środa, 31 października 2012

Loesje

Wczoraj po raz kolejny miałam okazję uczestniczyć w warsztatach kreatywnego pisania Loesje. Tym razem sprawa dotyczyła poezji. Warsztaty były inspirowane filmem pt. Wojaczek reż. L. Majewskiego. Moim zdaniem film był trudny - zresztą jak cała reszta twórczości tego reżysera. 
Muszę przyznać, że warsztaty kreatywnego pisania zawsze stanowiły dla mnie pewne wyzwanie, ponieważ każdorazowo miałam w głowie czarną dziurę i zamroczenie;p. Jednak mają dla mnie swój urok, który sprawia, że chce się wracać na Loesje. Atmosfera i ludzie, które na nie przychodzą sprawiają, że gdzieś mija stres i napięcie zgromadzone w ciągu dnia. 
Wczoraj wspólnie napisaliśmy wiersz. Proces twórczy polegał na tym, że jedna osoba dopisywała koniec poprzedniego wersu i pisała pierwsze słowo kolejnego...muszę przyznać, że nasz wytwór mnie zaskoczył: 



Była samotna
Pod stołem
Siedziała przerażona
Życiem
Nucąc swoja piosenkę cicho
Pod strumieniem swej wrażliwości
Starała się by zmienić coś
Cokolwiek
I nadal
Nie mogła zrozumieć tego świata
Płakała przytłoczona otaczającą ją codziennością
Targającą jej emocjami
I wciąż
Nie mogła zrozumieć
Dlaczego nie było go
Gdy ona traciła sens
Swojego istnienia
To co zrobił było tak nierealne
I nierzeczywiste
 Wciąż nie mogła pogodzić się z zadanym jej ciosem
Lecz
Wiedziała że jutro wszystko się zmieni
Ponieważ pokona lęk





EFEKT WARSZTATÓW KREATYWNEJ POEZJI – 30.10.2012 –
MDK Stalowa Wola

Wiem, wiem - znów pojawiło się stwierdzenie kreatywna poezja, ale już nic na ten temat nie poradzę;p. 
Co myślicie na temat naszego wiersza?

wtorek, 30 października 2012

Powiało optymizmem:D

Kiedy rok temu moje życie zmieniało się na kilka miesięcy wiedziałam, że nie chcę zamykać za sobą wszystkich drzwi. Doświadczenia, które zdobywałam były dla mnie zbyt cenne, a ludzie zbyt ważni, żeby o nich zapominać i mówić definitywnie do widzenia. Jak dobrze pójdzie znów zacznę się angażować w pewne sprawy i będę mogła wpleść w to nowe pomysły i działać ze zwiększoną energią.  

Szczerze mówiąc już nie mogę się doczekać na to, aż pewne rzeczy zaczną się dziać, a ja znów będę mogła na nowo realizować się w dobrze znanych sobie rejonach i wdrażać nowe pomysły oraz stawać naprzeciw nowym wyzwaniom. Mam już fundamenty - pora zacząć na nich coś budować. 

Póki co przede mną dzisiejszy film o Wojaczku i warsztaty kreatywnej poezji w MDK - czego nie mogę się doczekać i chodzę podekscytowana cały dzień. Mam nadzieję, że przekażę Stalowym Czytaczom dobrą wiadomość:)). Ale póki co nie chcę oficjalnie się niczym chwalić, póki nie zaistnieją pewne rzeczy - wszak między ustami a brzegiem pucharu wiele może się wydarzyć. Jednak najważniejsze jest to, że w końcu mam poczucie, że coś ruszyło się do przodu. To niesamowite:)

Póki co czytam Obce dziecko i dziś w końcu udało mi się przyzwyczaić do języka autora - chyba nie będzie tak źle jak się tego obawiałam na początku. W końcu przeczytać 600 stron, które od początku są nudne graniczyłoby z cudem;)

niedziela, 28 października 2012

Stacey Ballis "Smaki życia"

Po trudnej lekturze, którą było I nagle stało się wczoraj, postanowiłam sięgnąć po coś co nie wymagałoby ode mnie zbytniego zaangażowania emocjonalnego czy też intelektualnego. Mój wybór padł na Smaki życia autorstwa Stacey Ballis.


Dlaczego dokonałam takiego wyboru?

Otóż ostatnio w moim życiu dokonuje się pewna zmiana jeżeli chodzi o styl życia, zatem jakoś tak automatycznie sięgnęłam po Smaki życia mając nadzieję chociażby na jakąś inspirację. 

Powyższa powieść to historia kobiety, która straciła nie tylko zbędne kilogramy, ale również męża, który odszedł do innej. W życiu głównej bohaterki zmienia się wszystko - od pracy po ludzi, którzy ją otaczają. Jednak Melanie nie traci apetytu na życie, ponieważ okazuje się, iż w efekcie zmiany wychodzą jej tylko i wyłącznie na dobre. Czytelnik jest świadkiem jej lepszych i gorszych dni, poznaje kompleksy i obawy głównej bohaterki oraz to jak sobie z nimi radzi.

Książka ta pokazała mi, że strata zbędnych kilogramów nie sprawia, iż nagle nasze życie staje się idealne a my sami wyzbywamy się wszelakich kompleksów i trudności. Owszem tracąc na wadze może i stajemy się zdrowsi, ale nadal jesteśmy ludźmi - razem ze swoimi zaletami, wadami, kompleksami oraz problemami. Jednak podczas czytania niniejszej książki nabrałam przekonania, że z wieloma rzeczami możemy sobie poradzić. Musimy tylko pamiętać o naszej ludzkiej naturze oraz otwartości na ludzi, którzy chcą nas wspierac. 

Smaki życia to moim zdaniem bardzo apetyczna powieść, w której nie tylko dużo jest o ogarnianiu własnego życia po diecie, ale niemalże z każdej strony dochodzą do czytelnika niesamowite smaki i zapachy. Dlatego też bardzo spodobało mi się to, że ostatni rozdział zawiera przepisy, o których autorka wspomina w książce. Kiedy to odkryłam pomyślałam, że może sama się zainspiruję którymś z nich i wykorzystam w mojej kuchni mimo to, iż w pewnych przypadkach trzeba będzie wprowadzić zmiany (głównie ze względu na brak pewnych produktów w Polsce). 

Jednakże mimo zalet tej powieści, jest w niej nieco minusów. 
Osobiście wciąż czekałam na coś co doda całej historii smaku - jakiejś takiej pikanterii i wyrazistości. Jednakże niestety nie doczekałam się niczego takiego. Poza tym moim zdaniem postacie były zbyt papierowe i pozbawione charakteru. Wszyscy byli dla siebie mili, aż do granic możliwości i wykazywali się autorefleksją w przypadku wystąpienia kłótni czy problemów.
Momentami miałam wrażenie, że bohaterowie są zbyt idealni, jednak mimo wszystko fajnie było się przenieść w świat, w którym ludzie zawsze potrafią się dogadać, wiecznie są wyrozumiali i z jakichś nieokreślonych powodów niezmiennie wpadają na idealne rozwiązania. To z jednej strony jest minus, a z drugiej strony tak jak pisałam wcześniej na chwilę mogłam znaleźć się w świecie, który jest lepszy od mojego. 

Ta niewielkich rozmiarów powieść towarzyszyła mi często w jesienne poranki i wieczory razem z kubkiem kawy. Pozwalała mi odpowiednio się nastroić do czekających mnie spotkań i zadań, ale też dawała ukojenie i zajmowała natrętne myśli, kiedy coś poszło nie tak jakbym sobie tego życzyła. Dodatkowo dzięki niepozornym rozmiarom i lekkiemu pióru autorki Smaki życia można zabrać do autobusu nie martwiąc się, iż będzie to zbyt ciężka lektura na tą okoliczność lub, że przegapimy przystanek. Uważam, że ta książka będzie też idealna dla tych osób, które z jakichś powodów szukają czegoś lekkiego i łatwego w odbiorze.  Dlatego też polecam ją bardzo ciepło - nie tylko tym, którzy zmagają się z nadprogramowymi kilogramami:). 

środa, 24 października 2012

Boris Izaguirre "I nagle stało się wczoraj"


Do tej pory Kuba kojarzyła mi się głównie z Fidelem Castro, cygarami i Raulem Pazem. Tak na prawdę nie przykładałam większej uwagi to tego co się tam dzieje, a tym bardziej nie przejmowałam się zbytnio kulturą i mentalnością ludzi mieszkających w tym kraju. Jednakże, kiedy dostałam możliwość przeczytania powieści pt. I nagle stało się wczoraj nie wahałam się ani chwili, ze względu na moje pozytywne zaskoczenie Raulem Pazem. I mimo to, że Boris Izaguirre nie jest z Kuby, to mimo wszystko postanowiłam sięgnąć po jego powieść ze względu na to, że podobno autor dobrze oddaje realia społeczeństw i kultury, o których pisze w swoich powieściach. 

Akcja I nagle stało się wczoraj rozgrywa się pod koniec lat czterdziestych i w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Losy dwóch chłopców splatają się dzięki huraganowi, który nawiedził wyspę. Przed każdym z nich jest zarówno wiele wspólnych trudnych doświadczeń, jak również sporo wyzwań związanych z odnalezieniem się w czasach kubańskiej rewolucji. Jak się okazuje każdy z nich odegra własną rolę w powyższym wydarzeniu i w pewnym sensie obaj będą mieli wpływ na społeczeństwo - mimo to, że każdy na inny sposób. Óvalo będzie miał swoją rolę bezpośrednio w rewolucji politycznej, natomiast Efrain zawładnie kubańczykami poprzez swoją telenowelę. 

Muszę przyznać, że powieść Borisa Izaguirre była dla mnie trudna w odbiorze nie tylko przez to, że dotyczy trudnych spraw, ale także przez nieco toporną (jak dla mnie) narrację. Jestem jedną z tych osób, które nie są w stanie znieść zbyt długich i zbędnych opisów, które autorowi niestety się zdarzały. To sprawiało, że miałam wrażenie, iż  Boris Izaguirre na siłę chce zwiększyć objętość książki i dlatego wprowadzał pewne opisy, które moim zdaniem były zbędne. Jednak zrzucam to na karb naleciałości związanych z pisaniem przez niego scenariuszy telenowel, które jak wiemy potrafią się ciągnąć w nieskończoność.
Jednakże co sprawiło, że nie rzuciłam tej powieści w kąt mimo to, że te nieszczęsne opisy tak strasznie mnie uwierały?
Otóż generalnie bardzo mnie ciekawiło jak obaj bohaterowie będą radzić sobie z demonami, z dzieciństwa; czy ich przyjaźń przetrwa, a jeżeli jak to w jakiej formie? Czy będą chcieli wymierzyć sprawiedliwość? A może się zemszczą za dokonane im krzywdy? 
Uważam, że rewolucja kubańska jest tylko tłem, a to co sprawiało, że nie odłożyłam tej książki to było oburzenie, wywołane wykorzystywaniem dzieci przez dorosłych, którzy powinni się nimi opiekować i je chronić. 
Moim zdaniem w tym przypadku pisarz ukazał bolesną prawdę, która mówi o tym, że człowiek posiadający władzę może sprawić, iż ujdzie mu płazem coś takiego jak molestowanie tudzież wykorzystywanie seksualne dziecka. Wiele z tych dzieci, które wychowywały się razem z dwoma głównymi bohaterami już nigdy nie będzie miało okazji do tego by domagać się sprawiedliwości. Jednakże moim zdaniem autor pokazał, że czasem kara mimo, iż odroczona potrafi być nieunikniona i brutalna. 
Dodatkowo Boris Izaguirre poprzez Efraina ukazuje nam, że człowiek próbując szukać zapomnienia w nałogach (nawet takich jak twórczość)  niekoniecznie znajdzie pocieszenie, ucieczkę czy też ukojenie. Czasem coś co na początku niesie ulgę i zapomnienie oraz możliwość otwarcia ludziom oczu może jeszcze bardziej zniewalać i oślepiać niż pomóc.

Czasem pisaliście mi w komentarzach, że wolicie stresujące powieści - i tu jest stresująco. I nagle stało się wczoraj nie nie czyta się dla relaksu, bo w tej powieści trzeba domyślać się wielu rzeczy i czytać między wersami; poza tym ta historia dotyka rzeczy trudnych i wymaga od czytelnika niemalże ciągłego skupienia. W końcu to opowieść o miłości, zemście, przyjaźni i o tym, że od przeszłości nie da się uciec, a tym bardziej jej zapomnieć, ponieważ to ona kreuje naszą teraźniejszość i kształtuje nas jako ludzi. 

Ta powieść była dla mnie trudną lekturą i mam wrażenie, że nie do końca do niej dojrzałam. Dlatego też zapewne za jakiś czas sięgnę po nią ponownie dlatego, żeby móc ją lepiej zrozumieć. Póki co mam wrażenie, że zbyt ambitnie wybrałam sobie lekturę - chociaż to ma swoje plusy, ponieważ uświadamia mi jak wiele muszę się jeszcze dowiedzieć. Ponad to powyższą książkę skończyłam czytać z takim przeświadczeniem, że powinnam wykazywać więcej zainteresowania poszerzaniem mojej ogólnej wiedzy o świecie...

poniedziałek, 22 października 2012

Siostrzeniec spacyfikowany

Miałam zamiar dzisiaj skończyć czytać jedną z tych książek, o których pisałam w ostatniej notce, ale mój siostrzeniec najwidoczniej postanowił sobie pokrzyżować ciotce plany i podokuczać nieco. Po 15 min spania się przebudził i właśnie jestem po ponad pół godzinnym pacyfikowaniu małego i usypianiu Go na nowo. Teraz sobie śpi, z tymże muszę go co chwilę kołysać. Zatem dopóki moja sis, albo moja mama nie wróci z moich czytelniczych planów nici i będę miała minimalną obsuwę w czytaniu.

Zapewne jak zdążyłam wspomnieć wizyta u ciotki wiąże się dla małego ze szkołą przetrwania m. in. dlatego, że usypia na rękach, po czym śpi w wózku spacerowym. A zasypianiu i spaniu towarzyszy muzyka. Przeważnie jest to Marek Grechuta, na którym razem z siostrą się wychowałyśmy. Metodą prób i błędów doszłyśmy z siostrą, że małemu zasypia się przy jednej z płyt, którą mam w zbiorach, i którą jest właśnie płyta powyższego Artysty.
Jest to płyta ze Złotej Kolekcji zatytułowana Dni, których nie znamy. Zawiera ona takie piosenki jak: Nie dokazuj, Będziesz moją damą, Świecie nasz czy Dni, których nie znamy. Kupiłam ją sobie będąc jeszcze na studiach - miał to być urodzinowy prezent dla mamy, ale w końcu kupiłam Jej coś innego, a płytę przygarnęłam, co teraz jest poniekąd dla mnie zbawieniem;p. Karolek zatem usypia przy Marku Grechucie, czemu nie protestuje, a ciotka i mama prowadzą swoją muzyczną propagandę. Mam nadzieję, że to, iż mały będzie miał styczność z dobrą muzyką i...książkami, to będzie dokonywał odpowiednich wyborów jak będzie starszy.

Naturalnie nie maltretujemy małego muzyką i książkami dla dorosłych - zachowany jest umiar, jednakże przemycamy od czasu do czasu dorosłych Artystów, żeby uczynić ich czymś naturalnym, tak jak to jest dla mnie i dla mojej siostry. A moim zdaniem wszystko co ułatwia radzenie sobie z dziećmi i nie szkodzi ich psychice i ciału jest dobre:) - tym bardziej, że może mieć pozytywny wpływ na kształtowanie upodobań dziecka;))

A Wy co myślicie o wplataniu w dziecięcą muzykę nieco poważniejszej muzyki? 

piątek, 19 października 2012

Znowu książek mi przybyło;p

Ostatnio stwierdziłam, że moja Pani Listonosz mnie zabije;p. Już chyba trzeci dzień z rzędu mi przynosi książki i w sumie dobrze, że chociaż od Muzy dostaję przesyłkę kurierem. W tym miesiącu przybyło mi sporo nowych książek, które mnie ciekawią bardzo;)

Zatem lecimy od góry.
Z wymianki:
1. Lisa See Miłość Peonii
2. F. Rivers Dziecko pokuty

Zakupione
1. Oscar Wilde Portret Doriana Greya 

Od wydawnictwa Prószyński i S-ka:
1. Stacey Ballis Smaki życia recenzja
2. Luczyna Olejniczak Jestem blisko teraz czytam

Od Muzy:
1. Boris Izaguirre i nagle stało się wczoraj- recenzja
2, Federico Moccia Mężczyzna, którego nie chciała pokochać recenzja
3. Alan Hollinghurst  Obce dziecko recenzja

W najbliższym czasie mam zamiar zrecenzować większość z powyższych książek. Mam nadzieję, że mi się to uda;)

środa, 17 października 2012

znów jesiennie

Jak wiecie uwielbiam jesień, która poza swoją niesamowitą aurą sprawia, że mam ochotę eksperymentować. Ostatnio po kilku latach wróciłam do picia sypanej kawy, której nie piłam od klasy maturalnej (czyli przez jakieś 7 lat). Przygotowując się do matury nadużyłam tego specyfiku i niestety później musiałam to w pewien sposób odpokutować i długo odrzucało mnie nawet od kawy rozpuszczalnej. Jednakże dziś kupiłam sobie trochę kawy cynamonowej w sklepie nieopodal mnie. Pan zmielił ją przy mnie, zapakował i życzył smacznego. Muszę przyznać, że zrobiłam sobie lurę z jednej łyżeczki, aby nie doznać szoku po pierwszym spożyciu Muszę przyznać, że różnorakie (legalne) środki pobudzające są wskazane w tym tygodniu, albowiem moja mama ma w sobotę urodziny, co wiąże się z kombinowaniem dla niej prezentu (który ma być wyjątkowy ponieważ kończy 50 lat) i co więcej u3maniem tego w tajemnicy, co w moim przypadku nie jest do końca takie łatwe i jasne;p. Ale mniejsza o to;p. Póki co muszę nadgonić trochę czytanie książek, bo 3 egzemplarze recenzenckie czekają w kolejce, a na czwartek chcę jak najwięcej przeczytać Gry o tron, m. in. o której będziemy rozmawiać ze Stalowymi Czytaczami zanim wybierzemy się na spotkanie, o którym Wam pisałam TU.
Poza tym ta jesień wzmaga we mnie motywację do zdrowszego odżywiania się, ponieważ owoców i warzyw Wam u mnie dostatek, albowiem babcia uraczyła mnie wczoraj jabłkami i orzechami gigantami;p, które uzupełniły moje orzechowe zapasy;p. No, a poza tym nie ma to jak warzywa z własnej działki, które jeszcze o dziwo są;p. Myślę tu głównie o kalafiorach;p...tak się zastanawiam czy by sobie nie zrobić jutro jakiegoś dobrego kalafiora na obiad;p










A Wam jak mija jesień?

niedziela, 14 października 2012

Federico Moccia "Mężczyzna, którego nie chciała pokochać"

Pochmurny koniec zeszłego tygodnia rozjaśnił mi nieco kurier z książkową przesyłką dla mnie. Na szczęście moja rodzina, jak również współlokatorka przywykli już do moich dziwnych zachowań po każdorazowej wizycie kuriera z nową dostawą książek; zatem już nie muszę się nikomu tłumaczyć z niewyjaśnionych reakcji i humoru wskazującego na spożycie;p
Ale do rzeczy...

Po przeczytaniu opasłego tomiszcza, o którym Wam pisałam w czwartkowej notce, mój wybór padł na coś znacznie cieńszego i lżejszego jeżeli chodzi o tematykę (a przynajmniej takie miałam wrażenie czytając opis na okładce).

Mężczyzna, którego nie chciała pokochać autorstwa włoskiego pisarza Federico Moccia niemalże pochłonęła mnie bez reszty podczas ubiegłego weekendu. Poza tymi chwilami, kiedy musiałam zająć się własnym życiem zasiadałam z powyższą książką w ręku i zapominałam o własnej rzeczywistości
Czego możecie się spodziewać? 

Na okładce książki możecie przeczytać następujący opis:

Ona jest wybitną, uznaną na całym świecie pianistką. Muzyka to jej największa miłość. Prywatnie jest związana z Andreą, dobrze zapowiadającym się architektem. Pewnego dnia Andrea ulega tragicznemu wypadkowi. Kiedy lekarze walczą o jego życie, Sofia przysięga Bogu, że jeżeli ocali Andreę, ona porzuci grę na fortepianie. Operacja się udaje, ale życie tych dwojga nie będzie już takie jak kiedyś...

On jest bogatym i przystojnym mężczyzną. Ma wszystko - domy na całym świecie, samoloty, luksusowe samochody, a nawet własną wyspę. Jest zimny, cyniczny, wyrachowany. Pewnego dnia podczas porannego joggingu chowa się przed deszczem w pobliskim kościele. Zauważa tam Sofię, która przysłuchuje się próbie dziecięcego chóru, i jest nią urzeczony. Postanawia zaprosić ją na kawę, ale Sofia, trochę wbrew sobie, odmawia. On jednak ma już gotowy plan.


Szczerze mówiąc to nie jestem do końca pewna czego spodziewałam się po tej książce. Moje myśli chyba jednak najbardziej biegły ku lekkiemu romansowi, który nie wymaga myślenia i nie niesie ze sobą jakiegoś głębszego przesłania. Jednakże moje przeczucie się nie sprawdziło się tak do końca. Wprawdzie dostałam do ręki książkę, która jest napisana w lekki i przystępny sposób, ale wyzwalała we mnie skrajne emocje i zmuszała do myślenia i konfrontacji postępowania głównych postaci z moimi zasadami moralnymi. 

Postawa Sofii, jak również nieznajomego, którego spotkała pewnego dnia wzbudzała we mnie mieszane uczucia i sprawiła, że sama zadawałam sobie pytania o to jakbym postąpiła na miejscu tej kobiecej postaci. Zawsze odpowiadałam sobie, że nie mam pojęcia i że ciężko mi ją oceniać z tego względu, że motywacje jej działań nie można było określić jako jednoznacznie dobre albo złe. Chociażby zdrada partnera - często wzbudza kontrowersje, wielu nie potrafi wybaczyć tego czynu, który czasem potrafi doprowadzić do tragedii. W powieści stała się możliwością do uratowania zdrowia męża Sofii. Jednak czy powinna dążyć do tego nawet za cenę utraty szacunku do siebie? Czy powinna też, aż tak bardzo narażać swój związek? A może właściwie tylko dopisywała sobie ideologię do swojej zdrady?

Natomiast postać nieznajomego mężczyzny również sprawia, że budzą się w nas różne odczucia. Siłą rzeczy czytelnik zastanawia się nad tym jakim prawem ten człowiek przywłaszcza (kupuje?) sobie nawet ludzi, traktując ich poniekąd jak rzeczy? Czy bycie obłędnie bogatym upoważnia nas do traktowania wszystkich i wszystkiego jako naszej własności? Co kryje się za tym zimnym spojrzeniem i władczą postawą? I czy na prawdę to jest taki bezduszny człowiek? W takim razie jeżeli jest bardziej ludzki jak nam się wydaje to co sprawiło, że stał się tak cyniczny i zimny?

Na jedne pytania jesteśmy w stanie sobie odpowiedzieć w miarę rozwoju fabuły, a na inne nie. Jednakże dwójka głównych bohaterów mimo, że irytowała mnie czasem niezmiernie, to była na tyle wyrazista, że zachęcała do dalszego czytania. 
Poza tym zrozumiałam, że czasem zbyt łatwo i za szybko oceniam innych ludzi zapominając o tym, że nie mogę przewidzieć własnej reakcji w pewnych sytuacjach. 

Poza tym, że Mężczyzna, którego nie chciała pokochać daje do myślenia, jest też powieścią napisaną na tyle lekkim językiem, że spokojnie można ją zabrać ze sobą do autobusu. Sama pamiętam, że swego czasu spędzałam znaczną część dnia w komunikacji miejskiej i pozamiejskiej i przeważnie nie brałam niczego do czytania, bo nie miałam akurat pod ręką nic odpowiedniego (lub też nie wiedziałam co mogę ze sobą zabrać, żeby nie przegapić swojego przystanku). A ta niepozornych rozmiarów powieść nie tylko idealnie nadaje się do damskiej torebki, ale również nie jest na tyle absorbująca, żeby przegapić swój przystanek. Muszę przyznać, że ta pozycja nadaje się również idealnie na wykłady, dla tych z Was, którzy są jeszcze studentami, a mają w planie zajęć jakieś mega nudne wykłady na których muszą być. Zresztą sama pamiętam siebie jako studentkę schowaną gdzieś za filarem podczas nudnych zajęć z nosem utkwionym w książce. Na studiach podyplomowych nasza grupa była zresztą zbiorowiskiem człowieków wprost idealnym do wymiany opinii na temat lekkich książek, które akurat umilały nam czas na wykładach. Być może moim kolegom z roku ta powieść nie przypadłaby do gustu, ale moim koleżankom zapewne tak i podejrzewam, że wywołałaby burzliwą dyskusję chociażby na temat motywów działań głównych bohaterów. 

Zatem jeżeli macie ochotę na coś w tym klimacie, w jakim jest książka to polecam:).

Tag: Moje blogowe sekrety


Dzisiaj przez chwilę miałam dylemat związany z wyborem tematu notki, albowiem właśnie skończyłam czytać kolejną książkę, a z drugiej strony autorka bloga Chwila dla siebie otagowała mnie i tak jakoś zapadła chwila konsternacji. Jednakże stwierdziłam, że skoro mamy weekend i jesteśmy w temacie lekkich notek zrobię dziś notkę z tagiem:)

Jakie są zasady? 
Oto one:
1. Zamieść baner w poście odpowiadającym na tag.
2. Napisz kto Cię otagował.
3. Odpowiedz na wszystkie pytania.
4. Zaproś do zabawy 5 innych blogerek.

1. Ile czasu prowadzisz bloga i jak często publikujesz posty. 

Otóż pierwszego bloga założyłam w drugiej klasie liceum i od tamtej pory jestem w jakiś sposób obecna w blogosferze - zmieniałam tylko nazwy i czasem serwisy, w których pisałam bloga, ale zawsze coś pisałam. 
Jeżeli chodzi o częstość publikowanych notek to jest to od dwóch postów tygodniowych wzwyż - w zależności od weny;). 

2. Ile razy dziennie zaglądasz na bloga i co robisz w pierwszej kolejności?

Zazwyczaj zaglądam tu kilka razy dziennie, najpierw sprawdzam statystykę, a później odpisuje na komentarze;p. 

3. Czy Twoja rodzina i znajomi wiedzą, że prowadzisz bloga?

Wiedzą:). Powiedziałam im kilka miesięcy temu, kiedy byłam jeszcze w Belgii, dla wielu z nich to było źródło informacji o tym co się ze mną dzieję. Do tej pory czasem spotykam się z tym, że moi znajomi mówią a tak wiem, czytałem/czytałam na Twoim blogu ;p. Jakoś nikt mnie nie wyśmiał do tej pory z tego powodu;p

4. Posty jakiego typu interesują Cię najbardziej u innych blogerek? 

Hmm...
Zauważyłam, że najchętniej czytam recenzje książek i kosmetyków. Lubię też dowiadywać się o różnych miejscach, które warto odwiedzić. Ciekawią mnie też nowe zastosowania do zwykłych rzeczy. Czasem lubię się inspirować innymi blogerami:)

5. Czy zazdrościsz czasem innym blogerkom?

Szczerze mówiąc tak:) Szczególnie w momentach braku weny do pisania, kiedy widzę jak inne blogi się rozwijają i są coraz lepsze...

6. Czy zdarzyło Ci się kupić kosmetyk tylko po to, by móc go zrecenzować na swoim blogu?

Raczej nie przypominam sobie takiej sytuacji;p

7. Czy pod wpływem blogów urodowych kupujesz więcej kosmetyków, a co za tym idzie, wydajesz więcej pieniędzy? 

Pamiętam, że miałam tak na początku jak trafiłam na urodowe blogi i vlogi, później przyszło opamiętanie i...realizacja projektu denko:) Zatem nie jest tak źle:) Jednak do tej pory filmiki i blogi są dla mnie inspiracją i często sugeruję się opiniami blogerek i vlogerek przed dokonaniem zakupu. 

8. Co blogowanie zmieniło w Twoim życiu?

Zawarłam kilka fajnych znajomości blogowych, a niektóre trwają już lata. Zawsze kiedy zmieniam miejsce blogowania informuję o tym zaznajomione blogerki:) Poza tym nawiązanie współpracy z wydawnictwami jest dla mnie ciekawym doświadczeniem, które przysparza mi ogromnej radości, ale też jest wyzwaniem, któremu staram się podołać:)
Poza tym rozwijam się pod względem pisania tekstów:). Porównując moje recenzje sprzed roku i te obecne widzę różnicę:))
Dodatkowo blogi są moją inspiracją w wielu rzeczach np. w wyborach kosmetyków czy też książek. Często potrafią uchronić przed nacięciem się na jakiś bubel;)

9. Skąd czerpiesz pomysły na nowe posty?

Inspirują mnie książki i moje otoczenie:). Przeważnie to wystarczy:))

10. Czy miałaś kiedyś kryzys w prowadzeniu bloga tak, że chciałaś go usunąć?

Nie - blog jest już chyba moim uzależnieniem;p


Pytanie dodatkowe (nie musisz na nie odpowiadać jeżeli nie chcesz): Co najbardziej denerwuje Cię w blogach innych dziewczyn?
Chyba jeszcze nie trafiłam na jakiś irytujący blog, więc póki co wszystko jest ok;) A jak znajduję jakiegoś bloga, który mi nie odpowiada to go zamykam i nie wchodzę nań więcej;p

Do zabawy zapraszam:

Autorkę bloga Fashionpart
oraz

Mam nadzieję, że kogoś z Was zainteresowała moja notka;))

sobota, 13 października 2012

jesiennie

Z racji tego, że dzisiaj jest sobotnie popołudnie zaplanowałam sobie nieco lżejszą notkę. Z racji tego, że zaczęła się jesień, to z upodobaniem powracam do moich małych zwyczajów, które z każdą jesienią niezmiennie do mnie powracają. Jednym z nich jest zwiększona dawka pitej przeze mnie kawy i...czekolady;); a miłym dodatkiem są kubki i filiżanki, w których są podane.
Dzisiaj zaczęłam eksperymentować z tym co mam w domu i coś czuję, że poniższa zostanie moją ulubioną.
Jakoś dobrze mi się kojarzy.
Pamiętam, że bardzo często piłam w niej kawę z ekspresu jak przygotowywałam się do matury. Później niestety ekspres padł;p...w sumie nie wiem co się z nim stało, ale może gdzieś jeszcze jest i może uda się go jeszcze uratować...







Dziś próbowałam też tego jak sprawdzają się u mnie filiżanki:

Jednak na jesienny wieczór z książką zdecydowanie wygrywa wariant pierwszy, a to dlatego, że jakoś tak bardziej poręczny jest;p. A ładniejsze filiżanki mogę sobie z powodzeniem zostawić na wizytę jakichś gości;p. 
Tak poza tym nie wiedziałam, że w moim małym mieście tak trudno jest dostać w sklepie czekoladę do picia. Dostanie jakiejś dobrej jest tak na prawdę niemożliwe:/
A Wy macie może jakieś jesienne nawyki?

piątek, 12 października 2012

Zaproszenie na spotkanie promujące książkę

Moi Drodzy,
nawet nie wyobrażacie sobie jakie było moje zdziwienie, kiedy po otwarciu skrzynki mailowej zobaczyłam wiadomość z Kancelarii Prezydenta mojego miasta. W mojej głowie pojawił się wielki znak zapytania, ale kiedy przeczytałam wiadomość na mojej twarzy pojawił się uśmiech.

(obrazek powinien wam się powiększyć po kliknięciu w zdjęcie)

Otóż mam zaszczyt zaprosić szczególnie tych z Was, którzy są ze Stalowej Woli i okolic, na spotkanie promujące książkę Jana Kurdwanowskiego pt. "Mrówka na szachownicy". Jest ona zapisem wspomnień autora z okresu Powstania Warszawskiego i ukazuje ogrom bólu, cierpienia i tragedii jego uczestników oraz ludności cywilnej.

Gdzie jest to spotkanie?
W Państwowej Szkole Muzycznej przy ul. Narutowicza 11

Kiedy?
18. 10 (czwartek) o godz. 18stej.


Muszę przyznać, że zainteresowało mnie to zaproszenie, ponieważ mam w pamięci swoją wizytę w Muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie, które wywarło na mnie spore wrażenie. Przyznam, że mam plany na ten czas, ale może uda mi się je nieco nagiąć i pojawię się na tym spotkaniu ze znajomymi. Samej książki nie czytałam, ale jest okazja, żeby dowiedzieć się o niej coś więcej.

Mam nadzieję, że wśród Was jest ktoś, kogo zainteresuje to wydarzenie i z niego skorzysta:)
Pozdrawiam i życzę Wam miłego dnia:)

czwartek, 11 października 2012

Sharon Maas "Hinduskie zaślubiny"

Dzisiejszą pogodę za oknem mogę opisać jednym zdaniem czasem słońce czasem deszcz. Deszczowe chmury, które wiszą na niebie już od rana raczą nas raz rzęsistym deszczem, aby za chwilę łaskawie odsłonić nam słońce na kilka chwil. Jednak ja nie o tym. 

Dziś jestem świeżo po lekturze Hinduskich zaślubin, autorstwa Sharon Maas. Kiedy dostałam to opasłe tomiszcze do ręki byłam z lekka przerażona jego objętością, która wynosi 772 strony. Jednak historia zawarta na stronach tej powieści sprawiła, że nie było, aż tak źle jak się tego spodziewałam;) Ale od początku:)
Autorka opowiada nam historię trzech osób, których tajemnice wyjawia nam w miarę rozwoju fabuły. 

Poznajemy niezwykłą Savitri wychowującą się wśród służby w angielskim domu w przedwojennych Indiach. Jej życie wiedzie przez wiele burz i wyboistych dróg czego głównymi przyczynami jest wojna oraz miłość do syna gospodarzy. Sharon Maas przedstawia nam również Sarojini - bystrą i buntującą się przeciw ciasnym ramom społecznym dziewczynę, która wie czego chce i potrafi do tego dążyć. W tym towarzystwie rodzynkiem jest Nat - zabrany z indyjskiego sierocińca, który wychowuje się w wiosce u boku zamkniętego w sobie ojca.

Historia przepełniona jest jakimś takim niezwykłym ciepłem i spokojem, co działało na mnie relaksująco oraz wpuszczało nieco słońca do moich pochmurnych ostatnio dni. W kobiecych postaciach poniekąd odnajdywałam cząstkę siebie - tą buntującą się przeciw określonym zachowaniom, które są mile widziane wśród rodziny i otaczającego mnie społeczeństwa; a które nie zawsze biorą pod uwagę plany, przekonania i uczucia jednostki. Poczułam, że tak na prawdę nie jestem sama i nie tylko ja jedna czasem tupię nogą i mówię. że chcę żyć po swojemu!. Podziwiałam te kobiety za ich siłę i determinację oraz za opanowanie, którego nie traciły często wbrew temu co się działo w ich życiu. Jednak trudne doświadczenia zahartowały je, tak jak ogień hartuje stal. Mimo wszystko, ze wszystkich głównych bohaterów w powieści największą słabość miałam do Nata - często zagubionego, niepewnego swojego powołania i miejsca na ziemi, co sprawiało, że niemal przeglądałam się w tej postaci. Nat jest dla mnie najbardziej wyrazisty z nich wszystkich - z jednej strony spokojny, opanowany i dobry oraz zdeterminowany w dążeniu do celu (jeżeli ma taki, do którego właściwie chce dążyć); z drugiej potrafił być irytujący. Na szczęście moja irytacja w związku z tym bohaterem była tylko chwilowa.

Losy tej trójki w zadziwiający sposób łączą się w jedną niezwykłą historię, która jest nie tylko pełna ciepła i spokoju (tak jak napisałam to wyżej), ale także zawiera w sobie swego rodzaju mądrość, która skłoniła mnie do refleksji nad samym sobą i własnym życiem. Często zdarzało się tak, że zaznaczałam interesujące mnie fragmenty, żeby ich nie przeoczyć jak będę chciała do nich wrócić i na spokojnie przemyśleć. Jednakże bywało i tak, że irytowałam się z powodu zbyt długich opisów wydarzeń czy miejsc, które wydawały mi się zbędne i dodane na siłę - tak na prawdę do końca nie wiadomo po co. Przyznam bez bicia, że pod koniec książka dłużyła mi się niesamowicie, ale dynamika końcowych wydarzeń sprawiała, że mimo wszystko moje zainteresowanie powieścią pozostało żywe do końca. 

Komu poleciłabym tą książkę? 
Wszystkim tym z Was, którzy mają ochotę na spokojną powieść czytaną w zakątku swojego mieszkania, z kubkiem czegoś dobrego do picia ( nie pamiętam już ile kaw i kubków gorącej pitnej czekolady wyżłopałam przy tej powieści). Hinduskie zaślubiny moim zdaniem są idealne na jesienne wieczory i mogą złagodzić nieco stres nagromadzony w ciągu dnia oraz przywrócić równowagę po pełnym chaosu czasie. Zatem jeżeli macie ochotę na ciekawą, lekką i wartościową opowieść to możecie z powodzeniem sięgnąć po tą książkę.

Stosik październikowy;)

Dzisiejszy poranek rozchmurzyła wizyta kuriera ze świeżą dostawą książek, zatem mogę się już podzielić minimalnym planem przeczytania książek w październiku:

Od góry:
1. A. Christie Morderstwo w Orient Exspressie kilka słów na temat książki znajdziecie >>>TU<<<
2. S. Maas Hinduskie zaślubiny - planuję napisanie recenzji jeszcze dziś;)
3. F. Moccia Mężczyzna, którego nie chciała pokochać
4. B. Izaguirre I nagle stało się wczoraj
5. A. Hollinghurst Obce dziecko

Mam też listę rezerwową, a wśród nich m. in. Grę o tron i Portret Doriana Greya, po który za chwilę idę do księgarni;p. 

środa, 10 października 2012

Maluszek

Jak się okazuje bycie ciocią to nie łatwe zadanie - a szczególnie jak się ma niespełna jedenastomiesięcznego i to bardzo ruchliwego siostrzeńca.

Otóż od kiedy moja sis zaczęła rok akademicki od czasu do czasu się nim zajmuję przez kilka godzin. Dzisiaj dwóch delikwentów (czyt. mama z synkiem) wpadło do mnie wczesnym rankiem i tak oto mam pod opieką małego, który akurat postanowił właśnie uciąć sobie zasłużoną drzemkę;). W końcu wizyta u ciotki, gdzie jest pełno nowych i ciekawych rzeczy jest bardzo zajmująca, a tym bardziej męcząca. Zatem południowa drzemka jest teraz wybawieniem i dla małego, a tym bardziej dla jego ciotki - tym bardziej, że to już mniej więcej pora jego spania. Mały usnął mi na rękach (niestety nie mam warunków do normalnego usypiania go), przy dźwiękach muzyki z radia, po czym wylądował w swojej spacerówce i bezpiecznie śpi przypięty pasami;p

Mieszkanie wygląda w tym momencie jak pobojowisko, albo raczej gigantyczny plac zabaw dla malucha, ponieważ wszędzie mam zabawki chłopca i jakoś nie uśmiecha mi się ich zbierać, bo i tak zaraz trzeba będzie je wyciągać;p.

No, ale na szczęście siostra przychodzi coś po 12stej, więc mało czasu już nam razem zostało;p. A następny survival dla ciotki i siostrzeńca przewidziany jest na piątek, a jak nie to być może na przyszły tydzień - ta kwestia zostaje otwarta;p

A TA piosenka mi się przypomniała, bo usypiałam ponieważ zdarzało mi się usypiać mojego nieco starszego podopiecznego właśnie przy niej.

A Wy miałyście okazje zajmować się takimi małymi szkrabami?
Jakie są Wasze doświadczenia??

piątek, 5 października 2012

Pierwsze spotkanie z Agatą Christie


Agata Christie jest pisarką, której nie trzeba przedstawiać żadnemu z miłośników literatury kryminalnej, ponieważ jej powieści są już klasykami i chyba każdy z nas przynajmniej słyszał o tej autorce. Ja już jakiś czas przymierzałam się do przeczytania chociażby jednej z jej powieści, jednak zawsze coś mi przeszkadzało. Do czasu. Jakiś czas temu pożyczyłam od jednej z koleżanek Morderstwo w Orient Expressie i okazało się, że wiele traciłam nie znając tej autorki.

Powieść, którą dostałam w swoje ręce jest świetnym kryminałem dla kogoś, kto oczekuje dobrej zagadki i chce uniknąc drastycznych scen, które występują w przypadku Morderstwa... w minimalnej, a wręcz znikomej ilości.

O czym opowiada ta książka?

Otóż w pociągu, który utknął w zaspach popełnione zostaje morderstwo. Prowadzący śledztwo szybko dochodzą do wniosku, że morderca jest wśród pasażerów, ponieważ nie ma śladów wskazujących na to, żeby sprawca uciekł z miejsca przestępstwa po dokonaniu zabójstwa. Agata Christie podrzuca nam coraz więcej informacji na temat samej zbrodni jak również przebywających w pociągu ludzi. Nowe okoliczności oraz ślady sprawiają, że czytelnik typując sprawcę zaraz zmienia zdanie wskutek zdobytych wiadomości. Jednakże na końcu okazuje się, że za każdym razem kiedy wybierałam kogoś, kto może być mordercą miałam poniekąd rację. Dlaczego? Możecie się tylko domyślać, a dowiecie się na pewno jak sięgniecie po tą książkę.

Szczerze mówiąc powyższa powieść nie jest dla mnie powieścią idealną (ale czy takie w ogóle istnieją?), jednak przeczytałam ją z zaciekawieniem; a kiedy ktoś ważył mi przerwać mógł spotkać się z wybuchem irytacji przejawiającym się w braku uprzejmości i zgryźliwości.
Morderstwo... to niepozornych rozmiarów książka, o krótkich rozdziałach, a to oznacza (bynajmniej dla mnie;)), że czyta się ją szybko i z wielką przyjemnością. Idealnie nadaje się do przeczytania podczas weekendu i jest idealną nań propozycją nawet dla zabieganych moli książkowych.
Jednak nie wiem czy poleciłabym ją na rozrucj komuś, kto chce zacząć czytać, a nie ma motywacji do rozpoczęcia. A dlaczegóż to? Z jednego prostego powodu – powieść ta jest powieścią mało dynamiczną, która jest oparta na logicznym rozumowaniu Herkulesa Poirota i nie uświadczysz tutaj szybkiego rozwoju fabuły pomimo zaskakujących zwrotów akcji i ciekawie skonstruowanej fabuły. Przez cały czas miałam wrażenie, że wszystko rozwija się w swoim spokojnym tempie, co poniekąd wzmagało napięcie, ale mnie momentami szalenie irytowało. Dlatego też nie polecałabym tej książki na tak zwany rozruch. Sama pewnie bym jej nie wybrała będąc podczas rozgrzewki na początku mojego wyzwania czytelniczego. Jednak wiem, że sięgnę po kolejną książkę tej autorki – z jednego prostego powodu. A mianowicie dlatego, że polubiłam to, iż autorka nie pospiesza mnie i pozwala delektować się każdą stroną swojego dzieła. Osobiście podczas wyboru książek w bibliotece na pewno sięgnę po coś autorstwa Christie, póki co muszę uporać się ze stosem innych książek, które czekają sobie grzecznie w kolejce...

Mieliście może styczność z tą autorką?
Lubicie czytać kryminały??

środa, 3 października 2012

Towarzystwo na długie wieczory cz I

Czas jesienno - zimowy sprzyja czytaniu. Wielu z nas szczególnie chętnie oddaje się tej właśnie czynności w długie wieczory. . Dla mnie jesienne lektury muszą pasować do aury tej pory roku. Ja mam na swojej liście kilka, które idealnie wpasowują się w chmurną aurę podbijającą charakter książki.  Oto one:

1. Jožo Nižnánsky Pani na Czachticach

Ta powieść opowiada o Elżbiecie Batorównie, która pochodziła z obciążonej genetycznym obłędem rodziny. Wśród jej krewnych, jak również przodków byli schizofrenicy, zboczeńcy i sadyści. Już będąc małą dziewczynką Elżbieta lubiła się przyglądać egzekucjom, a kiedy dorosła jej sadyzm budził grozę. Największy koszmar zaczyna się jednak w momencie, kiedy Batorówna uwierzyła, że  wieczną młodość zapewnia codzienna kąpiel w krwi wytoczonej z dziewic. 


Tą książkę przeczytałam pod koniec zeszłego roku będąc jeszcze w Belgii. Muszę przyznać, że sama akcja jest jakby to ująć...martwa, jednakże fabuła przyprawia o dreszcze. Powieść napisana jest lekkim językiem i mimo tego, że straszy swoją objętością (624 str), to czyta się ją dość szybko. Może nie jest to skomplikowana i ambitna powieść, ale to nie ujmuje jej wartości, ponieważ obok zapoznania się z historyczną postacią jesteśmy świadkami walki o wolność i miłość. 

2. Emily Jane Brontë Wichrowe Wzgórza

To jedna z moich ulubionych powieści. 
Wichrowe Wzgórza to historia pełna miłości, nienawiści, naiwności i chęci zemsty. Przeraża, ale też i potrafi wzruszyć. Mroczna, brutalna i dająca do myślenia fabuła osadzona w wiktoriańskiej Anglii (poprawcie mnie jak się mylę), to jest to co do mnie przemawia jak najbardziej. Książka trudna i dająca do myślenia, ale ja osobiście delektowałam się każdą czytaną stroną. 
Wichrowe wzgórza są tą powieścią, którą zabrałabym na bezludną wyspę, bo mam wrażenie, że ta książka nie znudzi mi się nigdy i mogłabym do niej wracać i wracać...
Kiedyś ta historia była uważana za ekscentryczną i brutalną. Do dziś wiele straciła na ekscentryczności, jednakże nadal może uchodzić za brutalną. Jednak nie dziwię się, że zarówno wcześniej jak i dziś potrafi wzbudzać emocje. 

Znacie którąś z tych powieści? 
c. d. n. 

poniedziałek, 1 października 2012

Miłość nie od pierwszego wejrzenia;)

Z czym Wam się kojarzy literatura XIX w.?
Mnie przez długi czas kojarzyła się z Henrykiem Sienkiewiczem i Stefanem Żeromskim, za którymi nie przepadałam. Do tego pierwszego przekonałam się stosunkowo niedawno, a ten drugi chyba już zawsze będzie obiektem mojej literackiej niechęci. 

Jednakże jakiś czas temu trafiłam na książkę zatytułowaną Pies Baskerville'ów autorstwa Arthura Conana Doyle'ego. Wiedziałam, że to nie jest jakiś współczesny autor, mimo to nie spodziewałam się, że żył w czasach Sienkiewicza i Żeromskiego. A to dlatego, że książkę czytało mi się nadzwyczaj dobrze i nie mogłam uwierzyć została napisana w XIX wieku. Tą historię o legendarnym już detektywie pochłonęłam w mig, a to spowodowało, że bardziej zaczęłam się przyglądać autorom czytanych przeze mnie powieści. Tak się złożyło, że moją ulubioną powieść (Wichrowe wzgórza) napisała kobieta, która tak jak Doyle żyła w czasach, do niedawna uważanych przeze mnie za dość niewdzięczne, jeżeli chodzi o rozwój literatury. Wichrowe wzgórza zauroczyły mnie swoją tajemniczą i nieco mroczną aurą, jak również przedstawieniem tego jak bardzo podziały klasowe wpływały na życie ludzi oraz katalizatorem jakich tragedii mogły się być przyczyną. Ta niesamowita historia sprawia, że człowiek uświadamia sobie jak cienka potrafi być granica między nienawiścią a miłością i jak bardzo egoizm może wpłynąć na rozwój wypadków. 
Na fali zaciekawienia tym jakie perełki może kryć literatura tamtego okresu sięgnęłam również po Draculę pióra Bram Stokera, który na początku nie wzbudził mojego entuzjazmu. Jednakże pewnego mglistego wieczoru odkryłam, że pojawiły się u mnie obawy dotyczące przejścia krótkiego odcinka z bezpiecznego łóżka do łazienki - i wcale nie pomagało tłumaczenie sobie, że hrabia Dracula to tylko fikcja literacka, a mgła za oknem nie ma związku z legendarnym wampirem. Przy tej powieści, wszystkie inne książki o wampirach wydają się zwykłym chłamem i jakąś totalną pomyłką. Dracula przyprawia o dreszcze, a chociażby Zmierzch czy Pamiętniki Wampirów wywołują u mnie co najwyżej politowanie. No, ale cóż...popkultura nawet z książkami robi swoje. XIX w. to dla mnie nie tylko atmosfera grozy i tajemniczości. To również kontrowersja w literaturze. Nie dawno miałam okazję przeczytać Teleny'ego Oscara Wilda, który wzbudzał wiele emocji w ówczesnym społeczeństwie. Sam Wilde został nawet aresztowany i skazany na 2 lata ciężkich robót za kontakty homoseksualne. Po powyższą powieść sięgnęłam głównie z ciekawości i przekory, bo czytałam wiele opinii dotyczących tego, że współcześnie Teleny również wzbudza wiele kontrowersji. Myślałam sobie, że obecnie książka sprzed ponad 100 lat nie może być przecież tak bardzo szokująca jak w momencie jej ukazania się. Nawet nie możecie cobie wyobrazić jak bardzo się zaskoczyłam, że literatura sprzed ponad wieku może jednak oburzać, a nawet wzbudzać niesmak. Pomijając fakt, że traktuje ona o homoseksualistach, to już same opisy orgii potrafią być odpychające. Jednak mimo wszystko nie żałuję, że sięgnęłam po powyższą książkę. 

Na początku wspominałam, że przekonałam się do Sienkiewicza dopiero po studiach. Ci z Was, którzy mnie już czytają jakiś czas wiedzą, że było to spowodowane moją sympatią do Michała Bajora, który jest odtwórcą roli Nerona, w polskiej adaptacji Quo Vadis. Jednak swego czasu był to mój jednorazowy przebłysk zainteresowania literaturą XIX w. Jednak dzisiaj wiem, że będę chciała bliżej zapoznać się z dorobkiem literackim tego naszego polskiego pisarza. 

Muszę przyznać, że dziś patrzę dużo łaskawiej na pisarzy sprzed ponad stu lat. Obecnie są dla mnie cennym nośnikiem informacji dotyczących tego jak wyglądało życie w tamtych czasach, jakie były zwyczaje oraz postawy w społeczeństwie wobec pewnych zjawisk. Powieści z tamtego okresu wzbudzają emocje, trzymają w napięciu i są katalizatorem do rozmów. W tamtych czasach pojawiły się klasyki, na kanwie, których obecnie powstaje chociażby wiele książek i filmów. Dlatego też, na pewno sięgnę jeszcze po inne publikacje z tamtego czasu, bo bardzo mnie zaintrygowała ówczesna literatura. Jednakże mimo wszystko nikt nie jest w stanie przekonać mnie do Żeromskiego;p.

A Wy znacie, którąś z książek, o których wspominałam?
Macie swój ulubiony okres w literaturze?

Etykiety

"Gra o tron" (10) [przygotuj się na wielkie wyjście] (2) 30dniwege (4) 52 książki (214) 52 książki 2016 (39) 52 książki 2017 (1) 52potrawy 2015 (7) AA (2) agroturystyka (1) akcja (1) akcja Nakrętka (1) akcje (2) akcje czytelnicze (1) akcje kulturowe (1) Allverne (1) Allverne Nature's Essences (1) Anew (3) Anew Revitalist (2) Anne Bronte (1) antykoncepcja (1) Aromatella (1) aromaterapia (17) asertywność (1) audiobooki (6) Aussie (3) autobiografia/biografia (2) Avon (37) B.app (4) babeczki (2) Baikal Herbals (1) bajki (1) bajki dla dzieci i dorosłych (1) Bakalland (1) Balneokosmetyki (1) balsam do rąk (1) balsam do włosów (2) Bandi (1) BarryM (3) Barwa (2) Barwy Harmonii (1) Basilur (1) baśnie (1) Batiste (1) batony (1) bądź offline (1) BeBeuty (1) BeGlossy (5) Belgia (18) belgijskie przysmaki (4) belgijskie słodycze (5) belgijskie smakołyki (3) Bell (4) beutybox (3) Bielenda (3) BingoSpa (11) biografie (1) Biosilk (4) Biovax (6) biżuteria (1) błyszczyki (2) Bomb Cosmetics (3) Boże Narodzenie (3) brow bar (1) Bruksela (15) buble (6) buble kosmetyczne (8) buble książkowe (2) buty (1) Buziak Style (1) C.R. Zafon (3) Calvin Klein (1) Carmex (2) Cettua (1) Charlotta Link (1) Charlotte Bronte (1) chcę mieć (2) Chiny (1) chleby (1) Chocolissimo (2) choinka (1) chwile ulotne (3) ciasta (5) ciekawe pomoce naukowe (1) ciekawostki (1) cienie (4) cienie do powiek (5) cienie w kamieniu (2) cienie w kremie (1) ciocią być (1) codzienno (1) codzienność (91) codzienność psychologia społeczna (1) Combos (1) coś dobrego (9) coś na długie wieczory (3) coś słodkiego (7) couching (2) Crispy Waffles (1) cukinia (1) cykl o wolontariacie (7) czarna komedia (3) czas wolny (56) czekolada (8) czekolada do picia (4) czerwiec (1) czytanie (15) czytelnicze podsumowania (19) czytnik e-booków (1) Debby (1) Decubal (1) Decunal basic (1) demakijaż (6) depilacja (3) Dermacos (1) deser (6) deser na ciepłe dni (1) dipy (1) dla dorosłych (1) dla dzieci (10) do książki;) (1) dobre bo polskie (2) dobrostan zwierząt (1) dodatki (1) dodatki do domu (2) dodatki do potraw (1) domowa piekarnia (1) domowe Spa (3) domowe sposoby na przeziębienie/chorobę (2) Dove (2) Dr Konopka's (4) Dr. Konopka's (1) dramat (2) dynia (3) dysgrafia (1) Dziady (1) dzieciństwo (2) dziecko (1) Dzień Ojca (3) e-book (9) E. A. Poe (1) E.L.F (3) eliksir do włosów (2) Elisabeth Arden (4) Elseve (1) emulsja po opalaniu (1) Enilome Hertly Beuty (1) Eric - Emmanuel Schmitt (7) erotyka (2) Etja (1) etyka (3) etyka a to co jemy (1) Eveline (25) Evree (2) Fa (2) fantastyka (12) Farmona (3) feminizm (1) Feniks (1) Festiwal Conrada (1) festiwale (3) filiżanki (1) film (2) film azjatycki (1) filmowe podsumowania (6) filmowy weekend (2) fiszki (2) Floslek (15) FM (4) FM Group (3) Garnier (7) garść linków (10) Gliss Kur (3) Golden Rose (1) gotowanie (2) Green Pharmacy (12) Gregory Funaro (1) grupa literacka (1) gry planszowe (1) Grycan (2) Halloween (1) handel ludźmi (2) haul (4) Head&Shoulders (1) Hean (5) herbaty (1) higiena osobista (2) Himalaya Herbals (1) Holika Holika (1) home decor (2) homoseksualizm (2) hormony (1) horror (2) impreza (3) Inglot (1) inicjatywy kulturalne i społeczne (4) inspiracja (5) inspiracje (9) inspiracje dla nauczycieli (1) inspiracje dla rodziców (1) inspiracje na prezenty (1) inspirujący ludzie (2) Isana (1) ITS SKIN (2) Iwostin (4) ja w kuchni;] (3) jak radzić sobie ze stresem (5) jak sobie radzić ze stresem (2) jak zacząć nowe życie? (1) James Dashner (1) Jarosław Wasik (2) jedz jabłka (2) jedzenie (2) jesienna pielęgnacja (4) jesień (5) Joanna (1) kakao (2) kalendarium (1) Kallos (2) Kamil Janicki (1) kartka z kalendarza (52) kartka z kalendarza. (1) kawa (1) Kącik czytelniczy (1) kącik kulinarny (21) kącik samouka (1) Kindle (1) kino (1) klasyka (5) klasyka którą warto znać (3) kobieta w kulturze (2) koktajle (1) Kolastyna (2) kolorówka (6) kominek (2) koncerty (1) konkurs (1) konkursy (4) kontrowersyjne (1) konturowanie twarzy (1) korektor do brwi (1) korektory rozświetlające (1) kosmetyki (17) kosmetyki dla mężczyzn (3) kosmetyki dla wegan i wegetarian (1) kosmetyki do golenia (2) kosmetyki do kąpieli (2) kosmetyki do makijażu (14) kosmetyki do twarzy (5) kosmetyki do ust (2) kosmetyki do włosów (1) kosmetyki kolorowe (14) kosmetyki koreańskie (6) kosmetyki organiczne (1) kosmetyki po goleniu (1) kosmetyki rosyjskie (2) kosmetyki używane na wyjeździe (4) kosmetyki wegańskie (2) Kraków (1) krążki chlebowe (1) krem d rąk (1) krem do ciała (1) krem do opalania (1) krem do rąk (3) krem do twarzy (6) krem na dzień (2) krem o twarzy (1) krem pod oczy (2) kremy bb (1) Kringle Candle (6) Kroniki wampirów (1) kryminalistyka (1) kryminał (16) kryminały (2) kryminologia (2) książka dla smakoszy (1) książka na lato (2) książka na wakacje (1) książki (34) książki dla dzieci (16) książki dla młodzieży (8) książki edukacyjne (1) książki historyczne (4) książki kreatywne (1) książki kucharskie (2) książki motywacyjne (1) książki na jesień (1) książki na zimę (1) książki o których nie zapomnisz (1) książki polskich autorów godne polecenia (1) kuchenne inspiracje (2) kuchnia (1) kuchnia dla studentów (1) kuchnia dla studentów. (1) kuchnia dla zabieganych (2) kuchnia polska (1) kuchnia włoska (1) kultura (10) kultura polska (13) kupuj lokalnie (1) kuracja do włosów (1) L'biotica (2) L'Oreal (2) lakiery do paznokci (5) lampki (1) lato (1) Libster Blog Awards (1) Lioele (1) Lipton (1) Lirene (3) lista życzeń (2) literatura (12) literatura amerykańska (6) literatura erotyczna (4) literatura faktu (8) literatura francuska (3) literatura grozy (2) literatura historyczna (7) literatura hiszpańska (3) literatura izraelska (1) literatura japońska (1) literatura klasyczna (2) literatura kobieca (5) literatura koreańska (3) literatura młodzieżowa (17) literatura niemiecka (1) literatura obyczajowa (1) literatura piękna (10) literatura polska (38) literatura portugalska (1) literatura skandynawska (8) literatura światowa (18) literatura wojenna (3) literatura współczesna (73) literatura współczesna. (2) literatura współeczesna. (2) literatura XIX w. (17) Livioon (3) Loesje (1) Lotus (1) Lovley (1) Luxury Paris (9) łatwe przepisy (22) Łazienki Królewskie (1) Łuk Tryumfalny (1) Make - Up Trendy (1) make-up (3) Makeup Revolution (2) makijaż (8) maluszek (1) manga (1) Marek Grechuta (2) maseczki do twarzy (10) maska do włosów (8) masła do ciała (6) materiały do nauki języka niemieckiego (2) materiały do nauki matematyki (1) materiały do zajęć z dziećmi (1) MaxFactor (3) Maybelline (3) metoda nauki języka obcego (1) męskim okiem (3) mgiełka do ciała (2) mgiełki do ciała (1) Michał Bajor (6) miejsca relaksacyjne (1) miesiąc w zdjęciach (10) mieszanki bakaliowe (1) Międzynarodowy Festiwal Kryminału (1) migawki z życia (3) Miodowy Kłos (1) mleczko do ciała (2) mleko roślinne (1) młodzieżowa (1) moda (1) Models Own (1) moim zdaniem (1) moja dziupla (1) moje ulubione książki (42) motywacyjnie (1) Mount Blanc (1) możesz pomóc (1) Muza (1) muzyka (12) muzyka która mnie relaksuje (8) muzyka niszowa (4) na faktach (2) na obiad (3) na śniadanie (3) Nabla (1) nadzieja (1) nagrody (1) Natura Syberica (1) nauka języka angielskiego (2) nauka języka niemieckiego (2) nauka języka obcego (3) niania (5) nie polecam (1) nie samą książką człowiek żyje (1) niecodzienność (21) Nike (1) Nivea (10) No36 (1) NoniCare (1) nostalgicznie (1) notki o słodyczach (1) notki pomocowe (2) nowoczesne formy książek (2) nowości (6) nowości kosmetyczne (1) nowości na które czekam (1) nowy etap (3) o filmach (1) o Islamie (2) o jedzeniu (1) o Kościele (1) obejrzane spektakle (1) ocalić od zapomnienia (1) ochrona przeciwsłoneczna (1) oczyszczanie twarzy (4) odżywki do paznokci (5) odżywki do włosów (6) Oeparol (1) ogłoszenia parafialne (10) okołodziecięce (5) olej arganowy (1) olej kokosowy (2) olej migdałowy (1) olej pielęgnacyjny (1) olejek do ciała (2) olejek do twarzy (3) olejek do włosów (9) olejek łopianowy (6) olejek macadamia (1) olejki do twarzy (2) olejki zapachowe (4) olejowanie włosów (1) Olga Rudnicka (4) One Lovely Blog Award (1) opieka nad dzieckiem (1) oponki (1) Organic Shop (2) Organic Therapy (2) Organique (1) Oriflame (5) Oriflame. (1) Oscar Wilde (1) ozdoby świąteczne (1) Pachnąca Szafa (2) paczka:) (1) Paese (1) paletki cieni (1) paletki ze Sleeka (3) palety cieni (1) Palmers (1) Palmolive (2) Pantene (3) Pantene Pro - V (1) Pantne (1) pasja (14) pasja. (1) pasty do kanapek (1) paznokcie (3) pedagogika (3) peeling do ciała (4) peeling do skóry głowy (1) peeling do twarzy (5) perełki muzyczne i taneczne (2) Perfecta (1) Pharmaceris (3) pianka do golenia (1) pieczenie (2) pielęgnacja (5) pielęgnacja ciała (36) pielęgnacja dłoni (9) pielęgnacja paznokci (1) pielęgnacja pędzli (1) pielęgnacja rąk (6) pielęgnacja skóry wokół oczu (1) pielęgnacja specjalna (34) pielęgnacja stóp (1) pielęgnacja szyi i dekoltu (1) pielęgnacja twarzy (82) pielęgnacja ust (3) pielęgnacja włosów (42) pielęgnacja zimowa (5) piosenka artystyczna (1) Plaisirs Nature (Yves Rocher) (1) Planet Spa (2) plany (2) plany czytelnicze (1) plastry do twarzy (2) plastry na niedoskonałości (1) plastry na nos (2) Playboy (1) płyn micelarny (2) pochód książek męczących (1) początek (1) początki:) (3) podaj dalej (1) podkład (4) podkład do twarzy (1) podkłady (2) podróże małe i duże (8) podsumowania (7) podsumowania czytelnicze (1) podsumowania miesiąca (8) podsumowanie miesiąca (18) podsumowanie roku (1) Poetycka Dolina (1) poezja (3) poezja śpiewana (2) pokonaj stres (3) polecane książki na jesień i zimę (1) Polska (2) połącz kropki (1) pomadki do ust (2) pomaganie (4) popularnonaukowe (1) poradniki (4) poranna pielęgnacja (2) powieść wiktoriańska (1) powieść współczesna (2) praca (3) Pretty (2) prezent na Dzień Matki (1) prezenty (1) prezenty dla mamy (1) prezenty dla siostry (1) prezenty dla taty (2) projekt denko (4) projekt ślub (3) promocje (1) proste przepisy (13) prosto z natury (1) przegląd miesiąca w zdjęciach (5) przekąski (4) przekąski do pracy lub szkoły (1) przekąski na podróż (1) przemysłowa hodowla zwierząt (2) przemyśl to! (2) przemyślenia (6) przepis na wieczór (1) przepisy (30) Przepisy Babci Agafii (1) przepisy inspirowane "Grą o tron" (1) przepisy inspirowane książkami (1) przygotowania do ślubu (1) przyjemność (2) przysmaki (1) przystawki (1) psychologia (8) publikacje naukowe (1) R. P. Evans (3) Radical (1) recenzja filmu (1) recenzja kosmetyków (5) recenzja książek (5) recenzje filmów (3) recenzje filmów. Jonny Deep (1) recenzje gadżetów (1) recenzje gościnne (1) recenzje kosmetykow (1) recenzje kosmetyków (145) recenzje kosmetyków. (1) recenzje książek (279) recenzje książki (3) recenzje mangi/komiksów (3) recenzje olejków zapachowych (1) recenzje płyt (4) recenzje seriali (2) recenzje świeczek/wosków zapachowych (13) refleksyjnie (1) Regenerum (1) Regent House (2) relaks (7) relax (3) reportaże (3) Resibo (4) Revlon (2) Rimmel (2) Rival de Loop (2) rodzina (1) romans (3) romans historyczny (4) rosyjskie kosmetyki (2) rozdanie (1) rozwój zawodowy (2) ruch (1) Rzeszów (1) s-f (1) sala weselna (1) sałatka (2) samorozwój (2) Sandomierz (1) Sarah - Kate Lynch (1) Scottish Fine Soaps Company (1) Scrummy (1) sentymentalnie (8) seriale (1) serum do paznokci (1) serum do rzęs (2) serum do twarzy (3) serum do włosów (1) seryjni mordercy (2) Sesa (2) ShinyBox (2) silent disco (1) Skin Love (1) Skin79 (6) Sleek (6) słodycze (7) słodycze świata (2) słodycze wegańskie (1) słone przekąski (1) smaki (1) smaki dzieciństwa (3) snuff moves (1) Soap & Glory (3) Soap&Glory (2) sosy (1) spacerniak kulturowy (6) specjalna pielęgnacja (2) sport (1) sposób na... (3) spotkania blogerek (1) spotkania promujące książki (1) spotkanie blogerek (1) stalking (2) Stalowa Wola (4) Stalowi Czytacze (2) stalowowolskie spotkanie blogerów (1) Stara Mydlarnia (4) Stephen King (4) stosik (45) stosik biblioteczny (4) styl życia (11) Sylveco (3) szaliki (1) szampon do pędzli (1) szampony (4) Szlachetna Paczka (5) szminki (2) szukanie pracy (1) szybie przekąski (1) szybkie przepisy (18) ślub (1) ślub konkordatowy (1) Świat Książki (1) światełka (1) świeczki/woski zapachowe (23) Święta (6) święta. (1) tagi (9) tania kuchnia (1) targi książki (1) tarta (1) tbr (3) teatr (3) Teekane (1) tematy społeczne (1) terapia sztuką (2) terroryzm (1) Tess Gerritsen (3) The Balm (2) thriller/sensacja/kryminał (33) Tisane (2) tłusty czwartek (2) Tołpa (2) toniki do twarzy (1) tradycja (4) tradycja polska (4) trening antystresowy (1) trudne sprawy (1) trudności z pisaniem i nauką pisania (1) tusze do rzęs (1) tydzień w zdjęciach (24) Uczta Lodu i Ognia (1) ulga po opalaniu (1) Ultra Doux (2) ulubieńcy kosmetyczni (9) ulubieńcy miesiąca (8) ulubieńcy niekosmetyczni (6) ulubiona muzyka (2) ulubione (4) ulubione kosmetyki (4) ulubione książki (36) ulubione przekąski (1) ulubione przepisy (3) ulubione słodycze (1) ulubione zapachy (4) Unique (1) Urban Decay (1) Uriage (1) urlop (1) uśmiech (1) uzależnienia. psychologia (1) Vichy (1) Victoria's Secret (2) wakacje (1) walka z wągrami (1) wampiry (5) Warszawa (3) warsztaty (1) warsztaty kreatywnego pisania (1) weekend z książką (8) weganizm (4) wege (14) wegetarianizm (12) wieczorna pielęgnacja (2) Wielkanoc (1) wierzenia (2) wieś (2) wizyta u ginekologa (2) wolontariat (24) wspieraj lokalną gospodarkę (1) wspomnienia (1) współpraca (2) wychowanie dziecka (3) wydarzenia (8) wydawnictwa (1) wyjazd (2) wyniki konkursu (2) wyniki rozdania (1) wyróżnienia (1) wyzwania (2) wzmacnianie włosów (1) wzruszające (1) Yanke Candle (1) Yankee Candle (17) Yasumi (1) Yves Rocher (4) z baśnią w tle (1) zabawy dla dzieci (1) zakupy (3) zakupy kosmetyczne (4) zakupy ubraniowe (1) zamknięte klatki (1) zapachy (18) zapachy dla domu (2) zapachy dla kobiet (12) zapachy dla mężczyzn (2) zapachy na jesień (1) zapachy na lato (5) zapachy na wiosnę (3) zapachy od Avon (5) zapachy od Calvin Klein (1) zapachy uniwersalne (1) zapiski okularnicy (1) zapowiedzi recenzji (1) zapuszczanie włosów (1) zarządzanie stresem (2) zdjęcia (3) zdobycze kosmetyczne (1) zdrowe słodycze (1) zdrowie (5) zdrowie kobiety (7) zestawy kosmetyków (1) Ziaja (6) zimowa pielęgnacja (4) zmiany (2) Zoeva (1) zrozumieć kobietę (3) zrób sobie stop klatkę (2) zupy (2) zupy-krem (2) zwyczaje polskie (2) żel do twarzy (3) żel pod prysznic (2) żele do mycia twarzy (3) żele do mycia/produkty do kąpieli (3) żelki (1) życie (4) życie na emigracji (2) życzenia (8)