niedziela, 30 czerwca 2013

Jak dbam o włosy?

Ostatnio było dużo o włosach. Dziś chciałabym w pewien sposób podsumować to co robię, żeby dbać o własne kudły;)

1 Szampon

Jak pewnie wiecie do szamponów z linii Ultra Doux z Garniera przekonałam się będąc w Belgii. Obecnie powracam do nich co jakiś czas nie tylko dlatego, że się u mnie sprawdzają, ale również przez to, że mam do nich pewien sentyment;)

Tak, tak - nieodmiennie kojarzą mi się z Brukselą. Obecnie mam tą wersję z aloesem i mleczkiem roślinnym. Niestety tak to już jest, że czasem podejmuję decyzje konsumenckie przez wzgląd na pozytywne skojarzenia;)

Od szamponów wymagam tego, żeby myły, nie wywoływały niepożądanych skutków na włosach  i skórze głowy oraz za bardzo nie plątały moich włosów. Szampony z Ultra Doux spełniają moje oczekiwania i są odpowiednio wydajne jak na moje potrzeby, zatem zapewne będę do nich wracać jeszcze przez długi czas.

2. Odżywki

Jakiś czas temu przekonałam się do odżywek w sprey'u, które używam w momencie kiedy nie mam siły, albo czasu nałożyć maskę na włosy, albo zastosować odżywki w tradycyjnej formie. 

Obecnie mam na składzie produkt z Pantene do włosów normalnych na zmianę z Gliss Kur do cienkich, płaskich i zniszczonych włosów

Zauważyłam, że w momencie, w którym stosuję maskę do włosów niekoniecznie muszę używać odżywki, gdyż ten kosmetyk mi ją zastępuje. Jak widzicie tej odżywki z Gliss Kur zostało mi niewiele...a szkoda. W sumie sprawdza się i ratowała mi zadek w kilku sytuacjach, ale mam już upatrzoną następną, więc pewnie kupię sobie nową zapewne pod koniec tygodnia;)

3. Pielęgnacja specjalna

W momencie kiedy postanowiłam zapuszczać włosy zdecydowałam się też na wprowadzenie dodatkowych kosmetyków pielęgnacyjnych, które nie tylko mają dodatkowo odżywić moją czuprynę, ale również wzmocnić włosy i przyspieszyć ich porost. 
Obecnie kończę głęboko regenerującą maskę do włosów z Pantene, o której Wam nie będę pisała, bo moją opinię znajdziecie kilka notek wcześniej. (Dla ułatwienia tą notkę macie podlinkowaną wyżej;)).

Dodatkowo w mojej łazience pojawiły się trzy inne produkty z Green Pharmacy:

  • Balsam do włosów przeciw wypadaniu Olejek łopianowy,
  • Eliksir ziołowy do włosów wzmacniający, przeciw wypadaniu,
  • Olejek łopianowy z Czerwoną papryką
Balsam do włosów musiałam odstawić do momentu, w którym skończę używać maski do włosów z Pantene, więc sobie czeka spokojnie na swój czas, a reszty produktów używam regularnie. Olejek łopianowy używam przeważnie raz w tygodniu i nakładam go na całą noc - wtedy czuję, że moje włosy są lepiej odżywione, bardziej miękkie i sypkie;). Myślę, że więcej o tych produktach napiszę innym razem w oddzielnej notce. 

Na swoją kolej czeka również wzmacniająca maska do włosów z Pantne;)
Ale będzie musiała sobie jeszcze sporo poczekać, bo mam do zużycia wszystkie te produkty, o których pisałam wyżej;)








Zapewne te wszystkie kosmetyki są Wam doskonale znane, ale mimo wszystko chciałam się podzielić z wami tym co używam i moją opinią o niektórych z używanych produktów. 
A Wy jak dbacie o swoje włosy?

A tak na marginesie zaczęłam się zastanawiać czy pielęgnacja włosów stała się moją obsesją, czy jeszcze nie. I jeżeli jeszcze nie przekroczyłam granicy to jestem zapewne tego bardzo bliska;]

sobota, 29 czerwca 2013

Dodatkowy niezbędnik powstały z potrzeby chwili.

Ostatnio moje życie przyspieszyło. Czasem po powrocie do domu czuję się wyzuta z sił i mam ochotę po prostu paść. Przez ostatnie tygodnie opracowałam sobie niezbędnik, który towarzyszy mi oprócz podstawowego wyjściowego zestawu (czyt. kluczy, dokumentów, portfela, książki itp.)
Od lewej:
1. Green Pharmacy, krem do rąk i paznokci Jaskółcze ziele. Tym kremem zastąpiłam mój krem wygładzająco - odżywczy z Nivei. Po prostu miałam ochotę na coś innego, a że czytałam o nim trochę dobrego to postanowiłam go kupić tym bardziej, że kosztował poniżej 5 zł;).
2. Długopisy noszę ze sobą tak jakby co;), tym bardziej, że w mojej torebce znajduje się zwykle notes, w którym lubię zapisywać kilka rzeczy.
3. CleanHands, antybakteryjny żel do rąk - ostatnio mam sporo do czynienia z małymi dziećmi, z którymi np. wychodzę na spacery, daję jeść itp. Moje pierwsze doświadczenie w kontakcie z maleństwami nauczyło mnie dbania o higienę i myję ręce np. przed podaniem jedzenia mojemu podopiecznemu, po zmianie pieluchy itp. W momencie, w którym jestem na spacerze i dziecko, z którym właśnie wyszłam prosi o coś do jedzenia, albo o picie to w razie czego używam tego żelu do rąk.
4. Avon naturals, mgiełka do ciała fiołek i liczi; szczerze mówiąc nie wiem co mnie podkusiło, żeby kupić sobie tą mgiełkę. Teraz noszę ją przy sobie w celu odświeżenia i rychłego zmordowania tego nieszczęsnego produktu.
5. Floslek, krem do opalania z spf 15 - noszę go ze sobą, bo częściej przebywam na świeżym powietrzu. A że to co robię na co dzień nie wymaga ode mnie makijażu to mogę sobie spokojnie testować ten produkt - oczywiście pod warunkiem, że świeci słońce;)
6. Poza tym w razie czego mam przy sobie jakieś leki i gumki do włosów, co czasem się przydaje;)

Dziś tak sobie pomyślałam, że skoro moje życie ma przyspieszyć jeszcze bardziej, to muszę się zaopatrzyć także w jakieś chusteczki odświeżające - na pewno nie zaszkodzą;)

A Wy macie opracowany taki swój niezbędnik, który towarzyszy Wam na co dzień, a którego pojawienie się wynikło z potrzeby chwili? 

środa, 26 czerwca 2013

James Craig, "Londyn we krwi"

Kilka dni temu przyszła do mnie przesyłka z książkami, o czym raczyłam Was poinformować. Wśród pozycji, które przyniósł mi kurier był m. in. Londyn we krwi autorstwa Jamesa Craig'a. 
~*~ 
W trakcie kampanii przed wyborami parlamentarnymi ktoś zabija byłych członków elitarnego klubu Merrion Club. W trakcie śledztwa okazuje się, że wszystko wskazuje na to, że charyzmatyczni i bezwzględni bliźniacy, Edgar i Xavier Carlton również są na liście zabójcy. Inspektor John Carlyle nie jest zadowolony tym, że tak trudne i wymagające delikatności śledztwo przypadło właśnie jemu. Według opisu detektyw zagłębia się w mroczny świat brytyjskich klas rządzących, w których nie istnieje moralność, a jedyną liczącą się wartością jest władza. Detektyw musi znaleźć zabójce, gdyż ludzie Carltonów mogą wziąć sprawy w swoje ręce. 
Ślady prowadzą w przeszłość, o której wiele znanych osób wolałoby nie pamiętać...

~*~

Zarówno opis jaki okładka sugerują nam, że mamy przed sobą niezwykle krwawy, mroczny i brutalny kryminał. Zapalamy się więc do czytania i czekamy na to obiecane morze krwi, mroku i brutalności, jednakże z każdą kolejną stroną przychodzi coraz większe rozczarowanie... Okazuje się bowiem, że mamy w rękach kolejną powieść, która ginie w gąszczu innych publikacji tego typu i niestety o jej treści zapominamy wraz z zamknięciem książki i odłożeniem jej na półkę. A szkoda, bo historia ma potencjał, gdyby tylko autor chciał włożyć więcej wysiłku w snucie intrygi i skupiał się bardziej na samych przestępstwach niż chociażby na poszczególnych postaciach. Jakoś nie bardzo mnie interesuje przeszłość inspektora prowadzącego sprawę, albo co poprosił na lunch informator Carlyle'a, który jest również dobrym znajomym policjanta (niemalże przyjacielem rodziny) i handlarzem narkotyków w jednym. Niestety powyższa historia jest dla mnie do bólu przewidywalna i niemożliwie ugrzeczniona...chociaż może to efekt tego, że naczytałam się już trochę na prawdę mrocznych i brutalnych opowieści.

Niestety, albo wyniosłam za dużo wiedzy ze studiów (kryminologia), albo naczytałam się za dużo kryminałów lub Londyn we krwi jest po prostu kolejnym przeciętniakiem, który ma nam zabić czas w autobusie, pociągu czy tramwaju.
~*~

Rzadko tak bardzo zawodzę się na książce z Muzy, ale jednak jak się okazuje wyjątki się zdarzają. W jednym z komentarzy, ktoś zarzucił mi, że nie patrzę krytycznie na książki, które otrzymałam w ramach współpracy z wydawnictwami, jednakże rzadko zdarzają się przypadki takie jak ten (bo zwykle książki wybieram sobie sama), w których otrzymana powieść nie przypadnie mi do gustu, dlatego też takie moje opinie nie pojawiają się zbyt często. 

A Wy czytaliście już? Jakie macie odczucia? 


Pozdrawiam Was środowo:)

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Dwuminutowa maska do włosów głęboko regenerująca z Pantene + moja opinia

Kilka notek temu wspominałam Wam, że moja pielęgnacja włosów wygląda teraz nieco inaczej. Wśród moich kosmetyków pielęgnujących włosy znalazła się m. in. dwuminutowa maska do włosów głęboko regenerująca z Pantene  Dostałam ją od mamy w próbkach, które dostała przy okazji promocji marki już nawet nie pamiętam gdzie;p. 

Ma ona intensywnie nawilżać i chronić przesuszone oraz zniszczone włosy przed uszkodzeniami spowodowanymi stylizacją. 

Ja nie miałam jakoś bardzo zniszczonych włosów. Decydując się na użycie tej maski kierowałam się dwoma powodami:
  • miałam dość przerzucania próbek z miejsca na miejsce,
  • chciałam poprawić kondycję moich włosów. 
Mam włosy z tendencją do przesuszania się dlatego też używałam tej maski przed myciem i zwykle trzymałam ją dłużej niż 2 minuty. Dzięki temu uniknęłam szybszego przetłuszczenia się moich włosów przez zbytnie obciążenie ich. Od kiedy używam tej maski nie muszę stosować po myciu odżywek, chociaż i tak spryskiwałam je odżywką w sprey'u. Aktualnie mam tego produktu jakieś resztki (a szkoda, chociaż czekają na mnie inne produkty, które odstawiłam, bo jak je używałam wszystkie naraz to miałam za bardzo obciążone włosy). Po zużyciu większości tego kosmetyku mogę stwierdzić tylko tyle, że moje włosy są bardziej odżywione, miękkie i bardziej błyszczące. Nie mogę stwierdzić czy ta odżywka jakoś regeneruje czy nie, bo tak jak pisałam na początku notki nie miałam zniszczonych włosów i nie były one narażone za często na suszarkę lub coś innego, co mogłoby je jakoś uszkodzić. 

Czy kupię ją ponownie?
Nie mam zielonego pojęcia, bo jakoś szczególnie nie przywiązuję się do kosmetyków tego typu, chociaż pewnie jak będę miała zniszczone włosy (chociaż postaram się do tego nie doprowadzić), to będę chciała ją sprawdzić na bardziej wymagającym polu. 

Jeżeli chcecie poczytać sobie inne opinie to zajrzyjcie sobie na Wizaż (>>>KLIK<<<). Znacie tą odżywkę? Używałyście?

niedziela, 23 czerwca 2013

Linsay Sands "Wampir pozna panią"


Ostatnio jakoś nie mogłam ogarnąć się z czytaniem na tyle, żeby przeczytać coś w całości i o tym napisać. Na szczęście w ostatni weekend zaparłam się w sobie i postanowiłam powrócić do regularnego czytania, tak aby móc Wam częściej publikować notki o książkach. Dziś udało mi się skończyć powieść pt. Wampir pozna panią autorstwa  Linsay Sands.

~*~

Lucern jest autorem poczytnych biografii rodzinnych, z których kilka z nich jest zaliczana do romansów z pogranicza fantastyki. 
Główny bohater jest samotnikiem i wybrał zawód pisarza właśnie dlatego, żeby móc jak najbardziej ograniczyć kontakt z ludźmi. Dodatkowo przybrał pancerz składający się z grubiaństwa i mrukowatości. Jednakże pewnego dnia w drzwiach domu Lucerna staje jego pani redaktor, która obrała sobie za cel przekonać opornego autora do uczestnictwa w chociażby jednym z wydarzeń promocyjnych prowadzonych przez wydawnictwo,
w którym pracuje. Od tego momentu zarówno nasz wampir, jak i pani redaktor są uczestnikami ciągu niefortunnych zdarzeń i ciągle pakują się w jakieś tarapaty, z którymi muszą jakoś sobie radzić. Czy udało się przekonać Lucerna na chociażby małe wyjście do swoich czytelników i jak będą układać się relacje tych dwojga postaci musicie się sami przekonać. Jednakże mogę Wam zdradzić, że humorzasty wampir nieco zmienia swoją postawę i pod koniec historii nie traktuje  tak bardzo wrogo otaczającego go świata.
Muszę jednak przyznać, że czuję się nieco rozczarowana tą powieścią. Liczyłam na bardziej mroczną historię, a dostałam do ręki coś na kształt komedii romantycznej tylko tyle, że z wampirami w tle. Ci z Was, którzy mnie znają z realnego świata wiedzą, że wolę wampiry w bardziej mrocznym i klasycznym wydaniu, więc ta wersja tych stworzeń nie przypadła mi za bardzo do gustu, bo niewiele było z Lucernie z wampira. Z resztą Sands skupia się bardziej na rozwoju relacji między Lucernem i Kate (pani redaktor), a wampiryzm głównego bohatera schodzi jakby na drugi plan. A szkoda! 
Jednakże skłamałabym gdybym napisała, że ta książka jest zła i doszczętnie zmieszała ją z błotem. Powinna się spodobać tym z Was, którzy szukają czegoś lekkiego, co mogliby przeczytać w trakcie urlopu, albo zabrać ze sobą na plażę jako towarzystwo do opalania. Sama  mimo wszystko uśmiechnęłam się kilka razy podczas lektury tej powieści, więc jeżeli autorka trafi w wasze poczucie humoru, to na pewno podniesie Wam poziom endorfin we krwi. Należy także zaznaczyć, że w powieści znajdziemy kilka erotycznych wstawek, więc nie dawałabym tej powieści do ręki zbyt młodym osobom. Wprawdzie nie znajdziemy tu zbytnio gorszących lub brutalnych scen, ale mimo wszystko jest to książka bardziej dla dorosłych niż dla dzieci czy młodszej młodzieży...

sobota, 22 czerwca 2013

Współpraca z Floslek i szatański podstęp Taty;p

W piątek przed wyjazdem do Rodziców przyszła do mnie paczka z Flosleku:)
Cieszę się niesamowicie, bo to moja pierwsza współpraca z firmą kosmetyczną na blogu:) Na zdjęciu nie ma balsamu po opalaniu i jednego opakowania maseczek do twarzy - te kosmetyki poszły do mojej siostry. Ona więcej przebywa na słońcu, więc więcej będzie mogła Wam powiedzieć o tym produkcie. A mnie zostało całkiem sporo kosmetyków do testowania:


Co znalazłam w paczce?


  • masło do pielęgnacji ciała liczi & arbuz (oczywiście musiałam obniuchać i pachnie jak arbuzowa guma balonowa;p),
  • naczyniowy peeling enzymatyczny,
  • żel pod prysznic acerola & cerry,
  • eye care płyn dwufazowy,
  • Sun care spf 15,
  • Sun care SOS (balsam po opalaniu, który dostał się mojej siostrze częściej wystawionej na działanie słońca przez co bardziej się jej przyda i będzie mogła o nim więcej napisać),
  • maseczka intensywnie nawilżająca z wyciągiem z algi morskiej, hydromanilem i masłem Shea, - dostałam trzy podwójne saszetki, z czego jedną też dałam siostrze, żeby później zrobić notkę z moją i Jej opinią;)
  • nawilżający krem arnikowy SPF15,
  • arnikowy krem pod oczy.
  • hypoalergiczny żel do mycia twarzy skóry wrażliwej.
Mam nadzieję, że będzie mi się dobrze używało tych kosmetyków i że będę mogła napisać same dobre rzeczy. Przed wizytą u rodziców zdążyłam tylko wszystko przejrzeć i wywąchać, no i wypatrzyłam ten balsam po opalaniu, który  bardziej przyda się siostrze niż mnie, ale cóż...tak bywa;p. 

Poza tym pamiętacie jak pisałam pierwszą część notki o prezentach na Dzień Ojca? Otóż mój Rodziciel dostał już opisywane czekoladki (zapraszam TU jak ktoś nie widział, albo chce odświeżyć sobie pamięć;p)
Otóż mój Tato powiedział, że siądziemy sobie na spokojnie wieczorem to nas poczęstuje...no ale niestety jak się każdy rozszedł do swoich zajęć to później sobie nam się zapomniało, że mamy dostać na spróbowanie te pyszności z czekolady. Wstaje rano, wyciągam mleko z lodówki (tam też były czekoladki, bo nie chcieliśmy ryzykować, że się roztopią) i gdzieś zniknęły. Po czym okazało się, że mój Rodziciel zjadł je sam i dzielić się nie zamierzał...upsss - no tak co miał biedny zrobić jak Mu się słodkiego wieczorem zachciało, a że wszyscy już spali, albo gdzieś się zaszyli to On się przypominać nie zamierzał;p. 
Zatem musiałam obejść się smakiem, a czekoladki to chyba sama sobie będę musiała kupić;p 

czwartek, 20 czerwca 2013

Stosik:)

Wczoraj jak wróciłam po pracy do domu czekała już na mnie przesyłka z książkami do recenzji:)
Od góry:
J. Craig Londyn we krwi,
J. Szamałek Morze niegościnne
Y. Sifurdardóttir Statek śmierci

W tym tygodniu spodziewam się jeszcze dwóch przesyłek - jedną z nagrodami za wygraną w konkursie u jednej z blogerek, a drugą z kosmetykami. Mam nadzieję, że się doczekam, chociaż wiadomo, że chciałabym je mieć już teraz;)


P.S. Od wczoraj mój blog ma współautora:). Jest Nim mój Partner i Jego teksty będą się pojawiały co jakiś czas. Zatem jak zobaczycie coś z nie moim nickiem to znaczy, że to On;). Ktoś mógłby powiedzieć, że Mój Portret zamienia się na Nasz Portret, ale póki co zobaczymy na ile starczy Rafałowi zapału i motywacji do pisania;)
Mam nadzieję, że przyjmiecie go z sympatią;)

środa, 19 czerwca 2013

Inspiracji na Dzień Ojca część III

Witajcie, 
dzisiaj prawdopodobnie publikuję ostatnią dawkę inspiracji na Dzień Ojca. Jeżeli chcecie możecie zajrzeć do wcześniejszych części:
I część - jak się sprężycie to jeszcze dacie radę zrobić zamówienie z Chocolissimo, mają tam na prawdę szybką wysyłkę (do tej pory czekałam max dwa dni na kuriera)

Swego czasu miałam problem z tym co kupić mężczyźnie na prezent, tym bardziej mojemu Tacie na prezent, dziś wiem, że poza słodyczami sprawdziłoby się jeszcze kilka rzeczy.


  • Spinki do mankietów - tym razem przegrały z kretesem, bo mój rodziciel będzie miał okazje ubrać się elegancko chyba dopiero na mój ślub, więc pomyślę o tym na inne święto jak będę wiedziała, że będzie miał okazje je włożyć,
  • Sezon ulubionego serialu na DVD - mój tato jest zapalonym fanem takich seriali jak Janosik, Ranczo czy Czterej pancerni i pies. Dlatego też pewnie dostanie Mu się sezon, albo dwa na urodziny, Mikołaja czy inne gwiazdki;),
  • Wiem, że niektórzy mężczyźni czytają książki, więc można im podarować jakąś dobrą powieść, chociaż to mało odkrywczy prezent;),
  • Radio do samochodu - w swoim służbowym nie ma, a że jeździ dużo to by Mu się przydało...
  • Jeżeli Wasz Tato lubi uprawiać sport to myślę, że spokojnie można mu kupić karnet na siłownie, albo basen...idealnie sprawdziłby się też jakiś bilet na mecz czy też gadżety kibica. A mój tato jest byłym sportowcem, więc pewnie nie obraziłby się za możliwość wejścia na trybuny;p,
  • Mój Tato bardzo lubi swój ogród, więc pewnie nie obraziłby się, za to gdyby dostał jakieś nowe sadzonki drzew, albo innych roślin czy też za coś co mógłby wstawić do ogrodu. 
Tak na prawdę idealny prezent zależy tylko od naszej kreatywności i tego jak dobrze znamy swoich Ojców. Myślę, że mój Tato równie bardzo cieszyłby się z upieczonego specjalnie dla Niego ciasta przez którąś z córek jak też z drobiazgów i słodyczy kupionych z myślą o Nim. Bo czyż nie najważniejsza jest pamięć i serce wkładane w takie podarunki?

wtorek, 18 czerwca 2013

Moja pielęgnacja włosów - aktualizacja #1

Do jakiegoś czasu do pielęgnacji włosów używałam tylko szamponu i odżywki. Jednakże ostatnio zagościło u mnie kilka produktów, które używam do regularnej pielęgnacji;). A zaczęło się od tego, że postanowiłam zrobić coś z walającymi się po kosmetykach próbkami dwuminutowej maski do włosów głęboko regenerującej z Pantene. Miałam dość przekładania ich z miejsca na miejsce, więc postanowiłam je w końcu zużyć. Po przeliczeniu ilości próbek stwierdziłam, że przecież w sumie mam w nich pełnowymiarowy produkt, więc postanowiłam go przelać do pudełka po maśle do ciała;]. To jest ta wersja turkusowa - czy jak tam ten kolor się nazywa;p. 

Dziś oprócz maski używam trzech innych produktów, które odkryłam przez przypadek będąc na zakupach w jednej z miejscowych drogerii. Wszystkie trzy są z firmy Green Pgarmacy.
Od lewej jest to Balsam do włosów przeciw wypadaniu Olejek Łopianowy, Eliksir ziołowy do włosów wzmacniający, przeciw wypadaniu oraz Olejek łopianowy z Czerwoną papryką (na pobudzenie wzrostu włosów). 
Produktów z Green Pharmacy używam coś ponad tydzień, a w momencie kiedy używam olejku nie używam maski z Pantene, żeby zbytnio nie przeciążać swoich włosów. 
Balsam do włosów używam po prawie każdym myciu i zostawiam go na kilka minut, po czym spłukuję i w ruch idzie eliksir. Od kiedy zaczęłam używać tych dwóch produktów odstawiłam odżywki do włosów ze względu na to, że po nich mam wystarczająco dobrze odżywione i nawilżone włosy i nie mam większych problemów z rozczesaniem. Dwa razy w tygodniu przed umyciem włosów nakładam olejek. W ciągu tygodnia myję głowę już po pół godzinie, ale jak tylko mam wolne zostawiam go sobie na noc. Tak jak wspominałam kiedy ten olejek jest w użyciu nie używam maski z Pantene, żeby zbytnio nie przeciążać włosów - czasem nie ma co przesadzać. Mam nadzieję, że te produkty się sprawdzą, ale nawet jeżeli nie to i tak Wam dam znać;)
Jeżeli chodzi o szampon to póki co używam tego z Avonu, z linii Advence Technoloques do włosów cienkich i delikatnych. Szampon jak szampon...myje, nie podrażnia i nie wywołuje łupieżu. 

A Wy używacie, któregoś z wymienionych produktów?

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Alyson Richman "Wojenna narzeczona"

Ostatnio bardzo często towarzyszyły mi książki, które opowiadały o realiach II wojny światowej. I tym razem przeczytałam powieść z wojną w tle. Tym razem była to Wojenna narzeczona autorstwa Alyson Richman
W posłowiu autorka przyznaje, że inspiracją do napisania książki była historia paru osób, których losy wplotła w fabułę, Na początku miała zamysł, żeby opisać historię artystki, która przeżyła Holocaust, jednakże powstała opowieść o pewnej miłości. Już podczas pracy nad powieścią Richman w trakcie wizyty u fryzjera usłyszała anegdotę o tym jak na jednym ze ślubów babka panny młodej i dziadek pana młodego zorientowali się, że przed wojną byli małżeństwem. Ich historia nie dawała autorce spokoju na tyle, że postanowiła ją umieścić już w pierwszym rozdziale swojej powieści. Następnie stworzyła parę bohaterów, którzy sześćdziesiąt lat spędzili z dala od siebie. Opisane przez autorkę doświadczenia zostały zainspirowane po części historią prawdziwej postaci (Diny Gottliebovej). 

Wojenna narzeczona to opowieść, w której wojna jest przeważnie tłem w przypadku Josefa, a jeżeli chodzi o Lenkę to znaczna część jej historii przedstawia doświadczenia związane z wojną. 
Jemu udało się znaleźć schronienie z Ameryce, ona młoda mężatka zdecydowała, że nie chce rozstawać się z rodziną i została w kraju licząc na to, że mężowi uda się zorganizować ich wyjazd w bezpieczne miejsce i niebawem będą mogli żyć razem. Niestety rodzina Lenki najpierw trafia do do Terezina, a następnie do Auschwitz.  Z całej rodziny udaje się przeżyć tylko Lence. Oboje bohaterów jest przekonanych, że to drugie zginęło. Jednakże czytelnik staje się świadkiem tego jak wyglądało ich życie po rozstaniu - pełne tęsknoty i pozbawione nadziei na szczęśliwe życie i spełnioną miłość. Mimo to, że oboje ponownie założyli rodziny, to jednak wciąż o sobie myśleli i za sobą tęsknili. Lenka i Josef odnajdują się wtedy, kiedy już pogodzili się ze stratą ukochanej osoby...na ślubie własnych wnuków. 

Ta powieść jest zupełnie inną wojenną historią, którą znałam do tej pory. Zwykle czytało się o powstaniach, obozach koncentracyjnych, gettach, itp., a miłość (o ile już była) była gdzieś w tle. W przypadku Wojennej narzeczonej proporcje są inne. Na pierwszy plan wysuwa się uczucie między Lenką i Josefem - najpierw wiara w to, że dwojgu zakochanych uda się ułożyć sobie razem życie, następnie przypatrywanie się ich tęsknocie, rezygnacji i życiu z dala od siebie. No i jeszcze dochodzi to wzruszenie, kiedy oboje się odnajdują. 

Powyższa książka wywołuje emocje, wzrusza i zostaje w pamięci. Ta historia pozwala wierzyć w to, że prawdziwa miłość wciąż jeszcze istnieje i jest w stanie przetrwać wszelkie przeciwności losu. Chciałabym tak kochać, tak jak chciałabym być tak kochaną... Ale czy współcześnie jest to wciąż jeszcze możliwe?

Czytając Wojenną narzeczoną nie raz miałam łzy w oczach (oj moje oczy stają się mokre na starość...) i  o dziwo nie raz czytałam ją z zapartym tchem...

Cóż więcej mogę napisać Wam na jej temat bez zdradzania szczegółów? Chyba tylko to, że możecie wiele stracić nie sięgając po tą powieść

niedziela, 16 czerwca 2013

Druga część inspiracji na Dzień Ojca

Jak już pisałam zbliża się Dzień Ojca. Dziś kolejna dawka inspiracji, chociaż tak na prawdę tego typu prezenty są już po prawdzie oczywiste. Jako, że jeszcze do niedawna w naszej najbliższej rodzinie oprócz Taty była też Mama i ja z siostrą to głównie my dbałyśmy o to, żeby Tato miał wszystkie niezbędne kosmetyki. Dlatego też bardzo często zostawały one dołączone do prezentó z różnych okazji.
Zapach z firmy Avon - Herve Leger Homme był własnie jednym z takich prezentów i bardzo spodobał się mojemu Tacie:


Herve Leger Homme
zdjęcie z: http://www.stylistka.pl/kosmetyki/avon/herve-leger-homme/

Opis z wizaż.pl: 
Ekskluzywna woda toaletowa  Herve Leger `Homme`to niezwykle oryginalna i wybitnie elegancka kompozycja, łącząca w sobie aromat orzeźwiających cytrusów i głębię nut korzennych. Całość doprawiają tajemniczo przydymione akordy drzew, które dodają zapachowi stanowczości i wyrazistości. Wyrafinowane nuty zapachowe tworzą dyskretnie kuszącą mieszankę.  Herve Leger `Homme` to idealny zapach dla mężczyzny silnego, pewnego siebie i jednocześnie wrażliwego. Zapach zamknięto w eleganckim, prostym flakonie, który nawiązuje do bandażowych kreacji, z których słynie Dom Mody Herve Leger.

Kategoria zapachowa: drzewna

Nuty zapachowe:
nuta głowy: grejpfrut, śródziemnomorski yuzu, imbir
nuta serca: cedr, drzewo sandałowe, wetiwer
nuta bazy: paczula, sycylijska ambra, piżmo

Ode mnie:
Tato bardzo sobie chwali ten zapach. Mówi, że bardzo długo się utrzymuje i mimo to, że sam w pewnej chwili przestaje go czuć koleżanki z pracy potrafią chwalić jego perfumę jeszcze pod koniec pracy - a muszę wspomnieć, że Tato potrafi pracować do późnego popołudnia. Mama kiedyś wspomniała, że ten produkt jest dość drogi (ok. 100 zł.) ale faktycznie czuje go na Tacie jeszcze wieczorem, po tym jak wróci z pracy. 
Zapach rzeczywiście jest drzewny i bardzo elegancki, ale Tato jakoś nie może się powstrzymać od używania go na co dzień, co sprawia, że raz na jakiś czas dostaje opierdziel od mamy, że nie zostawia tej wody (tak wody - bo to jest woda toaletowa...o lepszej trwałości, ale zawsze) na jakieś okazje (np. wyjścia, święta, niedziele itp.). Jednak Tacie bardzo spodobało się, że kobiety, z którymi styka się w pracy bardzo komplementują go za ten zapach i to Go miło łechta, więc sobie nie odmawia;p. 

Moim zdaniem  Herve Leger `Homme` to zapach dla dojrzałych mężczyzn w wieku od ok 40 lat w górę. U młodszych mężczyzn coś by nie grało w przypadku tego zapachu. Dlatego też jeżeli np. szukacie prezentu dla mężczyzny w mniej więcej tym wieku to polecam. Na koniec jeszcze wspomnę, że zapach ma 75 ml. 
Kolejnymi rzeczami, które mojemu Rodzicielowi przypadły do gustu są kosmetyki do golenia z firmy Nivea. Póki co zawsze któraś kupowała to co akurat jest po promocji, kiedy kupujemy Tacie prezent, ale zawsze dane kosmetyki się sprawdzały - robiły co miały robić, nawilżały, nie uczulały i nie podrażniały. 
Nie wiem jak Wy, ale ja zauważyłam, że wielu znajomych mężczyzn używa do golenia kosmetyki z tej firmy - niezależnie od wieku (widziałam coś chyba nawet u mojego szwagra;p). Tym razem padło na zestaw łagodzący, który kupiłam w Biedronce za niecała 20 zł;)

Kosmetyki, o których Wam wspomniałam są tylko jednymi z kilku, które się sprawdzają u mojego Taty i które chętnie używa. 

Znacie, któreś ze wspomnianych kosmetyków? Będzie coś z kategorii kosmetycznej w prezentach dla Waszych Ojców? 

P.S. Zapraszam Was też do poprzedniej notki o prezentach na Dzień Ojca 
http://mojportret.blogspot.com/2013/06/inspiracje-na-dzien-ojca-garsc-pierwsza.html - produkty raczej są dostępne tylko przez neta, ale przesyłka jest ekspresowa i zwykle dochodzi w ciągu 1 - 2 dni;), ale jeżeli już radziłabym zamówić wcześniej jeżeli planujecie, któryś z nich kupić;p

piątek, 14 czerwca 2013

Rival de Loop, kapsułki z serii: Hydro Pflegekapseln - kilka słów ode mnie

Ostatnio do swojej pielęgnacji wprowadziłam więcej pielęgnacji specjalnej w postaci ampułek, serów czy też silniejszych kremów. Swego czasu będąc w Rossmanie z myślą o tej notce kupiłam ampułki nawilżające z Rival de Loop. Pisałam o nich już >>>TU<<<. Dzisiaj chciałabym podzielić się z wami swoimi wrażeniami. 


Jest to ta seria Hydro Pflegekapseln, która jest przeznaczona dla suchej i zniszczonej skóry. Podobno używanie tego produktu ma już po paru sekundach nadać skórze uczucie gładkości i delikatności. Kosmetyk ma wygładzić suche fałdki i nadać skórze elastyczności. Natomiast witamina E oraz wyciąg z miłorzębiu japońskiego mają chronić skórę przed wpływem wolnych rodników. Dodatkowo oliwa ma regulować gospodarkę tłuszczową skóry.
Przy regularnym stosowaniu odczuwalnie ma się polepszyć stan skóry. 

Tak jak pisałam Wam ostatnio kuracje specjalne typu kapsułki czy serum do twarzy ma się stosować codziennie do końca opakowania. Przy tych kapsułkach tak też zrobiłam. Stosowałam codziennie i nawet zabrałam je na wyjazd do rodziny mojego chłopaka, żeby nie przerywać terapii.
Przy pierwszym użyciu było też pierwsze rozczarowanie - kosmetyk zawarty w kapsułce niesamowicie śmierdzi, co spowodowało, że nie używałam tego produktu z przyjemnością. Konsystencja kosmetyku jest oleista i mimo, że nie ma jej wiele to łatwo się rozprowadza i spokojnie starcza na całą buzie. 
Niestety w moim przypadku ten kosmetyk się nie sprawdził:(
Ja rozumiem, że po tygodniowym stosowaniu kuracji nie można oczekiwać nie wiadomo jakiej poprawy kondycji skóry, ale wychodzę z założenia, że skoro opakowanie kapsułek jest przeznaczone na 1 tydzień stosowania to znaczy, że po tym tygodniu już jakieś efekty mają być. A tu lipa...nie zauważyłam niczego co oferowałby producent, a już na pewno moja skóra nie była lepiej nawilżona:(. A szkoda, bo produkt zapowiadał się całkiem nieźle, a okazało się, że w moim przypadku jest to bubel do którego już nie wrócę. 
Pamiętajcie jednak, że to jest tylko i wyłącznie moja opinia, a Wy możecie mieć całkiem odmienną.  Myślę, że jeżeli chcecie możecie spokojnie sięgnąć po te kapsułki, żeby sprawdzić czy u Was działają czy nie. W końcu każdy z nas ma inny rodzaj skóry i coś co nie działa ma mnie może u Was się sprawdzić idealnie...

czwartek, 13 czerwca 2013

[Męskim okiem] Eric - Emmanuel Schmitt "Oskar i pani Róża"

Po notce z czymś dla ciała mam dla Was post z czymś dla ducha z serii Męskim okiem. Jako, że prowadzę osobistą krucjatę i usiłuję wyrobić w moich partnerze nawyk czytania co rusz coś Mu podsuwam. Ostatnio padło na Oskara i panią Różę, która jest tak dobrze Wam znana. R. po raz kolejny napisał recenzję książki na mojego bloga, a więc zapraszam: 

Eric Emmanuel Schmitt – Oskar i pani Róża to druga pozycja, którą w tym roku przeczytałem z własnej, niewymuszonej woli. Chociaż należy wspomnieć również, że także wolą Natalii było to, żebym przeczytał powyższą powieść - inaczej nie dawałaby mi tej książki na moje 28-me urodziny. Wiem, że Eric Emanuel Schmitt to jeden z Jej ulubionych autorów, mimo to długo zbierałem się do przeczytania mojego urodzinowego prezentu. Natalia przy okazji naszych spotkań zaczęła się dopytywać czy przeczytałem książkę. Mimo, że ciekawość wzbierała we mnie co też w tej krótkiej objętościowo książce się mieści oraz co sprawiło, że akurat taki prezent mi wręczyła, dopiero niedawno po jej kobiecej interwencji przeczytałem tą pozycję. Nie żeby Natalia mnie zmuszała do czytania i próbowała ogniem i mieczem nawrócić mnie na jedyną, słuszną drogę ku właściwej rozrywce. Wcale tak nie było. Potrzebowałem tylko odpowiedniej zachęty. I myślę, że z całą pewnością mogę powiedzieć, że czytając tę książkę czasu nie straciłem.
Historia dzieje się w szpitalu dziecięcym Nowela i ukazuje życie szpitalne małych pacjentów. Codzienne zmagania z chorobą, kontakty jak zwykle z nieprzyjemnymi oraz nieczułymi pielęgniarkami przeplatane są zabawami z innymi chorymi dziećmi. Głównym bohaterem jest mały Oskar, kilkuletni pacjent, który podsłuchawszy rozmowę dowiedział się, że zostało mu zaledwie kilka dni życia. Rodzice nie są dla niego żadnym wsparciem w tym trudnym okresie. W czasie choroby przyjeżdżają do syna tylko w weekendy z uwagi na odległość szpitala od miejsca zamieszkania i ze względu na pracę. A gdy już są z Oskarem nie potrafią z nim rozmawiać, spędzić miło czasu, a ich wsparcie ogranicza się głównie do wręczania coraz to nowszych prezentów. Pozostali dorośli, lekarze, pielęgniarki również nie potrafią być towarzystwem dla chłopca. Oskarowi zdaje się, że przestali go lubić, przez co czuje się niemile widziany. Poza tym ma wrażenie, że inni czują się nieszczęśliwi dlatego, że chłopiec ma wkrótce umrzeć. Jedyną dorosłą osobą, która potrafi porozumieć się z chłopcem jest starsza, wolontariuszka, była zapaśniczka - Pani Róża. Potrafi ona sprawić by chłopiec nie myślał tylko o zbliżającej się śmierci i jest dla niego autorytetem oraz kimś w rodzaju przyszywanej babci. Opowiada mu interesujące opowieści o karierze zapaśniczki, tłumaczy zachowania dorosłych i przygotowuje Oskara do zbliżającej się śmierci, również poprzez opowieści o Bogu. Chłopiec dowiaduje się, że zostaje mu tylko 12 dni życia. Pani Róża proponuje by Oskar wyobraził sobie, że każdy dzień to 10 lat życia, w ten sposób w ciągu dwunastu dni przeżyje 120 lat. Opiekunka proponuje również by na koniec każdego dnia chłopiec pisał listy do Boga i opowiadał jak przeżył minioną dekadę. Oskar przyjmuje propozycję i każdy dzień przeżywa jakby minęło 10 lat i pisze listy do Boga. W ciągu pozostałych dni życia przeżywa to co każdy człowiek jak może się wydawać powinien przeżyć: zauroczenie, bunt, miłość, zdradę, rozstanie aż po wiek starczy.
Patrząc objętość tej książeczki, można by ją raczej określić mianem noweli lub dłuższego opowiadania niż powieści. Można ją spokojnie przeczytać „na raz” w autobusie czy zamiast jednego odcinka serialu w TV. Oskar i Pani Róża to krótka pozycja ale dłuższa być nie powinna. Autor książki wyraźnie miał jeden główny cel opisując tą historię, a mianowicie chodziło o zwrócenie uwagi na problem nieumiejętności nawiązania kontaktu z chorymi śmiertelnie ludźmi. Na co dzień wszyscy jesteśmy zajęci swoimi sprawami, gonimy za sukcesami w pracy czy też w szkole, bez reszty skupiając się na sobie. Nie myślimy o śmierci, czasem by uspokoić sumienie wesprzemy finansowo jakąś akcje społecznościową typu Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy czy Szlachetna Paczka może czasem uzbieramy trochę nakrętek na Akcję Nakrętka. Na co dzień nie mamy jednak kontaktu z ludźmi chorymi, ludźmi potrzebującymi pomocy i nieświadomie traktujemy takie osoby jak trędowatych. Nie wiemy jak z takimi osobami rozmawiać, jak je pocieszyć oraz jak wesprzeć. Dlaczego? Na szczęście są jeszcze osoby tak bezinteresowne osoby jak Pani Róża, które potrafią oswoić nie tylko ból, ale również śmierć.

Tą książkę czyta się krócej niż zastanawia się nad pytaniami, które pojawiają się w głowie po jej przeczytaniu. Gwarantuję, że nikt nie będzie taki sam przed i po przeczytaniu tej książki. Nie jest to ciężka książka, która przygnębia poruszonym tematem jakby mogło się na pozór wydawać, wręcz przeciwnie - człowieka ogarnia spokój, wręcz na chwilę może przestać nawet obawiać się śmierci. Ta pozycja to świetny prezent dla każdego, zarówno dla dziecka, które nie dostało wymarzonej gry czy komórki na komunię jak i dla starego, zabieganego konia jak ja. Gorąco każdemu polecam.


Mój komentarz:

Oskar i Pani Róża to była pierwsza powieść Schmitta, którą przeczytałam. Jest to też pierwsza książka przy której płakałam rzewnymi łzami i nie mogłam powstrzymać tej przypadłości. Autor z właściwą sobie lekkością pisze o trudnym temacie w niesamowity sposób nie tylko dając do myślenia, ale także wzruszając, Teraz po bliższej znajomości z twórczościa Schmitta sięgam po Jego książki w ciemno, bo wiem, że są one dla mnie nie tylko źródłęm wzruszeń, przemyśleń i sentencji, ale także sprawiają, że pragnę być lepszym człowiekiem i oswajam trudne tematy. Mam nadzieję, że ta powiastka sprawi, że nie tylko mój przedmówca będzie chętniej sięgał po książki, ale także Wy z chęcią po nie sięgniecie:). 

wtorek, 11 czerwca 2013

Pierwsza część inspiracji na Dzień Ojca

Niebawem Dzień Ojca. Niby każdy o tym wie, ale mam wrażenie, że większą uwagę przywiązuje się do Dnia Matki. Dlatego też, w tym roku postanowiłam nieco bardziej przyłożyć się do  przygotowań do tego pierwszego z wyżej wymienionych świąt. Tym bardziej, że mój Tato mógł czuć się nieco zaniedbany ze względu na to, że to mama jest u mnie tym rodzicem, o którego dbam bardziej...zupełnie nie wiem dlaczego. Z tej okazji postanowiłam, że swoje zakupy spróbuję wspomóc współpracami z firmami na tej zasadzie, która obowiązuje na moim blogu przy współpracy z wydawnictwami. 

Pierwszą z firm, która wyraziła chęć współpracy jest internetowy sklep z czekoladą Chocolissimo. Trafiłam w to miejsce ponad rok temu, po powrocie z Belgii, gdy szukałam dobrej czekolady dostępnej w Polsce. Niestety moje zapasy przywleczone do kraju z mojego wyjazdu rozpłynęły się niemalże w mgnieniu oka, więc trzeba było się ratować. Od tamtego czasu kupowałam coś tam na specjalne okazje, albo raz na jakiś czas jak chciałam sobie zrobić przyjemność, więc weźcie pod uwagę to, że nawiązując tą współpracę wiedziałam co robię i byłam pewna, że jeżeli się zgodzą to w przypadku mojego Taty będzie to strzał w dziesiątkę. Jednakże do rzeczy, bo mój wstęp robi się już za długi;p

Mój Tato jest strasznym łasuchem - uwielbia słodycze, a czekolada jest jednym z Jego ulubionych przysmaków. Dlatego też często dobieram prezenty tak, żeby znalazło się w nim coś czekoladowego. Stąd pomysł na współpracę z Chocolissimo:) O tej współpracy pisałam Wam już w zeszłym tygodniu, a wczoraj odebrałam przesyłkę, co spowodowało nagły przypływ energii i poprawę humoru. Jak zwykle przesyłkę odpakowywałam z entuzjazmem dziecka, które odpakowuje prezent pod choinkę.

Po wyjęciu i odgarnięciu rzeczy, które zabezpieczały przesyłkę moim oczom ukazał się smaczny widok:

Aż sama się sobie dziwię, że tak bardzo cieszy mnie to, że będę mogła dać mojemu Tacie coś co oboje lubimy, chociaż pewnie nie podzieli się z nami ani kawałkiem...ale tak po prawdzie należy Mu się;p

Na pierwszy rzut idzie Super Tata:)

Oryginalne opakowanie tych czekoladek zostało zaprojektowane z myślą o każdym Tacie. Komiksowa postać Super Taty w połączeniu z wyjątkowym smakiem sześciu pralinek przeniesie obdarowanego w świat super bohaterów. Wszakże każdy Tato jest wyjątkowy i to nie tylko w Dzień Ojca:).

Jeżeli czytaliście wpis o inspiracjach na Dzień Matki na pewno wiecie, że moja Mama też dostała czekoladki z Chocolissimo tylko w wersji Super Mom:). Jeżeli chcecie sobie zobaczyć ten wariant możecie sobie zajrzeć >>>TU<<<

Kiedy przyjechałam do Rodziców na Boże Ciało i zobaczyłam, że moja Mama jeszcze nie skosztowała czekoladek ode mnie od razu zapytałam - dlaczego? A moja Mama jak zawsze czekała, aż rodzina będzie w domu, bo chciała się podzielić tym co dostała. Jednakże na szczęście odwiodłam jej od tego pomysłu, bo przecież to jest prezent dla Niej i tylko dla Niej, a nie dla całej rodziny. Jednak wygrał chyba argument dotyczący tego, że każda pralinka w opakowaniu jest inna, więc szkoda jak nie spróbuje wszystkich. Szczęśliwie mnie posłuchała, chociaż nie jestem pewna czy Tato nie miał udziału w przyjemności jedzenia tychże czekoladek. Jeżeli tak moja Mama będzie mogła sobie wziąć odwet;p.
Nie wiem jak Was, ale mnie zarówno wersja dla Mamy, jak i ta dla Taty rozwala mnie na łopatki. Ja sama uśmiechnęłabym się w momencie, kiedy dostałabym moje ulubione słodycze zapakowane w pudełeczko z super postacią i podpisane chociażby Super Córka, albo Super Siostra;]. Jeżeli jesteście zainteresowani tym produktem to możecie go dostać jak klikniecie obok: >>>klik<<<
Cena powyższych czekoladek to: 24,85 + przesyłka (wiem cena powala jak na 6 czekoladek, ale warto - są o wiele lepsze niż te, które są dostępne w sklepach)

Kolejną rzeczą, którą dostałam w paczce są narzędzia z czekolady. W przypadku mojego Taty będą idealne, chociażby z tego względu, że robi wiele rzeczy wokół domu i będą po prostu adekwatne do tego co często robi i co robić lubi:) Mój R. jak zobaczył zdjęcie, które wrzuciłam wczoraj na FanPage bloga stwierdził, że te są bardzo oryginalne i sam by takie zjadł. Jednak on swoje dostał na Walentynki, więc od tych wara;p. Może jakieś dostanie jak będzie grzeczny;)) 
Znając mojego Tatę  przy tym pudełku czekoladek będzie się przez jakiś czas zastanawiał czy je zjeść czy na nie sobie popatrzeć;p
Link do nich => >>>KLIK<<<
W tym przypadku cena wynosi: 33,49 + przesyłka

Na koniec coś co rozwaliło mnie zupełnie i wywołało falę wspomnień, a mianowicie orzechowe serce dla Taty. Jest to gorzka czekolada z prażonymi orzechami laskowymi i tabliczką Dla Taty. Czemu to wywołało u mnie rozrzewnienie? Przede wszystkim dlatego, że pierwsza czekolada jaką zjadłam w Belgii miała podobny smak (tylko, że orzechy dodatkowo były słone). Zatem wspomnienia polały się  strumieniem i jeżeli Tato nie będzie miał na nią ochoty, ja ją chętnie przygarnę. Ogromnym plusem jest to, że w tej czekoladzie są duże kawałki orzechów (wydaje mi się, że nawet są w całości;p), a nie ich malutkie ilości jak to często bywa w czekoladach. Ten produkt będzie idealny jeżeli Wasi Ojcowie lubią bardziej wytrawny smak. Ten czekoladowy smakołyk znajdziecie klikając w link obok => >>>KLIK<<<
A cena tego serca to: 31.09 + przesyłka

Zatem na pewno do mojego Taty powędrują powyższe trzy czekoladowe wyroby. Mam nadzieję, że będzie zadowolony. Natomiast jeżeli chcecie zobaczyć inne propozycje Chocolissimo na Dzień Ojca zapraszam => >>>KLIK<<<

Wiem, że te produkty są droższe niż te, które znajdziecie normalnie w sklepie, jednak są też lepszej jakości. Ja jak chcę sprawić przyjemność innym, albo zjeść lepszą czekoladę zawsze sięgam po wyroby z tego sklepu. Uważam, że Dzień Ojca jest takim momentem, kiedy możemy wydać nieco więcej na swoich Ojców;). 

Z tego co kojarzę to w podczas zakupów w Chocolissimo jest możliwość zaznaczenia, że dane czekoladki idą na prezent i wtedy zostają zapakowane. Sama wysyłka jest ekspresowa, a mnie zawsze wszystko dochodziło w całości:). Także nie tylko jakość wyrobów zadowala, ale również jakość usług:)

Zainspirowało Was coś?

P. S. Na pewno napiszę jeszcze jedną notkę o tych produktach jak tylko mój Rodziciel wyrazi swoje zdanie;)

P.S. 2 
Jeżeli chcecie być na bieżąco zapraszam na Fan Page Chocolissimo:
oraz na Fan Page mojego bloga:
Wszędzie mile widziane nowe polubienia;)

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Pielęgnacja specjalna cz II

Tak jak pisałam w poprzedniej notce dziś będzie o kuracjach do twarzy. Najpopularniejszymi kosmetykami do tego typu pielęgnacji są:

  • ampułki,
  • serum,
  • silniejszy krem do twarzy, 
W przypadku kuracji należy wspomnieć, że stosuje się je codziennie aż do wyczerpania kosmetyku, którym tą kurację sobie robimy. 
Jeżeli chodzi o ampułki to są takie, które stosuje się w pielęgnacji dwa razy dziennie i te, które używa się raz dziennie. A przynajmniej ja się na takie natknęłam. Wiem, że ten pierwszy rodzaj ampułek można znaleźć w ofercie Avon, natomiast te drugie można kupić chociażby w Rossmanie z firmy Rival de Loop. Ampułek z Avonu nie stosowałam (jeszcze), ale będąc ostatnio w Rossmanie na zakupach zaopatrzyłam się w te drugie. Pewnie napiszę o nich mniej więcej za tydzień jak je skończę. Ja zawsze robię sobie przynajmniej kilka dni odstępu między zaczęciem następnej kuracji ampułkami...chociaż wydaje mi się (poprawcie mnie jak się mylę), to można je stosować przez dłuższy czas bez przerwy.

Silniejszy krem do twarzy to ten przeznaczony dla osób starszych od nas. Ma on silniej wpływać na naszą skórę i bardziej ją odżywiać. 

Natomiast jeżeli chodzi o serum to rzecz się ma podobnie jak w przypadku silniejszych kremów. Mają one dodatkowo wspomagać naszą codzienną pielęgnacje i są stosowane pod krem (przynajmniej ja nie spotkałam się z innymi). Ja ostatnio używałam serum z Avonu z serii Anew Reversalist. To fakt, że jest to seria przeznaczona dla kobiet będących parę lat starsze niż ja, jednakże w ramach silniejszej kuracji postanowiłam zaryzykować - tym bardziej, że dostałam ten produkt w prezencie (normalnie szkoda by mi było pieniędzy na ten kosmetyk). Muszę przyznać, że dostałam go w idealnym momencie, bo moja skóra potrzebowała dodatkowej porcji nawilżenia i odżywienia. Momentalnie moja skóra nabierała odpowiedniej elastyczności i tak na prawdę miałam poczucie, że mogłabym nałożyć na twarz tylko to i nic więcej. 

W przypadku serów i silniejszych kremów do twarzy zwykle robię 3 - 4 tygodni przerwy. 

A Wy stosujecie takie kuracje u siebie? Co o nich myślicie? Możecie polecić jakieś ampułki do twarzy? 

niedziela, 9 czerwca 2013

Pielęgnacja specjalna cz I

Na jednym z kosmetycznych szkoleń dowiedziałam się nieco o specjalnej pielęgnacji twarzy. Jeżeli chodzi o ten zakres dbania o naszą cerę to możemy to zrobić w następujący sposób:


  1. Stosując maseczki do twarzy,
  2. Kuracje do twarzy: ampułki, serum, silniejszy krem do twarzy. 

Ad. 1. Maseczki do twarzy

Jeżeli chodzi o maseczki do twarzy to jest to chyba najbardziej powszechny sposób ponadprogramowego dbania o skórę twarzy wśród kobiet. Wieczory spa stanowią nie tylko dodatkowy element w zwyczajowej pielęgnacji, ale również są popularnym sposobem na relaks wśród płci pięknej. W gruncie rzeczy maseczkami nie jesteśmy w stanie sobie zaszkodzić - musimy tylko pamiętać o tym jaki rodzaj skóry mamy i te przeznaczone dla innego typu cery jak nasz  powinniśmy stosować rzadziej. Na przykład przy mojej wrażliwej i naczynkowej cerze silnie oczyszczające maseczki mogą chociażby podrażnić cerę. 

Moimi ulubionymi produktami z powyższej kategorii są te z firmy Avon z serii Planet Spa. Aktualnie mam w swoich zasobach kosmetycznych dwie - jedną błotną z minerałami z Morza Martwego, a drugą z oliwką

Regularnie używam tej z oliwką, z tego względu, że ma ona nawilżać, odświeżać i nadawać skórze aksamitną miękkość (a przynajmniej tak jest napisane na opakowaniu;p). 
U mnie ta maseczka sprawdza mi się w 100%. Swego czasu stosowałam ją wtedy, kiedy moja skóra była przesuszona i potrzebowałam dodatkowej dawki nawilżenia zamiast kremu. Naturalnie niezastąpiona była zimą, kiedy moja skóra wysycha na wiór;]

Natomiast maseczka błotna z minerałami z Morza Martwego idzie w ruch znacznie rzadziej, a to przez to, iż absorbuje sebum i zmniejsza widoczność porów. Jak podaje producent ma również nadawać skórze miękkość, promienność oraz gładkość, co faktycznie można zaobserwować po jej użyciu. Tutaj aż się prosi, żebym wspomniała Wam, że moja skóra mimo swojej wrażliwości bardzo łatwo się zanieczyszcza i wciąż toczę zażarty bój z wągrami na nosie, które trzymają się dzielnie i nie chcą się poddać. Jednakże po użyciu tej maseczki są znacznie mniej widoczne:). Mam nadzieję, że przy reularnym jej stosowaniu oraz używaniu peelingu do twarzy pozbędę się problemu... Po zmyciu tego produktu z twarzy mam wrażenie oczyszczonej i napiętej skóry. Jednakże tak jak wspomniałam nakładam tą maseczkę znacznie rzadziej niż tą z oliwką, ze względu na rodzaj mojej skóry twarzy.

Standardowo każda maseczka z Planet Spa ma 75 ml i po promocji można je dostać w całkiem przystępnej cenie. Ja swoje zakupiłam po 10,99 każda. To nie jest dużo za pełnowymiarowy i sprawdzający się produkt. W każdym bądź razie te maseczki zagościły w mojej kosmetyczce na dobre. 

Po kilka słów na temat kuracji do twarzy zapraszam niebawem, a tymczasem zapraszam Was na mój FanPage co ułatwi Wam bycie na bieżąco po tym jak tylko mnie polubicie, zatem: >>>KLIK<<<. Będzie mi również miło jak zostaniecie moimi obserwatorami;) 

Notka pojawiła się również na blogu:
http://nkatarzyna.blogspot.com/

piątek, 7 czerwca 2013

Pisanina i specjalna pielęgnacja włosów:)

Miałam taką koncepcję, żeby z tego bloga zrobić miejsce typowo literackie (czyli głównie z recenzjami książek). Jednak przez ostatnie tygodnie miałam wrażenie, że takie ograniczenie tematyki tak na prawdę ogranicza mnie samą, a przez to Mój Portret wiele traci. No właśnie, sama nazwa bloga sugeruje, że to ma być mój portret - czyli na blogu mają się znajdować rzeczy, które pokazują to jaka jestem i czym aktualnie żyję. Recenzji książek nadal będę zamieszczać dużo - a przynajmniej mam taką nadzieję.
Na pewno będę chciała wrócić do kosmetycznych notek, oraz wprowadzać nowe serie postów dotyczących tego czym żyje i co mnie aktualnie pochłania. 
Mam nadzieję, że Wam się spodoba i znajdziecie tu również coś dla siebie.  

Ostatnio (oj...to bardzo względne pojęcie, bo to ostatnio trwa już kilka tygodni) zaczęłam zapuszczać włosy. Na początku pozwoliłam im swobodnie rosnąć i nie maltretowałam ich niczym poza szamponem i odżywką. Jednak pewnego czasu mama obdarowała mnie próbkami maski regenerującej z Pantene, które dość długo przekładałam z miejsca na miejsce. Ostatnio po jak przeliczyłam próbki dotarło do mnie, że jakby je przelać do pudełeczka miałabym pełnowymiarowy produkt...zatem niewiele myśląc przelałam zawartość próbek do opakowania po maśle do ciała i zamierzam to zużyć;). Ta maska ma podobno zregenerować moje włosy...no zobaczymy na ile zadziała;].

Już w lutym sięgnęłam po olej arganowy (ten po prawej) z firmy Etja głównie ze względu na jego wielofunkcyjność w pielęgnacji. Można go stosować na twarz, włosy, paznokcie i przesuszone miejsca na ciele. Jego główne zadanie to nawilżanie (w przypadku skóry) i nabłyszczanie (włosy). Ja zwykle dodaje kilka kropel do szamponu lub maski do włosów oraz do maseczki do twarzy. Jak na razie się sprawdza, działa jak ma działać, tylko muszę pamiętać, żeby nie przesadzać z jego ilością jak stosuję go na twarz, bo potrafi mi zapchać pory i niestety pojawiają się nieprzyjemne niespodzianki:(. Ale generalnie jest całkiem ok. Mój według producenta zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe (omega-6 i omega-9), witaminę E oraz butyrospremol pielęgnujący skórę po opalaniu (czyli coś idealnego na lato:D). Podobno ma być idealny do suchej i starzejącej się skóry i chronić przed przedwczesnym pojawieniem się zmarszczek. Moja skóra sucha jest i tego nie da się ukryć, więc póki co jest dość cennym produktem w pielęgnacji, Ten olej, który mam ma 50 ml, ale jest bardzo wydajny, więc starcza na prawdę na długo. Od lutego zużyłam niewiele ponad połowę buteleczki, więc liczę, że przynajmniej na 2 - 3 miesiące jeszcze będę go mieć. Nie pamiętam ile dokładnie kosztował, ale obstawiam, że ok 10 zł. 
Natomiast dziś wynikiem moich zakupów jest Olejek łopianowy z Czerwoną papryką z firmy Green Pharmacy. Ma on pobudzać wzrost włosów, a przy okazji wzmacniać ich strukturę oraz odżywiać cebulki. Według producenta ma też zmniejszać łojotok i działać przeciwzapalnie oraz przeciwłupieżowo. Drogie to nie było, bo kosztowało 5.9, więc można było zaryzykować bez obawy, że będę żałowała wydanych pieniędzy. Szczerze mówiąc bałam się zapachu, ale na szczęście ma ładny i delikatny zapach. Mam nadzieję, że wystarczy mi do momentu jak uzbieram sobie na olejek z Khadi;p i przede wszystkim, że będzie jako tako działać;]. Na pewno dam znać jak się sprawdza. 

Póki co lecę się jakoś zrelaksować. Mam dość stresujący dzień jutro...póki co nie pytajcie. Być może napiszę o tym pojutrze. 

czwartek, 6 czerwca 2013

A jednak dziś wiem już na pewno...

Witajcie,
wczoraj pisałam Wam o nawiązanej współpracy, chociaż wciąż bałam się zapeszyć i pisać, że na pewno będę miała dla Was coś do zrecenzowania. Tymczasem dzisiaj dostałam informację, że jutro zostanie wysłana do mnie przesyłka, a przy Ich tempie pewnie będę miała paczkę w poniedziałek, albo wtorek;p. Cieszę się niesamowicie, bo już wspominałam o produktach z tego sklepu, a teraz będę mogła Wam napisać o kolejnych nie tylko z mojej perspektywy, ale przede wszystkim z perspektywy mojego Taty. Szczerze mówiąc pisząc maile z propozycją współpracy obawiałam się, że nikt się nie zgodzi, ale jednak! :D. Jak dobrze pójdzie przed Dniem Ojca pojawi się cały cykl notek z inspiracjami jeżeli chodzi o prezenty dla naszych Rodzicieli. A mojemu Tacie się należy...chociażby z tego względu, że od jakiegoś czasu mam poczucie, że to o Mamę dbałam bardziej, a Tato mógł się czuć pominięty. Dlatego mam nadzieję, że oprócz tego co Mu sama kupię będę mogła jeszcze dorzucić kilka rzeczy...z notka z pierwszą inspiracją na Dzień Ojca już w przyszłym tygodniu. Tak, wiem - każdy z nas zna swoich ojców na tyle, że nie potrzeba inspiracji, ale np. ja osobiście zawsze miałam problem z tym co kupić mojemu Tacie...jakoś nie miałam pomysłu na to co może Mu się spodobać, także mam nadzieję, że jeżeli ktoś z Was będzie potrzebował jakiegoś pomysłu to się zainspiruje;). A teraz mam nadzieję, że mój prezent sprawi przyjemność nie tylko Mu, ale pewnie wszystkim domownikom, jeżeli będzie chciał się czymś podzielić;p...

Tymczasem wracam do czytania...ostatnio niestety jestem zakręcona na tyle, że zaniedbałam czytanie, a przecież czeka na mnie ogromne Stosisko, które domaga się przeczytania...

środa, 5 czerwca 2013

Nowa współpraca?

W ramach rozszerzania tematyki bloga postanowiłam przygotować się do notki z inspiracjami na Dzień Ojca. Z tej okazji wczoraj napisałam maile z propozycją współpracy do trzech firm (ta liczba może wzrosnąć). Niemalże natychmiast dostałam jedną odmowną odpowiedź, jednakże kiedy  dziś sprawdziłam pocztę znalazłam maila z innego sklepu...z pozytywną odpowiedzią:D. Poprosili mnie o adres do wysyłki i mam nadzieję, że za kilka dni będę mogła testować ich produkty. Będzie smacznie...a przynajmniej na to się zapowiada, bo zdarzało mi się robić zakupy w tym sklepie, ale z racji tego, że mają tam droższe produkty niż normalnie (co idzie w parze z jakością) to nie mogłam pozwolić sobie na tak duże zakupy jak bym chciała. Dlatego też liczę na owocną współpracę i cieszę się z niej niesamowicie, chociaż tak na prawdę boję się, że stanie się coś takiego co sprawi, że to nie dojdzie do skutku. Mimo to cieszę się jak dziecko:). Wiem, że niektórzy z Was podchodzą z dystansem i sceptycyzmem do współprac nawiązanych z inicjatywy blogera, ale wierzę, że ta współpraca pomoże mi rozwinąć bloga i zainteresować Was czymś, co sprawia...będzie sprawiało? mi przyjemność;)
Zatem 3majcie kciuki za moją współpracę, bo może będę mogła pisać Wam o pysznych rzeczach:D

niedziela, 2 czerwca 2013

Biblioteczny stosik majowo - czerwcowy 2013

Nie byłabym sobą, gdyby moja wizyta w bibliotece była krótka i rzeczowa. Uwielbiam chodzić między regałami, szukać pozycji, które chcę przeczytać, co zajmuje mi sporo czasu i kończy się tym, że każdorazowo wychodzę z naręczem książek, podczas gdy wpadłam je tylko oddać;).W domu zalegają mi zatem stosy powieści, które czekają na przeczytanie. Oto ten biblioteczny:

Od lewej i od góry:
  • Eric-Emmanuel Schmitt, Dziecko Noego i Marzycielka z Ostendy,
  • Amy Chua, Bojowa pieśń tygrysicy,
  • Kathryn Stockett, Służące,
  • Collen Houck, Klątwa tygrysa,
  • Andromeda Romano - Lax, Hiszpański skrzypek,
Po prawej od góry: 
  • Kevin Brophy, Berlin Crossing
  • Stephen King, Regulatorzy,
  • Anna Dziewit - Meller, Marcin Meller, Gaumardżos Opowieści o Gruzji,
  • Martin Caparros, Tajemnica markiza de Valfierno
  • Woody Allen, Obrona szaleństwa,
  • Barbara Wood, Przeklnij ten dom

Na pewno nie przeczytam tego wszystkiego w ciągu miesiąca - musiałabym się chyba zwolnić z pracy i przestać spotykać się z ludźmi. Ale mam nadzieję, że przedłużę książki i oddam je przeczytane. Również liczę na to, że będę w stanie podzielić się z Wami swoją opinią na ich temat;)

Etykiety

"Gra o tron" (10) [przygotuj się na wielkie wyjście] (2) 30dniwege (4) 52 książki (214) 52 książki 2016 (39) 52 książki 2017 (1) 52potrawy 2015 (7) AA (2) agroturystyka (1) akcja (1) akcja Nakrętka (1) akcje (2) akcje czytelnicze (1) akcje kulturowe (1) Allverne (1) Allverne Nature's Essences (1) Anew (3) Anew Revitalist (2) Anne Bronte (1) antykoncepcja (1) Aromatella (1) aromaterapia (17) asertywność (1) audiobooki (6) Aussie (3) autobiografia/biografia (2) Avon (37) B.app (4) babeczki (2) Baikal Herbals (1) bajki (1) bajki dla dzieci i dorosłych (1) Bakalland (1) Balneokosmetyki (1) balsam do rąk (1) balsam do włosów (2) Bandi (1) BarryM (3) Barwa (2) Barwy Harmonii (1) Basilur (1) baśnie (1) Batiste (1) batony (1) bądź offline (1) BeBeuty (1) BeGlossy (5) Belgia (18) belgijskie przysmaki (4) belgijskie słodycze (5) belgijskie smakołyki (3) Bell (4) beutybox (3) Bielenda (3) BingoSpa (11) biografie (1) Biosilk (4) Biovax (6) biżuteria (1) błyszczyki (2) Bomb Cosmetics (3) Boże Narodzenie (3) brow bar (1) Bruksela (15) buble (6) buble kosmetyczne (8) buble książkowe (2) buty (1) Buziak Style (1) C.R. Zafon (3) Calvin Klein (1) Carmex (2) Cettua (1) Charlotta Link (1) Charlotte Bronte (1) chcę mieć (2) Chiny (1) chleby (1) Chocolissimo (2) choinka (1) chwile ulotne (3) ciasta (5) ciekawe pomoce naukowe (1) ciekawostki (1) cienie (4) cienie do powiek (5) cienie w kamieniu (2) cienie w kremie (1) ciocią być (1) codzienno (1) codzienność (91) codzienność psychologia społeczna (1) Combos (1) coś dobrego (9) coś na długie wieczory (3) coś słodkiego (7) couching (2) Crispy Waffles (1) cukinia (1) cykl o wolontariacie (7) czarna komedia (3) czas wolny (56) czekolada (8) czekolada do picia (4) czerwiec (1) czytanie (15) czytelnicze podsumowania (19) czytnik e-booków (1) Debby (1) Decubal (1) Decunal basic (1) demakijaż (6) depilacja (3) Dermacos (1) deser (6) deser na ciepłe dni (1) dipy (1) dla dorosłych (1) dla dzieci (10) do książki;) (1) dobre bo polskie (2) dobrostan zwierząt (1) dodatki (1) dodatki do domu (2) dodatki do potraw (1) domowa piekarnia (1) domowe Spa (3) domowe sposoby na przeziębienie/chorobę (2) Dove (2) Dr Konopka's (4) Dr. Konopka's (1) dramat (2) dynia (3) dysgrafia (1) Dziady (1) dzieciństwo (2) dziecko (1) Dzień Ojca (3) e-book (9) E. A. Poe (1) E.L.F (3) eliksir do włosów (2) Elisabeth Arden (4) Elseve (1) emulsja po opalaniu (1) Enilome Hertly Beuty (1) Eric - Emmanuel Schmitt (7) erotyka (2) Etja (1) etyka (3) etyka a to co jemy (1) Eveline (25) Evree (2) Fa (2) fantastyka (12) Farmona (3) feminizm (1) Feniks (1) Festiwal Conrada (1) festiwale (3) filiżanki (1) film (2) film azjatycki (1) filmowe podsumowania (6) filmowy weekend (2) fiszki (2) Floslek (15) FM (4) FM Group (3) Garnier (7) garść linków (10) Gliss Kur (3) Golden Rose (1) gotowanie (2) Green Pharmacy (12) Gregory Funaro (1) grupa literacka (1) gry planszowe (1) Grycan (2) Halloween (1) handel ludźmi (2) haul (4) Head&Shoulders (1) Hean (5) herbaty (1) higiena osobista (2) Himalaya Herbals (1) Holika Holika (1) home decor (2) homoseksualizm (2) hormony (1) horror (2) impreza (3) Inglot (1) inicjatywy kulturalne i społeczne (4) inspiracja (5) inspiracje (9) inspiracje dla nauczycieli (1) inspiracje dla rodziców (1) inspiracje na prezenty (1) inspirujący ludzie (2) Isana (1) ITS SKIN (2) Iwostin (4) ja w kuchni;] (3) jak radzić sobie ze stresem (5) jak sobie radzić ze stresem (2) jak zacząć nowe życie? (1) James Dashner (1) Jarosław Wasik (2) jedz jabłka (2) jedzenie (2) jesienna pielęgnacja (4) jesień (5) Joanna (1) kakao (2) kalendarium (1) Kallos (2) Kamil Janicki (1) kartka z kalendarza (52) kartka z kalendarza. (1) kawa (1) Kącik czytelniczy (1) kącik kulinarny (21) kącik samouka (1) Kindle (1) kino (1) klasyka (5) klasyka którą warto znać (3) kobieta w kulturze (2) koktajle (1) Kolastyna (2) kolorówka (6) kominek (2) koncerty (1) konkurs (1) konkursy (4) kontrowersyjne (1) konturowanie twarzy (1) korektor do brwi (1) korektory rozświetlające (1) kosmetyki (17) kosmetyki dla mężczyzn (3) kosmetyki dla wegan i wegetarian (1) kosmetyki do golenia (2) kosmetyki do kąpieli (2) kosmetyki do makijażu (14) kosmetyki do twarzy (5) kosmetyki do ust (2) kosmetyki do włosów (1) kosmetyki kolorowe (14) kosmetyki koreańskie (6) kosmetyki organiczne (1) kosmetyki po goleniu (1) kosmetyki rosyjskie (2) kosmetyki używane na wyjeździe (4) kosmetyki wegańskie (2) Kraków (1) krążki chlebowe (1) krem d rąk (1) krem do ciała (1) krem do opalania (1) krem do rąk (3) krem do twarzy (6) krem na dzień (2) krem o twarzy (1) krem pod oczy (2) kremy bb (1) Kringle Candle (6) Kroniki wampirów (1) kryminalistyka (1) kryminał (16) kryminały (2) kryminologia (2) książka dla smakoszy (1) książka na lato (2) książka na wakacje (1) książki (34) książki dla dzieci (16) książki dla młodzieży (8) książki edukacyjne (1) książki historyczne (4) książki kreatywne (1) książki kucharskie (2) książki motywacyjne (1) książki na jesień (1) książki na zimę (1) książki o których nie zapomnisz (1) książki polskich autorów godne polecenia (1) kuchenne inspiracje (2) kuchnia (1) kuchnia dla studentów (1) kuchnia dla studentów. (1) kuchnia dla zabieganych (2) kuchnia polska (1) kuchnia włoska (1) kultura (10) kultura polska (13) kupuj lokalnie (1) kuracja do włosów (1) L'biotica (2) L'Oreal (2) lakiery do paznokci (5) lampki (1) lato (1) Libster Blog Awards (1) Lioele (1) Lipton (1) Lirene (3) lista życzeń (2) literatura (12) literatura amerykańska (6) literatura erotyczna (4) literatura faktu (8) literatura francuska (3) literatura grozy (2) literatura historyczna (7) literatura hiszpańska (3) literatura izraelska (1) literatura japońska (1) literatura klasyczna (2) literatura kobieca (5) literatura koreańska (3) literatura młodzieżowa (17) literatura niemiecka (1) literatura obyczajowa (1) literatura piękna (10) literatura polska (38) literatura portugalska (1) literatura skandynawska (8) literatura światowa (18) literatura wojenna (3) literatura współczesna (73) literatura współczesna. (2) literatura współeczesna. (2) literatura XIX w. (17) Livioon (3) Loesje (1) Lotus (1) Lovley (1) Luxury Paris (9) łatwe przepisy (22) Łazienki Królewskie (1) Łuk Tryumfalny (1) Make - Up Trendy (1) make-up (3) Makeup Revolution (2) makijaż (8) maluszek (1) manga (1) Marek Grechuta (2) maseczki do twarzy (10) maska do włosów (8) masła do ciała (6) materiały do nauki języka niemieckiego (2) materiały do nauki matematyki (1) materiały do zajęć z dziećmi (1) MaxFactor (3) Maybelline (3) metoda nauki języka obcego (1) męskim okiem (3) mgiełka do ciała (2) mgiełki do ciała (1) Michał Bajor (6) miejsca relaksacyjne (1) miesiąc w zdjęciach (10) mieszanki bakaliowe (1) Międzynarodowy Festiwal Kryminału (1) migawki z życia (3) Miodowy Kłos (1) mleczko do ciała (2) mleko roślinne (1) młodzieżowa (1) moda (1) Models Own (1) moim zdaniem (1) moja dziupla (1) moje ulubione książki (42) motywacyjnie (1) Mount Blanc (1) możesz pomóc (1) Muza (1) muzyka (12) muzyka która mnie relaksuje (8) muzyka niszowa (4) na faktach (2) na obiad (3) na śniadanie (3) Nabla (1) nadzieja (1) nagrody (1) Natura Syberica (1) nauka języka angielskiego (2) nauka języka niemieckiego (2) nauka języka obcego (3) niania (5) nie polecam (1) nie samą książką człowiek żyje (1) niecodzienność (21) Nike (1) Nivea (10) No36 (1) NoniCare (1) nostalgicznie (1) notki o słodyczach (1) notki pomocowe (2) nowoczesne formy książek (2) nowości (6) nowości kosmetyczne (1) nowości na które czekam (1) nowy etap (3) o filmach (1) o Islamie (2) o jedzeniu (1) o Kościele (1) obejrzane spektakle (1) ocalić od zapomnienia (1) ochrona przeciwsłoneczna (1) oczyszczanie twarzy (4) odżywki do paznokci (5) odżywki do włosów (6) Oeparol (1) ogłoszenia parafialne (10) okołodziecięce (5) olej arganowy (1) olej kokosowy (2) olej migdałowy (1) olej pielęgnacyjny (1) olejek do ciała (2) olejek do twarzy (3) olejek do włosów (9) olejek łopianowy (6) olejek macadamia (1) olejki do twarzy (2) olejki zapachowe (4) olejowanie włosów (1) Olga Rudnicka (4) One Lovely Blog Award (1) opieka nad dzieckiem (1) oponki (1) Organic Shop (2) Organic Therapy (2) Organique (1) Oriflame (5) Oriflame. (1) Oscar Wilde (1) ozdoby świąteczne (1) Pachnąca Szafa (2) paczka:) (1) Paese (1) paletki cieni (1) paletki ze Sleeka (3) palety cieni (1) Palmers (1) Palmolive (2) Pantene (3) Pantene Pro - V (1) Pantne (1) pasja (14) pasja. (1) pasty do kanapek (1) paznokcie (3) pedagogika (3) peeling do ciała (4) peeling do skóry głowy (1) peeling do twarzy (5) perełki muzyczne i taneczne (2) Perfecta (1) Pharmaceris (3) pianka do golenia (1) pieczenie (2) pielęgnacja (5) pielęgnacja ciała (36) pielęgnacja dłoni (9) pielęgnacja paznokci (1) pielęgnacja pędzli (1) pielęgnacja rąk (6) pielęgnacja skóry wokół oczu (1) pielęgnacja specjalna (34) pielęgnacja stóp (1) pielęgnacja szyi i dekoltu (1) pielęgnacja twarzy (82) pielęgnacja ust (3) pielęgnacja włosów (42) pielęgnacja zimowa (5) piosenka artystyczna (1) Plaisirs Nature (Yves Rocher) (1) Planet Spa (2) plany (2) plany czytelnicze (1) plastry do twarzy (2) plastry na niedoskonałości (1) plastry na nos (2) Playboy (1) płyn micelarny (2) pochód książek męczących (1) początek (1) początki:) (3) podaj dalej (1) podkład (4) podkład do twarzy (1) podkłady (2) podróże małe i duże (8) podsumowania (7) podsumowania czytelnicze (1) podsumowania miesiąca (8) podsumowanie miesiąca (18) podsumowanie roku (1) Poetycka Dolina (1) poezja (3) poezja śpiewana (2) pokonaj stres (3) polecane książki na jesień i zimę (1) Polska (2) połącz kropki (1) pomadki do ust (2) pomaganie (4) popularnonaukowe (1) poradniki (4) poranna pielęgnacja (2) powieść wiktoriańska (1) powieść współczesna (2) praca (3) Pretty (2) prezent na Dzień Matki (1) prezenty (1) prezenty dla mamy (1) prezenty dla siostry (1) prezenty dla taty (2) projekt denko (4) projekt ślub (3) promocje (1) proste przepisy (13) prosto z natury (1) przegląd miesiąca w zdjęciach (5) przekąski (4) przekąski do pracy lub szkoły (1) przekąski na podróż (1) przemysłowa hodowla zwierząt (2) przemyśl to! (2) przemyślenia (6) przepis na wieczór (1) przepisy (30) Przepisy Babci Agafii (1) przepisy inspirowane "Grą o tron" (1) przepisy inspirowane książkami (1) przygotowania do ślubu (1) przyjemność (2) przysmaki (1) przystawki (1) psychologia (8) publikacje naukowe (1) R. P. Evans (3) Radical (1) recenzja filmu (1) recenzja kosmetyków (5) recenzja książek (5) recenzje filmów (3) recenzje filmów. Jonny Deep (1) recenzje gadżetów (1) recenzje gościnne (1) recenzje kosmetykow (1) recenzje kosmetyków (145) recenzje kosmetyków. (1) recenzje książek (279) recenzje książki (3) recenzje mangi/komiksów (3) recenzje olejków zapachowych (1) recenzje płyt (4) recenzje seriali (2) recenzje świeczek/wosków zapachowych (13) refleksyjnie (1) Regenerum (1) Regent House (2) relaks (7) relax (3) reportaże (3) Resibo (4) Revlon (2) Rimmel (2) Rival de Loop (2) rodzina (1) romans (3) romans historyczny (4) rosyjskie kosmetyki (2) rozdanie (1) rozwój zawodowy (2) ruch (1) Rzeszów (1) s-f (1) sala weselna (1) sałatka (2) samorozwój (2) Sandomierz (1) Sarah - Kate Lynch (1) Scottish Fine Soaps Company (1) Scrummy (1) sentymentalnie (8) seriale (1) serum do paznokci (1) serum do rzęs (2) serum do twarzy (3) serum do włosów (1) seryjni mordercy (2) Sesa (2) ShinyBox (2) silent disco (1) Skin Love (1) Skin79 (6) Sleek (6) słodycze (7) słodycze świata (2) słodycze wegańskie (1) słone przekąski (1) smaki (1) smaki dzieciństwa (3) snuff moves (1) Soap & Glory (3) Soap&Glory (2) sosy (1) spacerniak kulturowy (6) specjalna pielęgnacja (2) sport (1) sposób na... (3) spotkania blogerek (1) spotkania promujące książki (1) spotkanie blogerek (1) stalking (2) Stalowa Wola (4) Stalowi Czytacze (2) stalowowolskie spotkanie blogerów (1) Stara Mydlarnia (4) Stephen King (4) stosik (45) stosik biblioteczny (4) styl życia (11) Sylveco (3) szaliki (1) szampon do pędzli (1) szampony (4) Szlachetna Paczka (5) szminki (2) szukanie pracy (1) szybie przekąski (1) szybkie przepisy (18) ślub (1) ślub konkordatowy (1) Świat Książki (1) światełka (1) świeczki/woski zapachowe (23) Święta (6) święta. (1) tagi (9) tania kuchnia (1) targi książki (1) tarta (1) tbr (3) teatr (3) Teekane (1) tematy społeczne (1) terapia sztuką (2) terroryzm (1) Tess Gerritsen (3) The Balm (2) thriller/sensacja/kryminał (33) Tisane (2) tłusty czwartek (2) Tołpa (2) toniki do twarzy (1) tradycja (4) tradycja polska (4) trening antystresowy (1) trudne sprawy (1) trudności z pisaniem i nauką pisania (1) tusze do rzęs (1) tydzień w zdjęciach (24) Uczta Lodu i Ognia (1) ulga po opalaniu (1) Ultra Doux (2) ulubieńcy kosmetyczni (9) ulubieńcy miesiąca (8) ulubieńcy niekosmetyczni (6) ulubiona muzyka (2) ulubione (4) ulubione kosmetyki (4) ulubione książki (36) ulubione przekąski (1) ulubione przepisy (3) ulubione słodycze (1) ulubione zapachy (4) Unique (1) Urban Decay (1) Uriage (1) urlop (1) uśmiech (1) uzależnienia. psychologia (1) Vichy (1) Victoria's Secret (2) wakacje (1) walka z wągrami (1) wampiry (5) Warszawa (3) warsztaty (1) warsztaty kreatywnego pisania (1) weekend z książką (8) weganizm (4) wege (14) wegetarianizm (12) wieczorna pielęgnacja (2) Wielkanoc (1) wierzenia (2) wieś (2) wizyta u ginekologa (2) wolontariat (24) wspieraj lokalną gospodarkę (1) wspomnienia (1) współpraca (2) wychowanie dziecka (3) wydarzenia (8) wydawnictwa (1) wyjazd (2) wyniki konkursu (2) wyniki rozdania (1) wyróżnienia (1) wyzwania (2) wzmacnianie włosów (1) wzruszające (1) Yanke Candle (1) Yankee Candle (17) Yasumi (1) Yves Rocher (4) z baśnią w tle (1) zabawy dla dzieci (1) zakupy (3) zakupy kosmetyczne (4) zakupy ubraniowe (1) zamknięte klatki (1) zapachy (18) zapachy dla domu (2) zapachy dla kobiet (12) zapachy dla mężczyzn (2) zapachy na jesień (1) zapachy na lato (5) zapachy na wiosnę (3) zapachy od Avon (5) zapachy od Calvin Klein (1) zapachy uniwersalne (1) zapiski okularnicy (1) zapowiedzi recenzji (1) zapuszczanie włosów (1) zarządzanie stresem (2) zdjęcia (3) zdobycze kosmetyczne (1) zdrowe słodycze (1) zdrowie (5) zdrowie kobiety (7) zestawy kosmetyków (1) Ziaja (6) zimowa pielęgnacja (4) zmiany (2) Zoeva (1) zrozumieć kobietę (3) zrób sobie stop klatkę (2) zupy (2) zupy-krem (2) zwyczaje polskie (2) żel do twarzy (3) żel pod prysznic (2) żele do mycia twarzy (3) żele do mycia/produkty do kąpieli (3) żelki (1) życie (4) życie na emigracji (2) życzenia (8)