzanie zmian w naszym życiu.

Założenia, na których opiera się autor odnoszą się do kultury amerykańskiej, więc wiele rzeczy może nam "nie grać", bo po prostu mamy inne myślenie od mieszkańców USA. Jednak trzeba przyznać, że to wszystko co jest zawarte w powyższej książce daje do myślenia i sprawia, że człowiek spogląda nieco inaczej na to co robi i jak się zachowuje. W moim przypadku Winget na pewno sprawił, że poświęciłam kilka chwil na autorefleksję i nieco zmieniłam swoją postawę w stosunku do zmian, które chcę wprowadzić w swoje życie. Mimo to dla mnie jest za dużo wodolejstwa i moim zdaniem wiele rzeczy można było ująć znacznie zwięźlej, z korzyścią dla wszystkich. Dodatkowo wiele rzeczy było mi już znanych (chociażby z racji studiów, jakie skończyłam i zawod u, który wykonuję) i dlatego nieco zawiodłam się na tej pozycji. Jednak tym z Was, którzy nie mają wiedzy pedagogicznej ani psychologicznej na pewno da więcej do myślenia i może w jakimś stopniu zmienić Wasz stosunek do otaczającej Was rzeczywistości i tego jak w niej funkcjonujecie. 

W moim przypadku powyższa książka może nie spełniła wszystkich oczekiwań, ale na pewno dała do myślenia i sprawiła, że na pewno zweryfikuję swoją postawę do własnych działań i swojego stosunku do kilku spraw. Decyzję o tym czy sięgnąć po tą pozycję czy nie zostawiam Wam. A jeżeli ją czytaliście to dajcie znać jakie macie zdanie na temat tego co zastaliście w środku;). 

niedziela, 3 listopada 2013

Sara Blædel "Tylko jedno życie"

Do wyznawców Islamu zapewne wszyscy podchodzimy z pewnym dystansem i nutą niepewności. W końcu przecież tyle się słyszy o tej religii i muzłumaninach, że w razie czego każdemu zapala się ostrzegawcza lampka z tyłu głowy. 

Tylko jedno życie to kryminał, który podejmuje temat honorowych zabójstw i podejrzeń w stosunku do muzłumanów, w momencie, w którym zostanie dokonane przestępstwo, a ślady prowadzą m. in. do wspomnianej grupy społecznej.

Akcja zaczyna się od tego, że zostaje znalezione ciało młodej muzłumanki. Wiele wskazuje, że faktycznie to jest morderstwo honorowe i policja idzie właśnie tym tropem, niespecjalnie rozwijając inne możliwości w śledztwie. Po pewnym czasie ginie również przyjaciółka zamordowanej. Śledczy zaczynają badać czy oba zabójstwa mogą mieć ze sobą związek. 
Przez cały czas trwania śledztwa miałam wrażenie, że policjanci nie za bardzo przykładają się do rozbudowania innych wątków w śledztwie niż honorowe zabójstwo w obronie dobrego imienia rodziny. Poza tym akcja rozwija się bardzo powoli, nie ma ciekawych zwrotów akcji, a budowania napięcia nie uświadczy się tym bardziej. Muszę zatem przyznać, że wątek kryminalny w przypadku pani Sary Blædel i Tylko jedno życie leży i kwiczy. 

Jednakże coś co mi się bardzo podobało to, to, że autorka pokazała różne postawy swoich postaci wobec innych kultur oraz to, że nie wszyscy pochopnie wyciągali wnioski. Dodatkowo ukazane są postawy matek ofiar i to jak przeżywają wydarzenia związane z tragiczną śmiercią swoich dzieci.

Bardzo łatwo jest podążyć szlakiem własnych uprzedzeń i stereotypów, które ma się w głowie, mimowolnie pomijając inne możliwe okoliczności. Tylko inne życie pokazuje jak łatwo zakładamy klapki na oczy w przypadku pewnych grup społecznych. Jednak tak sobie myślę, że chyba najbardziej boimy się tego czego nie znamy i nie rozumiemy. I jeżeli zaczniemy cokolwiek robić, co związane jest z inną kulturą powinniśmy chociaż na chwilę się zatrzymać i spróbować spojrzeć na pewne rzeczy z dystansem. 

To właśnie dzięki temu co było tłem dla wątku kryminalnego nie uważam czasu spędzonego z tą książką za zmarnowany i zapewne sięgnę jeszcze po inne powieści pisarki. 

Etykiety

"Gra o tron" (10) [przygotuj się na wielkie wyjście] (2) 30dniwege (4) 52 książki (214) 52 książki 2016 (39) 52 książki 2017 (1) 52potrawy 2015 (7) AA (2) agroturystyka (1) akcja (1) akcja Nakrętka (1) akcje (2) akcje czytelnicze (1) akcje kulturowe (1) Allverne (1) Allverne Nature's Essences (1) Anew (3) Anew Revitalist (2) Anne Bronte (1) antykoncepcja (1) Aromatella (1) aromaterapia (17) asertywność (1) audiobooki (6) Aussie (3) autobiografia/biografia (2) Avon (37) B.app (4) babeczki (2) Baikal Herbals (1) bajki (1) bajki dla dzieci i dorosłych (1) Bakalland (1) Balneokosmetyki (1) balsam do rąk (1) balsam do włosów (2) Bandi (1) BarryM (3) Barwa (2) Barwy Harmonii (1) Basilur (1) baśnie (1) Batiste (1) batony (1) bądź offline (1) BeBeuty (1) BeGlossy (5) Belgia (18) belgijskie przysmaki (4) belgijskie słodycze (5) belgijskie smakołyki (3) Bell (4) beutybox (3) Bielenda (3) BingoSpa (11) biografie (1) Biosilk (4) Biovax (6) biżuteria (1) błyszczyki (2) Bomb Cosmetics (3) Boże Narodzenie (3) brow bar (1) Bruksela (15) buble (6) buble kosmetyczne (8) buble książkowe (2) buty (1) Buziak Style (1) C.R. Zafon (3) Calvin Klein (1) Carmex (2) Cettua (1) Charlotta Link (1) Charlotte Bronte (1) chcę mieć (2) Chiny (1) chleby (1) Chocolissimo (2) choinka (1) chwile ulotne (3) ciasta (5) ciekawe pomoce naukowe (1) ciekawostki (1) cienie (4) cienie do powiek (5) cienie w kamieniu (2) cienie w kremie (1) ciocią być (1) codzienno (1) codzienność (91) codzienność psychologia społeczna (1) Combos (1) coś dobrego (9) coś na długie wieczory (3) coś słodkiego (7) couching (2) Crispy Waffles (1) cukinia (1) cykl o wolontariacie (7) czarna komedia (3) czas wolny (56) czekolada (8) czekolada do picia (4) czerwiec (1) czytanie (15) czytelnicze podsumowania (19) czytnik e-booków (1) Debby (1) Decubal (1) Decunal basic (1) demakijaż (6) depilacja (3) Dermacos (1) deser (6) deser na ciepłe dni (1) dipy (1) dla dorosłych (1) dla dzieci (10) do książki;) (1) dobre bo polskie (2) dobrostan zwierząt (1) dodatki (1) dodatki do domu (2) dodatki do potraw (1) domowa piekarnia (1) domowe Spa (3) domowe sposoby na przeziębienie/chorobę (2) Dove (2) Dr Konopka's (4) Dr. Konopka's (1) dramat (2) dynia (3) dysgrafia (1) Dziady (1) dzieciństwo (2) dziecko (1) Dzień Ojca (3) e-book (9) E. A. Poe (1) E.L.F (3) eliksir do włosów (2) Elisabeth Arden (4) Elseve (1) emulsja po opalaniu (1) Enilome Hertly Beuty (1) Eric - Emmanuel Schmitt (7) erotyka (2) Etja (1) etyka (3) etyka a to co jemy (1) Eveline (25) Evree (2) Fa (2) fantastyka (12) Farmona (3) feminizm (1) Feniks (1) Festiwal Conrada (1) festiwale (3) filiżanki (1) film (2) film azjatycki (1) filmowe podsumowania (6) filmowy weekend (2) fiszki (2) Floslek (15) FM (4) FM Group (3) Garnier (7) garść linków (10) Gliss Kur (3) Golden Rose (1) gotowanie (2) Green Pharmacy (12) Gregory Funaro (1) grupa literacka (1) gry planszowe (1) Grycan (2) Halloween (1) handel ludźmi (2) haul (4) Head&Shoulders (1) Hean (5) herbaty (1) higiena osobista (2) Himalaya Herbals (1) Holika Holika (1) home decor (2) homoseksualizm (2) hormony (1) horror (2) impreza (3) Inglot (1) inicjatywy kulturalne i społeczne (4) inspiracja (5) inspiracje (9) inspiracje dla nauczycieli (1) inspiracje dla rodziców (1) inspiracje na prezenty (1) inspirujący ludzie (2) Isana (1) ITS SKIN (2) Iwostin (4) ja w kuchni;] (3) jak radzić sobie ze stresem (5) jak sobie radzić ze stresem (2) jak zacząć nowe życie? (1) James Dashner (1) Jarosław Wasik (2) jedz jabłka (2) jedzenie (2) jesienna pielęgnacja (4) jesień (5) Joanna (1) kakao (2) kalendarium (1) Kallos (2) Kamil Janicki (1) kartka z kalendarza (52) kartka z kalendarza. (1) kawa (1) Kącik czytelniczy (1) kącik kulinarny (21) kącik samouka (1) Kindle (1) kino (1) klasyka (5) klasyka którą warto znać (3) kobieta w kulturze (2) koktajle (1) Kolastyna (2) kolorówka (6) kominek (2) koncerty (1) konkurs (1) konkursy (4) kontrowersyjne (1) konturowanie twarzy (1) korektor do brwi (1) korektory rozświetlające (1) kosmetyki (17) kosmetyki dla mężczyzn (3) kosmetyki dla wegan i wegetarian (1) kosmetyki do golenia (2) kosmetyki do kąpieli (2) kosmetyki do makijażu (14) kosmetyki do twarzy (5) kosmetyki do ust (2) kosmetyki do włosów (1) kosmetyki kolorowe (14) kosmetyki koreańskie (6) kosmetyki organiczne (1) kosmetyki po goleniu (1) kosmetyki rosyjskie (2) kosmetyki używane na wyjeździe (4) kosmetyki wegańskie (2) Kraków (1) krążki chlebowe (1) krem d rąk (1) krem do ciała (1) krem do opalania (1) krem do rąk (3) krem do twarzy (6) krem na dzień (2) krem o twarzy (1) krem pod oczy (2) kremy bb (1) Kringle Candle (6) Kroniki wampirów (1) kryminalistyka (1) kryminał (16) kryminały (2) kryminologia (2) książka dla smakoszy (1) książka na lato (2) książka na wakacje (1) książki (34) książki dla dzieci (16) książki dla młodzieży (8) książki edukacyjne (1) książki historyczne (4) książki kreatywne (1) książki kucharskie (2) książki motywacyjne (1) książki na jesień (1) książki na zimę (1) książki o których nie zapomnisz (1) książki polskich autorów godne polecenia (1) kuchenne inspiracje (2) kuchnia (1) kuchnia dla studentów (1) kuchnia dla studentów. (1) kuchnia dla zabieganych (2) kuchnia polska (1) kuchnia włoska (1) kultura (10) kultura polska (13) kupuj lokalnie (1) kuracja do włosów (1) L'biotica (2) L'Oreal (2) lakiery do paznokci (5) lampki (1) lato (1) Libster Blog Awards (1) Lioele (1) Lipton (1) Lirene (3) lista życzeń (2) literatura (12) literatura amerykańska (6) literatura erotyczna (4) literatura faktu (8) literatura francuska (3) literatura grozy (2) literatura historyczna (7) literatura hiszpańska (3) literatura izraelska (1) literatura japońska (1) literatura klasyczna (2) literatura kobieca (5) literatura koreańska (3) literatura młodzieżowa (17) literatura niemiecka (1) literatura obyczajowa (1) literatura piękna (10) literatura polska (38) literatura portugalska (1) literatura skandynawska (8) literatura światowa (18) literatura wojenna (3) literatura współczesna (73) literatura współczesna. (2) literatura współeczesna. (2) literatura XIX w. (17) Livioon (3) Loesje (1) Lotus (1) Lovley (1) Luxury Paris (9) łatwe przepisy (22) Łazienki Królewskie (1) Łuk Tryumfalny (1) Make - Up Trendy (1) make-up (3) Makeup Revolution (2) makijaż (8) maluszek (1) manga (1) Marek Grechuta (2) maseczki do twarzy (10) maska do włosów (8) masła do ciała (6) materiały do nauki języka niemieckiego (2) materiały do nauki matematyki (1) materiały do zajęć z dziećmi (1) MaxFactor (3) Maybelline (3) metoda nauki języka obcego (1) męskim okiem (3) mgiełka do ciała (2) mgiełki do ciała (1) Michał Bajor (6) miejsca relaksacyjne (1) miesiąc w zdjęciach (10) mieszanki bakaliowe (1) Międzynarodowy Festiwal Kryminału (1) migawki z życia (3) Miodowy Kłos (1) mleczko do ciała (2) mleko roślinne (1) młodzieżowa (1) moda (1) Models Own (1) moim zdaniem (1) moja dziupla (1) moje ulubione książki (42) motywacyjnie (1) Mount Blanc (1) możesz pomóc (1) Muza (1) muzyka (12) muzyka która mnie relaksuje (8) muzyka niszowa (4) na faktach (2) na obiad (3) na śniadanie (3) Nabla (1) nadzieja (1) nagrody (1) Natura Syberica (1) nauka języka angielskiego (2) nauka języka niemieckiego (2) nauka języka obcego (3) niania (5) nie polecam (1) nie samą książką człowiek żyje (1) niecodzienność (21) Nike (1) Nivea (10) No36 (1) NoniCare (1) nostalgicznie (1) notki o słodyczach (1) notki pomocowe (2) nowoczesne formy książek (2) nowości (6) nowości kosmetyczne (1) nowości na które czekam (1) nowy etap (3) o filmach (1) o Islamie (2) o jedzeniu (1) o Kościele (1) obejrzane spektakle (1) ocalić od zapomnienia (1) ochrona przeciwsłoneczna (1) oczyszczanie twarzy (4) odżywki do paznokci (5) odżywki do włosów (6) Oeparol (1) ogłoszenia parafialne (10) okołodziecięce (5) olej arganowy (1) olej kokosowy (2) olej migdałowy (1) olej pielęgnacyjny (1) olejek do ciała (2) olejek do twarzy (3) olejek do włosów (9) olejek łopianowy (6) olejek macadamia (1) olejki do twarzy (2) olejki zapachowe (4) olejowanie włosów (1) Olga Rudnicka (4) One Lovely Blog Award (1) opieka nad dzieckiem (1) oponki (1) Organic Shop (2) Organic Therapy (2) Organique (1) Oriflame (5) Oriflame. (1) Oscar Wilde (1) ozdoby świąteczne (1) Pachnąca Szafa (2) paczka:) (1) Paese (1) paletki cieni (1) paletki ze Sleeka (3) palety cieni (1) Palmers (1) Palmolive (2) Pantene (3) Pantene Pro - V (1) Pantne (1) pasja (14) pasja. (1) pasty do kanapek (1) paznokcie (3) pedagogika (3) peeling do ciała (4) peeling do skóry głowy (1) peeling do twarzy (5) perełki muzyczne i taneczne (2) Perfecta (1) Pharmaceris (3) pianka do golenia (1) pieczenie (2) pielęgnacja (5) pielęgnacja ciała (36) pielęgnacja dłoni (9) pielęgnacja paznokci (1) pielęgnacja pędzli (1) pielęgnacja rąk (6) pielęgnacja skóry wokół oczu (1) pielęgnacja specjalna (34) pielęgnacja stóp (1) pielęgnacja szyi i dekoltu (1) pielęgnacja twarzy (82) pielęgnacja ust (3) pielęgnacja włosów (42) pielęgnacja zimowa (5) piosenka artystyczna (1) Plaisirs Nature (Yves Rocher) (1) Planet Spa (2) plany (2) plany czytelnicze (1) plastry do twarzy (2) plastry na niedoskonałości (1) plastry na nos (2) Playboy (1) płyn micelarny (2) pochód książek męczących (1) początek (1) początki:) (3) podaj dalej (1) podkład (4) podkład do twarzy (1) podkłady (2) podróże małe i duże (8) podsumowania (7) podsumowania czytelnicze (1) podsumowania miesiąca (8) podsumowanie miesiąca (18) podsumowanie roku (1) Poetycka Dolina (1) poezja (3) poezja śpiewana (2) pokonaj stres (3) polecane książki na jesień i zimę (1) Polska (2) połącz kropki (1) pomadki do ust (2) pomaganie (4) popularnonaukowe (1) poradniki (4) poranna pielęgnacja (2) powieść wiktoriańska (1) powieść współczesna (2) praca (3) Pretty (2) prezent na Dzień Matki (1) prezenty (1) prezenty dla mamy (1) prezenty dla siostry (1) prezenty dla taty (2) projekt denko (4) projekt ślub (3) promocje (1) proste przepisy (13) prosto z natury (1) przegląd miesiąca w zdjęciach (5) przekąski (4) przekąski do pracy lub szkoły (1) przekąski na podróż (1) przemysłowa hodowla zwierząt (2) przemyśl to! (2) przemyślenia (6) przepis na wieczór (1) przepisy (30) Przepisy Babci Agafii (1) przepisy inspirowane "Grą o tron" (1) przepisy inspirowane książkami (1) przygotowania do ślubu (1) przyjemność (2) przysmaki (1) przystawki (1) psychologia (8) publikacje naukowe (1) R. P. Evans (3) Radical (1) recenzja filmu (1) recenzja kosmetyków (5) recenzja książek (5) recenzje filmów (3) recenzje filmów. Jonny Deep (1) recenzje gadżetów (1) recenzje gościnne (1) recenzje kosmetykow (1) recenzje kosmetyków (145) recenzje kosmetyków. (1) recenzje książek (279) recenzje książki (3) recenzje mangi/komiksów (3) recenzje olejków zapachowych (1) recenzje płyt (4) recenzje seriali (2) recenzje świeczek/wosków zapachowych (13) refleksyjnie (1) Regenerum (1) Regent House (2) relaks (7) relax (3) reportaże (3) Resibo (4) Revlon (2) Rimmel (2) Rival de Loop (2) rodzina (1) romans (3) romans historyczny (4) rosyjskie kosmetyki (2) rozdanie (1) rozwój zawodowy (2) ruch (1) Rzeszów (1) s-f (1) sala weselna (1) sałatka (2) samorozwój (2) Sandomierz (1) Sarah - Kate Lynch (1) Scottish Fine Soaps Company (1) Scrummy (1) sentymentalnie (8) seriale (1) serum do paznokci (1) serum do rzęs (2) serum do twarzy (3) serum do włosów (1) seryjni mordercy (2) Sesa (2) ShinyBox (2) silent disco (1) Skin Love (1) Skin79 (6) Sleek (6) słodycze (7) słodycze świata (2) słodycze wegańskie (1) słone przekąski (1) smaki (1) smaki dzieciństwa (3) snuff moves (1) Soap & Glory (3) Soap&Glory (2) sosy (1) spacerniak kulturowy (6) specjalna pielęgnacja (2) sport (1) sposób na... (3) spotkania blogerek (1) spotkania promujące książki (1) spotkanie blogerek (1) stalking (2) Stalowa Wola (4) Stalowi Czytacze (2) stalowowolskie spotkanie blogerów (1) Stara Mydlarnia (4) Stephen King (4) stosik (45) stosik biblioteczny (4) styl życia (11) Sylveco (3) szaliki (1) szampon do pędzli (1) szampony (4) Szlachetna Paczka (5) szminki (2) szukanie pracy (1) szybie przekąski (1) szybkie przepisy (18) ślub (1) ślub konkordatowy (1) Świat Książki (1) światełka (1) świeczki/woski zapachowe (23) Święta (6) święta. (1) tagi (9) tania kuchnia (1) targi książki (1) tarta (1) tbr (3) teatr (3) Teekane (1) tematy społeczne (1) terapia sztuką (2) terroryzm (1) Tess Gerritsen (3) The Balm (2) thriller/sensacja/kryminał (33) Tisane (2) tłusty czwartek (2) Tołpa (2) toniki do twarzy (1) tradycja (4) tradycja polska (4) trening antystresowy (1) trudne sprawy (1) trudności z pisaniem i nauką pisania (1) tusze do rzęs (1) tydzień w zdjęciach (24) Uczta Lodu i Ognia (1) ulga po opalaniu (1) Ultra Doux (2) ulubieńcy kosmetyczni (9) ulubieńcy miesiąca (8) ulubieńcy niekosmetyczni (6) ulubiona muzyka (2) ulubione (4) ulubione kosmetyki (4) ulubione książki (36) ulubione przekąski (1) ulubione przepisy (3) ulubione słodycze (1) ulubione zapachy (4) Unique (1) Urban Decay (1) Uriage (1) urlop (1) uśmiech (1) uzależnienia. psychologia (1) Vichy (1) Victoria's Secret (2) wakacje (1) walka z wągrami (1) wampiry (5) Warszawa (3) warsztaty (1) warsztaty kreatywnego pisania (1) weekend z książką (8) weganizm (4) wege (14) wegetarianizm (12) wieczorna pielęgnacja (2) Wielkanoc (1) wierzenia (2) wieś (2) wizyta u ginekologa (2) wolontariat (24) wspieraj lokalną gospodarkę (1) wspomnienia (1) współpraca (2) wychowanie dziecka (3) wydarzenia (8) wydawnictwa (1) wyjazd (2) wyniki konkursu (2) wyniki rozdania (1) wyróżnienia (1) wyzwania (2) wzmacnianie włosów (1) wzruszające (1) Yanke Candle (1) Yankee Candle (17) Yasumi (1) Yves Rocher (4) z baśnią w tle (1) zabawy dla dzieci (1) zakupy (3) zakupy kosmetyczne (4) zakupy ubraniowe (1) zamknięte klatki (1) zapachy (18) zapachy dla domu (2) zapachy dla kobiet (12) zapachy dla mężczyzn (2) zapachy na jesień (1) zapachy na lato (5) zapachy na wiosnę (3) zapachy od Avon (5) zapachy od Calvin Klein (1) zapachy uniwersalne (1) zapiski okularnicy (1) zapowiedzi recenzji (1) zapuszczanie włosów (1) zarządzanie stresem (2) zdjęcia (3) zdobycze kosmetyczne (1) zdrowe słodycze (1) zdrowie (5) zdrowie kobiety (7) zestawy kosmetyków (1) Ziaja (6) zimowa pielęgnacja (4) zmiany (2) Zoeva (1) zrozumieć kobietę (3) zrób sobie stop klatkę (2) zupy (2) zupy-krem (2) zwyczaje polskie (2) żel do twarzy (3) żel pod prysznic (2) żele do mycia twarzy (3) żele do mycia/produkty do kąpieli (3) żelki (1) życie (4) życie na emigracji (2) życzenia (8)